Dodaj do ulubionych

Przepis na życie 2

    • Gość: the_accidental Re: Przepis na życie 2 IP: *.toya.net.pl 12.10.11, 16:27
      W pierwszym sezonie co tydzień sypały się komentarze, w tym - słabiutko... To pewnie o czymś świadczy.
      • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie 2 IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.10.11, 17:27
        No nie mozna sie caly czas powtarzac i ciagle wytykac te same niedociagniecia. Przeciez przy ponownym wykorzystaniu motywu "ja patrze co robisz, a ty nie widzisz, wiec sie obrazam", tym razem w trojkacie Szyc-Gonera-Kumorek ... moze czlowieka krew zalac.
        A reszta ... no Beatka i Doktorek-Żabka (w wlasciwie to Rumak ... "nie chciales byc moim rycerzem, to jestes teraz moim rumakiem ... To rumakiem czy Żabką?") jak zwykle zabawni, choc juz mogli oszczedzic doktorkowi tych "4 minut" (nastepny "swietny" pomysl, z ktorego p. Scenarzystka jest pewnie dumna, a wtorny do bolu). Samusionek wciaz kuszaca i w fajnej interakcji z Adamczykiem (swietne tlumaczenie Adamczyka ... "My nie jestesmy TAKIM malzenstwem ... To nie jest TAKA zona"). Pola po staremu nadaktywna, chociaz trzeba przyznac ze jest cos w tej relacji ze stazysta.
        W kuchni same bzdury, w towarzystwie emeryckim jeszcze wieksze, w dziale "nastoletnim" to juz w ogole, chociaz rowery mieli fajne. I tyle.
        • dalenne Re: Przepis na życie 2 12.10.11, 17:43
          A Matt jak zwykle nieoceniony :)
          No mówię Wam, to jest serial do prasowania. Oglądając go można się od razu wyżyć. Przy żadnym filmie/serialu tak ładnie mi prasowanie nie wychodzi ;)

          Jak sobie przypomnę Licencję gdzie byłam cała skupiona to aż się łezka w oku...
    • Gość: the_accidental Re: Przepis na życie 2 IP: *.toya.net.pl 17.10.11, 10:33
      Obejrzałam sobie kolejny odcinek w sieci. No nie wiem, ale mnie Gonera nie pasuje ani na krytyka kulinarnego ani na ewentualnego amanta Anki. Zupełnie.
      I oczywiście - kolejny młodzieniec olśniony urodą Mańki! Dosłownie jak rażony gromem. Rozumiem, że to jest wszystko umowne - tzn. pani scenarzystka umawia się z nami, widzami, że Mańka jest piękna?
      Jest fajna i ja ją akurat lubię, ale z tymi tabunami chłopaków oczarowanymi jej urodą, to chyba jednak lekka przesada.
      • myszka1969 Re: Przepis na życie 2 17.10.11, 10:43
        Mnie się wczoraj podobało, jak Szyc rozmawiał z żoną...najbardziej o tym że kocha Ankę:)...jest niesamowicie naturalny i szczery a przy tym rowniez męski:)
        • darby.shaw Re: Przepis na życie 2 17.10.11, 11:06
          chyba raczej mięski :P
          • myszka1969 Re: Przepis na życie 2 18.10.11, 07:47
            Cóż, jak widac każdy ma inne pojęcie m i ę s k o ś c i...
        • Gość: ich Re: Przepis na życie 2 IP: *.cable.net-inotel.pl 25.10.11, 22:52
          No własnie....Mnie się tam nawet w miarę serial podoba.Ale Szyc i Kumorek?Ona kompletnie nie pasuje do niego.....
          No nie wiem...Jak Wilczak i Różdżka grali zakochanych,to nie myślałam,że grają...A tu?Ewidentnie jak patrzę na Kumorek....No nie pasuje mi ona....Nie z Szycem.Szyc jak zwykle niezły;)
    • Gość: matt_banco z Bluszczem ... Leonem Gwizdałą IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.10.11, 22:43
      O jak fajnie zobaczyc pana Przemyslawa w gronie aktorow grajacych z dystansem i tak lajtowo, szczegolnie ze zwykle robi za ciemnych typow ;-) Odcinek lepszy niz poprzednie, bo w koncu troche posunal akcje do przodu i cos wiecej fabularnie sie podzialo. Aczkolwiek troche "przeżabkowali" ... cale szczescie, ze Beatke rzucili w objecia Poli, calkiem fajna dynamika miedzy nimi sie zdarza. Mam tez nadzieje, ze nie beda za dlugo ciagneli watku "nachalnosci" postaci granej przez p. Samusionek. Ta scena z nia, siedzaca samotnie w kawiarni moglaby byc ostatnia z jej udzialem (i to nie dlatego, ze zle zagrana, bo akurat calkiem przyjemnie to zrobila, ale tak zeby nie "przeciagac" watku).
      • kara_b Re: z Bluszczem ... Leonem Gwizdałą 18.10.11, 22:52
        Beatka teraz małpiego rozumu dostała i z perfekcji zmienia się w jakąś totalną sierotę.Wolałam jak tresowała Andrzejka i kazała mu biegać
      • Gość: kochamcie Re: z Bluszczem ... Leonem Gwizdałą IP: *.home.aster.pl 19.10.11, 10:34
        odcinek lepszy, ale koncowka masakryczna - oni mokna i sie caluja, a deszcz sobie pada do wozka...
        • lilith76 Re: z Bluszczem ... Leonem Gwizdałą 19.10.11, 11:38
          oni mokna i sie caluja, a deszcz sob
          > ie pada do wozka...

          Też tak pomyślałam.
          • Gość: matt_banco Re: z Bluszczem ... Leonem Gwizdałą IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.10.11, 12:10
            ;-) Gniewko to twardziel przeciez, co mu tam transport wózkiem rowerowym po ulicy (jak było w poprzednim odcinku), co mu tam zgiełk w kuchni, co mu tam jakis deszcz (notabane w wersji turbo i na guzik startujacym), co mu tam mamusia w amorach, co mu tam dwie świrnięte "ciocie" czyli Beatka i Pola, ba ... nie przeszkadza mu nawet babcia Irena z towarzystwem. Gniewko to ma być nowoczesne dziecko, wychowywane w miejskiej dżungli ... niech się szczeniak uczy samodzielności i nieskupiania uwagi na sobie ;-)
          • faszyna Re: z Bluszczem ... Leonem Gwizdałą 19.10.11, 12:22
            Jak w tym starym dowcipie o facecie z ogłoszenia, który zadzwonił w środku nocy do podróznika, szukajacego towarzysza wyprawy, ze nie pojedzie, tak ja się wpisuje w wątek po to, by obwiescic utratę zainteresowania serialem.;) Niestety, po wątkach młodzieżowym i geriatrycznym, kolejny watek, który spisałam na straty, to wątek romansowy. Jakby to powiedziec, ja po prostu nie wierzę w tą miłośc. I w te pocałunki na deszczu też. Może dlatego, ze patrząc na tą scenę nie miałam ochot ytam znaleźć sie zamiast Anki? A w podobnej scenie z "Czterech wesel" to i owszem, pomimo że Grant to nie jest mój ideał męskosci. Tyle ze jakos tamto uczucie przemówiło do moich emocji, a tu nic, żadnych motylków w brzuchu ani innej fauny też (no chociaż może znalazł by sie jakis tasiemiec, co może i niegłupie, skoro pani P. obwiescila łatwość pisania kolejnych cdn-ów). Więc pewnie jednym okiem będę rzucała na PnZ okiem, ale żeby sie tym ekscytowac, co to, to nie.
            Co do Bluszcza, w poniedziałkowym teatrze TV tez zagrał dośc sympatyczną postac, co az sie rzucało w oczy, ze niby Bluszcz, a jednak nie bandzior, prymityw etc... Jak tak dalej pójdzie, to może zobaczymy go w jakiejs komedii romantycznej? ;)))
            Przy okazji, pocałunki na deszczu w PnZ i CWiP w sam raz do wątku smaczkowego. Ale może raczej do wątku plagiatowego? ;))
            • Gość: matt_banco Re: z Bluszczem ... Leonem Gwizdałą ... OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.10.11, 12:33
              Faktycznie Bluszcz w poniedzialkowym teatrze bardzo stonowany ... Spektakt aktorsko w ogole bardzo zacny (jak nie przepadam za Bonaszewskim tak w poniedzialek prawie mnie uwiodl) ... no tylko, ze musialbym go obejrzec jeszcze raz, bo mimo wielkich staran niektorych kwestii nie zrozumialem ;-) Nie wiem, moze to efekt "zaserialowania", moze to specyficzny, zawoalowany sposob komunikacji miedzy postaciami, a moze braki ogolne w wyksztalceniu ... no w kazdym razie teatr mi sie podobal, chociaz wnikniecie glebiej niz tylko w pierwsza, fabularna warstwe niestety mi sie do konca nie udalo.
              • faszyna Re: z Bluszczem ... Leonem Gwizdałą ... OT 19.10.11, 13:13
                Tak, Bonaszewski był swietny. Ale czy Cielecka pasowała do roli minister od bezpieki, śmiem watpić. Poza tym, po pierwszym zachwycie, zaczęłam wątpić w dramaturgię spektaklu. Jakby sztuka zawierała wątki z róznych kategorii i słabo opisano ich wzajemne związki. No i kwestia róznic w kulturze politycznej obu krajów. Chyba nie wszystko, co zrobiło wrażenie na brytyjskim widzu, było do odczytania w naszym kraju. Ale ogólnie, chociaz tyle dobrego, ze zobaczylismy dobre aktorstwo, na przykład Adamczyka w roli premiera (bardzo fajna scena rozmowy z Cielecką). Bardzo mi sie podobał, podobnie zresztą jak w roli Żabci. No a że nigdy nie obejrzałam w całosci i papieża, i Chopina, to mi sie aktor ostatnio kojarzy tylko z gestapo. ;))
                Przy okazji tego OT, ogladasz serial na HBO? Bela okazała sie duzo lepsza niż w zwiastunie, a wczorajszy dialog Dorociński-Radziwiłłowicz doskonały. Szkoda, ze tylko ten tydzien jest odkodowany.
                • Gość: matt_banco Re: z Bluszczem ... Leonem Gwizdałą ... OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.10.11, 13:25
                  No nie ogladam niestety, bo nie mam jak (wciaz pomykam na zwyklej antenie i sygnale analogowym ;-) Ale poczynie stosowne starania aby sie czym predzej zapoznac. Ciekawe jest tez to jak HBO promuje ten serial, jak systemowo do tego podeszli.
                  • faszyna Re: z Bluszczem ... Leonem Gwizdałą ... OT 19.10.11, 13:36
                    No widzisz, jak to czasem problemy ze zwykła anteną mogą wyjsc na korzyśc.;)) U nas są problemy z tradycyjnym odbiorem programów, więc zdecydowalismy sie na wideostradę TP SA. I tak mam nie tylko internet, ale i wiele programów. Tyle ze w ramach instynktu samozachowawczego mamy pakiet minimum, nawet bez TVN24 i cos ponad bywa osiagalne tylko w ramach promocji, jak teraz HBO.
                    Przy okazji tego instynktu, czemu ten forumowy spamer reklamuje link do ogladania seriali pt. złodziej czasu? Złodziei przeciez trzeba unikąc, więc jaka to zacheta taka nazwa portalu? :))
                    • Gość: matt_banco Re: z Bluszczem ... Leonem Gwizdałą ... OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.10.11, 13:50
                      No u mnie bylo inaczej ... Przez kilkanascie lat w zasadzie nie mialem telewizora (i nie bylem wtedy w zakonie za to namietnie chodzilem do kina), no i jak przeprowadzilem sie do nowego mieszkania to nie moglem sie zdecydowac czy TAK czy NIE. Mialem wtedy pomysl, ze owszem telewizor bedzie, ale tylko do ogladania filmow z DVD i ostentacyjnie usunalem instalacje od kablowki ... no coz, okazalo sie to bledem. Odtworzylem pozniej prowizoryczna instalacje analogowa i jak kazda prowizorka przetrwalo to juz kilka lat. Wszelkie umizgi ze strony dostawcy internetu w celu rozszerzenia funkcjonalnosci o telewizje ... oczywiscie ignoruje. No i tak sie to toczy, ale niedlugo nastapi zmiana w tej kwestii i bedzie w koncu PRAWDZIWA telewizja ;-)
    • the_accidental Re: Przepis na życie 2 26.10.11, 06:41
      Od czasów Pretty Woman żadna komedia romantyczna czy serialik nie może obyć się bez sceny w salonie mody, w której jedno siedzi i ocenia, a drugie robi z siebie głupka i wyłania się w dziwnych strojach z przymierzalni. Na pani Pilaszewskiej też się nie zawiedliśmy.
      A druga rzecz - mam więcej lat niż naście, ale wciąż lubię się wzruszyć sceną miłosną między lubianymi bohaterami. Wczoraj się niczym nie wzruszyłam, niestety.
      • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie 2 IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.10.11, 10:33
        Tak jest ... scena przebierana to klasyk (ja jakos szczegolnie pamietam wersja z "Czego pragna kobiety") i sama w sobie moglaby byc, tylko ze trzeba na tak ograny motyw jakiegos swiezego pomyslu ... tu takowego jednak nie bylo. Zreszta scena kinowo-okularowa tez niezbyt swieza ... swieza to byla w wydaniu Granta w "Notting Hill".
        Generalnie odcinek strasznie nudny, ot pląsanie po trawce, padanie na kolana, kwiatki tu i tam i cos do jedzenia. Nadal zagadka pozostaje "zmianowosc" w kuchni (Anka powiedziala, ze konczy "zmiane") ... troche mi to przypomina podobny problem jaki mialem z CSI:LV, tam tez zmianowosc byla bardzo naciagana. Niby chodza na zmiany, a zawsze spotykaja sie razem i w zasadzie skladu drugiej zmiany nie widac ;-)
        Troche kuriozalne bylo tez to "kazdy kto nie lubi slodyczy jest zlym czlowiekiem" ;-)
        Natomiast po serialu u KW byla Magda (nie Madzia) Kumorek. Na pytanie o popularnosc serialu odpowiedziala standardowo, czyli "bo to dobry scenariusz byl". Uhmmm ... no ja rozumiem, ze nie moze powiedziec inaczej, ale jeszcze ktos faktycznie w to uwierzy.
      • sadosia75 Re: Przepis na życie 2 26.10.11, 10:48
        A kolejne odcinki to im dalej w las tym gorzej. Niestety. Cała historia z Jerzym ich wielką miłością jest tak naciągana, że oglądając serial mam wrażenie, że za chwilę pęknie.
        Scen z przymierzaniem będzie więcej :) Spoko loko .
        Pierwszy sezon był zabawny, był ciekawy a drugi. No cóż. chyba dla zasady go oglądam i z przyzwyczajenia.
        • faszyna Re: Przepis na życie 2 26.10.11, 11:07
          Kuba spytał też Magdę K. o gre Szyca na 25 %. Więc nie tylko my widzimy, ze chłopak sie nie stara. A dla mnie, nawet jakby sie bardzo starał, to fatalny kandydat na ekranowego kochanka. Ponoc gaża Szyca jest bardzo duża, ale to pieniądze wyrzucone w błoto. Podobnie jak moja poprzedniczka z któregoś wpisu powyżej, którą ruszają sceny romansowe, i ja lubie sie wzruszać w takich momentach. A tu nic, zero emocji. Moze ten układ nie gra tez z prostego powodu, że jak przyznała wczoraj u Kuby Kumorek, słabo zna prywatnie i Szyca i Adamczyka. Tyle że Adamczyk od razu grał brak uczucia do zony, a Szycowi uczucie po prostu nie wychodzi.
          Ogólnie, przestał mnie ten serial interesowac i obecnie tylko w wolnych chwilach przelatuję ekspresem odcinki w necie. A nastepną serię po prostu odpuszczę.
          Przy okazji, pojedynek aktorek-scenarzystek bezapelacyjnie wygrywa Ewa Wencel: CzH staje się coraz lepszy, a PnZ coraz gorszy.
          • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie 2 IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.10.11, 11:26
            ;-) Tak, a jak ciekawie pani MK bronila Szyca ... ze choc go nie zna i w zasadzie nie bardzo wie co jest kreacja a co rzeczywistoscia, bo chyba spotyka sie tylko z "kreowana" wersja p. Szyca, to uznala, ze p. Borys zagral takie wycofanie i ze to jest calkowicie wymyslone. No moze i tak, ale nie zmienia to faktu, ze chemii nie ma i nie jestem do konca przekonany, ze to tylko wina Szyca (swoja droga ciekawe jak poradziliby sobie z "chemia" w zwiazku malezenskim, powiedzmy ze z trojka dzieci ... tak, tak ... przypomniala mi sie "chemia malzenska" miedzy Fraszynska a Wiktorowiczem w LNW).
            A ze pani Wencel zdecydowanie lepiej wychodzi to fakt. Przeciwnie niz kolezanka odrzuca raczej rozwiazania ograne w gatunku, a jesli pozycza cos (np. watek policyjny, kobieta-killerka) to w nieograny i tworczy sposob.
            • Gość: marta Re: Przepis na życie 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.11, 12:04
              Akurat w tym programie obrona Szyca nie bardzo Kumorek wyszła...bo to "niechcenie" Borysa jest bardzo widoczne, nie trzeba Go znać osobiście, by zauważyć, że w "Przepisie..." gra, bo "musi"...co według mnie jest najgorszą krytyką pod adresem tego aktora, bo mnie jako widza nie interesuje, czy aktor darzy sympatią swoją postać, czy lubi grę w serialach, czy odpowiada mu partnerka na planie, ma być wiarygodny, zawsze! A Szyc nie jest.
            • notting_hill Re: Przepis na życie 2 26.10.11, 15:05
              Nie wiem coście się Szyca uczepili, dla mnie on jest jak najbardziej ok, tzn. wiarygodny. Niewiarygodna jest za to dla mnie gra p. Kumorek, i może dlatego ta chemia między nimi szwankuje.
              Ta postać w ogóle jest pełna sprzeczności i to wcale nie w pozytywnym znaczeniu- najpierw porzucona, stłamszona żona, teraz odżywa jako kobieta, ale chwilami wygląda młodziej od swojej córki, niby taka panna porządnicka, nadodpowiedzialna w stosunku do matki i upierdliwa do bólu, a jednocześnie lecąca na każde mrugnięcie faceta i podrzucająca dziecko... jakoś mam do niej niewiele sympatii.
              • dalenne Re: Przepis na życie 2 26.10.11, 15:57
                Zgadzam się. Z tej dwójki zdecydowanie bardziej toleruję Szyca. Do szału doprowadza mnie ta sfochowana , rozchwiana Anka.
              • Gość: Justa Re: Przepis na życie 2 IP: 217.153.76.* 27.10.11, 09:31
                Zgadzam się z notting_hill i dalenne. Szyc jako zakochany mężczyzna jest tu wiarygodny - małomówny, mrukliwy, szorstki, ale konkretny w działaniu:) Obserwując jego bohatera wierzę, że jest w Ance zakochany. Anka jest wiecznie lodową księżniczką. Ta jej wiecznie niezadowolona mina, te jej ciągle zaciśnięte usta. Przewracanie oczami! I ton głosu kaprala! Chłód, chłód i dystans bije od tej kobiety i dlatego wydaje mi się, że nie ma tej osławionej chemii.
                • notting_hill Re: Przepis na życie 2 27.10.11, 12:04
                  Ja zwyczajnie wierzę tej postaci granej przez Szyca i jak dla mnie jest ujmujący w tej swojej szczerości. Czego zupełnie nie mogę powiedzieć o postaci Anki, bo zupełnie nie wiem czego się po niej spodziewać. Bzyknie Krytyka, pogoni Szyca czy też jeszcze coś zupełnie innego? Jak na osobę w założeniu poukładaną, jest totalnie nieprzewidywalna. Ta sprzeczność mi przeszkadza, bo to osoba kompletnie nierzeczywista, poskładana z jakiś przypadkowo wymieszanych z sobą puzzli.

