Dodaj do ulubionych

Jerczynski przemowil

06.11.03, 14:54
Sami poczytajcie jakie brednie ten facet wypisuje. A nie jest to jakiś szary
członek tylko jeden z prominentnych działaczy RAŚ. Do każdej wypowiedzi tego
kretyna jest mój komentarz wykazujący, że facet zwyczajnie kłamie.
Jerczyński pisze min. "Trzeba w tym miejscu wyraźnie podkreślić, że polscy
działacze byli orędownikami bezsensownego podziału Śląska Cieszyńskiego,
jednak uważali oni, że należy im się jego większa część, czyli cały powiat
cieszyński wraz z trzynieckimi hutami oraz część powiatu frysztackiego,
obejmującego Ostrawsko-Karwińskie Zagłębie Węglowe, czyli Frysztat, Karwinę,
Orłową i Bogumin, gdzie mieli poparcie związków zawodowych i imigrantów z
Galicji. Czechom chcieli zostawić z niego jedynie Ostrawę Śląską, niegdyś
Polską i Hawirzów. Nie dążyli natomiast w ogóle do pozyskania powiatu
frydeckiego, mało atrakcyjnego pod względem przemysłowym, którego ludność
popierała Śląską Partię Ludową lub opcję czeską. Na terenach pozyskanych
przez Polskę, a więc będących w jej granicach również dziś, poparcie dla
polskości było mizerne i ograniczało się do części katolików i całości
tutejszego kleru katolickiego, reprezentowanych przez Związek Katolików
Śląskich oraz pojedynczych duchownych ewangelicko-augsburskich. Natomiast
przeważająca większość mieszkańców powiatów cieszyńskiego i bielskiego
popierała Śląską Partię Ludową, zaś mieszkańcy Bielska i okolic
niemieckojęzyczny Związek Ślązaków (Bund der Schlesier), współdziałający ze
Śląską Partią Ludową na rzecz niepodległości Śląska"
Jest to zwykły stek kłamstw. A więc po kolei.
1. Jerczyński usiłuje zasugerować, że Polaków w powiecie frysztackim
popierały wyłącznie związki zawodowe i imigranci z Galicji. Facet po prostu
bredzi. Polaków popierała tam większość ludności i to nie żadnych imigrantów
z Galicji tylko miejscowych. A co do imigrantów z Galicji to właśnie oni
czechizowali sie i germanizowali w pierwszej kolejności.
2. Kompletną bzdurą jest twierdzenie, że ludność powiatu frydeckiego
popierała Śląską Partię Ludową. Był to powiat zamieszkały przez ludność
czeską i Śląska Partia Ludowa nie tylko nie miała tam żadnego poparcia ale w
ogóle na tamtym terenie nie działała.
3. Polacy nie dążyli do pozyskania powiatu frydeckiego nie dlatego, że jak
sugeruje pan Jerczyński był to powiat mało atrakcyjny pod względem
przemysłowym tylko dlatego, że był to powiat zamieszkały przez ludność
czeską. Natomiast pod względem przemysłowym był to powiat bardzo atrakcyjny
ponieważ część Zagłębia Węglowego znajdowała sie właśnie na terenie tego
powiatu. W powiecie tym znajdowała się min. Polska Ostrawa największy
ośrodek przemysłowy Śląska Cieszyńskiego.
4. Pisze Jerczyński, że "Na terenach pozyskanych przez Polskę, a więc
będących w jej granicach również dziś, poparcie dla polskości było mizerne i
ograniczało się do części katolików i całości tutejszego kleru katolickiego,
reprezentowanych przez Związek Katolików Śląskich oraz pojedynczych
duchownych ewangelicko-augsburskich. Natomiast przeważająca większość
mieszkańców powiatów cieszyńskiego i bielskiego popierała Śląską Partię
Ludową"
Facet zwyczjnie pierdoli głupoty. Najlepszym miernikiem poparcia dla danej
opcji były wyniki wyborów parlamentarnych a w tych kandydaci Śląskiej Partii
Ludowej ponieśli dotkliwą porażkę w starciu z kandydatami polskimi. Sam
Kożdoń nie miał żadnych szans w walce z polskim kandydatem ks. Londzinem.
Prawda jest taka, że to poparcie dla Śląskiej Partii Ludowej było stosunkowo
mizerne i ograniczało się do niektórych bogatych chłopów ewangelickich.
5. Co się zaś tyczy bielskich Niemców to w okresie przedplebiscytowym mając
do wyboru Polske albo Czechosłowację zdecydowanie opowiedzieli sie za Polską.
Pomijam tutaj jego interpretację historii Śląska bo tak jak mówię każdy ją
sobie może interpretować po swojemu. Jeżeli pan Jerczyński pretenduje do
uznawania go za historyka to nie powinien delikatnie mówiąc mijać się z
prawdą albo mówiąc prosto z mostu zwyczajnie kłamać. Zresztą ewidentnych
kłamstw w jego tekście jest więcej ale na razie przytoczyłem tylko te.


Obserwuj wątek
    • ernest_wilimowski Odpowiedz Jerczynskiego 06.11.03, 14:55
      W związku z zamieszczoną na forum ostrą krytyką mojego artykułu o Józefie
      Kożdoniu, ustosunkuję się do wszystkich zarzutów podniesionych przez mojego
      adwersarza. Nie skomentuję tylko jego słów: „kretyn”, „bredzi”, czy „pierdoli
      głupoty”, które świadczą jedynie o poziomie intelektualnym ich autora. Po
      takiej serii inwektyw powinienem zignorować taką krytykę, lecz nie chcę by ktoś
      taki mógł swobodnie podważać moją wiarygodność.

      1. Powiat frysztacki. Gdy napisałem, że opcję polską popierały tam związki
      zawodowe, to znaczy nie tylko ich liderzy, lecz w efekcie również szeregowi
      członkowie, tj. robotnicy nie zależnie od pochodzenia, więc doliczając ich
      rodziny w wielu miejscowościach z pewnością przekładało się to na większość
      ludności, w tym także rodzimej. Nie polemizuję więc z faktami, lecz od razu
      wykazuję mechanizm ich powstania. Ewidentnym faktem jest budowanie tu polskich
      struktur narodowych na bazie konfliktów społecznych, a nie różnicach
      etnicznych. Notabene później za tym przykładem poszedł również śląski ruch
      narodowy, skutecznie łącząc postulaty niepodległościowe z socjalnymi, więc
      Śląska Partia Socjalistyczna, która powstała w Trzyńcu, skutecznie przebiła
      poparcie działaczy polskich i czeskich wśród tamtejszych hutników. Natomiast o
      wcześniejszej słabości opcji polskiej w powiecie frysztackim świadczy miażdżąca
      klęska Polskiego Stronnictwa Ludowego z siedzibą we Frysztacie podczas wyborów
      do śląskiego Sejmu Krajowego w 1909 r., gdzie frysztaccy Polacy uzyskali
      zaledwie kilkanaście (!) głosów. Oczywiście znacznie większe poparcie mieli
      krypto-Polacy ze Związku Katolików Śląskich, którzy nie mieli polskości
      wpisanej w nazwę organizacji, zaś na łamach „Gwiazdki Cieszyńskiej” do upadku
      Habsburgów wypierali się chęci przyłączenia Śląska Cieszyńskiego do Polski, o
      co byli słusznie oskarżani na łamach „Ślązaka”. Kłania się lektura w/w tytułów.
      Jeśli zaś chodzi o tezę, iż to Polacy z Galicji, całkowicie unarodowieni już w
      połowie XIX w. (z wyłączeniem części Górali), ulegali czechizacji i
      germanizacji (zjawiska marginalne wśród ludności Śląska Cieszyńskiego), to jest
      ona co najmniej ryzykowna, by nie rzec karkołomna. Jako Polacy i katolicy byli
      oni naturalnym narzędziem w rękach swych rodaków z krakowskiej Narodowej
      Demokracji, która sterowała Związkiem Katolików Śląskich. Identyczną rolę na
      Śląsku Pruskim spełniali imigranci z Wielkopolski, więc nie jest to żaden cud
      natury, a jedynie naturalna i oczywista prawidłowość. No cóż, prosty skrót
      myślowy, a muszę go objaśniać dorosłemu człowiekowi, jak dziecku w przedszkolu.

      2. Śląska Partia Ludowa, licząca około 70 000 członków działała na terenie
      całego Śląska Cieszyńskiego. Miała więc działaczy także na terenie powiatu
      frydeckiego. Z dzisiejszej perspektywy trudno dociec, czy byli to pojedynczy
      członkowie, czy bardzo słabe struktury. Istnieją natomiast wiarygodne
      przesłanki, pozwalające stwierdzić, że jej poparcie było niższe, niż opcji
      czeskiej, finansowo wspieranej z Pragi, lecz znacznie wyższe niż polskiej,
      występującej tu śladowo. Jednak nawet uczeń szkoły podstawowej zrozumiałby, że
      nie miałem tutaj na myśli wyborczego poparcia dla Śląskiej Partii Ludowej oraz
      czeskich partii „X” lub „Y”. Tłumacząc kolejny skrót myślowy, wyrażę to
      całościowo: ludność powiatu frydeckiego popierała ideę niepodzielności Śląska
      Cieszyńskiego i proklamacji niepodległej Republiki Śląskiej, głoszoną przez
      Śląską Partię Ludową lub opcję przyłączenia całego Śląska Cieszyńskiego do
      Czechosłowacji. Obie te idee znalazły zresztą w roku 1920 wspólny mianownik w
      postaci autonomii Śląska Cieszyńskiego w ramach Czechosłowacji. O nośności idei
      zwanej „ślązakowską” w powiecie frydeckim świadczyć może postać i popularność
      wybitnego śląskiego poety okresu międzywojennego Erwina Goja (alias Ondra
      Lysohorsky), wywodzącego się z samego Frydka, uważanego przez czeskich
      nacjonalistów za „Kożdonia na Parnasie”.

      3. Ostrawa Śląska (do 1918 r. Polnisch Ostrau) należała do powiatu
      frysztackiego, a nie jak zapewnił mój interlokutor frydeckiego. Podobnie
      zresztą jak leżące na południe od niej Małe Kończyce i Radwanice. Z całego
      okręgu przemysłowego do powiatu frydeckiego należały jedynie położone jeszcze
      bardziej na południe Wielkie Kończyce i Bartowice. Te dwie niewielkie
      miejscowości (dziś dzielnice Ostrawy), położone na skraju powiatu, nie wpływały
      więc znacząco na podniesienie jego atrakcyjności. Można oczywiście pławić się w
      mitach, że Polsce chodziło o dobro ludności Śląska, a nie o pozyskanie
      tutejszego przemysłu, lecz te mity nijak się mają do brutalnej rzeczywistości.
      Faktem jest, że powstała w Krakowie – Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego,
      początkowo ogłosiła władzę na terenie całego Śląska Cieszyńskiego, nie
      wyłączając powiatu frydeckiego. Jednak, gdy Zemsky Narodni Vybor pro Slezsko
      uczynił to samo, Polacy postanowili skoncentrować się na terenach
      przemysłowych. Tymczasowy podział Śląska Cieszyńskiego pozostawiał stronie
      czeskiej powiat frydecki oraz „na osłodę” mniejszą część uprzemysłowionego
      frysztackiego m.in. wspomnianą Ostrawę Śląską. Natomiast kwalifikowanie
      Ślązaków posługujących się dialektem laskim jako „ludność czeską” jest bardzo
      naciągane. Wprawdzie w powiecie frydeckim w większości popierali oni opcję
      czeską, lecz już w powiatach głubczyckim i raciborskim zdecydowanie opowiadali
      się za Niemcami, a przeciwko Czechosłowacji. W polskich opracowaniach naukowych
      na temat struktury etnicznej powiatu raciborskiego na początku XX wieku, można
      znaleźć również informacje, mówiące z zaskoczeniem o polskich deklaracjach
      narodowościowych mieszkańców wsi posługujących się dialektem laskim i czeskich
      deklaracjach we wsiach, gdzie mówiło się dialektem gliwickim. Manipulatorzy
      językowi, w zależności od potrzeb, raz nazywają ludzi, mówiących po śląsku
      Polakami, innym razem grupę ludzi, posługujących się jednym ze śląskich
      dialektów kwalifikują przez to jako Czechów. Tymczasem wszystkie słowiańskie
      dialekty śląskie mają wspólne cechy z sąsiednimi obszarami: wielkopolskim,
      małopolskim, morawskim i łużyckim oraz z występującym na Śląsku do 1945 roku
      niemieckim dialektem śląskim (Schlesisch Mundart). Tak więc we wszystkich
      dialektach śląskich występują cechy analogiczne z morawskimi np. aorystyczna
      końcówka „-ch” czasu przeszłego i trybu przypuszczającego, bezdźwięczny spójnik
      i przedrostek „s”, miękka wymowa „rzi” oraz podobne słownictwo: ryma – katar,
      szolka (mor. szalka) – filiżanka, konsek (mor. kousek) – kawałek. Większe
      wpływy morawskie występują w dialekcie cieszyńskim np.: cesta – droga, hawiyrz –
      górnik, a największe w dialekcie laskim. Nie znaczy to jednak, że ludzie
      posługujący się nim są Czechami. Podobnie jak fakt, że dialekty z przemysłowej
      części Górnego Śląska mają więcej wpływów niemieckich, niż te z okolic Opola,
      nie czyni z nas Niemców. Dodam tutaj, że uznanie słowiańskich dialektów Śląska
      za część polszczyzny to wyłącznie decyzja polityczna i nijak się ma do aspektu
      lingwistycznego. Analogicznie jeszcze w zeszłym roku władze w Ankarze
      klasyfikowały język kurdyjski (z grupy irańskiej), jako dialekt Turków
      górskich, zaś Hiszpanie, do śmierci gen. Franco, zawłaszczali sobie języki
      galicyjski (spokrewniony z portugalskim) i kataloński, jako dialekty języka
      hiszpańskiego. Podobnych przykładów mogę wymienić mnóstwo.

      4. Popieram słowa mojego adwersarza: „najlepszym miernikiem dla danej opcji
      były wyniki wyborów parlamentarnych”, a podczas tych wyborów w roku 1909 Józef
      Kożdoń bezpośrednio pokonał ks. Józefa Londzina, co nie bez żalu opisują
      również polscy historycy. Oczywiście zwycięstwo Śląskiej Partii Ludowej
    • ernest_wilimowski Odpowiedz Jerczynskiego 06.11.03, 14:57
      4. Popieram słowa mojego adwersarza: „najlepszym miernikiem dla danej opcji
      były wyniki wyborów parlamentarnych”, a podczas tych wyborów w roku 1909 Józef
      Kożdoń bezpośrednio pokonał ks. Józefa Londzina, co nie bez żalu opisują
      również polscy historycy. Oczywiście zwycięstwo Śląskiej Partii Ludowej i jej
      lidera, usprawiedliwiają jako chwilową reakcję Ślązaków na arogancką postawę
      imigrantów z Galicji. Fakty historyczne mogą nam się podobać lub nie, lecz nie
      da się ich zignorować. Można marginalizować ich znaczenie lub próbować
      wytłumaczyć jak zaistniały, zwłaszcza gdy nie pasują nam do koncepcji. Jednak
      nie można faktów negować i nazywać kłamcą, człowieka który je podaje, świadczy
      to bowiem wyłącznie o ignorancji adwersarza. Zanim się kogoś zaatakuje trzeba
      sięgnąć po opracowania naukowe, a nie propagandową literaturę popularną, gdzie
      opisuje się Śląsk Cieszyński, jako ziemie polskie pod zaborem austriackim. Gdy
      wprost pytam polskich historyków: Kiedy Śląsk był pod zaborami? Odpowiadają z
      zażenowaniem, że oczywiście nigdy, a takie stwierdzenie to tylko uproszczenie,
      nie pojawiające się w żadnej poważnej pracy naukowej. Dla mnie to perfidna
      manipulacja, a nie żadne uproszczenie.

      5. Nie wiem skąd mój adwersarz wziął bielskich Niemców, popierających opcję
      polską, lecz nie będę twierdził, że ani jeden taki się nie znalazł. W końcu
      wyjątek potwierdza regułę. Wiem natomiast na pewno, że Związek Ślązaków (Bund
      der Schlesier), liczący 50 000 członków i będący ponadpartyjną reprezentacją
      całej niemieckojęzycznej ludności Śląska Cieszyńskiego (więc również Bielska),
      ściśle współpracował ze Śląską Partią Ludową i wspólnie z nią wydawał
      oświadczenia. Najpierw domagając się neutralizacji Śląska Austriackiego,
      następnie proklamacji niepodległej Republiki Śląskiej. Ostatecznie przystając
      na poparcie Czechosłowacji, w zamian za szeroką autonomię. Zachęcam do
      przejrzenia prasy z lat 1918-1920.

      6. Merytorycznie mój adwersarz poległ, więc pewnie znowu zasypie mnie obelgami,
      wyraźnie zastępującymi mu argumenty. Chcąc ze mną polemizować, powinien jeszcze
      sporo doczytać, lecz jeśli sięgnie po poważne opracowania naukowe to obawiam
      się, że jego argumentacja znacznie się skurczy, zwłaszcza gdy oddzieli fakty od
      komentarzy. Historyk ma prawo do interpretacji faktów, lecz w wydawanych w
      Polsce popularnych opracowaniach historii Śląska jest mnóstwo nacjonalistycznej
      nadinterpretacji i mitologizacji, więc moja praca jest kontrą w stosunku do
      nich. Pierwsze z brzegu jaskrawe przykłady: „w VII w. żyły na Śląsku plemiona
      polskie”, „w XI w. utrwaliła się na Śląsku polska świadomość narodowa”. Pojęcie
      świadomości narodowej powstało we Francji w XVIII w., a na Śląsku wystąpiło
      dopiero na przełomie XIX i XX w. Pojęcie „Polska” do końca XIII w. oznaczało
      wyłącznie tereny dzisiejszej Wielkopolski. Dopiero za panowania Przemysła II po
      raz pierwszy odniesiono je również do Ziemi Krakowskiej. W latach 1032-1108
      Cieszyn należał ponownie do Czech, więc jego mieszkańcy nie mieli nawet
      możliwości by utożsamić się z Polanami. O ówczesny stan świadomości ludności,
      na pewno nie świadomości narodowej, trzeba by zapytać poważnych mediewistów, a
      nie narodowych propagandystów. Natomiast plemiona śląskie jeszcze w X w. były
      nazywane przez Czechów – Chorwatami. W taki sposób mity upadają w konfrontacji
      z faktami. Ja również potrafiłbym zmitologizować historię, lecz wówczas
      poważni historycy nie zostawiliby na mnie suchej nitki. Napisałem ją więc w
      taki sposób, że mogą jedynie toczyć ze mną akademickie spory o interpretację
      faktów i wyszukiwać drobne potknięcia, których nie sposób uniknąć, opisując
      ponad 1000 lat dziejów, więc zapewne się ich nie ustrzegłem. Jeśli ktoś mi je
      wytknie przyjmę to z pokorą, lecz generalnego przesłania swych tekstów na pewno
      nie zmienię. Z oszołomami, którzy braki w wiedzy merytorycznej i rozumowaniu
      werbalnym, zastępują wulgarnymi inwektywami w stosunku do interlokutora, nie
      zamierzam polemizować. Internauci sami osądzą do czyjej osoby te obelgi powinni
      odnieść.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=423&w=8588125&a=8935374
    • monachium1 Re: Jerczynski przemowil 06.11.03, 15:31
      A kogo obchodzi domorosly "historyk" ? Jesli w opublikowanych fragmentach az
      roi sie od przeinaczania faktow i falszow, ktore Jerczynski nazywa
      eufemistycznie niedociagnieciami, to wyobrazmy sobie co przyniesie cala
      ksiazka. Pan Jerczynski mowi o dyskusji akademickiej, mam spore watpliwosci,
      czy jakikolwiek szanowany historyk, polski czy niemiecki podejmie z nim
      merytoryczna dyskusje. Prawdopodobnie skonczy sie na "odczytywaniu" fragmentow
      w katowickim pubie przy szklaneczce piwa i to bedzie doskonale miejsce dla
      tego "dzielka".
      • slezan Re: Jerczynski przemowil 06.11.03, 17:03
        Niestety w Polsce bardzo wielu domorosłych hstoryków uzyskało nominacje
        profesorskie. Przy ich wyczynach Jerczyński, nawet jeżeli krytyka jego pisaniny
        jest w 100% słuszna, pozostanie cienkim Bolkiem. Problem polega na tym, że
        kłamcy z tytułami naukowymi jakoś Wam ne przeszkadzają - kłamią najwyraźniej we
        właściwą stronę.
        • slezan Re: Jerczynski przemowil 06.11.03, 17:18
          Swoja dorga to traznie dowartościowujecie Jerczyńskiego, poświęcając mu tyle
          uwagi. szkoda, że nie skupiliście się do tej pory na podręcznikach do historii -
          ile tam jest bredni! A dzieci muszą się z nich uczyć - po książkę Jerczyńskiego
          sięgną tylko zainteresowani.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka