Dodaj do ulubionych

Między słowami

IP: *.fbx.proxad.net 24.01.04, 15:21
Jeden z lepszych filmow ostatniego roku, Bill Murray jest *doskonaly* (a
potrafi byc okrutnie zmanierowany), partnerujaca mu Scarlett Johansson jest
dla mnie wielkim odkryciem (chociaz grala juz w wielu filmach, miedzy innymi
w The Horse Whisperer). Prosze zwrocic uwage na scene w ktorej Murray
spiewa 'More Than This' Roxy Music, swoja droga rzeczywiscie trudno spiewac
te piosenke. Beda nagrody.
(Dystrybutor francuski pozostawil tytul oryginalny i dobrze zrobil.)
Obserwuj wątek
      • Gość: A Re: Między słowami IP: *.acn.pl 07.02.04, 17:56
        Akurat nie mogę się tu zgodzić - uważam, że tłumaczenie jest
        zręczne. "Zagubione w tłumaczeniu" oznacza, że ktoś nie umiał czegoś
        przetłumaczyć i to pominął, a więc sugeruje fuszerkę.
        Natomiast tu chodzi o to, że pewnych sformułowań w danym języku nie da się
        przetłumaczyć na inny tak, by zachować wszystkie niuanse i cały urok tekstu -
        chodzi tu o dobór słów, ich długość, melodię, znaczenie... Najlepsi tłumacze
        nie tłumaczą tekstów z absolutną wiernością - szukają znaczeń.
        • sinisza Re: Między słowami 20.02.04, 17:14
          Gość portalu: A napisał(a):

          > Akurat nie mogę się tu zgodzić - uważam, że tłumaczenie jest
          > zręczne. "Zagubione w tłumaczeniu" oznacza, że ktoś nie umiał czegoś
          > przetłumaczyć i to pominął, a więc sugeruje fuszerkę.

          tak, ja bym dokladnie tak to skojarzyla.
          ze ktos sie zgubil tlumaczac cos
          beznadzieja
        • Gość: aronia Re: Między słowami IP: *.acn.waw.pl 01.03.04, 12:51
          > Akurat nie mogę się tu zgodzić - uważam, że tłumaczenie jest
          > zręczne.
          > "Zagubione w tłumaczeniu" oznacza, że ktoś nie umiał czegoś
          > przetłumaczyć i to pominął, a więc sugeruje fuszerkę.

          A u mnie tytuł "Zagubione w tłumaczeniu" budzi zupełnie inne skojarzenia - to
          rodzaj refleksji nad tym, co się traci na styku dwóch języków, kultur, czy -
          drążac dalej - jednostek. Sugestia, że są zjawiska nieprzekładalne, że nie
          wszystko (łatwo) daje się wyrazić w kodzie zrozumiałym i dostepnym innej
          osobie. Taki symbol ograniczeń wzajemnego poznania i komunikacji. "Miedzy
          słowami" tez jest dobrym tytułem, ale moim zdaniem niepotrzebnie odchodzi od
          oryginału.

          Pozdr.

          Pozdr.
        • Gość: Pawełek Re: Między słowami IP: *.bci.net.pl 02.03.04, 14:23
          Gość portalu: A napisał(a):

          > Akurat nie mogę się tu zgodzić - uważam, że tłumaczenie jest
          > zręczne. "Zagubione w tłumaczeniu" oznacza, że ktoś nie umiał czegoś
          > przetłumaczyć i to pominął, a więc sugeruje fuszerkę.
          > Natomiast tu chodzi o to, że pewnych sformułowań w danym języku nie da się
          > przetłumaczyć na inny tak, by zachować wszystkie niuanse i cały urok tekstu -
          > chodzi tu o dobór słów, ich długość, melodię, znaczenie... Najlepsi tłumacze
          > nie tłumaczą tekstów z absolutną wiernością - szukają znaczeń.


          Zgadzam się. Lost in translation nie należy w polskim tłumaczyć na Zagubione w
          tłumaczeniu, bo zmieniamy sens i znaczenie. Między słowami jest bardzo dobrym
          przełożeniem lost in translations.
        • Gość: Marco Tytul nie jest wazny.TEN FILM JEST PUSTY I ZALOSNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 13:47
          Skad te 6 gwiazdek. Ten film jest pusty i zalosny.

