reniatoja
20.11.09, 09:12
Cos tam studiowal, jakąś rehabilitację trzyletnią i chyba odnosił
spektakularne sukcesy rehabilitując kolano przepięknej jak noc
listopadowa modelki bez czoła. Potem wydobywał ropę na platformie, a
teraz rzutem na taśmę dostał się do pisma sportowego bo napisał
jakąś relację z pogawędki z sąsiadem Kamila o korupcji w sporcie. I
na podstawie tego artykułu natychmiast został przyjęty na stałe do
roboty, gdzie wydziwiał, że nie może jechać w delegację,bo kocha,
więc mu firma ufundowała bilety i wikt dla pszczółki Mai, a teraz,
po kilku tygodniach pracy (za każdym razem, gdy jego szef coś mu
zaakceptuje robie wielkie oczy, jakby był świadkiem cudu, że zrobił
coś, co nie nadaje się jedynie do odrzutu) szkoli stażystkę, którą
od pierwszego spotkania ostentacyjnie uwodzi, a przy trzecim
spotkaniu już ją przeleciał. bardzo profesjonalne zachowanie.
Spodziewam si, że do grudnia ten wyrozumiały naczelny w kaszkiecie
ustąpi ze stanowiska i odda je Igorowi dla dobra Prasy Polskiej.
Czegoś równie bardzo wziętego z księzyca, jak kariera Igora w życiu
nie widziałam.
Nawiasem mówiąc wczoraj miał zarąbistą koszulke z plisowanym
karczkiem z przodu i i krótkimi rękawkami i wydarł z korzeniami logo
producenta z klapy laptoka, zeby nie robić kryptoreklamy :)