toobiasz
30.06.04, 09:39
Witam serdecznie, od razu przepraszam jeżeli taki wątek już się pojawiał
(prosiłbym wtedy o link do niego). Wczoraj cały radosny i w skowronkach
odebrałem neostrade o przesyle 780 Kb/s i zamontowałem po kolei odłączając
modem poprzedniego operatora. Zainstalowałem sterowniki neostrady,
podłączyłem modem i po załogowaniu się do sieci norton antywirus od razu
wyrzucił mi robaka o nazwie W32.rednex (czy coś takiego dokładnie nie
pamiętam), w każdym razie nie mógł go usunąć, tak że na komputerze pojawiało
się okno że za moment się zamknie i choć to oczywiste zamykał się. Pobrałem
łatki na winde xp (sasera i jeszcze jakąś) i ten syfex przestał wyskakiwać.
Na początku neostrada pracowała normalnie – jednak przy przełączaniu z
profilu na profil zauważyłem że zniknęła mi z paska szybkiego startu ikona
autoaktualizacji nortona antywirusa, potem zniknęła z drugiego profilu i nie
miałem już możliwości odpalenia antywirusa. W tym czasie transfer przez
neostrade zaczął się szarpać i spadł do 50 Kb/s. W myśl zasady że mądry Polak
po szkodzie poszukałem jakiegoś fire wala, zainstalowałem go, jednak już nie
mogłem uruchomić. Próbowałem wchodzić przez panel pomocy do ustawień systemu
żeby zobaczyć czy norton w ogóle istnieje w programach automatycznego startu –
jedna okno to pojawia się na ułamek sekundy i znika. Pyzatym wszystkie
programy (odpukać) działają poprawnie. Przychodzi może komuś coś do głowy.
Dziękuję bardzo.