          Droga gazeto, od dawna ogladam wylacznie filmy otrzymujace od was wiecej niz 5
          gwiazdek. Przez kilka lat schemat ten zapewnia mi dostep do najwyzszej jakosci
          obrazu. Teraz jednak jestem zalamany gdyz w zadnym wypadku nie zgadzam sie
          by "Miedzy slowami" otrzymalo 6 gwiazdek!!!!! To skandal. Ten film zasluguje
          zaledwie na 2-3. Rozumiem ze to nazwisko rezyserki tak podzialalo na zawyzenie
          oceny, bo nie podejrzewam jakis komercyjnych powiazan :)
    • Gość: ascia Re: Między słowami IP: *.ipt.aol.com 02.02.04, 22:10
      To jest dokladnie takie kino, jakie lubie! Niby takie nic... dwoje ludzi,
      bezsennosc, whisky, neony i rude (?) wlosy Scarlett. Wchlonelam kazda minute!
      A te sceny z Japonii! LIP MY STOCKINGS! - zderzenie dwoch swiatow pokazane bez
      banalow, ale tez i smieszne.
      Polecam!
      a
      ps. Esther - Scarlet gra rowniez w The Girl With The Pearl Earing - film
      rowniez rewelacyjny!
    • Gość: kubu Re: Między słowami IP: *.41-151.net24.it 14.02.04, 00:07
      a ja takich filmow widzialem .....dziesiat i wyszedlem z kina rozczarowany
      jedyne dwie dobre rzeczy to zachwycajacy Bill Murray i ladna kompozycja
      poszczegolnych kadrow
      reszta to nieudolne zmagania rezyserki ze srednim materialem
      THE VIRGIN SUICIDES polozyla na calej linii (osala sie jeno dobra muzyka), tutaj
      niby maly postep, ale i tak WIELKI SUKCES to kwestia jej nazwiska a nie poziomu
      jej filmow
      gdyby to nakrecil ktokolwiek inny, zaden z jej filmow nie wszedlby nigdy do
      szerokiej dystrybucji :/
      • Gość: Agus Re: Między słowami IP: *.crowley.pl 23.02.04, 10:54
        Tak, film jest nudny - czy jak kto woli "cudownie niedopowiedziany". W zasadzie
        nie wiadomo o co chodzi. Żadna scena nie jest konsekwencją poprzedniej.
        Kompletny brak akcji (zaznaczam że miłośniczką kina akcji nie jestem ani
        trochę). Brak jest właściwie historii, a te mgliste refleksje na temat
        samotności i zagubienia - czyż to nie banalne w naszym dekadenckim ze wszech
        miar świecie i kinie. Obejrzeć można, jak się już nie ma inego pomysłu na
        wieczór, ale wybitne czy nawet udane to to nie jest. Ciekawe co pisałaby
        większość z Was gdyby na gazetka tak go nie zachwalala tymi swoimi gwiazdkami.
    • kotka_kulka :) 20.02.04, 16:36
      czesc :) wlasnie wrocilam z kina. wlasciwe to nie wiem, od czego zaczac:)
      slyszalam tyle opowiesci o Tokio, ze to 25-ty wiek, niesamowita technika.
      tymczasem tutaj widziany jest oczami dziewczyny, przepojony emocjami... ech,
      film byl doskonaly, bez zbednych podsycaczy emocji, glupiej przemocy i seksu (
      idac na wspolczesny film mozna byc pewnym, ze trafi sie jedna z "tych" scen...
      np w Marzycielach bertolluciego...) zauroczyl mnie spokoj, muzyka, zblizenia
      twarzy, statyczne ujecia, jej spacery, japonskie dawanie prezentow przy
      przywitaniu, symbole, to, ze mimo swoich niedoskonalosci i wad, ktorych w sobie
      nie lubi, czlowiek moze czuc sie kochany... wszystko w tym filmie bylo dla mnie
      smutne, gdy charlotte siedziala na oknie przez ekran przezierala samotnosc, gdy
      powiedziala "jestem taka przecietna" uderzylo to, ze czuje sie rozczarowana
      miloscia, niezauwazona... tyle ciepla teraz we mnie siedzi, goraco polecam,
      swietny film:)\kulka
    • sinisza Re: Między słowami 20.02.04, 17:25
      ale powiedzcie mi jedno
      cztery razy cofalam ostatnie 5 minut i nie moge uslyszec co on jej szepce na
      ucho
      powiedzcie... co myslicie ???
      w zadnych tlumaczeniach tego nie ma... ale cos to jest
    • corgan Re: Między słowami 20.02.04, 19:14
      Świetne zdjęcia, film strasznie nudny i banalny. Atmosfera wokół tego filmu
      przypomina mi zachwyty nad "Powiedz to Gabi" - również kiepskim filmem o
      miłości.
      • staua Re: Między słowami 20.02.04, 20:49
        Mnie sie podobal film, problem i jego przedstawienie, i Scarlett Johansson.
        Bill Murray troche mniej, ale tez jest OK. Na pewno nie jest to film akcji,
        trzeba przy nim pomyslec i mozna odniesc go do siebie (co jest w zyciu wazne?
        Co moze nas zmienic?), nie moge nazwac go nudnym jak niektorzy powyzej.
        Bardzo lubie Sofie Coppola, juz "The Virgin Suicides" byly w podobnym stylu,
        takiego troche snu, bardzo specyficzne.
      • Gość: Gepart Re: Między słowami IP: *.pai.net.pl 07.03.04, 22:11
        Nie wiem czy on jest nudny czy nie. Pewnie w takim zwyczajnym rozumieniu jest
        nudny , bo tam przecież nic się nie dzieje. A dla mnie dzieje się cały czas
        tylko to coś co się dzieje nie jest w typowo filmowy ( amerykański) sposób
        pokazywane , bo ani muzyki sentymentalnej w tle w kluczowych momentach nie
        słychac ani zbliżeń twarzy , ani nic innego co pomogłoby widzowi łatwiej trawić
        film. Nie ma tam nic co woła( uwaga! obudzić sie właśnie jest finałowa scena
        rozstania, albo o! -teraz on jej wyznaje miłośc, albo -płaczą -znaczy muszą
        sie kochać)Film mnie urzekł od pierwszej sceny w Tokyo (od jazdy taxówką
        zmęczonego , niedospanego, zblazowanego gościa w osobie Billa Murraya.
        Fajna muzyka , fajny Bill i fajne kawałki Tokyo - naprawdę bardzo , bardzo
        fajny film. Dodam jeszcze ,ze B. Murray mnie też zachwycił- zawsze kojarzyl mi
        sie z ghoustbusters i dniem świstaka a teraz z bardzo prawdziwym kawałkiem
        człowieka - jakich pełno łazi po ziemi. Trochę się rozkręciłam ale dawno nic
        mi się tak nie podobało....
    • Gość: Kasia Re: Między słowami IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 21.02.04, 09:22
      Jeśli ktos chce iść do kina żeby smiac się do łez, albo pooglądć efekty
      specjalne czy też sex to niech na ten film nie idą. Jak ktos sie spodziewa
      romansu takiego ze aż lecą fajerwerki niech nie idzie. To jest bardzo
      specyficzny film, leniwy, skłaniajacy do refleksji. TO JEST FILM O KTÓRYM SIE
      NIE ZAPOMINA OD RAZU PO WYJŚCIU Z KINA. Super, ekstra, niebanalny, inny. dla
      każdego konesera dobrego kina, polecam.
      • Gość: Fuglar Re: Między słowami IP: *.aster.pl / *.acn.pl 21.02.04, 21:21
        Jestem przerazony ilością pozytywnych opinii. Lepszych filmów tego typu
        powstało już wiele w przeszłości. Miałem wrażenie że dystrybutorzy filmu
        opłacili pozytywną recenzję w gazecie. Sześć gwiadek! To powinno być
        arcydzieło. I jeszcze to robienie z japończyków idiotów, którzy do obcokrajowcó
        mówią w ich języku. Tam dzieci uczą się angielskiego od podstawówki i nie jest
        to taka nauka jak w Polsce. Generalnie film nudny i właściwie o niczym. Kilka
        zabawnych dialogów i min Billa i to wszystko.
        • Gość: Ech... Re: Między słowami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.04, 09:26
          Gość portalu: Fuglar napisał(a):

