sikawa
21.07.03, 14:02
Za rządów wyszydzanego przez Millera Buzka na Śląsku był spokój, górnicy
dostawali odprawy i kopalnie powoli wychodziły na prostą,. Ślązacy byli we
władzach w Warszawie, a Gorzelik i jego zwolennicy byli grupką oszołomów.
Miller zaprzestał restrukturyzacji, na papierze proponował zupełne idiotyzmy
w stylu zwalnianie górników bez odpraw ( to tak jak podpalić Śląsk ), nie ma
ani jednego ministra ze Śląska, obcięto wydatki centralne w regionie.
Do tego w spisie powszechnym umieszczono narodowość, co było zaproszeniem
oszołomów do agitacji. Pozwolono im bez przeszkód walczyć z polskim państwem.
Teraz po ogłoszeniu wyników spisu błyskawicznie przyłączyły się do nich tzw.
śląskie elity, czyli towarzystwo popierającego każdego, kto ma szansą na
rządy na Śląsku ( dawniej np. gwardia przyboczna Gierka ) i który
zagwarantuje im przywileje za pieniądze podatników.
Świadomość historyczna mieszkańców jest tak niska, że głosząc zupełne bzdury
o narodzie śląskim, śląskim języku ludzie Gorzelika zdobywają coraz większą
popularność.
Ich obłuda jest godna pozazdroszczenia, bo mediom ogólnopolskim przedstawiają
swój ruch jako antyniemiecki, gdy tymczasem jest on zdecydowanie proniemiecki
i antypolski.
Kłótnie z Niemcami z Opolszczyzny dotyczą jedynie podziału dotacji z Berlina
i ambicji personalnych. Przekonanie, ze popierając RAŚ można osłabić
mniejszość niemiecką jest iluzją. Na Opolszczyźnie Ślązacy w obawie przed
utratą przywilejów nigdy RAŚ nie poprą.
Mając bardzo potężnych protektorów RAŚ jest pewny siebie. Skoro rząd nie
reaguje na bezczelne żądania ziomków zwrotu majątków w Polsce i popieranie
wypędzonych przez niemieckich polityków od lewicy do prawicy, na budowę w
Berlinie antypolskiego centrum wypędzonych, to jak tu nie być pewnym siebie.
Zresztą Śląsk jest tylko fragmentem większej całości.
Wykiwanie Polski przy tworzeniu europejskiej konstytucji, nie przygotowanie
do członkostwa w Unii ( system IACS nie działa, autostrady są tylko w głowie
Pola itd. )
są podobnie jak wszystkie inne problemy całkowicie bagatelizowane.
Zamiast reformy finansów publicznych mamy niebezpieczne zadłużanie państwa i
podwyżki podatków.
W 2005 roku budżet stanie przed widmem bankructwa, zapewne nie dostaniemy
pieniędzy na dopłaty dla rolników i autostrady, a za to poniesiemy pełne
koszty członkostwa w Unii.
Ruch Autonomii Śląska w tej sytuacji z łatwością wygra wybory.
Bo będzie dla ludzi złudną nadzieją na pieniądze z Niemiec i koniec bałaganu.
Ciąg dalszy może być różny.
Ale takie państwa jak Jugosławia i Czechosłowacja też długo istniały.