kubek
23.03.09, 23:40
Cieszyńska Wenecja czeka na lepsze czasy
Cieszyńska Wenecja ciągnie się wzdłuż ulicy Przykopa. To wybrukowana ulica,
kilka latarni, wąski na półtora metra kanał poprzecinany mostkami prowadzącymi
od uroczych, parterowych domków. Może to nie to samo co prawdziwa Wenecja, ale
wycieczki tutaj ciągną, a potem chwalą miejsce za klimat i urok.
Sama nazwa miejsca wzięła się od urokliwego położenia domków tuż przy lustrze
wody oraz od mostków i kładek przecinających wąski kanał. Kiedyś sztucznym
kanałem wypływającym z Puńcówki i wpadającym do Bobrówki spławiano z Olzy
drewno do cieszyńskiego tartaku. Nurt Młynówki napędzał także koła wielkiego
młyna, od którego jedna z furt w murach miejskich, a później uliczka nazywała
się Młyńska Brama. Malownicze domki stanęły nad kanałem w XVII wieku. Budowali
je rzemieślnicy - tkacze, sukiennicy, białoskórnicy oraz kowale wykorzystujący
wodę do pracy. Na starych zdjęciach widać dzieci kąpiące się w płytkiej wodzie
oraz praczki zanurzone po kolana w nurcie Młynówki.
Dziś niektórzy właściciele domków, głównie ci, którzy prowadzą knajpki, sami o
nie dbają. Ale trzeba jeszcze dużo zrobić, żeby Wenecja wypiękniała, bo wiele
miejsc jest bardzo zaniedbanych.
Trzy lata temu Cieszyn zlecił opracowanie studium urbanistycznego (kosztowało
110 tys. zł), jak najlepiej wykorzystać tą część starówki oraz bulwary
ciągnące się od mostu kolejowego po południowe granice miasta. - Chcemy, żeby
fachowcy pomogli nam określić jakie budynki wyburzyć, co wybudować, jakie
rozwiązania architektoniczne zastosować i ile na to przeznaczyć pieniędzy.
Studium będzie też podstawą do przygotowywania projektów inwestycyjnych
realizowanych ze środków unijnych - mówił wiceburmistrz Włodzimierz Cybulski.
Studium powstało i posłużyło przy realizacji unijnego projektu . "Ogród dwóch
brzegów" realizowanego przez Cieszyn i Czeski Cieszyn, ale temat ożywienia
Wenecji umarł. Okazało się, że nie ma takiego programu unijnego, z którego
można by sfinansować rewitalizację urokliwego zakątka Cieszyna.
- Chcieliśmy wykupić od prywatnych właścicieli budynki i działki, a potem na
nowo je zagospodarować pod działalność turystyczną. Niestety okazało się, że z
UE nie dostaniemy pieniędzy, bo nie ma programu, pod który moglibyśmy Wenecję
podciągnąć. A sami, nawet gdybyśmy znaleźli pieniądze, nie możemy nic zrobić,
bo przepisy zabraniają gminom inwestowania w prywatną własność - tłumaczy
burmistrz Bogdan Ficek.
Gdyby Cieszyńska Wenecja przeszła rewitalizację, mogłaby przyciągać dużo
więcej turystów, niż obecnie. Burmistrz też jest tego zdania. Dlatego
urokliwa, choć zaniedbana dzielnica nie zostanie pozostawiona sama sobie. -
Właściciele budynków, którzy chcą je remontować, mogą otrzymać od miasta
wsparcie, będą też zwolnieni z płacenia podatku od nieruchomości - zapewnia
Bogdan Ficek.
miasta.gazeta.pl/bielskobiala/1,88025,6400655,Cieszynska_Wenecja_czeka_na_lepsze_czasy.html