          > Jestem przerazony ilością pozytywnych opinii.

          Usiądź i oddychaj głęboko.

          >Lepszych filmów tego typu
          > powstało już wiele w przeszłości.

          Jaki jest limit dobrych dzieł z przeszłości, od którego już nie należy się
          zachwycać obecnymi? Czy minęliśmy ten magiczny moment w V w. p.n.e.? Wcześniej?
          Później?

          I jeszcze to robienie z japończyków idiotów, którzy do obcokrajowcó
          >
          > mówią w ich języku.

          Oczywiście nie zdarzyło się jeszcze, żeby np. w Polsce panienka w kasie
          biletowej albo w urzędzie mówiła do obcokrajowca po polsku. Podobnie w Japonii
          wszyscy mówią do obcokrajowców po angielsku (w tym filmie jeden mówił po
          francusku, ale to był na pewno przypadek potwierdzający regułę). W ogóle ze
          wszystkich kontynentów najławiej się dogadać z ludźmi w Azji - podobne do
          naszych języki, kultury, gesty - prawda?

          > Tam dzieci uczą się angielskiego od podstawówki i nie jest
          > to taka nauka jak w Polsce.

          Owszem, w Japonii *wszyscy* Japończycy od podstawówki znają angielski, łącznie
          z tymi po siedemdziesiątce, a takie typowe błedy i nieporozumienia jak dziwne
          napisy na szyldach i mylenie "l" z "r" to konspiracja i zmowa oczerniająca
          Japończyków.

          Generalnie film nudny i właściwie o niczym. Kilka
          > zabawnych dialogów i min Billa i to wszystko.

          A może ta egzotyczna, niezrozumiała, męcząca, połyskliwa, pełna absurdów i
          zderzeń kultur Japonia odgrywała w filmie rolę ważniejszą niż komiczny
          przerywnik? Może była symbolem, metaforą?
    • Gość: Aga O czym jest ten film? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.04, 20:43
      No właśnie. Nie wiem o czym jest ten film i na czym polegać ma jego
      oryginalność? Zdjęcia piękne, a i owszem, aktorzy świetni, ale o co chodzi?
      Przeplatanka scen wolnych, na pograniczu z "rozwlekłością" i kadrów
      upiornego, "techno" Tokio. Nuda prawdę mówiąc, i to straszna nuda. Może
      jedyny "zaskakujący" element to fakt, że główny bohater nie "z tą" idzie do
      łóżka ... hi, hi,hi. A może to film o bezsenności ... tylko jak na nie śpiących
      coś bardzo aktywni i wypoczęci ci bohaterowie. Kino się kończy, jeśli to ma być
      taki wspaniały, pięciogwiazdkowy film.

      • siostraihope Re: O czym jest ten film? 22.02.04, 20:55
        No tu zgodzić sie nie mogę. Mnie sie ten film bardzo podobał właśnie przez że
        był taki (jak to nazwałaś)nudny...Dla mnie było to bardzo ciekawe ukazanie
        przezyc ludzkich i emocji...wyraźnie obaj bohaterowie poczuli sie zagubieni w
        tym wielkim, kolorowym, a jakże pustym mieście.A z drugiej strony jak mozna
        nudzic sie w takim miejscu, ale to juz inna kwestia. ;-)
        • a.polonia Re: O czym jest ten film? 23.02.04, 00:53
          Dzisiaj ogladalam, nie zachwycil mnie. Po przeczytaniu recenzji spodziewalam
          sie czegos lepszego, wiekszosc ludzi tutaj twierdzi, ze film ma glebie i
          sklania do refleksji, a ja sie zastanawiam jakich refleksji, na jaki temat?
          Naprawde jestem ciekawa
          Irytowaly mnie momentami kolorowe sceny japonskie, nie zauwazylam wielkiej
          glebi. Film moge nazwac najwyzej przyjemnym, czasem zabawnym. Mysle, ze
          Scarlett stac na wiecej. Murray byl ok, ale w jego przypadku wydaje mi sie sie,
          ze gra przychodzi mu latwo, bo zawsze gra siebie, pamietacie Dzien Swistaka?
          Podobna postac dla mnie :)
          Pozdrawiam
          PS. Natomiast jesli chodzi o filmy przyjemne, to przyjemniej ogladalo mi sie
          np. Love Actually
          • wij-drewniak Re: O czym jest ten film? 23.02.04, 08:46
            Nuda, nuda, nuda.
            - Kto wybierał ten film? Niech lepiej się nie przyznaje - takie podsłuchałam
            głosy z grupki wesołej młodzieży.
            A ja się nie zgadzam. Film był taki własnie życiowy. Nie
            romans "serdceszczipatielnyj", nie piękny, sielankowy. A jak jest w życiu?
            Nagłe zwroty akcji co kwadrans też się zdarzają, ale "średnia krajowa" jest
            inna. A.polonia pyta o jakie refleksje chodzi. O takie np, że w tym świecie
            (niekoniecznie w obcym kraju) trudno się już porozumieć z drugim człowiekiem.
            Że schematy kontaktów międzyludzkich sprawiają, że bardzo łatwo pójść do łóżka
            z przypadkową osobą. Że dryfujemy przez świat torując sobie drogę, szukając
            spokoju, zatoki, a nie raf. I że jest milion odcieni miłości, niekoniecznie
            płomiennych, bardziej szarawych i niesprecyzowanych.
          • Gość: anja Re: O czym jest ten film? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.04, 09:01
            Droga Polu, porównywanie tych filmów to jakieś nieporozumienie, tak jak i
            nieporozumieniem jest sposób w jaki film się reklamuje(wychodzi na to, że to
            niby sympatyczna komedyjka z wieloma zwrotami akcji, stąd tak wiele
            rozczarowanych osób Ja spodziewałam się prawdziwej opowiesci i dostałam nawet
            więcej niż oczekiwałam. Rozumiem tych, którym się nudziło i których nie
            zachwyca bo mają po prostu inny rodzaj wrażliwości. W moją wrażliwość film
            trafił w 100% i dlatego przyłaczam sie do entuzjastów tego wyjatkowego filmu.
            A poza tym, to nie koniecznie do Ciebie Polu, ludzie odwiedzajcie częściej
            kino, tylko tam jesteście w stanie całkowicie ponieść się historii, barwom,
            muzyce, a nie w domu na przed ekranem komputera.
            • a.polonia Re: O czym jest ten film? 23.02.04, 11:51
              Mowiac o filmie Love Actually nie chodzilo mi o porownanie jako takie, ale
              raczej o moje subiektywne odczucia po wyjsciu z kina po oejrzeniu obu filmow,
              o podsumowanie ogolne, o to, ze w obydwu przypadkach wyszlam z poczuciem, ze
              obejrzalam przyjemny, czasem zabawny i wzruszajacy film, powtarzam, ze to sa
              odczucia subiektywne - to tak jak w przypadku naszej wrazliwosci.
              W mojej ocenie chodzilo mi raczej o to, ze film nie powalil mnie na kolana i
              nie uznalabym go za wybitny czy odkrywczy.
              Na 6, daje "cztery w porywach do 3,5" (pozwolilam sobie zacytowac Urszullke:))
              Pozdrawiam
      • anutka1 czytaj "między słowami" 23.02.04, 01:44
        Gość portalu: Aga napisał(a):

        > No właśnie. Nie wiem o czym jest ten film i na czym polegać ma jego
        > oryginalność? Zdjęcia piękne, a i owszem, aktorzy świetni, ale o co chodzi?
        > Przeplatanka scen wolnych, na pograniczu z "rozwlekłością" i kadrów
        > upiornego, "techno" Tokio. Nuda prawdę mówiąc, i to straszna nuda. Może
        > jedyny "zaskakujący" element to fakt, że główny bohater nie "z tą" idzie do
        > łóżka ... hi, hi,hi. A może to film o bezsenności ... tylko jak na nie
        śpiących coś bardzo aktywni i wypoczęci ci bohaterowie. Kino się kończy,
        jeśli .to ma być
        >
        > taki wspaniały, pięciogwiazdkowy film.
        >


        droga Ago!
        Widzę że nie potrafisz czytać "między słowami" - - - film jest moim zdaniem
        rewelacyjny, obejrzałam go tylko z taką znajomością że jest to komedia. Moim
        zdaniem nie jest to gatunek klasycznej komedi, z tym się każdy zgodzi. Owszem
        humor się pojawia - dość ciekawy, inny niż do tej pory - a przez to że
        właściwie rzadko widzi się konfrontację kulury japońskiej i amerykańskiej.
        Miłość - - - ? - - - fantastycznie ukazane narastaanie więzi między głownymi
        bohaterami...i ta niedopowiedziana sytuacja na końcu kiedy on jej szepcze
        jakieś słowa do ucha....ach -ten film ma w sobie to coś.
        Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka