allthejazz
05.05.03, 11:40
Wyjechał ze Śląska do Niemiec 20 lat temu. Potem sprowadził resztę rodziny.
Wszyscy zostali Niemcami. Dobrą pracę, w renomowanej firmie dostał po 3
latach. Awansował z unter na uber. Kupił dom z ogródkiem. Żyje spokojnie,
nie wadzi nikomu. O 20:00 opuszcza rolety. Trawnik kosi regularnie.
Samochód zmienia co 4 lata. Zawsze na nowy, drogi, z bajerami.
Niestety nie może dogadać się z dziećmi. Mówią tym samym językiem
(niemieckim), ale nie potrafią się porozumieć. Żona skarży się, że jest
nudnym flakiem. Nawet wakacje we dwoje, na Dominikanie nic nie pomogły.
Życie traciło sens, aż zamontował u siebie internet leaset line. Teraz
śledzi wszystkie serwisy informacyjne. Kiedy padnie hasło: Polska, Poland,
Pologne, Polen, Polsza, zrywa się jak szwej na unitarce. Na wszystkie
kwestie się wypowiada, wszędzie wtrąca swoje trzy grosze lub centy. W środę
skrytykuje Mieszka I, w czwartek da odpór Słowianom, w piątek objedzie stan
polskich dróg ( eeee to każdy potrafi ) i polską politykę zagraniczną. W
sobotę będzie walczył z polskim nacjonalizmem i będzie udowadniał że AH
chciał dobrze. W niedzielę stwierdzi, że Sayontz i Czaja to węgierskie
nazwiska, nazwę Wrocław wymyślili komuniści, a Poznań to unser Posen. W
niedzielę dowali Millerowi, Lepperowi i Glempowi ( a ci to polskie
nazwisko?). W poniedziałek da popalić wszystkim nauczycielom języka
polskiego na Śląsku i będzie udowadniał, że piwo wymyślili NIemcy. We
wtorek: bigos fuj. I tak w koło Macieju...
I ma cel w życiu. Odżył.
Czasem, kiedy nikt nie widzi, przywita się najczulej z halbą polskiej wódki.
Łzawym okiem spojrzy na zdjęcie, które ukrywa przed najbliższymi. Na nim
roześmiana dziewczyna. Grażynka lub Danusia. Ciekawe co teraz robi?