kubek 15.04.09, 03:40 Cholera, chciałem powiedzieć, że to naprawdę dobry wafel! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kubek a dziś na jego smak patrzę już troszkę inaczej ! 15.04.09, 03:48 Jakie są wasze odczucia smakowe, co sądzą o tym wasze kubki smakowe? Czy Princessa albo Grzesio są tak samo dobre? Oraz ciekaw jestem czy Jarek Nohavica przepada za Siestą, bo powinien, ale czy ktoś już Mu o tym powiedział ? Odpowiedz Link Zgłoś
zolzatoja Re: a dziś na jego smak patrzę już troszkę inacze 15.04.09, 20:50 Dobry wafel to był wtedy, gdy produkowały go ZPC "Olza", a nie Jacobs Suchard. Za czasów "Olzy" spod warstwy czekolady nie prześwitywał wafel, bo czekolady była właśnie konkretna warstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
kubek chwila chwila 16.04.09, 02:34 chcesz powiedzieć, ta pseudo czekolada była lepsza od czekolady która jest teraz? i ten wafelek miękki jak papier był lepszy od kruchego? nie znam historii zakładu ZPC Olza ale coś mi się widzi, że ktoś przewartościowuje socjalistyczną produkcję. Odpowiedz Link Zgłoś
zolzatoja Re: chwila chwila 16.04.09, 07:52 Chyba jakieś inne wafle jadaliśmy, bo moje były kruche i oblane prawdziwą czekoladą. Może twoje były nieświeże po prostu? Stoik, pomimo mojej płci, czytywałam Karola Maya :) Odpowiedz Link Zgłoś
stoik1 : ) 16.04.09, 10:05 inna sprawa, że kiedyś wszystko smakowało lepiej, bo niczego nie było; ale jak już coś było, to było dobre - technologia nie stała jeszcze na tak wysokim poziomie więc z kila mięsa robiło się circa kilo szynki etc... Odpowiedz Link Zgłoś
stoik1 Re: : ) 16.04.09, 10:06 ( teraz jak się szynkę zamrozi, to po rozmrożeniu można z niej wyciskać wodę jak ze szmaty podłogowej ) Odpowiedz Link Zgłoś
zolzatoja Re: : ) 16.04.09, 10:55 Fakt, to co się jadało kiedyś we wspomnieniach smakuje lepiej :) Ale teraz z 1 kg mięsa robi się 1,80 szynki. Jeśli chcesz, to podpowiem, gdzie w Cieszynie kupić niezłą szynkę i inne wyroby. Szynkę bez wody, oczywiście, bez polepszaczy i konserwantów. Odpowiedz Link Zgłoś
zolzatoja Re: poproszę 16.04.09, 12:44 Vis a vis Ubezpieczalni, w bloku na partrze, od strony cmentarza ewangelickiego jest wejście, to chyba ul. Cienciały. Wyroby z Istebnej, naprawdę b. dobre i świeże, codziennie dostawa. W poniedziałki nieczynne, jak kiedyś powiedziała mi jedna z pań "szanująca się masarnia w poniedziałki nie pracuje (bo w niedziele nie ma uboju)". Polecam także kurczaki - mają smak kurczaka :) Odpowiedz Link Zgłoś
kubek tylko na chwilę człowiek się odwróci 16.04.09, 15:52 i się zaczyna. To jest wątek wegetariański! Słodki i pachnący czekoladą lub kakaem jak kto woli! PS. powtarzam i przypominam ustalone tezy: Prince Polo jest najlepsze, Zolzatoja preferuje Princessę i Grześka. Odpowiedz Link Zgłoś
zolzatoja Re: tylko na chwilę człowiek się odwróci 16.04.09, 18:37 Dobra, może być wegetariańsko. Ale z tezami się nie zgadzam! Po pierwsze primo Prince Polo było najlepsze wiele lat temu, to z ZPC Olza ( i taka teza jest OK), po drugie primo nie wiem jak smakuje Grzesiek i Princessa, bo nie jadam słodyczy :) Odpowiedz Link Zgłoś
stoik1 dzięki... 16.04.09, 16:04 ja ze swej strony polecam sklep na rogu ul. górnej i pl. poniatowskiego; no ale chyba istotnie nieco odbieglyśmy od tematu... :) Odpowiedz Link Zgłoś
kubek Prince Polo w Nowym Jorku... 17.04.09, 01:03 Do chrupiących wafelków oblanych czekoladową polewą nie potrzeba nikogo przekonywać po drugiej stronie Atlantyku. Zanim jednak do tego doszło, trzeba było pokonać długą drogę pełną wyrzeczeń i poświecenia. W dobie rodzącej się dzisiaj klasy średniej, warto poznać kulisy i początki słodkiego zakładu, który zapisał się złotymi zgłoskami w naszym kraju. Dr Jan Schramek z dalekiej Florydy tak pisze o swojej matce: "Błogosławionej Pamięci Camillia Blumel-Schramek, moja matka była znanym pedagogiem gry na fortepianie i pianistką koncertową. Występowało w Polsce i za granicą. Ona sama w młodych latach studiowała fortepian u prof.Janocha w Brnie (Czechy) i prof. Teodora Leszetyckiego w Wiedniu. O ile chodzi o życie Żydów w przedwojennym Cieszynie, w latach 30-tych klasy socjalnej, do której zaliczali się moi rodzice, można powiedzieć, przebiegało bardzo przyjemnie. Życie towarzyskie w naszym domu było bardzo obfite. Często odbywały się muzykalne wieczory. Grano zwykle muzykę kameralną, albo mój kuzyn Roef, który uczył śpiewu w Wiedniu i we Włoszech - śpiewał pieśni klasyczne oraz arie operowe. Moi rodzice często chodzili do kawiarni, które były wtedy bardzo popularne, zwłaszcza "Centralna" w polskim Cieszynie i "Avion" w czeskim. Wieczorami udawali się do baru Eichmera w czeskim Cieszynie, gdzie zwykle występował kabaret. Jeździli również samochodem do Ostrawy na pierwsze dźwiękowe filmy. Ojciec mój, Brunon zmarł w 1932 roku. W tym czasie był już zaawansowany poważny kryzys gospodarczy w Polsce. Nasza fabryka zaczęła zwalniać pracowników. Ludzie nie mieli na chleb, a na wafle już tylko garstka mogła sobie pozwolić. Od tego czasu zaczął się również poważny antysemityzm wzniecony poprzez partie endeckie. W szkołach średnich i na uniwersytetach studenci żydowscy byli prześladowani. Słowa "parszywy Żydzie" słyszało się często! Pamiętam również, jak władze endeckie wydały listę przedsiębiorstw żydowskich, wzywających do bojkotu takowych... Muszę zaznaczyć, że większość wybryków antyżydowskich spowodowana była przez ludzi, którzy do Cieszyna przyjechali ze wschodu. W tej liczbie znalazło się wielu studentów z Akademii Rolniczej z Cieszyna oraz wyżsi pracownicy urzędów państwowych. Przeciętny Cieszyniak, który zresztą często pracował u Żydów, nie miał powodów, by stać się antysemitą... Nasza fabryka "Bracia Schramek - Tip-Top", swój początek bierze w roku 1921, jako stosunkowo mały wyrób wafli w domu mojej babki przy ul. Głębokiej 42. Zatrudnialiśmy tutaj około dziesięciu pracowników. Od tego momentu, kiedy sprzedaż szła bardzo dobrze, mój ojciec i stryj Wilhelm wybudowali razem fabrykę przy ul. Liburnia 15, gdzie z czasem zatrudniono stu pracowników. Nasze wyroby, wafle, biszkopty, pierniki lub batoniki czekoladowe sprzedawano w całej Polsce. Jednak na wschodzie było bardzo ciężko, z uwagi na to, że była tam poważna konkurencja w postaci firmy "Branka Hazet, Hoeflingen" itp. Po aneksji Zaolzia otworzył się nowy rynek zbytu i interes szedł znów bardzo dobrze. W 1939 roku rozpoczęła się wojna z Niemcami. Zajęli oni Cieszyn już 2 września. Mój stryj z rodziną wyjechali na wschód. Fabrykę wafli przejął były pracownik - Juliusz Pietschman, który prowadził ją aż do 1945 roku. Później zakład został znacjonalizowany. Kierownictwo objęło "Zjednoczenie Przemysłu Cukierniczego" w Zabrzu. W 1948 roku zakład przemianowano na "Olzę", gdzie trwa słodka produkcja do dnia dzisiejszego... Wafle Prince-Polo, to główny produkt firmy "Olza". Widzi się go prawie we wszystkich miastach USA. Kupuje je od czasu do czasu i muszę stwierdzić, że jest to gatunek bardzo dobry. No cóż, zdaje mi się, że to już wszystko, co mam do powiedzenia..." To napisał Dr Schramek z Cleweland, Floryda USA dnia 6 września 2000 r. Prof. Richard Pipes, urodzony w Cieszynie, również emocjonalnie związany ze słodką fabryką z piastowskiego grodu, mówi o "Olzie": "Mają świetne wyroby". Zestawił i opracował Wiesław H.Radwański Odpowiedz Link Zgłoś
kubek za pół godziny lunch i jadę po 27.04.09, 17:29 wafeleka już nie mogę się doczekać, bo jak się znam to i Michałki też na obiad zjem :) Odpowiedz Link Zgłoś
zolzatoja Re: za pół godziny lunch i jadę po 27.04.09, 21:11 Mam nadzieję, że się pospieszyłeś z jedzeniem, bo po 18.oo nic się nie jada, a już absolutnie nie słodycze! ;) Za to można sączyć wino... Odpowiedz Link Zgłoś
dziura_kc Re: chwila chwila 28.04.09, 14:20 kubek napisał: > chcesz powiedzieć, > ta pseudo czekolada była lepsza od czekolady > która jest teraz? > i ten wafelek miękki jak papier był lepszy od kruchego? > > nie znam historii zakładu ZPC Olza ale coś mi się widz > że ktoś przewartościowuje socjalistyczną produkcję. Więc posłuchaj KUBKU: wtedy czekolada była prawdziwa i gorzka a teraz to tylko kuwertura czekoladowa która nie umywa sie do tego co było, a poza tym zostaw otwarte Prince Polo na trzy dni i spróbuj zjeść. Zapytaj rodziców to Ci to wytłumaczą Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 to prawda szczera... 28.04.09, 15:09 Obecne PP jest wstrętnie germańskie :) PP w czasach przed kraftowskich pokryte było grubą (bo nie zdmuchiwaną na taśmie) taflą czekolady deserowej. Znasz "gumowe" bo na krajowy rynek mało co trafiało. W C., jak ktoś się zakręcił - wszyscy znali kogoś w Olzie, dostawałeś wafla dwie godziny po wyprodukowaniu - rozpływał się na języku! ( W odróżnieniu od czekolady, co była dostosowana do arabskiego odbiorcy i - jak to gorzka, odporna na temperaturę) Odpowiedz Link Zgłoś
kubek jak tu nie zjeść czegoś na osłodę życia 29.04.09, 15:30 po 6pm kiedy Brackiego nie ma pod ręką :) Odpowiedz Link Zgłoś
kubek Czy faktycznie robie takiego wafla 29.04.09, 15:32 w Cieszynie było, jest domowym zwyczajem? Czy ktoś ma ten najlepszy babciny przepis na takiego przekładańca? Odpowiedz Link Zgłoś
zolzatoja Re: Czy faktycznie robie takiego wafla 29.04.09, 15:44 Zrób sobie piszingera fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,68762464,68762464.html Odpowiedz Link Zgłoś
kubek nie wiem w jakim wieku jest 29.04.09, 19:07 Pani Łosica, ale mamę musi mieć młodą, bo kto widział mamę używającą "Nutelli" ? Nuttelli nie lubię jest za słodka, ale przyznać muszę wafelek na zdjęciu wygląda jami. Odpowiedz Link Zgłoś
stoik1 piszinger jest ok 29.04.09, 19:48 ale "za moich czasów" masę robiło się z podstawowych składników; a na zapach nutelli to już mnie odrzuca i wali o ścianę, ( dziecko bywa nieco monotematyczne żywieniowo ) Odpowiedz Link Zgłoś
zolzatoja Re: nie wiem w jakim wieku jest 29.04.09, 20:58 Przyznaję, że wkleiłam pierwsze, co wygooglowałam, żeby Kubek miał pojęcie o co chodzi, i nie doczytałam przepisu. Moja Mama i Babcia nie używały oczywiście Nutelli, myślę, że spokojnie można ją pominąć :) Pozdrawiam wszystkich majowo, od jutra Moravski Kras :) Odpowiedz Link Zgłoś
zolzatoja Re: nie doczytałem 07.05.09, 07:11 Jak zwykle fantastycznie :) To już stało się tradycją - majówka w Czechach. Mają wszystko to, co misie lubią najbardziej - piękne miasteczka, zamki, przyrodę, piwo i to pozytywne podejście do życia, eh :) Już planujemy przyszłoroczny wypad wczesnomajowy. Odpowiedz Link Zgłoś
stoik1 "czabbi" ? 18.05.09, 15:07 nie waga się liczy, ale samopoczucie, może sobie wmawiasz ? ; ) Odpowiedz Link Zgłoś
kubek ogólnie mówi się o otyłości 19.05.09, 00:28 tu gdzie jestem, ale druga strona medalu, jest zupełnie inna, masa ludzi codziennie biega i uprawia "coś". Są roboty, aseksualne idealne ciała które mogą stanąć "ze słońcem twarzą w twarz". ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kubek Nie wiem czy Wy to zrozumiecie, ale 29.08.09, 00:44 od dwóch, trzech tygodni Prince Polo jest dostępne w super samie w którym robimy zakupy! Cena jest nie litościwa dla mojej otyłości, 50 centaurów za wafel XXL, aż trudno nie kupić. No i ten smak, ale tego to nie wiecie o czym mówię! Odpowiedz Link Zgłoś