                  Poza tym tak na marginesie miałam refleksję dotyczącą stosunków damsko- męskich. To naprawdę tak teraz wygląda, czy p. Pilaszewska jakieś osobiste traumy tu odreagowuje? W życiu nie przyszło mi do głowy takie postrzeganie rzeczywistości jakie tu się prezentuje, że świat roi się od sfrustrowanych pięknych samotniczek, które po trupach i wszelkimi metodami odbijają innych mężczyzn ich "prawowitym" (albo na w pół prawowitym- Beatka) właścicielkom. Rozumiem, że to komedia jest, ale serio nie widzę nic śmiesznego w pokazywaniu kobiet jako modliszek- desperatek, w dodatku mało rozgarniętych jakiś. No, ale na tym tle pani Nadzwyczajny Talent Kucharski jawi się jako jakiś niedzisiejszy model- czekaj w kącie, znajdą cię. I na dodatek jakiż urodzaj wolnych, ustabilizowanych i przystojnych mężczyzn, hoho. To niby za czym te desperatki tak desperacko gonią, skoro na każdym parkingu wolny osobnik w postaci Roberta Gonery może cię potrącić przypadkowo samochodem?
                  • myszka1969 Re: Przepis na życie 2 27.10.11, 12:09
                    Szyc jak dla mnie jest boski i bardzo wiarygodny w swoich uczuciach...choć wcześniej jako kucharza go nie cierpiałam..:)
                    Anka jest piękną kobietą ale ciezko ją rozgryźć i nigdy nie wiem czego chce...Ten jej monotonny ton jest juz dla mnie irytujący...A poza tym to wygląda młodziej niz jej nastoletnia córka :)
                    • Gość: ten-tele-program Re: Przepis na życie 2 IP: *.dip.t-dialin.net 30.10.11, 22:36
                      Anka nieciekawa. Szyc aktor super ale do roli amanta zdecydowanie nie pasuje. Nie nadaje sie na szefa kuchni. Nie wiem jak wy, ale ja mam cały czas wrażenie, że role prostaków albo proletariuszy najbardziej mu leżą? Zawsze się zastanawiam jak on skończył szkołę aktorską? Czy on jest tak inteligentny, że potrafi grać buraka, czy poprostu taki jest? Może to faktycznie naturszczyk jak Himilsbach i Buczkowski?
                      W roli szefa kuchni bardziej pasuje "komisarz Zawada" (chociaż troche za stary) albo ten jego asystent (grał też w Czasie Honoru) -aktorzy z Kryminalnych (genialny serial kryminalny europejskiego formatu) a zamiast Kumerek powinna grać np Różdzka, która fascynuje urodą i inteligencją.
                      • Gość: Kas_stan Re: Przepis na życie 2 IP: *.home.aster.pl 31.10.11, 07:13
                        Od początku śledzę ten wątek, ale dopiero teraz postanowiłam się włączyć, bo po przeczytaniu tej wypowiedzi opadły mi ręce.
                        "Jak Szyc skończył szkołę aktorką?" Zwyczajnie! Był najlepszym absolwentem w swoim roczniku. Zawsze tak jest, że już wtedy widać, że ktoś ma talent, charyzmę etc. Widziałam wszystkie spektakle dyplomowe tego rocznika i to naprawdę było widoczne gołym okiem - po za Szycem dzisiaj nie jestem w stanie przypomnieć sobie z kim on kończył szkołę! Być może jest burakiem a może po prostu sodówa uderzyła mu do głowy, ma obecnie kiepski pijar, przestał się przykładać, imprezuje zamiast pracować. Jeśli tak to w którymś momencie zniknie, bo nikt nie będzie chciał go oglądać, a na razie ludzie chcą. I na Boga - nie jest naturszczykiem! Jest dyplomowanym aktorem, od początku rozchwytywanym.
                        Co do pozostałych nazwisk w Twoim poście, to mam wrażenie, że to jest jątrzenie. Komisarz Zawada jako kucharz? Zakościelny? Różdżka, która fascynuje inteligencją? To dopiero brak wyczucia w obsadzaniu ról ;) Wiadomo, że aktorów często obsadza się zgodnie z warunkami i wyobrażeniami o postaciach. W PnZ trzeba ludzi z temperamentem, a taki np. Zawada jest zbyt statyczny.
                        No dobrze, wystarczy. Od siebie dodam, że jestem wielką fanką postaci Poli albo raczej tego jak gra ją Olszówka. To dla niej oglądam serial, bo ona jest taka z krwi i kości. Nie takie ciepłe kluski jak Anka :) Mam też dosyć tak nieskończonej liczby facetów, którzy kręcą się wokół Anki. Ja nie czuję tego co ich do niej tak przyciąga, nawet nie jestem w stanie powiedzieć, czemu Jerzy się w niej zakochał. Bo dobrze gotuje? Bo ma zgrabne nogi? Innych atutów nie widzę ;)
                        • dalenne Re: Przepis na życie 2 31.10.11, 10:30
                          > No dobrze, wystarczy. Od siebie dodam, że jestem wielką fanką postaci Poli albo
                          > raczej tego jak gra ją Olszówka. To dla niej oglądam serial, bo ona jest taka
                          > z krwi i kości. Nie takie ciepłe kluski jak Anka :)

                          Dzięki tej roli Olszówka zyskała w moich oczach , Pola jest nieźle fiśnięta, Olszówka chyba prywatnie też nie jest mimozą i wygląda na to, że świetnie jej ta rola pasuje.

                          Mam też dosyć tak nieskończ
                          > onej liczby facetów, którzy kręcą się wokół Anki. Ja nie czuję tego co ich do n
                          > iej tak przyciąga, nawet nie jestem w stanie powiedzieć, czemu Jerzy się w niej
                          > zakochał. Bo dobrze gotuje? Bo ma zgrabne nogi? Innych atutów nie widzę ;)

                          Tak sobie myślę, że rzeczą która mogła Jerzemu przypasować w Ance było to że mu się "postawiła", a kto się czubi ten się lubi... no tak to sobie tłumaczę.
                          • Gość: marta Re: Przepis na życie 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.11, 11:37
                            Dzięki tej roli Olszówka zyskała w moich oczach , Pola jest nieźle fiśnięta, Ol
                            > szówka chyba prywatnie też nie jest mimozą i wygląda na to, że świetnie jej ta
                            > rola pasuje.

                            Bo Olszówka to taka żeńska, aktorska odmiana Szyca ;) Jak Jej rola podpasuje to gra, aż miło! A jak nie to niby też gra, tylko męczy się przy tym niemiłosiernie...dlatego ja zawsze wolę tych mniej widowiskowych aktorów, którzy po cichu gdzieś tam przemykają, a aktorsko udźwigną i wariatów i lekkoduchów i jeszcze z bohaterem romantycznym sobie poradzą.
                            • dalenne Re: Przepis na życie 2 31.10.11, 12:37
                              > ie...dlatego ja zawsze wolę tych mniej widowiskowych aktorów, którzy po cichu g
                              > dzieś tam przemykają, a aktorsko udźwigną i wariatów i lekkoduchów i jeszcze z
                              > bohaterem romantycznym sobie poradzą.

                              I pod tym względem taka "Brzydula" to było mistrzostwo.
                        • Gość: ten-tele-program Re: Przepis na życie 2 IP: *.pools.arcor-ip.net 31.10.11, 10:46
                          Gość portalu: Kas_stan napisał(a):

                          > "Jak Szyc skończył szkołę aktorką?" Zwyczajnie! Był najlepszym absolwentem w sw
                          > oim roczniku.

                          Wobec tego potwierdza się opinia, że aktor nie musi być "Einsteinem"(jakimś super mózgiem) tylko musi umieć grać. Zakładam, że oboje zgadzamy się, że Szyc nie jest typem intelektualisty. To taki "młodszy Buczkowski"(taksówkarz z serialu Dom) albo właśnie "młodszy Himilsbach" (z kultowego i Rejsu- krytyka prlowskiej rzeczywistości).
                          Zmierzam do tego, że rolę amanta i kucharza zagraliby lepiej: Zakościelny, Zawada(tylko za stary), pewnie Zurek.
                          A może brat Cezarego Pazury? Zamiast marnować swój talent we Wspólnej trzeba było jemu zaoferować tą role.
                          Albo dlaczego nie zapytano Wilczka? W "Usta, Usta" się sprawdził. Trzeba było mu dać następną szanse.
                          Chyba to są argumenty?
                          Pasowałby napewno Braciak a i Zurek dałby sobie doskonale rade.
                          Zdania nie zmienię, gdyż nie wyobrażam sobie w roli amanta z jakiejs prlowskiej komedii Himilsbacha albo Tyma (ten koleżka z "Misia" a obecnie chyba krytyk filmowy)
                          Szyc pasuje fantastycznie do filmów kryminalnych, sensacyjnych, filmów akcji. Role czarnych charakterów sa dla niego idealne i ma szanse w przyszłości na nagrody- może nawet poza Polską.
                          Po prostu aktor, który jest niesympatyczny i nie potrafi zagrać "milusińskiego amanta" nie ma szans na dobre opinie w tej roli w tego typu filmie.

                          Dlaczego wybrał tą rolę i zgodził się grać zabujanego kucharza?

                          Może zaproponowano mu duże pieniądze? Chociaż nie sądzę, gdyż na ich brak z pewnością nie narzeka

                          Może jego agent, doradca wmówili mu, że powinien troche popracować nad image pozytywnego bohatera a nie tylko zakazanych typów

                          A może jest wspólproducentem filmu i miał możliwość obsadzenia się samego w tej roli.

                          A może jest kucharzem hobbystą i chciał sobie i nam widzom Coś udownić?

                          > Co do pozostałych nazwisk w Twoim poście, to mam wrażenie, że to jest jątrzenie

                          Nie, w żadnym wypadku. Może popracuj nad tolerancją i umiejętnością rozumienia innych.

                          Komisarz Zawada jako kucharz? Zakościelny?

                          Scenariusz Krymianalnych słaby. Generalnie po kilku minutach wiadomo kto jest np. mordercą ale właśnie dzięli fantastycznej grze Wieczorka i Zakościelnego ten serial jest wyjątkowy.
                          Uważam, że jeden jak i drugi potrafią zagrać i policjantów z "Kryminalnych" ale i zwykłych kucharzy, lekarzy, itd.
                          Ta duet i pozostali wymienieni przeze mnie w tym poście pasują 100 razy lepiej niż Szyc ( który np mógłby zagrać zdecydowanego komisarza policji w kryminale)


                          >Różdżka, która fascynuje inteligencją

                          i urodą

                          Kobieta z charyzmą i niepokojącą urodą (ten typ urody, taki właśnie fajnie niepokojący ma także pani Ostaszewska- w PnZ dziewczyna Adamczyka, która jest z nim w ciąży). Różdzka po sukcesie Usta Usta byłaby mile widziana w roli zamiast Kumorkowej,, która nie potrafi "przeskoczyć poprzeczki"
                          A może Socha ( chociaż wszedzie jej pełno)? A Kisio? Dobrze gdyby dostała wreszcie pierwszoplanową rolę.

                          > No dobrze, wystarczy. Od siebie dodam, że jestem wielką fanką postaci Poli albo
                          > raczej tego jak gra ją Olszówka.

                          Tutaj się zgadzamy. Gra świetnie. Jest szczególna.

                          Osobny rozdział to element kuchni i pracy w restauracji.

                          Możliwe, że kryterium wyboru Szyca i Kumorek był fakt, że fanatykami kucharzenia, może wspaniałym kucharzami. Może mają doświadczenie zawodowe z gastronomii, zdobyte np w wakacyjne przerwy podczas studiów? Faktycznie to mógłby być argument.
                          Znam tą branżę i to od ponad 10 lat początkowo pracując tylko dorywczo w wakacje a po studiach zaliczając wszyskie kraje niemieckojęzyczne, wybierając na końcu pracę w restauracji renomowanego ośrodka rekreacyjno-sportowym w Niemczech. Znane mi są wszystkie działy poczawszy od zmywaka, poprzez kelnerstwo, barmanowanie skończywszy na zastępstwie szefowania kuchni w chwili obecnej (do wyższego wykształcenie ekonomiczengo potrzebne było uzupełnienie zawodowe z branży gastronomicznej. Olbrzymim atutem było doświadczenie zawodowe, które zadecydowało o lukratywnej ofercie pracy). Decydując się na taką funkcję i pracę czlowiek musi pogodzić się, że nie ma szans na normalne życie prywatne. Pracę zaczynam często o 8 rano (najpóźniej o 12) a kończę nie rzadko o 22.00 a nawet 23.00 albo i północy. Wolne dni to poniedziałki a tylko co dwa tygodnie niedziela. Bardzo dobre zarobki rekompensują życie solo
                          Kumorkowa ma mnóstwo czasu i to także nie oddaje realiów. Dodatkowo nie jest dobrą szefową w tym filmie- brakuje jej charyzmy. Jest w tej roli dla mnie "bezpłciowa". Ma za mało argumentów na swoją korzyść, żeby dowodzić i być autorytetem dla grupy.
                          • Gość: Kas_stan Re: Przepis na życie 2 IP: *.home.aster.pl 31.10.11, 15:22
                            > > Co do pozostałych nazwisk w Twoim poście, to mam wrażenie, że to jest jąt
                            > rzenie
                            >
                            > Nie, w żadnym wypadku. Może popracuj nad tolerancją i umiejętnością rozumienia
                            > innych.

                            Jasne, popracuję. Dziękuję za dobre rady :)
                            Napisałam "jątrzenie", bo myślałam, że celowo chcesz wsadzić kij w mrowisko, ale teraz widzę, że to wszystko jest na poważnie, więc... doceniam zaangażowanie.
                            Celowo też pominęłam urodę jako cechę charakterystyczną Różczki, bo dla mnie to nie jest wyznacznik jej talentu. Wybaczysz mi? ;)
                            • Gość: the_accidental Re: Przepis na życie 2 IP: *.toya.net.pl 31.10.11, 20:04
                              >>ale teraz widzę, że to wszystko jest na poważnie...
                              I to JAK na poważnie! ;-)
                              • myszka1969 Re: Przepis na życie 2 01.11.11, 09:50
                                ....Fakt, Szyc ma urodę proletariusza ;)
                          • lilith76 Re: Przepis na życie 2 02.11.11, 10:24
                            Nie piszę z osobistych doświadczeń, ale znajome widziały Szyca w teatrze i są zachwycone jego grą aktorską i umiejętnością kreowania postaci różnych od szufladki, w której się znalazł.

                            Ja za to nie rozumie tego oślego uporu, by postać Jerzego określać jako "amant". Przecież, z założenia miał to być oschły gbur, który pod tą twardą skórą kryje wrażliwą duszę (czyli kolejny mit z kultury masowej, na który nadziewają się głupie kobiety i tkwią potem latami w toksycznych związkach). Czy on musi dodatkowo, być zajebiście przystojny? On ma mieć to "coś", co trochę irytuje, trochę przyciąga, myślisz "co za brzydal, ale cholera myślę o nim od tygodnia". Taki Shreck.
                            I wg mnie wychodzi mu to fajnie.
                            Kumorek rola księżniczki wychodzi beznadziejnie.
                            • notting_hill Re: Przepis na życie 2 02.11.11, 10:41
                              Oh yeah. 10/10
                            • Gość: marta Re: Przepis na życie 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.11, 11:10
                              Nie piszę z osobistych doświadczeń, ale znajome widziały Szyca w teatrze i są z
                              > achwycone jego grą aktorską i umiejętnością kreowania postaci różnych od szufla
                              > dki, w której się znalazł.

                              To ja chodzę chyba do innego teatru, niż Twoje znajome ;) Bo Szyc nie jest typowym aktorem teatralnym, i choćby nie wiem jak się rzucał po scenie, ile by się nie nakrzyczał i nie napłakał- to Płatonow z Niego żaden, bo braku dykcji i umiejętności wiarygodnej scenicznej ekspresji nie nadrobi się widowiskowymi środkami wyrazu. Tyle w temacie. Od razu dodam, że uwielbiam "Wojnę polsko-ruską", i za ten film Szycowi należą się wszystkie nagrody filmowe świata.
                            • Gość: Justa Re: Przepis na życie 2 IP: 217.153.76.* 02.11.11, 12:16
                              lilith76 napisała:
                              > Kumorek rola księżniczki wychodzi beznadziejnie.
                              >
                              Wczorajsza sytuacja: Jerzy wywołuje Ankę telefonicznie z domu, Anka dostaje przyzwolenie od Mańki, pędzi rozpromieniona, ale kiedy staje z tym parasolem naprzeciwko niego, to przez sekundę zastanawiam się: co ona, ma mu ochotę przywalić? Nawrzeszczeć na niego? Znowu te zaciśnięte usta, znowu ta niezadowolona mina. Kumorek po prostu jest niezdolna do zagrania radości i zachwytu. Tylko niezadowolenie wychodzi jej bezbłędnie.
    • Gość: matt_banco Jak mrugam, to mowie ze mrugam ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.11.11, 22:46
      Dziwaczny odcinek, w ktorym chaos romantyczny zdominowal wszystko, a na dodatek postanowiono informowac widza, iz lecac kalkami wiemy oto ze lecimy kalkami, wiec nie mozecie miec o to pretensji. W jednym odcinku padly przynajmniej trzy kwestie tego typu: takie rzeczy zdarzaja sie tylko w filmach, ty sie chyba za duzo amerykanskich filmow naogladales, jak w tandetnej komedii romantycznej. Przyznam, ze sprytne posuniecie, choc irytujace ekstremalnie. Oto zamiast wymyslic cos oryginalnego, uzywam schematow i mowie widzowi, ze ich uzywam ... i juz. ;-) Tylko ze lepiej naprawde oryginalnie "mrugac do widza", niz mu o tym mowic.
      Nastepna kwestia jest to nieszczesne lokowanie produktu. Nie wiem dlaczego to jest tak nieudolnie robione ... oto firma jubilerska pisze scenariusz. Jakos w zachodnich serialach ten problem nie wystepuje, a u nas spot reklamowy jest wszyty w fabule w sposob kanciasty, by nie powiedziec ze przyfastrygowany.
      Czy bylo cos dobrego? Bylo ... pewnie, ze bylo ... prawy prosty Beatki, poprzedzony niezla rozmowa Zabci z pania Kasia w "Stokrotce". No i Leon. Znow scena w przebieralni, ale Ostaszewska z Bluszczem dali czadu. No i muzyka, czy tez wykorzystywane utwory.
      • eo_wina Re: Jak mrugam, to mowie ze mrugam ... 02.11.11, 08:27
        Mnie (procz sceny walniecia Adamczyka) podobal sie jeszcze dialog lozkowy Zabci i Beatki:
        - Ale Zabciu, no dlaczego ty zalozyles okulary?
        - No, zebys mnie lepiej widziala. To znaczy, zebym ja ciebie lepiej widzial.
        :-)
        • faszyna Re: Jak mrugam, to mowie ze mrugam ... 02.11.11, 10:50
          Nie zgadzam sie z tym, co napisała Lilith: "Ja za to nie rozumie tego oślego uporu, by postać Jerzego określać jako "amant". Przecież, z założenia miał to być oschły gbur, który pod tą twardą skórą kryje wrażliwą duszę /.../. Czy on musi dodatkowo, być zajebiście przystojny? On ma mieć to "coś", co trochę irytuje, trochę przyciąga, myślisz "co za brzydal, ale cholera myślę o nim od tygodnia"."
          Otóz według mnie seriale rządzą sie dość prostymi prawami: amant ma wyglądac jak amant, a bandzior jak bandzior. ;) Są co prawda amanci, którzy wyglądaja jak bandziory, ale od takich na dwa killometry zalatuje testosteronem. Tymczasem dla mnie Szyc ma wyglad i posture drobnego cwaniaczka, którego może można polubić albo i nawet zrobic z nim małe co-nieco, ale żeby zakochac sie na zabój, gdy wkoło pelno fajnych męskich ciach? ;) Mnie w kazdym razie jako widza płci żeńskiej Szyc nie rajcuje, nie odczuwam ponadekranowej chemii, jednym słowem, ani motylków w brzuchu ani żadnych innych stworów mniej czy bardziej latających. To jest kandydat na aktora charakterystycznego, świetnego do takich ról jak chocby ta w Wojnie polsko-ruskiej, albo w Oficerze, ale żeby jako obiekt uczuć? Jeżeli juz, to tylko pod warunkiem, ze bedzie to karykatura obiektu uczuć (przypomina mi sie tu "Randka w ciemno").
          I tyle moich uwag w temacie ostatniego odcinka, którego nie obejrzałam, bo postawiłam na "Australię". A czy było warto, to inna inszość.
          • Gość: matt_banco Re: Jak mrugam, to mowie ze mrugam ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.11.11, 11:52
            Podczas wczorajszej rozmowy Żabci z pania Kasia, ta ostatnia wychwala wrazenie jakie owa Zabcia robi na kobietach. Andrzej rzecz jasna krygowal sie bardzo zabawnie, byl wrecz uroczo zaklopotany. No wlasnie, Adamczyk ma cos czego jednak Szycowi brakuje, a mianowicie wdziek i naturalna elegancje (walory urody sa jak dla mnie dyskusyjne, zreszta u obu aktorow nie sa az tak wazne ... no chyba, ze sie myle ;-). I dlatego mimo ciapowatosci i przerysowania Zabci jestem w stanie zrozumiec, ze zarowno Beatka, jak i Kasia mogly w nim "cos" zobaczyc.
            Ale ... chyba wezme Szyca w obrone. Moze to nie rola jest zla, tylko jej kontekst, ktory jest za mocno akcentowany. "Ten Jerzy Knappe", prawie mityczny szef kuchni, wspolwlasciciel sieci restauracji (czy czego tam), geniusz kuchni i na dodatek jeszcze obiekt pozadania i milosci. Taki troche ksiaze z bajki, czy ksiaze z kuchni. I moze gdzies podswiadomie oczekujemy wiekszej adekwatnosci postaci do jej kreowanego wizerunku. Bo z mitem mierzy sie dosc przecietnej urody facet, ktory nie poraza urokiem i seksapilem, ot kumpel od piwa, lekko wycofany, troche gburowaty, fachowiec, moze nawet artysta, ale niezbyt ujmujacy. Moze to nalezy czytac wlasnie w taki sposob, ze w tle lecimy niemilosiernymi kalkami, a postac glowna zbudujemy w kontrze do nich. No ale tak naprawde jest to jedynie zamiana bajki "o ksieciu na bialym koniu" na motyw "z zaby w księcia" ;-)
            • eo_wina Re: Jak mrugam, to mowie ze mrugam ... 02.11.11, 13:49
              Matt - w samo sedno z charakterystyka Szyca/Knappe IMHO :-)
              Ja jeszcze dodam, ze bylabym bardziej w stanie zakochac sie w Szycu niz w Kumorek (acz moge byc nieobiektywna, bo jestem kobieta :-))
              Adamczyk/Zabcia jest poza konkurencja, bo on potrafi byc i ciapkowaty i w ryj dac (no, ostatnio to jemu sie dostalo) :-)
              • myszka1969 Re: Jak mrugam, to mowie ze mrugam ... 03.11.11, 11:34
                "Ja za to nie rozumie tego oślego uporu, by postać Jerzego określać jako "amant". Przecież, z założenia miał to być oschły gbur, który pod tą twardą skórą kryje wrażliwą duszę (czyli kolejny mit z kultury masowej, na który nadziewają się głupie kobiety i tkwią potem latami w toksycznych związkach). Czy on musi dodatkowo, być zajebiście przystojny? On ma mieć to "coś", co trochę irytuje, trochę przyciąga, myślisz "co za brzydal, ale cholera myślę o nim od tygodnia". Taki Shreck.
                I wg mnie wychodzi mu to fajnie. "

                Zgadzam się, Szyc ma w sobie to "coś" ;)...Choć nie zrozumiałam co Twoim zdaniem mają do tego toksyczne związki...
                • Gość: Kas_stan Re: Jak mrugam, to mowie ze mrugam ... IP: *.home.aster.pl 05.11.11, 08:22
                  Też się zgadzam, że Szyc ma w sobie to "coś" i nie musi być typem amanta, bo nie ma i nie będzie miał do tego warunków fizycznych.
                  Ktoś wcześniej wspomniał o filmie "Randka w ciemno", gdzie Szyc grał amanta. Przyznam się, że nie wytrwałam do końca, bo odrzucił mnie sposób realizacji (straszne postsynchrony, miałam wrażenie, że każdy aktor dubbingował swoją postać) i cała intryga ( a może jej brak? ;). Nie wiem kto dał kasę na coś tak nieoglądalnego? I wcale nie jestem pewna, czy Szyc miał tam być amantem. Ta rola chyba była przypisana Żurkowi? Szyc miał być burakiem i był :)
                  Obejrzałam na tvnplayerze następny odcinek PnŻ i powoli mam dosyć niezrozumiałej i nielogicznej Anki. Strasznie męczące jest męczenie się razem z nią ;) Natomiast Beatka rewelacja! I pan Gudejko jako amant w słusznym wieku też fajny. Taki szarmancki, ułożony, elegancki i mówi pięknym językiem. Nie dziwię się, że Wandzia, Stefan i Karol czują się zagrożeni :)))))) Gdzie mu do ich koniaczków, papierosków i kart.
            • jaszczur.ka_87 Re: Jak mrugam, to mowie ze mrugam ... 04.11.11, 13:23
              "Ten Jerzy Knappe", prawie mityczny szef k
              > uchni, wspolwlasciciel sieci restauracji (czy czego tam), geniusz kuchni i na d
              > odatek jeszcze obiekt pozadania i milosci. Taki troche ksiaze z bajki, czy ksia
              > ze z kuchni.

              Mysle, że ten jego geniusz jest jego największym atutem i ośrodkiem seksapilu. Jest przeciętnie przystojny, nie ma idealnej budowy ciała, a jednak pociąga umysłem. Mnie to wystarcza, wolę inteligentnego faceta z pasją, mistrza, niż puste wyrzeźbione ciało i piękną buzię nieskażoną myślą.
    • dalenne Re: Przepis na życie 2 03.11.11, 20:36
      Nie no... właśnie oglądam zaległe odcinki. No przecież ten Szyc tzn. Jerzy to jest o niebo wiarygodniejszy od Anki. Ośmielę się stwierdzić, że jego postać to taki sympatyczny gbur, mimo że nie jestem wielbicielką Szyca. Mam nawet wrażenie, że w scenie na łące trochę zaimprowizował o tym Uzbekistanie ;) I co mnie zastanawia, Anka wyszła na przerwę, poszli sobie z Jerzym na spacer do "lasu", do kina. I co najlepsze, do tego kina poszli na Bollywoodzki film, o których wszyscy wielbiciele gatunku ;) wiedzą, że taka projekcja trwa z 3 godziny. Fajne przerwy mają w tym Imbirze ;)
      • faszyna Re: Clowni i amanci 05.11.11, 10:15
        Dyskusja sie toczy wokół "amanta", to ja może przytocze definicję z netu: "Amant w dawnym teatrze, a także w filmie, aktor specjalizujący się w rolach kochanków. Ten typ aktorstwa wymagał przede wszystkim warunków zewnętrznych: urody, zgrabnej sylwetki, ponętnego głosu, uroku osobistego."
        No wiec własnie: Szyc nie ma warunków wymienionych w tej definicji. Nadaje sie na buraka z RwC, a nie amanta w klasycznym wydaniu. Więc postawię tu proste pytanie: czy celem serialu jest przełamywanie filmowych konwencji, czy tez ich doskonałe wypełnianie? PnZ nie jest przecież serialem "przełamujacym" i nowatorskim co do formy i treści (jest akurat dokładnie odwrotnie, sądzac po licznych kalkach z innych produkcji). Jest to raczej miła rozrywka na późne wieczory. Więc z racji na tą niezobowiązującą rozrywkę wolałabym nie byc zmuszona do kombinowania, co to Anka zobaczyła w Jerzym i czemu ja tego nie widzę, ergo, czy może jestem jakos romansowo uposledzona? ;))
        • myszka1969 Re: Clowni i amanci 05.11.11, 14:51
          A Ty byś chciała amanta a takim stylu, co to podrywa panienkę z okienka? ;)
          • faszyna Re: Clowni i amanci 05.11.11, 15:03
            "A Ty byś chciała amanta a takim stylu, co to podrywa panienkę z okienka?"
            Nie , ja chciałabym takiego amanta z okienka (tv), który byłby w stanie zauroczyc panienkę siedzącą przed okienkiem. ;))))
            • Gość: Kas_stan Re: Clowni i amanci IP: *.home.aster.pl 05.11.11, 15:33
              > Nie , ja chciałabym takiego amanta z okienka (tv), który byłby w stanie zaurocz
              > yc panienkę siedzącą przed okienkiem. ;))))

              Faszyna, za dużo oczekujesz od Jerzego ;) Z tego co pamiętam z innego wątku, to Ciebie mocno zauroczył Filip Bobek, ale to było dawno (po "Brzyduli"). Filip faktycznie ma "warunki" i wytwarza chemię o jaką Ci chodzi. Ale nie każdy jest Bobkiem ;)))
              • faszyna Re: Clowni i amanci 05.11.11, 17:10
                O żesz ty, dopadłas mnie! ;))) Fakt, Szyc nie Bobek, a na dodatek ten drugi gra w porażce pt. PwS. A nie mogło byc odwrotnie? Szyc z Muchą, a Bobek z Kumorek? :)) Jedyne, co mnie pociesza, ze niedługo premiera 80 milionów z Bobkiem w drugoplanowej roli Frasyniuka. Może będzie go mało, ale chociaz nie w roli prezesa.
                • faszyna Re: Clowni i amanci 05.11.11, 17:23
                  PS. Mam jednak sklerozę. Przeciez duet Bobek-Kumorek pojawił sie w Hotelu. I mnie sie nawet podobał, no ale że Kumorek z recepcji przeniosła sie do Szycowej garkuchni, to i Bobek wyparował z hotelu.
                  • aga_ata Re: Clowni i amanci 05.11.11, 18:01
                    Nieśmiałą wtrącę się, że również jestem z faszyną w fanklubie Bobka:) Jako że dociągam z trudem PwS i właśnie obejrzałam kolejną dawkę, gdzie było kilka retrospekcji, mam parę przemyśleń.

                    Mucha na początku była w miarę ok. Wiele w niej było świeżości. Długie ładne włosy sprawiały, że była choć trochę dziewczęca, co z jej zawodem bokserki całkiem sprytnie kontrastowało. Z czasem (piorunem wręcz w serialu!) przeistoczyła się w zaciętą i wiecznie marudzącą (odchodzenie z pracy średnio raz na tydzień) dziewuchę. Nie jestem w stanie pojąć tej koszmarnej pomyłki castingowej. Bołądź zagrałaby to doskonale, podobną rolę miała w Skrzydlatych świniach (również dziewczyna "z marginesu"), a przy tym bardzo ciekawa uroda i kobiecość. U Anny Muchy zacięte usta, zduszony szept i nagła metamorfoza z dziewczyny bokserki w nieudolnie stąpającą w szpilkach tandeciarę.

                    Może jestem niesprawiedliwa, ale naprawdę pierwszy raz w życiu tak mnie zdenerwowała obsada serialu. O ile Brzydulę chętnie oglądam w wakacyjnych powtórkach, o tyle PwS będę omijała szerokim łukiem.

                    Co ciekawsze, nawet obecnie grająca w PwS detektywa dziewczyna (nie znam nazwiska) lepiej pasuje do roli Milewskiej.

                    Podpisuję się też pod pomyłkowym obsadzaniem B. Kasprzykowskiego. Dla mnie on był autentyczny tylko jako Wojtek Płaska w Magdzie M. Aktor ten nie jest specjalnie przystojny, ani specjalnie charakterystyczny, żeby go upychać na siłę.
                    • aga_ata Fak Fak Fak Pomyliłam wątki! Soooooorrryyyyyyyy!:D 05.11.11, 18:02
                • Gość: martyna Re: Clowni i amanci IP: *.acn.waw.pl 05.11.11, 18:30
                  Dlaczego Bobka dodawać do bezbarwnej i drewnianej Kumorek (nawet jakby w Hotelu 52 to nawet jakoś wyszło, bo krótko było)?
                  Ja bym wolała, żeby grał z naprawdę dobrymi partnerkami, bo na to zasługuje. Już z Sochą widać, jak fajnie wychodzi z dobrymi parnerkami (nie mówiąc o dobrych partnerach).
                  Ja bym sobie na przykład życzyła, żeby zagrał np. z taką Agatą Buzek. Albo Bołądź.
                  • faszyna Re: Clowni i amanci 05.11.11, 20:31
                    Niestety, żeby Bobek mógł zagrac z Buzek czy Bołądź, to by musieli dac mu rolę inna niż amanta-erotomana. ;) A jak na razie, polska serialowa kinematografia oferuje mu role albo prezesów, albo meskich ozdobników. W "Szalonych" uwodził kolejne szalone, w "Hotelu" uwodził Kumorek, w "Sali samobójców" w niemal niemej roli romansował z Kuleszą. A mnie się marzy Bobek nieuwodzący. ;)) Bo mi sie widzi po dokładnym obejrzeniu jego wystepu w "Brzyduli", że facet ma duzo wiecej atutów niż tylko te maslane oczy, które tak sie nie spodobały recenzentce "Filmu".
                    • Gość: martyna Re: Clowni i amanci IP: *.acn.waw.pl 05.11.11, 20:48
                      Faszyna - ja sie tam z tobą zgadzam co do potencjału Bobka.
                      A dobrze zagrać maślane oczy to też nie jest proste, co nawet recenzentka "Filmu" wiedzieć powinna (chociaż nie wiem, o jakiej recenzji mowa).
                      Zresztą w Brzyduli pokazywał dużo, dużo więcej. Jeśli ktoś myśli, że można cały serial unieść na jednej (ewentualnie trzech) minach i wyglądzie, niech popatrzy na Muchę - najlepszy przykład, że tak się nie da.
                      Ale chyba strasznie off-topikujemy ;)
                      • faszyna Re: Clowni i amanci 05.11.11, 22:16
                        Alez skądże, nasze wypowiedzi nie są off-topikowe, lecz mają charakter profetyczyny.;))) PwS sie konczy, pora więc najwyższa, by Bobek zaczął uwodzic w nowym sezonie PnZ. ;)
                        • faszyna Re: Clowni i amanci errata 05.11.11, 22:17
                          Miało byc: profetyczny, co oczywiste.
    • dalenne Czy ktos aby tego nie przewidział? ;D 07.11.11, 17:00
      Niedługo premiera:
      www.empik.com/zapraszam-do-stolu-kuchnia-jerzego-knappe-knappe-jerzy,p1045372970,ksiazka-p
      Wyciskamy, wyciskamy ile się da... ;)))
      • Gość: anja Re: Czy ktos aby tego nie przewidział? ;D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.11, 17:04
        ech tvn jest świetny marketingowo. jeszcze będzie płyta z muzyką serialu i przepisami.
      • Gość: the_accidental Re: Czy ktos aby tego nie przewidział? ;D IP: *.toya.net.pl 07.11.11, 19:53
        Myślałam, że mało co może mnie już zaskoczyć, ale jednak - zabrakło mi słów.
        Moja koleżanka, która przyjęła to lżej, zaczęła wyliczać, co będzie następne: kuchnia Anki Adamowicz, felietony kulinarne Gonery, szkoła tańca Grochola, porady ginekologiczne doktor Beatki... :-/
        • dalenne Re: Czy ktos aby tego nie przewidział? ;D 07.11.11, 19:57
          Do tych pozycji dodałabym jeszcze:
          "Poradnik młodego emeryta" ;))))
          • Gość: matt_banco Re: Czy ktos aby tego nie przewidział? ;D IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.11.11, 20:08
            No ja bym dorzucil jeszcze:
            "Jeep moj przyjaciel - Knappe w drodze"
            "Jak z mieszkania 32 m2 zrobic 47m2 - Maciek radzi"
            "Pola w akcji - 102 sposoby na poderwanie faceta"
            no i nie zapominajmy o potencjale aptekarskim ... "Cudowna apteka Witolda"
            i oczywiscie ciag dalszy watku kulinarnego ... "Francusko-polski slownik kulinarny Zylety"
            no i najwazniejszy "Jak pisac swietne scenariusze" ..., no dobrze, to bylo zlosliwe ;-)
            • dalenne Re: Czy ktos aby tego nie przewidział? ;D 07.11.11, 20:35
              Oj tam,oj tam. Zaraz złośliwe. Pomoc niesiemy tylko ;) Ja bym zmodyfikowała ostatni tytuł na "Scenariusz dla opornych", tak chyba bardziej chwytliwie by było ;)
            • aga_ata Re: Czy ktos aby tego nie przewidział? ;D 07.11.11, 20:35
              W sieci jest już przecież "Przepis na więcej", gdzie występują Żyleta i ta Czeszka, zatem przeniesienie tego na dvd to już malutki kroczek:)

              Swego czasu przeniesiono powieść niejakiej pani Basi Jasnyk na nasz realny świat, później pamiętnik BrzydUli, teraz kuchnia Knappe..

              A potem się dziwią, że ludziom się miesza postać z aktorem, a fabuła z rzeczywistością... Skoro sami oliwy do ognia dolewają i jeszcze podmuchują subtelnie, aby się porządnie roznieciło:D
        • Gość: aga Z najnowszego odcinka IP: 94.75.112.* 24.11.11, 13:12
          -zostawiłaś wózek z Gniewkiem?
          - no, chyba jestem nieodpowiedzialna

          No nie pierwszy raz w tym filmie kiedy własna matka ma go daleko gdzieś.
          I bieg przez fontannę! Normalnie poczułam się strasznie zażenowana
          • Gość: Kas_stan Re: Z najnowszego odcinka IP: *.home.aster.pl 24.11.11, 16:03
            > I bieg przez fontannę! Normalnie poczułam się strasznie zażenowana

            Ja też. Nie wiedziałam, gdzie oczy podziać. Może miało być romantycznie, ale wyszło dennie. Jak można wpaść na tak idiotyczny pomysł nakręcenia "sceny fontannowej" w wodzie, gdzie po obu stronach jest szeroki chodnik, a woda w zbiorniku sięga prawie do kolan, więc się idzie, a nie biegnie "radośnie" rozchlapując wodę. Zostawienie wózka z małym to pryszcz ;) Jak im tak zależało to mogli dogadać się z miastem, żeby spuścili im trochę wody z tych fontann albo trzeba było kręcić na Podzamczu, tam są inaczej wymyślone te atrakcje wodne.

            To straszny odcinek, naprawdę... Lepiej go nie oglądać, bo ileż razy Ostaszewska i Adamczyk mają sprawiać, że to dla nich się ogląda. I świetna Popławska. Ktoś już to wyżej napisał, że ze względu na brak fajnych postaci pierwszoplanowych, te z drugiego planu (nawet negatywne) zyskują sympatię. Elka rządzi! (w odcinku 13)
    • the_accidental Re: Przepis na życie 2 09.11.11, 06:45
      Coraz częściej mam wrażenie, że scenarzystka obraża moją inteligencję jako widza... To tak a propos wczorajszego odcinka.
      A może po prostu zmienić w programie TV nazwę serialu na "komediowy"?? O. I wtedy przestanę się czepiać.
      • faszyna Re: Przepis na życie 2 09.11.11, 09:15
        Po raz pierwszy od dłuższego czasu oebjrzałam odcinek w czasie rzeczywistym i w tv, a nie w necie. Czyli tak jak leci, bez opcji: przyspiesz/pomiń. No i co z tego ogladania wyszło? Ano to, ze serial wydał mi sie do bólu nudny. I nieemocjonujacy. Ani mnie ziębi ani grzeje, z kim będzie Anka, ani kogo przeleci Pola. O starzykach i niemowletach nawet nie wspomnę. Przy okazji, patrząc na scene w kawiarni, gdy rozmowie Anki i Poli towarzysz Gniewko w wózku, zaczełam się zastanaiiwac, bo co w ogóle ten cały wątek? Ani wczesniej brzuch Anki, ani teraz juz urodzony dzieciak nie odgrywają kluczowej roli w serialu. Co najwyzej sprowadzają ten serial do formatu jakiejs brazyliady. Wiec po co to było pani P. ? Uznała za oczywistość, że polska kobieta +rozwodzacy się z nią polski mąż=nieplanowana ciąża? ;)))
      • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie 2 IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.11.11, 09:26
        Az trudno uwierzyc, ze cos moze byc az tak wtorne i nudne. Nie ma o czym pisac w zasadzie, nawet o tym ze Szyc sie poprawil ;-) Scena gdy wybiera "nic" calkiem, calkiem (oczywiscie a kategoriach aktorskich, a nie rozwiazania scenariuszowego). Niezle tez wypada Gudejko, stylowo szarmancki.
        No i wciaz (jeszcze) Adamczyk z Ostaszewska. Ten pierwszy za umiejetnosci zrownowazenia swojej postaci i utrzymania sympatii, a pani Maja za umiejetnosc zatrzymania sie pol kroku przed przeszarzowaniem (wczorajszy "plan Beatki" z ciastkiem w tle).
        • faszyna Re: Przepis na życie 2 09.11.11, 18:37
          Następny odcinek zapowiada sie pasjonująco: "Mania wyznaje matce, że nie jest już dziewicą. Anka jest zszokowana, ale stara się nie panikować. Gruba płaczem reaguje na utratę dziewictwa przez przyjaciółkę." Ja tez zareaguję płaczem na utratę dziewictwa. Oczywiście pod warunkiem, że stacja TVN miała jeszcze jakies dziewictwo... ;)))
          • imasumak Re: Przepis na życie 2 09.11.11, 18:58
            Proponowałabym raczej zająć się swoim życiem, a nie onanizowaniem się, według Ciebie, byle serialem ;)
            • faszyna Re: Przepis na życie 2 09.11.11, 20:59
              Onanistów ci u nas na forum dostatek, np. takich co piszą: "Ten serial nigdy nie miał wiele wspólnego z rzeczywistością, ale to co się działo w tym odcinku, to już przegięcie".
              No chyba, ze 110-cioletni mężczyźni juz nie mogą sie onanizowac? ;))))

    • Gość: ten-tele-program Re: Przepis na życie 2 IP: *.dip.t-dialin.net 09.11.11, 19:59
      Niektóre restauracje mają trzygodzinne przerwy (od 15 do 18), dlatego Anka mogła teoretycznie odwiedzić kino. Ale tylko teoretycznie, gdyż jako szefowa kuchni wykorzystywałaby tą przerwę na może godzinny relax (drzemka, prysznic i dobra kawa) a następne dwie godziny poświęcałaby na pracę. Z autopsji wiem co to znaczy i chociaż takowych przerw nie posiadam, to stwierdzam, że praca w gastronomii na poważnej pozycji wymaga pełnego zaangażowania. Pracując po kilkanaście godzin dziennie, przyznano mi praktycznie na jeden dzień wolny w tygodniu. Dwa były niemożliwe.
      Co do serialu to lansuję on pewną staroświeckość i pseudostaropolski trend.
      Imię Gniewko?
      Przecież nikt nie ma takiego imienia w praktyce. Albo pochwała imienia Stanisław- imię może i ładne, ale brzmi pierdołowato.
      Szyc nie pasuje do tej roli. W Układzie Warszawskim mógłby grać zamiast Englerta łapę- wujka Zurka a Englert starego doświadczonego kucharza amanta (chyba jednak za stary- ale teraz jest trend tak w realu jaki i w kinie na duże różnice wiekowe w układzie partnerskim; brat mojego ojca ze swoimi 57 latami na karku ma dziewczynę 26 lat młodszą- ponoć to teraz w dobrym tonie. Może Englert dodałby animuszu związkowi Anka- Jerzy?)
      I jeszcze jedno. Szyc gra snoba. Telefonuje do małolaty Mańki i nie przedstawia się jako " JUREK" tylko bufaniasto " JERZY" . Zero luzu i strasznie drętwo.
      Przypadkiem mam kumpla o tym imieniu. Nalega na " JURKA", gdyż "JERZY" uważa za zbyt dostojnie.
      • silesiar79 Re: Przepis na życie 2 09.11.11, 21:50
        Obok Ostaszewskiej i Adamczyka epopeję "scenarzystki" Której Nazwiska Nie Wygłasza Się Głośno zaczyna ciągnąć także przesłodki "Leoś" vel. "Lewar" (swoją drogą ma brygada tełaenowska koncept na niego przeszeroki - od szwarccharakteru z "Odwróconych" do wyżej wskazanego ulizanego L.). We wczorajszym odcinku naszej Sagi o Przepracowanych Ludziach Stolicy (który notabane już dawno przestałem traktować poważnie toteż odstępuję niniejszym od publicznego pastwienia się na autorką scenariusza, która wkłada tiwigawiedzi, iż można komuś "nie dać" rozwodu...), moją uwagę zwrócił całkiem fajnie odegrana scena z udziałem Jada (?) i jego byłej (gdy wkracza do jego pieczary rzucając jadowite reminiscencje ze związku - no i ta reakcja gdy puka się w czoło "ty i miłość...".
        • Gość: the_accidental Re: Przepis na życie 2 IP: *.toya.net.pl 10.11.11, 07:41
          A mnie chodziło właśnie o to - że Małgorzata jest byłą Jada, że Ścibakówna okazuje się mamuśką Ignacego, która w dodatku ni stąd ni zowąd zaczyna się zwierzać obcej babie, że synek (jaki przystojny, prawda?!) źle ulokował uczucia, że Warszawa jest taką pipidówką, że gdy Andrzej umówił się z namolną Kasią, to Beatka akurat w tej chwili musiała tamtędy przechodzić, że gdy Jad umówił się z Anką w kawiarni, która choć raz nie była Imbirem, Kardamonem, ani Stokrotką, to Szyc z redaktorką musieli się zjawić właśnie tam o tej samej porze...Takie chwyty stosuje się w sitcomach, dlatego postuluję, żeby serial p. Pilaszewskiej (!) zapowiadać jako komediowy, nie obyczajowy :P
          • Gość: the_accidental Re: Przepis na życie 2 IP: *.toya.net.pl 10.11.11, 08:25
            Biorąc pod uwagę powyższe, podpowiadam p. scenarzystce: niech Kasia (Samusionek) okaże się byłą Leona. No chyba że tak już jest w scenariuszu, tylko jeszcze o tym nie wiemy... Normalnie, Dynastia.
          • Gość: martyna Re: Przepis na życie 2 IP: *.testardo-redcell.pl 10.11.11, 09:29
            Oo, przepraszam. Żeby być komediowym, trzeba jednak chociaż trochę śmieszyć.
            I to nie kiepskością scenariusza.
            A takie chwyty są typowe dla zupełnie innego gatunku produkcji telewizyjnej - zwanego telenowelą - tą południowoamerykańską.
    • Gość: Justa Re: Przepis na życie 2 IP: 217.153.76.* 10.11.11, 14:14
      Ostatnio uderzył mnie jeszcze jedna nietypowa sytuacja związana z tym serialem. Albo jestem niezaznajomiona z tematyką gastronomiczną.
      Mianowicie: od kiedy to w recenzjach kulinarnych w gazetach i w ogóle w "przemyśle" kulinarnym sławę i status gwiazdy zdobywa nie.. właściciel restauracji, ale.. szef kuchni?? Szef kuchni czyli nikt inny tylko głównodowodzący kucharz w kuchni restauracyjnej? Czy ktoś widział kiedykolwiek aby imię i nazwisko jakiegoś szefa kuchni znalazło się w opisach wrażeń z restauracji jakiegoś krytyka?
      Jak by to było, dajmy na to, gdyby recenzenci kulinarni nie rozsławiali imienia p. Magdy Gessler, ale rozpisywali się załóżmy o genialnym szefie kuchni panu Malinowskim, dzięki któremu jej restauracje mają takie niezwykłe menu.. No chyba byłoby to faux pas?
      • Gość: Kas_stan Re: Przepis na życie 2 IP: *.home.aster.pl 10.11.11, 22:26
        Mianowicie: od kiedy to w recenzjach kulinarnych w gazetach i w ogóle w "przemy
        > śle" kulinarnym sławę i status gwiazdy zdobywa nie.. właściciel restauracji, al
        > e.. szef kuchni?? Szef kuchni czyli nikt inny tylko głównodowodzący kucharz w k
        > uchni restauracyjnej? Czy ktoś widział kiedykolwiek aby imię i nazwisko jakiego
        > ś szefa kuchni znalazło się w opisach wrażeń z restauracji jakiegoś krytyka?
        > Jak by to było, dajmy na to, gdyby recenzenci kulinarni nie rozsławiali imienia
        > p. Magdy Gessler, ale rozpisywali się załóżmy o genialnym szefie kuchni panu M
        > alinowskim, dzięki któremu jej restauracje mają takie niezwykłe menu.. No chyba
        > byłoby to faux pas?

        Wiesz zaczęłam zastanawiać się nad Twoim pytaniem, bo też miałam do czynienia z tą branżą przez jakiś czas i nasuwa mi się taki wniosek, że właściciel daje kasę, ale gotować i tak musi ktoś kto się na tym zna. Wydaje mi się, że przywołana w przykładzie Gessler wymyśla potrawy i układa jadłospis, a potem ma kucharzy, którzy to robią pod jej przepisy. Do tego tak się składa, że jest właścicielką kilku restauracji. A z innych przykładów podam dwa: Adam Chrząstowski z Krakowa jest szefem kuchni i współwłaścicielem restauracji w której gotuje, a np. w Warszawie Karol Okrasa też ma swoją restaurację (na którą ciężko zapracował np. jako kucharz w Hotelu Bristol) i jest autorem potraw, które serwują jego kucharze. Nie wiem, czy ma czas by sam w niej gotować tak na co dzień, bo robi masę innych rzeczy (np. program w TV, tak jak i Chrząstowski). Mnie się wydaje, że ludzie chodzą do Chrząstowskiego czy Okrasy właśnie dla ich nazwisk, bo to gwarancja bardzo dobrego jedzenia. Po za tym nie dziwią mnie sceny w serialu, kiedy kucharz jest proszony do stolika, bo ktoś chce mu osobiście podziękować - koleżanka z Krakowa opowiadała mi, że będąc anonimową, zwykłą klientką w restauracji u Chrząstowskiego miała przyjemność rozmawiać z nim o zaserwowanych potrawach, bo on sam bardzo chciał opowiedzieć o tym co ugotował (albo wymyślił :). Acha, i tak mi się jeszcze skojarzyło, że miesięcznik "Kuchnia" robi konkurs na Kucharza Roku i wtedy pokazuje różnych młodziaków, którzy pracując w restauracjach są szefami kuchni, autorami przepisów, ale jeszcze nie mają wyrobionego nazwiska (ten konkurs ma sprawić, że będą znani). I chyba p. Pilaszewska inspirowała się tym konkursem, bo jak wiadomo Anka i Jerzy będą rywalizować w czymś analogicznym. A Jad zachęca Ankę do udziału przepowiadając jej pierwsze miejsce.
        • dona.a Re: Przepis na życie 2 11.11.11, 11:25
          Gość portalu: Kas_stan napisał(a):

          > Po za tym nie dziwią mnie sceny w serialu, kiedy
          > kucharz jest proszony do stolika, bo ktoś chce mu osobiście podziękować.
          > Acha
          > , i tak mi się jeszcze skojarzyło, że miesięcznik "Kuchnia" robi konkurs na Kuc
          > harza Roku i wtedy pokazuje różnych młodziaków, którzy pracując w restauracjach
          > są szefami kuchni, autorami przepisów, ale jeszcze nie mają wyrobionego nazwis
          > ka (ten konkurs ma sprawić, że będą znani). I chyba p. Pilaszewska inspirowała
          > się tym konkursem, bo jak wiadomo Anka i Jerzy będą rywalizować w czymś analog
          > icznym. A Jad zachęca Ankę do udziału przepowiadając jej pierwsze miejsce.

          Przyznam, że bardzo podoba mi się pomysł dziękowania kucharzom za wyjątkowo przygotowane potrawy, nie wiem czy mają czas, żeby przychodzić na zaproszenia zadowolonych klientów, ale może z tego powstanie jakaś sympatyczna "nowa świecka tradycja", jeśli p. Pilaszewska pociągnie ten temat:)
          • aga_ata Re: Przepis na życie 2 11.11.11, 11:41
            Przy Święcie Niepodległości, w chwili desperackiej nudy włączyłam sobie ostatni odcinek PnŻ. Czy ja dobrze widziałam? Ten Ignacy od Poli przeciągłym spojrzeniem wodzi za... Manią?!

            Ludzie, są granice brawury...
            • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie 2 IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.11.11, 11:48
              Ale nie ma granic wyobrazni ... zarowno scenarzystki, jak i byc moze samego Ignacego, ktory dostrzega (oczami wyobrazni) ten wulkan namietnosci drzemiacy pod okularami Mani ;-) Po drugie ... geny. Za babcia biega aptekarz i "banda emerytow", za matka ... architekt, recenzent kulinarny i kucharz ... to za corka moze biegac w zasadzie kazdy.
            • silesiar79 Re: Przepis na życie 2 11.11.11, 12:14
              aga_ata napisała:

              > Przy Święcie Niepodległości, w chwili desperackiej nudy włączyłam sobie ostatni
              > odcinek PnŻ. Czy ja dobrze widziałam? Ten Ignacy od Poli przeciągłym spojrzeni
              > em wodzi za... Manią?!
              >
              > Ludzie, są granice brawury...

              Nie w umysłach wirtuozów Polskiej (podkreślmy to 11-11-11) "serialomatografii"... Tak sobie pomyślałem, że w obrazie o Przepracowanych Ludziach Stolicy brak mi efektownego podkładu w postaci śmiechu i okrzyków "och-ach" oraz buczenia "uuu..." (w tle), na błyskotliwych scenach. Wiecie - jak to w prawdziwych sitcomach. I tak idąca trotuarem Beti dostrzega swego lubego w czasie ekstatycznego tête à tête z tajemniczą Blondi (w tle donośne "UUU..."), obwiniony jej posmutniałym obliczem rzuca się do wyjaśnień, po czym na jego twarzy ląduje sprawnie - niczym posadzony przez kapitana Wronę na płycie lotniska boeing - wyprowadzony cios zranionej Pani Doktor (i tu tle rozlegają się brawa okraszone śmiechem). I tak dalej.
              • Gość: ten-tele-program Re: Przepis na życie 2 IP: *.dip.t-dialin.net 14.11.11, 18:00
                Ktoś tutaj słusznie zwauważył brak przygotowania warsztatowego.
                Interesuje mnie czy pani Kumorkowa i Szyc raczyli chociaż kilka tygodnie spędzić w restaracyjnej kuchni, żeby poznać kulisy pracy w gastronomii?
                Może "polskie superstary" raczyłyby iść w ślady swoich amerykańkich kolegów i koleżanek po fachu, którzy właśnie tak czynią przygotowując się do swoich ról; de Niro kilka miesięcy jeździł po NY taksówką przygotowując się do roli w " Taksówkarzu", Willis przed Szklaną Pułapką 1 trenował kilka miesiecy i sam i z oddziałami antyterrorystycznymi, Williams spędził kilka miesięcy w elitarnym liceum, podpatrując tam pracę nauczycieli a następnie grając po mistrzowsku w " Klubie.... Nawet wygodny Hanks przed rolą w "zielonej mili" zdecydwał się na praktykę w więzieniu. Keitel przed "Złym Policjantem" przebywał z pracująca policją.

                Interesuje mnie czy Szyc i Kumorek pracowali chociaż kilka tygodni jako kucharze? Wtedy zyskaliby moje uznanie.
                • myszka1969 Re: Przepis na życie 2 15.11.11, 03:06
                  "Interesuje mnie czy Szyc i Kumorek pracowali chociaż kilka tygodni jako kucharze? Wtedy zyskaliby moje uznanie."
                  No wiesz, a nie widać po nich? ;)
                • lilith76 Re: Przepis na życie 2 15.11.11, 09:02
                  Pomyliły ci się filmy, z serialem. Całkiem inna dynamika pracy.
                  Chyba, że Hugh Laurie przed rozpoczęciem zdjęć do House'a też siedział pół roku w szpitalu w gabinecie lekarskim ;)
                  • scoutek Re: Przepis na życie 2 15.11.11, 09:15
                    lilith76 napisała:

                    > Pomyliły ci się filmy, z serialem. Całkiem inna dynamika pracy.
                    > Chyba, że Hugh Laurie przed rozpoczęciem zdjęć do House'a też siedział pół roku
                    > w szpitalu w gabinecie lekarskim ;)

                    i latał z laską po placu;)))

                    a tak poważnie to pewnie Szyc i Kumorek chwilkę podpatrywali zaplecze kuchenne jakiejś restauracji i tyle, gotować umieją, co widać, więc chodziło tylko o pewne zachowania zawodowe
                    • aga_ata Re: Przepis na życie 2 15.11.11, 10:06
                      Zastanawiałam się wczoraj, czy zmiana aktorów grających Ankę i Jerzego mogłaby diametralnie zmienić odbiór serialu, ale nie wymyśliłam nikogo konkretnego. Przez chwilę widziałam Czarnotę w roli Jerzego, przez ułamek sekundy Zielińską jako Ankę, ale niezbornie mi to wyszło.

                      Dlatego z ciekawości zadam Wam pytanie, może ktoś ma fajny pomysł na aktorów dla tych postaci? :)

                      • Gość: ten-tele-program Re: Przepis na życie 2 IP: *.dip.t-dialin.net 15.11.11, 20:05

                        > Zastanawiałam się wczoraj, czy zmiana aktorów grających Ankę i Jerzego mogłaby
                        > diametralnie zmienić odbiór serialu, ale nie wymyśliłam nikogo konkretnego. Prz
                        > ez chwilę widziałam Czarnotę w roli Jerzego, przez ułamek sekundy Zielińską jak
                        > o Ankę, ale niezbornie mi to wyszło.
                        >
                        > Dlatego z ciekawości zadam Wam pytanie, może ktoś ma fajny pomysł na aktorów dl
                        > a tych postaci?

                        W roli Jerzego mógłby zagrać może Zakościelny, Braciak (ciekawe, czy dałby sobie radę- pewnie tak) może jeszcze komisarz Zawada ( ale chyba za stary). "Michał" pokerzysta ze "Wspólnej" pewnie też chętnie przyjąłby tą rolę?. Ankę fajnie odegrałaby Kisio. Ale Różdzka dla mnie byłaby idealna.
                        Swoją drogą jak widzę jakie scenariusze "przechodzą" i na podstawie "czego" robi się filmy, to zastanawiam się od kilku lat czy nie wygrzebać tych przeze mnie pisanych podczas studiów.
                        Jest tego trochę. Kilka jest napewno ciekawszych od scenariuszów typu "Brzydula", " Majka" "PwS", czy właśnie przepis na życie. Kurcze, człowiek się zastanawia, waguje a co roku przekonuje sie jaka "chała" jest podstawą do filmów.
                        • Gość: martyna Re: Przepis na życie 2 IP: *.acn.waw.pl 15.11.11, 21:07
                          Jeżeli nie widzisz różnicy w jakości między scenariuszem Brzyduli a Majki, czy też PwS, to może jednak nie prezentuj tych Twoich własnych. Bo to znaczy, że zupełnie nie wiesz, o co chodzi.

                          Oczywiście - wszystkie trzy powyższe to seriale codzienne. Ale te też mogą być dobre, albo złe. Chyba, że wydajesz opinie bez oglądania - to też często spotykane.
                        • Gość: martyna Re: Przepis na życie 2 IP: *.acn.waw.pl 15.11.11, 21:11
                          W czym podobni są Zakościelny i Braciak? Dlaczego niby mieliby się nadawać do tej samej roli? To są przeciwstawne bieguny, zarówno jeśli chodzi o tzw warunki fizyczne, jak i o umiejętności aktorskie.

                          I do tego 57-letni Włodarczyk? Nie no, bez przesady.

                          Kisio albo Różdżka? Po raz kolejny, strzelanie po dwóch przeciwstawnych bandach.
                          • Gość: ten-tele-program Re: Przepis na życie 2 IP: *.dip.t-dialin.net 15.11.11, 22:46
                            Gość portalu: martyna napisał(a):

                            > W czym podobni są Zakościelny i Braciak? Dlaczego niby mieliby się nadawać do t
                            > ej samej roli? To są przeciwstawne bieguny, zarówno jeśli chodzi o tzw warunki
                            > fizyczne, jak i o umiejętności aktorskie

                            Może właśnie dlatego? Oboje pasują do roli zwariowanych i zabujanych kucharzy-artystów, amantów
                            Szyc jest dobrym aktorem, ale zdecydowanie nie nadaje się do tej roli. Może właśnie zamiast żurka powinien grać w "układzie Warszawskim" albo np komsarza-twardziela w kryminalnym serialu.

                            > I do tego 57-letni Włodarczyk? Nie no, bez przesady.

                            No właśnie niby za stary. Ale może mógłby się wykazać w roli podstarzałego amanta zabujanego po uszy jak sztubak.

                            > Kisio albo Różdżka? Po raz kolejny, strzelanie po dwóch przeciwstawnych bandac

                            Preferuje Różdzkę, ale Kisio też sympatyczna. Przecież wypowiadam tylko własną opinię. Coś w tym złego?

                    • Gość: ten-tele-program Re: Przepis na życie 2 IP: *.dip.t-dialin.net 15.11.11, 20:20
                      > lilith76 napisała:
                      >
                      > > Pomyliły ci się filmy, z serialem. Całkiem inna dynamika pracy.
                      > > Chyba, że Hugh Laurie przed rozpoczęciem zdjęć do House'a też siedział pó
                      > ł roku
                      > > w szpitalu w gabinecie lekarskim ;)
                      >
                      > i latał z laską po placu;))

                      Jak w poprzednim poście, jeżeli tego nie robił to szkoda. Wtedy odegrałby swoją rolę dużo lepiej. Gra to nie tylko tanie teksty.
                      Hugh Laurie nie ma tej mimiki co de Niro, Wiliams, Al Pacina. Ta elita ma osobowość, a Hugh jest ok ale to tylko super rzemieślnik
                  • Gość: ten-tele-program Re: Przepis na życie 2 IP: *.dip.t-dialin.net 15.11.11, 20:17
                    lilith76 napisała:

                    > Pomyliły ci się filmy, z serialem.

                    Nic mi się nie pomyliło. Co siedzisz w mojej głowie? czytasz moje myśli?

                    Całkiem inna dynamika pracy.

                    Nic bardziej błednego jak szufladkowanie. Dynamika dynamiką, ale odpowiednie przygotowanie to podstawa

                    > Chyba, że Hugh Laurie przed rozpoczęciem zdjęć do House'a też siedział pół roku
                    > w szpitalu w gabinecie lekarskim

                    Pewnie nie. Na tym polega właśnie różnica między rzemieślnikiem, ale Laurie jest bardzo dobrym rzemieślnikiem a artystą typu Cloney czy Wiliams ( grał neurologa jako pacjentem był de Niro, który na moment "zaczął żyć normalnie" ale pózniej choroba wróciła).
                    Oglądając Wiliamsa i de Niro - przez 2 godziny widz wierzy, że jeden to lekarz a drugi to pacjent.
                    Jak się ogląda papkę Dr. House, to widzi się komika, który gra cwaniaczka, żonglującego słowami. Dr.House jest dobry dla widza mało wymagającego i myślącego sztampowo- Czeska "Klinika życia", niemiecka "Schwarzwaldklinik" to już wyższa liga.


                    • Gość: kikita Re: Przepis na życie 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.11, 20:27
                      Laurie rzemieślnikiem, a Clooney artystą? O ja cię pindolę :D
                      • faszyna Re: Syberia w Kardamonie 16.11.11, 09:39
                        Najpierw małe OT. Wczoraj u Kuby Anna Dereszowska bardzo precyzyjnie wyłozyła, czemu Szyc nie pasował do Bitwy 1920 Hoffmana. I to tłumaczenie jak znalazł do mojej opinii, czemu Szyc nie pasuje do PnZ. Wczoraj wyjatkowo obejrzalam odcinek od dechy do dechy w pozycji kanapowej, czyli sprzyjajacej pełnej koncentracji. I dobrze, ze leżacej, bo chłod bijący ze sceny Kardamonowej, gdy w pustej sali spotykaja sie Jerzy i Anka, by mnie i tak powalił na ziemie. To juz nie jest zero chemii, to jest chemiii zero bezwgledne! Co się stalo z TVN-owskim castingiem, ze wybrali takiego aktora na głownego amanta serialu? Gdzie te chłopy, chciałoby sie zakrzyknąć... Potrafili poradzic sobie z castingiem do "Magdy M.", w której romans bohaterów zaczynał się od mocno "chemicznej" sceny Małaszynskiego i Brodzik na schodach domu Waligóry... Mogli do "Prosto w Brzydulę" znaleźć przystojniaka Bobka... Ale sie rozłozyli w "Majce" i teraz w PnZ. Tam zagrał aktor niezany, tu zagrał znany, ale "znany inaczej". I nie chodzi mi tu nawet o warunki zewnetrzne, do ktorych nawiazała Dereszowska, ale o grę czy raczej brak gry. Szyc całą swoją postacią mówi tak: wisi mi to i powiewa, nie wiem, po co tu jestem, ale ze chcą mi płacic, no to jestem.
                        W tej całej bajce najbardziej zal biednego Gniewka: serialowe niemowlę robi za pakunek przenośny, upier.... życie kolejnym opiekunkom. Rozumiem, ze Anka nie ma byc matką-Polka, ale zeby zaraz kukułką-Polką?
                        • Gość: marion Re: Syberia w Kardamonie-100% -zgody IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.11, 10:17
                          Zgoda w 100%.Ten serial im dalej tym gorzej!!! Anka jest tak odpychającą osobą, że nijak mi pasuje do tej roli, zbyt sztywna, zbyt wyniosła, pamiętam tę aktorkę z Samego życia - tam grałai zdecydowanie lepiej jej to wychodziło. Pola - hm, zupelnie odmienna kreacja niz w samym zyciu(tez akurat) tam taka rozlazla, romnancztyna, delikatna...a tu - sex bomb-no moze byc aczkolwiek nie powala na kolana. Mania i jej kolezanka Gruba i do tego jeszcze Grochol-Boze, co za imiona, zdrobnienia, Ksywy - porazka na calego - corka ma jakas dziwna wade wymowy albo maneire mowienia ze drazni po tysiąc!Kiepsko z wiekem - gdzie LKumorek na mame?no gdz\ie?To takm jak w Rozlewisku Brodzik i Frycz-dueta matko-corki)eh...
                          Szyc - oj niestety nie, w Oficerze sie popisal, pasowal idealnie a tu na prawde zero emocji.Ja w pierwszej serii nawet nie dopuszczalam mysli ze miedzy ta dwojka moze zrodzic sie jakies uczucie, oj nie...na Amanta no niestety si nie nadaje.
                          Adamczyk i Beatka -jedyne dobrze dobrane postaci i swietnie odegrane. Do tego Pan Bluszcz tez daje czadu i z odmiennej strony go poznajemy.
                          Kazdy odcinek schematyczny, odrealmniony zupelnie.Pola potok slow i krzyczenie wrecz, ja bym nie wytrzymala z taka prztyjaciolka...dluzej niz 5 min....sorry
                          Kolko emerytow, Kolak fajna jest, ale reszta niestety, te ich spacerki zero obowiazkow, zero rodziny - czy ktos widzial ludzi w tym wieku tak sie zachowujacych? A moze to propozycja modelu, nowej mody ?...nie wiem, oj nie wiem. No i ci uganiajacy sie mezczyzni za tymi kobietami, co one maja w sobiena milosc boską? Ze Gonera jeszcze zaloty urzadza do Anki no to juz ręce mi opadaja.... i czemu to ogladam? bo mnie ten serial doprowadza do szalu....ach gdziez kultowy 39 i pól?nawet juz ta Magda M.byla znosniejsza.....eh...
                          • Gość: martyna Re: Syberia w Kardamonie-100% -zgody x 2 IP: *.testardo-redcell.pl 16.11.11, 10:31
                            Też się podpisuję.
                            Nie wiem, dlaczego to oglądam naprawdę. Chyba tylko dlatego, że nie mogę uwierzyć, że jest tak kiepsko i za każdym razem szukam potwierdzenia? A może, żeby się mieć na co poirytować? Umysł widza to tajemnicze miejsce i może na niego zastawaić różne pułapki.

                            Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć, jakim cudem można ten serial komentować np. "ubawiłam się jak nigdy w życiu", albo "najlepszy serial od kilkudziesięciu lat", "bomba humoru" - no gdzie ja się pytam, gdzie?
                          • nika_75 Re: Syberia w Kardamonie-100% -zgody 16.11.11, 11:11
                            Ja po prostu wczoraj wspięłam się na wyżyny irytacji gdy po raz kolejny kółko emerytów łażąc za Kolak krok w krok rozmyślało jak rozwalić jej związek z aptekarzem. No przysunęłabym każdemu z nich po solidnym kopie - co to do ch... jasnej za przyjaźń, gdzie nie pozwala się owdowiałej przyjaciółce na szczęście? Toż to jad, zazdrość, toksyczna znajomość, którą jak najprędzej bym ucięła, a nie przyjaciele!
                        • Gość: matt_banco Re: Syberia w Kardamonie ... OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.11.11, 12:43
                          Czyli ze nie ma co "odpalac" wczorajszego odcinka. Niestety albo stety bo w sumie to nie wiem czy dobrze wybralem ... PNZ przegral wczoraj z koncertem Patricii Barber. A A. Dereszowska faktycznie trafnie ... prawie tak dobrze, jak Braciak gdy tez siedzial u Kuby. Swoja droga ciekawe, ze ostatnio troche wiecej tego typu sygnalow. Bawi mnie T. Karolak z tymi swoimi zabawnymi oswiadczeniami dotyczacymi "zenujacych" filmow w ktorych bierze udzial.
                          • foro-estupido Re: Syberia w Kardamonie ... OT 17.11.11, 13:03
                            mnie Szyc pasuje....Nie dobrali tyklo tej "Anki"
                            Wystarczy że zachowuje się w serialu jak wielka gwiazda,to poza nim tak samo.NIE PASUJE ONA DO SZYCA za grosz!!!!
                            I dlatego jest"zero chemii";)
                        • dalenne Re: Syberia w Kardamonie 18.11.11, 08:56
                          Odwołuję wszystkie dobre słowa, które napisałam na temat Szyca.
                          Ostatni odcinek PnŻ to była KATASTROFA! Jerzy i Anka są odlegli od siebie o miliony lat świetlnych. Ona z wiecznym fochem, bezczelna, nieprzyjemna baba ( to jak potraktowała Gonerę wołało o pomstę do nieba, ja na jego miejscu kopnęłabym ją w dupę, a on prawie ją przepraszał sic!). Jerzy natomiast... śmiać mi się chce po prostu... dał tej Ance wyrok rozowodowy z takim wyrazem twarzy, że aż mi się coś zrobiło w środku. Równie dobrze mógł powiedzieć: masz babo ten wyrok i już przestań zawracać doopę.
                          I może ktoś mi wyjaśni jakim cudem, przecudnej urody Mania znów spiknęła się z Grocholem? A może to tylko jej dolna część ciała dawała znaki, że przyszedł już czas?
                          O Klubie Emerytów nie wspomnę. Albo nie, właśnie że wspomnę! Scenarzystka najwyraźniej dąży do tego, żeby ten kwartet podzielić na dwa zakochane duety. Takie jest moje zdanie.

                          Poracha!
                          Ale dalej oglądam do prasowania ;)
                          • notting_hill Re: Syberia w Kardamonie 18.11.11, 10:01
                            Mnie się wydało, że Szyc jako Szyc w tej scenie okazał niejaką irytację, bo chemii między tymi postaciami nie ma ani na jotę, co więcej zaczyna się jakaś podskórna wrogość rodzić, i po tych różnych wypowiedziach p.Kumorek wyczuwam, że to z jej postawy wynika- ona ma chyba do samego Szyca stosunek lekceważąco- pogardliwy, coś jak hrabianka do pachołka :). W każdym razie tak to widać na ekranie.

                            A Mania i Grochol to już totalne przegięcie. Rany, to się teraz tak robi? Najpierw niby wkurzenie i totalne odcięcie, a zaraz po tym myk do wyra? Niby po jaką cholerę? Zupełnie to nie wynikało z tego odcinka... Powinna jeszcze w ciążę zajść, że się tak wyzłośliwię. Gniewko miałby towarzystwo, a i nieźle by się to skomponowało z buńczucznymi wypowiedziami Mańki jaka to ona jest dorosła, odpowiedzialna i ogarnięta z wszystkim.

                            I zgadzam się co do toksyczności większości relacji, na pewno przyjacielskich... Jeszcze ubawiła mnie do łez Pola, dająca jakieś lekcje etycznego postępowania w miejscu pracy... Ta, jasne, to jakaś ironia miała być, czy jak? Ja się w ogóle dziwię, że jacyś myślący aktorzy dają się zapędzić do grania takich absurdalnych, groteskowych postaci. Chyba, że myślący aktor to oksymoron....
                            Uff, ten odcinek mnie wyjątkowo zirytował, nie sądziłam, że to jeszcze możliwe.
                          • Gość: Kas_stan Re: Syberia w Kardamonie IP: *.home.aster.pl 18.11.11, 10:23
                            > I może ktoś mi wyjaśni jakim cudem, przecudnej urody Mania znów spiknęła się z
                            > Grocholem? A może to tylko jej dolna część ciała dawała znaki, że przyszedł już
                            > czas?

                            Ja Ci wyjaśnię ;) - moim zdaniem to "ustawka". Tzn. ona go po prostu wykorzystała, bo inaczej nie da się wytłumaczyć, że oni znowu się spotykają. W żadnym z ostatnich odcinków nie było nawet fragmenciku o pojednaniu, wybaczaniu, zakochaniu od nowa! Tylko o tym, że ona JESZCZE jest dziewicą. A Grochol? Zakochany i pod ręką, z przeproszeniem. I muszę przyznać, że ten wątek mnie mocno wkurzył. Nie podoba mi się, że p. Pilaszewska chce być taka strasznie nowoczesna i otwarta, i idzie na totalne skróty. Scena rozmowy Anki z Manią w następnym odcinku - nie da się oglądać. Mania ma minę zadowolonego kota, bo się wreszcie udało, a Anka prawie jej składa gratulacje z tego powodu i ma minkę "Moja mała córeczka ma to już za sobą. Wspaniale!". Dzieci idą do łóżka, a ta ją głaszcze za to po główce! No sorry, ale gdzie jakiś wstęp do tej sytuacji? Gdzie choćby ułameczek zauroczenia? Odbieram to wszystko jako na zimno skalkulowane, a tego nie mogę zaakceptować. Jestem z innego pokolenia ;)

                            Po tym nieszczęsnym odcinku, co jest już na VOD, a w TVN będzie dopiero w przyszłym tygodniu , to zaczynam dochodzić do wniosku, że trzecia seria to będzie porażka, bo tego już nie daje się oglądać. Jak zwykle sytuację ratuje Beti i Żabcia, ale to nie jest główny wątek serialu. Na Gonerę i tę jego byłą nie mogę patrzeć. Oni też do siebie na maksa nie pasują. I tu zaczynam tęsknić za "chemią" pomiędzy Małaszyńskim a Brodzik (w Magdzie M), czy nawet Bobkiem a Kamińską (w Brzyduli). I sto razy lepiej wypadał Garlicki z Sochą (świetni aktorsko) niż teraz Anka i Jerzy.
                            • aga_ata Re: Syberia w Kardamonie 18.11.11, 11:24
                              To ma być trzecia seria?!?!?!

                              Wróciłam do oglądania tego dziadostwa, bo z przyjemnością czytam ten wątek i lubię wiedzieć o co kaman. Odcinek z Kardamonem... Miałam wrażenie, że Szyc po prostu robi sobie jawnie z widzów jaja: gardzę tym serialem, odczuwam litość do aktorstwa pani Kumorek, ale dają mi tu niezłą kasę.

                              Potraktowanie Gonery przez Ankę - jak ktoś słusznie wspominał - bezczelność. W tej postaci nie ma nic, w czym można by się zakochać, czym można się zauroczyć. Przecież nie jej charakter! No chyba, że chodzi tylko o figurę, ale nawet w tym swoim kitelku kucharskim wygląda jak dziecko i rodzą się we mnie uczucia zgoła inne od zazdrości: o matko, jaka ona jest pociągająca, że lecą na nią kolejno Żurek, Szyc, Gonera (kto będzie następny?!).

                              Adamczyk i Ostaszewska rewelacja. Adamczyk w każdej roli gra tak, jakby od tego zależało jego życie, czyli prawdziwie, fajnie i z ikrą. Nieważne, czy to komedia, obyczaj czy dramat. Jestem pod wielkim wrażeniem tego pana:)

                              Sceny z Grocholem i Manią są nie do skomentowania.
                              PS. Mam nadzieję, że pani Pilaszewska czyta ten wątek, albo że ktoś jej go kiedyś podsunie, żeby przestała o sobie myśleć, że jest zdolna.
                            • dalenne Re: Syberia w Kardamonie 18.11.11, 11:48
                              > Ja Ci wyjaśnię ;) - moim zdaniem to "ustawka".
                              Też odniosłam takie wrażenie. Aż się boję oglądać następny odcinek ;)

                              I jeszcze co do Szyca, ktoś już o tym wspomniał i zgadzam się. szyc w ostatnim odcinku wydał się wręcz wściekły, że musi grać cokolwiek. Mam wrażenie, że oni z panią Kumorek nie przepadają za sobą prywatnie. Może się mylę, ale coraz częściej odnoszę takie wrażenie.
                              To już więcej ciepła było między Violettą, a panem Doręczycielem w Brzyduli ;)))

    • Gość: the_accidental Re: Przepis na życie 2 IP: *.toya.net.pl 18.11.11, 18:21
      Pewnie dlatego nas to wszystko tak irytuje, że zapowiadał się wreszcie fajny serial, wyglądało dobrze, a tu... wyszło jak zawsze. Szkoda.
      • aga_ata Re: Przepis na życie 2 18.11.11, 20:15
        Właśnie obejrzałam zwiastun kolejnego odcinka (chyba).
        Tekst Popławskiej na uciekającą Ankę do Jerzego: "goń króliczka" - był zagrany lepiej od wszystkich dialogów Kumorek, jakie wypowiedziała w ciągu tych dwóch serii.
    • Gość: matt_banco Wzorzec scenarzysty IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.11.11, 22:51
      W dzisiejszej GW TV jest felieton Krzyzaniaka na temat konkursu ogloszonego przez TVP dotyczacego pomyslu na serial. I Pan zaczyna marudzic na temat mialkosci, beznadziejnosci i ogolnej padace w polskim swiatku serialowym. Dostalo sie "Rezydencji" (za brak czegokolwiek ciekawego), "Ukladu warszawskiemu" (za cokolwiek nieczytelne poszukiwanie formy i tresci) i rzecz jasna "Romanowi" ... a raczej tym co go mieli pokochac. Autor nazywa brać producencko-scenariuszowo-rezyserska koteria i ... jako przyklad "nowego" podaje ... tak, tak, tak ... pania A. Pilaszewska, ktorej serial odnosci NAJWIEKSZE sukcesy.
      Jak mnie to w.... rwia (wnerwia, rzecza jasna). Raz ... co ma wspolnego ogladalnosc z jakoscia? Jak dobrze wiemy ... zasadniczo jest oddzialywanie, ale wbrew pozorom nie wprost. Dwa ... serial PNZ mial tzw. "potencjal" i powiedzmy ze wystarczylo go na jeden sezon. Paradoksalnie cierpi na prawie wszystkie przypadlosci jego "nieudanych" wspolbratyncow serialowych. Przede wszystkim nie jest oryginalny, leci po kalkach. Po trzecie ... pochodzi ze stajni ktora "trzaska" obecnie cztery popularne seriale obecne na wszystkich antenach, czyli "Czas honoru", "Hotel 52", "Rezydencje" i "Przepis na zycie". No jak teraz rozumiec wspomniana przez autora koterie?
      "Czas honoru" - w sezonie czwartym 8/10 (w skali POLSKICH seriali)
      "Hotel 52" - w sezonie czwartym 6,5/10
      "Rezydencja" - nie podejmuje sie oceny
      "Przepis na zycie" - w sezonie drugim 4/10

      Wiec ... u samego AKSONA dwie rzeczy sa lepsze niz wspomniany "Przepis" i szczerze powiedziawszy nie mam nic przeciwko temu aby nadal probowali z takim skutkiem.
      A moze to nie jest kwestia producentow czy scnerzystow tylko samych telewizji, ktore boja sie ryzykowac albo zatwierdzaja do produkcji rzeczy z definicji niedopracowane, liczac np. na to, ze serial "pojedzie" na obsadzie. Pamietam jak startowal nieszczesny Roman i Bogajewicz ostro pojechal ...
      "To jest sitcom. W sitcomach nikt nie chce grać, nikt nie chce ich oglądać. Czuję się jak ktoś, kto przywiózł prostytutkę z Chicago i musi ją ubrać, żeby się sprzedała w Warszawie - opowiada o swojej pracy przy "Wszyscy kochają Romana" Bogajewicz, dodając: - TVN kupuje program od pajaców z Los Angeles, którzy wyprodukowali ten program 15 lat temu i nie kumają o co chodzi. Forma jest do dupy i stara, a ja jestem wynajęty, by uczynić ten cycek atrakcyjnym i żeby była erekcja - podsumowuje reżyser".
      I dodal jeszcze:
      " Kochani, dajmy sobie spokój, to jest serial. Idźcie do domu, obejrzyjcie jakiś poważny film. Tutaj nie ma na co patrzeć".

      Wiec to nie jest kwestia pani Pilaszewskiej, pana Bogajewicza, czy nawet pana Kwiecinskiego. To jest kwestia tych, ktorzy programuja dana telewizje i "wpuszczaja" takie a nie inne rzeczy. Oczywiscie zlosliwie przypomne przypadek LNW, wypartej przez "rozkrzyczana" i "rozwydrzona" Rodzinke.
      • faszyna Re: Wzorzec scenarzysty 18.11.11, 23:16
        A mnie sie rzuciło w oczy jeszcze co innego. Cos, co nie wypaliło np. przy PwS. Takie robienie serialu na zasadzie świeżych bułeczek z pieca. Tym razem pierdy...ło, bo głowna aktorka zaszla w ciążę z oczywistymi konsekwencjami dla dalszego ciągu zdjęc. To kręcenie na ostatnią chwilę okazało sie karkołomne z powodu aktorki, ale przeciez musi jeszcze bardziej psuć serial pospiech przy pisaniu scenariusza (na kolanie!) i przy reżyserii. Nie trafia do mnie tłumaczenie, ze co odcinek to inny rezyser, bo ogarniecie całosci byłoby ponad siły jednej osoby. Wiem, że w amerykanskich serialch tez rezyserzy sie zmieniaja, ale mam odczucie, ze kazdy z nich gwarantuje dobry poziom. A u nas, sądzac po CV, trafiaja na fotel rezyserzy-debiutanci z zerowych lub miałkim dorobkiem.
        Dla mnie zwykłego "zjadacza seriali" najbardziej bolesne są głupoty scenariusza i błedy obsady; rzadko dostrzegam błędy zdjęciowe czy kostiumowe. Ale i takie czasem kłuja w oczy że hej. Ogólnie rzecz biorą, przebija z tych rodzimych seriali jakaś straszna amatorszczyzna i bylejakośc. A szkoda, skoro mogłoby byc lepiej, czemu jest źle?
        • Gość: matt_banco Re: Wzorzec scenarzysty IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.11.11, 23:49
          Model "producencki" czy bardziej "kreatywno-producencki" zaklada rzemieslnicza rzetelnosc i fachowosc srodowiska telewizyjno-filmowego, z ktorego mozna sobie dobrac kogo potrzeba i ten ktos zrobi to co do niego nalezy, tak ze nie bedzie to nijak odstawac od sredniego poziomu branzowego, a jak sie uda to polaczyc z dobrym pomyslem ... to mamy dodatkowo cos ciekawego.
          W "Hotelu 52" Kwiecinski wystepuje w czolowce jako PRODUCENT KREATYWNY ... (nie wykonawczy). Sa aktorzy i on. Kuczeriszka pojawia sie w napisach koncowych. Dodatkowo Kwiecinski jest pomyslodawca serialu, co oznacza ze idzie w strone "amerykanska" ... to on rozdaje karty. Jeszcze jak widac nie panuje nad wszystkim albo ma "dziwne" pomysly na rozwoj niektorych postaci (lub nie do konca je kotnroluje), ale coraz lepiej mu idzie. Byc moze ... trudno powiedziec ... ma za duzo do ogarniecia. Patrzac na liste rzeczy, ktore produkowal chociazby w latach 2010-11 bylo to raczej spore wyzwanie. Moze za duzo, a moze jeszcze troche za wczesnie aby stworzyc faktycznie "stajnie" zawodowcow. Ma Rogalskiego, ma Mazurka (ktory pewnie niedlugo dostanie "pierwszego rezysera"), ma Kuczeriszke. Czasami pomagaja mu Krzystek i Dejczer. Jak przypilnuje tego towarzystwa i skompletuje podobna ekipe scenarzystow ... to bedzie coraz lepiej ;-)
      • Gość: M. Re: Wzorzec scenarzysty IP: *.warszawa.vectranet.pl 18.11.11, 23:19
        Szycowi czkawka odbije sie ten serial, ale wzial chlop kase i reszta sie nie liczy, a pani Kumorek na warsztaty aktorskie, jest tyle mlodych, zdolnych aktorek,ja nie rozumiem, jakim cudem dostala te role.
      • Gość: matt_banco Re: Wzorzec scenarzysty - zagadka - OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.11.11, 00:10
        Tak na fali zainteresowania firmami producenckimi pochodzilem troche po ich stronach. I oto prosze zagadka. Jedna z firm tak pisze o swojej produkcji (zwraca uwage czas przyszly). Serial nazwalem "X" ... taka zagadka. Sprobujcie zgadnac, bez szukania w Sieci.

        W warstwie wizualnej "X" będzie nowoczesnym, wyestetyzowanym, wizualnie atrakcyjnym kryminałem, w którym przedstawianie świata optyką głównego bohatera i subiektywne, skupiające naszą uwagę dłuższe ujęcia zapewnią spójność formy z treścią.
        Nowoczesność opowiadania kamerą zostanie osiągnięta dzięki realizacji w oparciu o zdobycze amerykańskiego języka filmowego i narzędzia takie jak steadicam, który jest silnie zakodowany w percepcji widzów jako środek opowiadania wykorzystywany przy najnowszych amerykańskich hitach telewizyjnych.
        Wyestetyzowana, plastyczna scenografia uosobi najlepsze aspiracje Polaków, a klasyczny
        kontrast i podniesiona na etapie korekcji barwnej saturacja da wrażenie głębi obrazu i bogatej zawartości koloru w każdym kadrze. Całość stworzy nową jakość i będzie wizytówką "tu padla nazwa jednego z kanalow telewizyjnych" jako przykład nowoczesnego serialu kryminalnego.

        No jak takie cos dostaje dyrektor kanalu telewizyjnego jako propozycje, to ja sie nie dziwie ze "wchodzi" w to z zamknietymi oczami ;-)))))
        • Gość: Kas_stan Re: Wzorzec scenarzysty - zagadka - OT IP: *.home.aster.pl 19.11.11, 09:01
          Przeczytałam ten "zachęcający" opis nowego serialu kryminalnego i nie podejmuję się zgadywać :) Natomiast gratuluję osobie, która stworzyła ten tekst, bo świetnie opanowała język pijarowo-reklamowy. Sądzę, że należy go czytać na spokojnie, być może ze słownikiem wyrazów obcych, może delektować się intelektualnie i cieszyć z użycia słów typu "wyestetyzowany" i "steadicam". Ale co oznacza "plastyczna scenografia"? Mam zagwostkę... ;)
          • faszyna Re: Wzorzec scenarzysty - zagadka - OT 19.11.11, 09:29
            Matt, tego bez sieci nie da się zgadnąć.Ale po uzyskaniu pomocy z takowej już wiem, skąd ten jezyk. To jezyk typowy dla rezysera tego serialu. ;))))
            • Gość: ten-tele-program Re: Wzorzec scenarzysty - zagadka - OT IP: *.pools.arcor-ip.net 19.11.11, 10:19
              Wrócę do roli Jurka Knappe.
              Zwróćmy uwaga, że nawet Mania, córka Anny nie nazywa Jerzego JURKIEM, tylko właśnie Jerzy.
              Moim zdaniem nietypowe.
              Po drugie, autorkę scenariusza (wyjątkowo słabo napisany) poniosła fantazja.
              Mańka notorycznie wtrąca się w życie osobiste swojej mamy. Z autopsji wiem, że u nas w domu nie przeszłoby to. Zycie seksualno-osobiste rodziców to dla mnie i rodzeństwa temat tabu. Po prostu się o tym nie dyskutuje.
              Trzeci temat to scenariusze, Faktycznie większość z nich jest do bani.
              Można sobie zdać sprawę jakimi majstersztykami są "Dom", "Daleko od szosy", "Dekalog" a nawet propagandowy serial " Stawka większa..."
              W ostatniej dekadzie udane seriale to " Usta Usta", "Czas Honoru", "Tajemnica Twierdzy Szyfrów". Inne nie przych0dzą mi teraz do głowy
            • Gość: Kas_stan Re: Wzorzec scenarzysty - zagadka - OT IP: *.home.aster.pl 19.11.11, 10:32
              No dobrze... zagadka była na tyle intrygująca, że poszukałam tego w necie. I jestem zaskoczona :))) Nigdy bym nie utożsamiała tego opisu z serialem, którego dotyczy. A Faszyna pisze o reżyserze - jakoś nie mogę się doszukać ochów i achów na temat tej produkcji, chyba tym razem mu nie wyszło. A specjalnie obejrzałam cały serial na ipli, bo uwielbiam kryminały. Historyjki w odcinkach były ciekawe, ale tajemnica głównej bohaterki naciągana i rozczarowująca. I więcej nie napiszę, bo może ktoś jednak zacznie zgadywać? ;)

              I zmieniając temat - co do Jerzego-Jurka. Forma "Jerzy" pasuje do postaci, a forma "Jurek" już nie. Czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie, że Anka do Knappe mówi "Jureczku"???? Albo "Jerzyku"????
              • faszyna Re: Wzorzec scenarzysty - zagadka - OT 19.11.11, 11:05
                "A Faszyna pisze o reżyserze - jakoś nie mogę się doszukać ochów i achów na temat tej produkcji, chyba tym razem mu nie wyszło"
                Zaraz, zaraz... Własnie mu wyszło. Wyszło jak zwykle. Poza jego pierwszym serialem, który był wypadkiem przy pracy. ;)))
                Tajemnica dobrym serialem? No fakt, bo dzieki temu dziełu moglismy sie spotakć z kultową twórczością krytyczną AJK. :)
                • Gość: Kas_stan Re: Wzorzec scenarzysty - zagadka - OT IP: *.home.aster.pl 19.11.11, 15:07
                  Zaraz, zaraz... Własnie mu wyszło. Wyszło jak zwykle. Poza jego pierwszym seria
                  > lem, który był wypadkiem przy pracy. ;)))

                  Czekaj, czekaj... Masz na myśli jego pierwszy serial? Bo to chyba ten drugi (wg danych z filmpolski.pl) to był ten sławny wypadek przy pracy? ;))))) A pierwszy to taka masówka :)
                  • Gość: matt_banco Re: Wzorzec scenarzysty - zagadka - OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.11.11, 15:56
                    O czym Wy rozmawiacie? ;-) Bo sie pogubilem w tych wyliczeniach, kiedy to Vega zaczal padac i juz nie powstal ;-) Ale trzeba przyznac ze opis "Instynktu" porazajacy. Przy "Twarza w twarz" tez deklaracje byly ... ho ho ho.
                    • faszyna Re: Wzorzec scenarzysty - zagadka - OT 19.11.11, 16:10
                      No tak, oczywiscie, ten drugi. Nie sprawdziłam w filmiepolskim dorobku i stąd ta zła wyliczanka.
                    • Gość: Kas_stan Re: Wzorzec scenarzysty - zagadka - OT IP: *.home.aster.pl 19.11.11, 16:40
                      > O czym Wy rozmawiacie? ;-)

                      Jak to o czym? O "Kryminalnych" i "Pitbulu" :) Bo Vedze udał się tylko "Pitbul"...
                      • Gość: matt_banco Re: Wzorzec scenarzysty - zagadka - OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.11.11, 16:45
                        No ja wiem, ale Vega maczal jeszcze palce w "Pierwszym milionie", a i kolejnosc "Kryminalnych" w stosunku do "Pitbulla" nie jest az tak oczywista. Tu juz tylko Vega pamieta co robil i kiedy, bo obie rzeczy pochodza z 2005 roku.
      • Gość: martyna Re: Wzorzec scenarzysty IP: *.acn.waw.pl 19.11.11, 16:17
        Apropos konkursu na scenariusz w TVP.
        Reklamowany był przez samo TVP jako chęć przewietrzenia, wpuszczenia nowej krwi...
        Sranie w banie, jak mówił bohater pewnego serialu. Nie jest to bowiem konkurs na scenariusz, tylko na pakiet producencki, z kosztorysem, propozycją obsady itd. Żaden człowiek nie związany już ze domami producencki, po prostu taki sobie z ulicy, nie może tego mieć. Więc to znowu konkurs w którym może wygrać każdy spoza układów, pod warunkiem, że już jest w układzie.
        • Gość: matt_banco Re: Wzorzec scenarzysty IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.11.11, 16:41
          Faktycznie, pakiet producencki. Szczegolnie podoba mi sie ten punkt:
          4) kosztorys (w tym opcjonalnie określenie możliwości wykorzystania aportu rzeczowego Telewizji Polskiej S.A.) - no juz widze jak "czlowiek z ulicy" jest w stanie zrobic kosztorys serialu. Szczegolnie gdy zamarzy mu sie wykorzystanie steadicamu albo smiglowca ;-)




          • Gość: martyna Re: Wzorzec scenarzysty IP: *.acn.waw.pl 19.11.11, 16:56
            Prawda, że zabawne?
            Zresztą nazywanie pani Pilaszewskiej osobą spoza koterii też jest sporym nadużyciem. Co jak co, ale ona też "z ulicy" się nie wzięła.
            • Gość: matt_banco Re: Wzorzec scenarzysty IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.11.11, 18:42
              No chociazby ze wzgledu na swojego męża, czyli pana Macieja Maciejewskiego. Swoja droga maz moglby zabrac sie znow za pisanie scenariuszy albo "przerabiac" pomysly zony na bardziej "ręcemająceinogi".
              • faszyna Re: O chemii 19.11.11, 20:42
                Tyle piszemy o chemii w PnZ, to mozę cytat z recenzji innego Szycowego filmu z portalu filmtok.pl:
                "Z tego względu nie należy być zbyt surowym w ocenie aktorów, a w szczególności duetu Borys Szyc i Natasza Urbańska, chociaż trzeba przyznać, że w braku chemii biją na głowę nawet kochanków z "Małej Moskwy" Waldemera Krzystka."
                Był w całkiem nowej historii Chemiczny Ali, to może byc i Niechemiczny Borys. ;))))
              • Gość: martyna Re: Wzorzec scenarzysty IP: *.acn.waw.pl 20.11.11, 16:05
                Coś mi się tak wydaje, że gdyby mąż spróbował jej poprawiać scenariusz, to już byłby rozwód. Pani Pilaszewska wydaje się być przekonana, że każde jej słowo to błysk geniuszu.
                • Gość: matt_banco Re: Wzorzec scenarzysty IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.11.11, 17:05
                  Nie, chyba za ostro. Po prostu p. Pilaszewska bawi sie pisaniem i sprawia jej to przyjemnosc, szczegolnie podkrecona tym, ze widzi na ekranie efekt owego pisania. Oto postaci z kartek scenariusza wymyslone przez nia "ozyly" i spodobaly sie publicznosci ... jednak i mimo wszystko. Dodatkowo dostaje sygnaly "branzowe", ze jest dobrze. A ze faktycznie nie jest az tak dobrze, to juz inna sprawa. Niemniej to nie jest tylko "wina" scenarzystki, ktos to zatwierdzil, ktos produkuje, ktos rezyseruje, ktos to gra ...
                  • Gość: martyna Re: Wzorzec scenarzysty IP: *.acn.waw.pl 20.11.11, 17:41
                    Masz rację. Ale mnie chyba mocno zirytowały jej różne wypowiedzi, więc zrobiłam się na nią cięta. Chociaż fakt faktem - i tak ma dobre strony, zwłaszcza na tle innych.
                    I rzeczywiśćie - wszyscy ja utwierdzają w przekonaniu, że to, co pisze jest świetne i myślę, że nikt tego specjalnie nie kontroluje. TVN jest dosyć znany z ingerowania w scenariusze i ogólnie kłótnie z autorami, ale tu chyba dano jej dużo wolności. A szkoda, bo moża jakby ją ktoś wybił w innym kierunku, to byłoby naprawdę dobrze.
                • Gość: ten-tele-program Re: Wzorzec scenarzysty IP: *.dip.t-dialin.net 20.11.11, 18:18
                  Gość portalu: martyna napisał(a):

                  > Coś mi się tak wydaje, że gdyby mąż spróbował jej poprawiać scenariusz, to już
                  > byłby rozwód. Pani Pilaszewska wydaje się być przekonana, że każde jej słowo to
                  > błysk geniuszu

                  Jeżeli byłyoby tak faktycznie, to byłoby destruktywne dla Pilaszewskiej. Krytyka jest potrzebna i autor powinien czerpać z niej korzyści.
                  Druga sprawa, to fakt, że nie wiemy jak wygląda życie małżeńskie Pilaszewskich. Może jest super a może przeżywają kryzys albo tak zwane wzloty i upadki? Może Pilaszewska właśnie poprzez pisanie realizuje swoje ego, w jakimś stopniu przemyca widzom swoje pragnienia, marzenia, etc.
                  Warto, żeby popracowała nad warsztatem ale także merytoryką. Te przeze mnie napisane scenariusze są wedlug mnie, i nie tylko mnie, dużo ciekawsze jak scenariusz do PnZ, PwS czy Majka. Możliwe, że Pilaszewska pokaże w przyszłości na co ją stać. Musi tylko nad sobą popracować.
        • Gość: ten-tele-program Re: Wzorzec scenarzysty IP: *.dip.t-dialin.net 20.11.11, 18:01
          Gość portalu: martyna napisał(a):

          > Apropos konkursu na scenariusz w TVP.
          > Reklamowany był przez samo TVP jako chęć przewietrzenia, wpuszczenia nowej krwi
          > ...
          > Sranie w banie, jak mówił bohater pewnego serialu. Nie jest to bowiem konkurs
          > na scenariusz, tylko na pakiet producencki, z kosztorysem, propozycją obsady it
          > d
          Żaden człowiek nie związany już ze domami producencki, po prostu taki sobie
          > z ulicy, nie może tego mieć.

          Masz tylko w części rację. Jeżeli "no name man" ma wyjątkowo dobry scenariusz, to każdy producent będzie go chciał. Podobnie jest z książkami. Jeżeli jest wydawnictwo "wyczuwa" coś dobrego, to z tych kilkudziesięciu dziennie, wybierze właśnie to szczególne.
          Faktem jest. że w Polsce rządzą często "chore układy", które ograniczają właśnie rozwój talentów i lansowanie ludzi zdolnych. To lobby polskiego "szołbiznesu" jest mocne i to jest status quo, które trudno przeskoczyć.
          Ale uważam, że jak scenariusz jest bardzo dobry i szczególny nie ma wtedy znaczenia, kto jest jego autorem.
          • Gość: martyna Re: Wzorzec scenarzysty IP: *.acn.waw.pl 20.11.11, 18:10
            Tylko chodzi o to, że właśnie nie można zgłosić na konkurs samego scenariusza - jak to reklamowano. Trzeba najpierw znaleźć producenta, który ewentualni uwierzy w scenariusz, a potem zainwestuje sporo swojego czasu, robiąc kosztorys i sprawdzając np. obsadę. To wszystko zajmuje czas. A TVP łaskawie dało na przygotowanie zgłoszenia mniej więcej miesiąc - na wszystko. No kpina a nie konkurs, jeśli chodzi o jego dostępność dla ludzi "z ulicy".
            Teraz co prawda wydłużyli trochę termin zgłoszeń "na wniosek środowisk twórczych" - czyli - znajomych, którzy się nie wyrobili.
          • dona.a Re: Wzorzec scenarzysty 20.11.11, 19:17
            Gość portalu: ten-tele-program napisał(a):

            > Faktem jest. że w Polsce rządzą często "chore układy", które ograniczają właśnie
            > rozwój talentów i lansowanie ludzi zdolnych. To lobby polskiego "szołbiznesu"
            > jest mocne i to jest status quo, które trudno przeskoczyć.

            Niestety to smutna prawda, dotyczy nie tylko scenarzystów, w dużym stopniu aktorów, piosenkarzy i innych artystów, wyjątkowy talent zapewne wypłynie, ale pod warunkiem, że będzie miał bardzo dużo szczęścia.
          • Gość: matt_banco Dobre pomysly i zle pomysly ... OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.11.11, 19:22
            Problem tez w tym, ze dobre pomysl na fabule to tez malo. Sa przeciez przyklady rzeczy, ktore niezle na poziomie pomyslu rozbiły sie na nieporadnosci scenariuszowej czy realizacyjnej (Tajemnica twierdzy szyfrow, Ratownicy).
            Konkurs TVP ogloszono w ulubionym gatunku, czyli serialu kryminalo-sensacyjnym. I ciekaw jestem jakie wnioski wyciagnieto z dwoch ostatnich produkcji TVP2 w tym temacie, czyli z "Nowej" i z "Instynktu". Pierwszy zbyt bezbarwny, z wtornym pomyslem glownym (zółtodziób w grupie starych wyjadaczy) i slabymi "przypadkami", drugi z przekombinowaną i zle obsadza glowna postacia i tez dosc przecietnymi "przypadkami". Ba, moga dorzucic jeszcze sobie "Uklad Warszawski" i zastanowic sie nawet co nie zagralo u konkurencji (polozona glowna postac, rozmemlane i niewykorzystane tlo, wykoncypowany watek wiodacy).
            I to wszystko zrobiono po "Glinie" (aby bylo nawiazanie do watku ktory offtopicuje, to przypomne ze ten serial napisal maz p. Pilaszewskiej). Co w jego pomysle bylo "innwacyjnego" (jak ja nie lubie tego slowa)? Zgorzknialy stary wyga? Idealistyczny żółtodziób? Zapierajace dech w piersiach techniki kryminalistyczne? ... A moze po prostu zrobili go jak trzeba.
            • faszyna Re: Ot-cytat z Krzystka 20.11.11, 21:06
              Sledze ostatnio, co w mediach pojawia sie na temat 80 milionów i przy tej okazji znalazłam dwa cytaty jak znalazł do naszych dyskusji w tym i w innych watkach:
              "Potrzeba milionów, żeby nakręcić film "80 milionów". Nie, jak w serialu, gdzie bohaterowie mówią do siebie: Patrz Haniu, ile samochodów dziś jedzie autostradą. Co się stało? Czyżby uciekali? Co to, wojna, Haniu? Idź włącz radio – no i mamy scenę załatwioną. My nie chcemy w ten sposób kręcić. /…/ my chcemy pokazać, jak idą ludzie i się cieszą, że udało się podpisać porozumienia sierpniowe. I stąd te wszystkie kłopoty, które będziemy mieli pewnie i my, i miasto."
              No własnie, bez X milionów nasze seriale wyżej ziemi nie podlecą. ;))
              "Oby tylko aktorzy to zrozumieli i potrafili to oddać. To jest moje główne zmartwienie, bo potem może się okazać, że oni nie mają takich jaj, jak mieli ci chłopcy. /../ Chodzi o to, żeby oni potrafili to pokazać, bo ja wiem, jak to powinno wyglądać. Oni mają swoje charaktery. Aktor musi być taki, jak ja chcę, żeby on był w filmie. To jest tak, jak w tej słynnej anegdocie o najlepszym kochanku Carycy Katarzyny, który jako jedyny potrafił sprostać jej wymaganiom. On się przebierał za Juliusza Cezara, Aleksandra Macedońskiego i przychodził w nocy ją uszczęśliwiać. Któregoś razu Caryca pomyślała sobie, żeby się z nim prywatnie przespać, a on powiedział, że prywatnie jest impotentem. A w roli był superkochankiem. Na tym właśnie polega ta praca." Jakos mi sie to kojarzy z Szycem. Szyc serialowym impotentem? ;))
              całość w: pik.wroclaw.pl/pressroom/Rozmowy-na-wakacje-Waldemar-Krzystek-o-f-n1322.html
            • Gość: the_accidental Re: Dobre pomysly i zle pomysly ... OT IP: *.toya.net.pl 20.11.11, 21:34
              I to wszystko zrobiono po "Glinie" (aby bylo nawiazanie do watku ktory offtopic
              > uje, to przypomne ze ten serial napisal maz p. Pilaszewskiej). Co w jego pomysl
              > e bylo "innwacyjnego" (jak ja nie lubie tego slowa)? Zgorzknialy stary wyga? Id
              > ealistyczny żółtodziób? Zapierajace dech w piersiach techniki kryminalistyczne?
              > ... A moze po prostu zrobili go jak trzeba.

              Nie zapominajmy o fantastycznym aktorstwie od ról głównych po epizody. Gdyby komuś przyszło do głowy w roli Gajewskiego obsadzić Włodarczyka, a w roli Młodego Żurka zamiast Stuhra, istnieje duża obawa, że nawet ten świetny scenariusz mógłby był popłynąć.
              • dona.a Re: Dobre pomysly i zle pomysly ... OT 20.11.11, 21:54
                Gość portalu: the_accidental napisał(a):

                > Nie zapominajmy o fantastycznym aktorstwie od ról głównych po epizody. Gdyby ko
                > muś przyszło do głowy w roli Gajewskiego obsadzić Włodarczyka, a w roli Młodego
                > Żurka zamiast Stuhra, istnieje duża obawa, że nawet ten świetny scenariusz móg
                > łby był popłynąć.

                Bardzo słuszna uwaga:)
                • faszyna Re: Pechowy Żurek ;) 21.11.11, 12:47
                  Pechowy ten Żurek w TVN-owych serialach. Jak nie czarna polewka od "Przepisowej" Anki, to niewierna kandydatka na dziewczynę w "Układzie". Biedny chłopina, chyba musi zmienic stację... ;))
                  • Gość: Kas_stan Re: Pechowy Żurek ;) IP: *.home.aster.pl 21.11.11, 19:44
                    Jak myślę "Glina" to wiem, że: scenariusz Maciejewski, reżyseria Pasikowski, muzyka Lorenc, do tego świetne zdjęcia i to o czym pisze the_accidental, czyli Radziwiłowicz i Stuhr w obsadzie. I to jest przepis na sukces: dobre nazwiska, za też pewnie dobre pieniądze. A jak wspomina faszyna - u nas wiele rzeczy dzieje się "po łebkach", więc i poziom seriali jest marny.

                    A Żurek się wyrabia, więc niewykluczone, że go ktoś zgarnie. Bo te dwa ostatnie odcinki "Układu warszawskiego" były fajne w jego wykonaniu, no i zmężniał przy okazji. W 13 odcinku patrzyłam tylko na jego muskuły pod koszulką ;D

                    W PnŻ to był taki wymoczek w ekstra samochodzie, po za tym miał negatywną rolę i nawet odrzucenie przez Ankę było takie nijakie. W UW jak się zawiódł na Zuzie (Bołądź) to od razu zaczął mieć przysłowiowe jaja.
              • Gość: the_accidental Re: Dobre pomysly i zle pomysly ... OT IP: *.toya.net.pl 22.11.11, 13:07
                Też trochę offtopic, choć nie całkiem... jak teraz zaczęliśmy wspominać Glinę, to przypomniało mi się, że świetną rolę pani anatomopatolog zagrała tam pani Pilaszewska ;-)
                • Gość: marta Re: Dobre pomysly i zle pomysly ... OT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.11, 11:00
                  Bo dobrym pomysłem było, by pani Pilaszewska została aktorką, natomiast złym, by zabierała się za coś, czego nie potrafi, czyli pisanie scenariuszy serialowych. Samo poczucie humoru, kilka zabawnych dialogów, postaci oparte na przeciwieństwach i kalki z innych rodzimych produkcji to za mało!
                  • Gość: matt_banco Re: Dobre pomysly i zle pomysly ... OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.11.11, 11:22
                    Ogladalem wczoraj pania Ostaszewska u Kuby (znow sie potwierdzilo, ze jak KW lubi, zna i szanuje swojego goscia, to wychodzi calkiem interesujaca rzecz ... chociaz pomysl wczorajszy z Grupa Mocarta troche nie wypalil). No ale ... pani Ostaszewska znow powiedzial, ze scenariusz jej sie spodobal. No to ja juz nie wiem, moze ci chwalacy przeczytali tylko watek swojej postaci, a reszta tylko w zarysie. Ostaszewska chciala sie "pokomediowac" i zrobila ze swojej roli fajna rzecz. Bluszcz tez w konwencji przelamywania wizerunku. Adamczyk ... ten juz przelamal, ale wciaz widac ze lubi przelamywac ;-) Poplawska ... przekornie, w kontrze do rozmemlania glownych postaci. Kazdy z nich cos wnosi, na kazdego sie czeka i w sumie poziomu serialu za zenujacy uznac nie mozna ;-) Mozna marudzic, ze niedobry scenariusz, ze brak chemii, ze muchy w nosie ... ale te kilka postaci jednak sie udalo.
                    • Gość: marta Re: Dobre pomysly i zle pomysly ... OT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.11, 11:51
                      A ja uważam, że było tak- aktorzy grający (nie mylić z występującymi) przeczytali scenariusz jednego, czy dwóch odcinków, musicie przyznać, że było tam kilka zabawnych dialogów- Maja dawno nie grała, chciała trochę przełamać swój wizerunek, jest na pewno aktorką proponującą, więc śmiem twierdzić, że kilka rozwiązań i pomysłów na Beatkę jest Jej autorstwa. Adamczyk mimo, że Go lubię, zbyt wybredny nie jest ;) Duet z Mają pewnie też Go przekonał...Olszówce skończyło się "Samo życie" a lubi mieć stały grunt finansowy, do tego rola komediowa, w której zawsze bryluje i czuje się najlepiej, więc powalczyła o Polę. Kto tam jeszcze? Świetna pani Kolak też chciała pokazać, że komediowo potrafi...Ktoś jeszcze się ostał? W przypadku Szyca to chyba jednak gaża przeważyła ;) O reszcie się nie wypowiadam, bo nie nie wiem...a na przykład taka pani Kumorek ze swoim niestabilnym podejściem do wybranego kiedyś zawodu aktorki kierowała się może faktem, że dzięki roli porobi sobie bezkarnie zakupy w Almie?
            • hormiguita Re: Dobre pomysly i zle pomysly ... OT 09.02.12, 13:01
              Jesli chodzi o pomysły na seriale to najlepiej sprawdzaja się te w których centralnym miejscem wydarzen jest knajpa albo dom rodzinny. W sumie są to 2 miejsca zajace pole do popisu tworcom sitcomow, a wiadomo ze ludzie lubia odetchnac przy dobrej komedii. a jak jeszcze jest to krotki odcinek serialowy ktory jest chwila wytchnienia po ciezkim dniu pracy, tym lepiej.
              Z tego gatunku, nowoscia jest np Are You There, Chelsea?, calkiem fajna produkcja amerykanska ktora sie dopiero rozkreca. Ktos juz moze widzial?
              jakby co tu jest dostepna ogladamy.org/serial-online/are-you-there-chelsea
    • lilith76 Re: Przepis na życie 2 23.11.11, 09:42
      Po wczorajszym odcinku (na antenie, nie w necie ;) ).

      Zaczynam czuć sympatię do pani Knappe, bo ma kobita jaja i luz. Za to Anula sfochowana, nadąsana, że czekam aż życie vel Frau K jeszcze bardziej jej dowali. Mogę pomóc.
      • Gość: Gosia Re: Przepis na życie 2 IP: *.energis.pl 23.11.11, 10:16
        wczoraj, mimo całej sympatii do Anki z poprzednich odcinków, nie wiedziałam o co jej chodzi... była żona Jerzego została właścicielką restauracji, a ona strzela focha na Jerzego i znowu musi coś przemyśleć... masakra
        a była żona Jerzego, coraz bardziej mi się podoba :D
        • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie 2 IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.11.11, 10:59
          No i wlasnie, jak jest zrobiony ten serial, ze glowne postaci sa antypatyczne, sympatie zdobywaja "czarne charaktery" i jeszcze show kradna postaci drugoplanowe.
        • Gość: Justa Re: Przepis na życie 2 IP: 217.153.76.* 23.11.11, 11:49
          a ona strze
          > la focha na Jerzego i znowu musi coś przemyśleć... masakra

          W serialach mawia się jeszcze "muszę sobie to wszystko spokojnie poukładać". Nigdy w życiu nie użyłam tego sformułowania w stosunku do nikogo i niedobrze mi się robi gdy słyszę je NAGMINNIE w polskich produkcjach. Co rusz ktoś idzie ciś sobie "poukładać". Kto to u licha wymyślił i wmawia nam, że ludzie tak do siebie mówią? Litości!
          • Gość: kochamcie Re: Przepis na życie 2 IP: *.home.aster.pl 23.11.11, 14:01
            i ta marudzaca, niezadowolona, jeczaca Mania! ludzie, zrobcie cos z nia! np od kiedy przestala byc dziewica moglaby zaczac sie cieszyc :)
            • faszyna Re: OT obłuda czy slepota? 23.11.11, 14:33
              Matt trochę wyzej cytuje opinię Mai O., ze scenariusz bardzo dobry.. Ja z kolei przed chwila obejrzałam wypowiedzi aktorek z PwS, ze ich serial ma swietny odbiór (u widzów). No to pytam pewnie nie tylko w swoim imienu, czy ja śnię czy tez aktorzy nie potrafia obiektywnie patrzec na produkcje, w których grają, czy też gadają tak tylko dla PR-u...? No bo że gadaja powszechnie pozytywniej niz na to zasługuje dana produkcja, to oczywista oczywistość. A potem mamy takie kwiatki, jak wypowiedź któregos z aktorów z Listów do M., ze tym razem to naprawdę jest dobry film. A co, poprzedni film był na niby dobry? I mozna było prawic nieuprawnione dusery w przekonaniu, ze ciemna masa (widzów) to kupi? Ale to pytanie retoryczne, bo "masa" kupiła i potem ten czy ów rezyser/producent chodzi w glorii chwały, ze film/serial jest swietny, no bo taaaka ogladalność...
              • Gość: matt_banco Re: OT obłuda czy slepota? IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.11.11, 15:32
                Koniecznosc, koniecznosc ... skrytykowac lub bardziej sceptycznie sie ustosunkowac to mozna, ale nie do swojej produkcji albo do swojej ale po okresie promocji i wyswietlania. Tego sie nie da rozwiazac, bo trudno oczekiwac od aktorow, ze beda draznic tych, od ktorych zaleza, przynajmniej w danej chwili.
                Tak jak juz pisalismy, co jakis czas jakiemus aktorowi sie wyrwie troche mniej politycznie poprawne sformulowanie (Dereszowska o "Bitwie"). Co nie zmienia faktu, ze jakos do tej pory nie pojawia sie zbyt czesto cos w stylu: mialem grac w serialu "Wojtek kochac nie moze", ale po przeczytaniu scenariusza nie bardzo wiedzialem o czym to jest. Nikt tak prawie nie mowi, bo to niewygodne i w zasadzie niewiele zmieniajace. On nie zagral, ale zagral ktos inny i serial i tak wyprodukowano.
                Ostaszewska powidziala jeszcze jedna rzecz, ze bywaja aktorzy wybitni o dosc ograniczonych horyzontach intelektualnych (nie przytaczam doslownie, bo nie pamietam). Czyli ze do bycia aktorem nie zawsze potrzeba intelektu, bo niektorzy maja dar grania "organicznego". Nie wie do konca w czym gra, ani o czym, a i tak wychodzi dobrze, bo ma instynkt ;-)
                Moze to co oni nazywaja "scenariuszem" to jest pewien zarys fabuly (treatment) z nakreslonymi jedynie postaciami, ktora maja grac. A pozniej "sie pisze" i "sie gra".
                Mimo wszystko jednak glowna rola kontrolna nalezy do producenta. Jak jemu nie przeszkadza, a na dodatek ma podparcie w "ogladalnosci" to co bedzie zbawial swiat i pilnowal jakosci (szczegolnie, ze i tak przecietny widz posluguje sie ogolnymi kategoriami "podoba sie/nie podoba sie", a nie rozbiera na kawalki logiczne czy techniczne).
                • Gość: crook Re: OT obłuda czy slepota? IP: *.aster.pl 23.11.11, 15:38
                  Ilu polskich aktorów próbuje budować serialowe postacie, zamiast grać od sceny do sceny? W ilu polskich serialach postacie ewoluują?
                  • the_accidental Re: OT obłuda czy slepota? 24.11.11, 13:03
                    To jest bardzo dobre pytanie. Ale czy da się budować rolę, jeśli jest tak napisana jak np. rola Anki w PnŻ? Że w odcinkach parzystych ma się rozpływać nad Jerzym, a w nieparzystych się na niego wściekać?
                    • aga_ata Re: OT obłuda czy slepota? 24.11.11, 14:02
                      > To jest bardzo dobre pytanie. Ale czy da się budować rolę, jeśli jest ta
                      > k napisana jak np. rola Anki w PnŻ? Że w odcinkach parzystych ma się rozpływać
                      > nad Jerzym, a w nieparzystych się na niego wściekać?

                      Może i się da, ale to graniczące z niemożliwym, skoro postać Anki czy Jerzego raczej się cofa "w rozwoju serialowym" niż ma szansę rozwinąć. Anka dziecinnieje, Jerzy z naaaaaaweeeeet ponieeeeeekąąąąąd interesującego gbura zrobił się dziwnie burkliwą istotą, jakby z łaski interesującą się Anką.
    • Gość: matt_banco To musial byc spisek ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.11.11, 22:54
      Czegos tak beznadziejnego jak final tej serii to chyba nie mozna stworzyc "na serio". Tam sie chyba producent z rezyserem i ze scenarzystka spotkali i jeszcze przyszla pani od nadzoru scenariuszowego z ramienia wiadomej telewizji i zasiedli sobie przy grillu i stwierdzili "Wiecie co, pojedziemy po bandzie, wszystkie idiotyzmy jakie do tej pory byly ... beda jeszcze raz. I jeszcze wszystko zażabkujemy ... tak, ze nawet Adamczyk z Ostaszewska nie dadza rady ... a co jak szalec, to szalec ... i tak nastepny sezon nasz".
      Podstawowa zasada serialu, czyli "komplikowanie poprzez unikanie" znalazlo cudne ukoronowanie w scenie jadowo-ankowo-pomostowej i jej konsekwencjach. Tyle razy juz to bylo, wiec jakby to bylo gdyby nie bylo w odcinku finalowym sezonu.
      No i udalo sie tez pokonac Adamczyka z Ostaszewska ... po bandzie i jeszcze w powietrzu. Koronkowo odgrywane do tej pory postaci "wylecialy w powietrze". Szkoda, chociaz jedna korzysc z tego, ze jak widac dla kazdego istnieje granica po ktorej zaczyna sie blazenada.
      I nawet "lokowanie produktu" osmieszono ... biale kulki w kontekscie joggowych wyglupow i seplenienia.
      I do tego fontanna. Wystarczy. Juz wystarczy.
      • Gość: M. Re: To musial byc spisek ... IP: *.warszawa.vectranet.pl 29.11.11, 23:34
        Fontanna to byl juz szczyt, jak Szyc mogl cos takiego zagrac, chyba sam sie z siebie smial, jaka matka zapomina o dziecku i leci do ukochanego, w ogole po co byl Gniewko? Litosci, wlasnie leci powtorka Gliny, pani Pilaszewska, prosze zostac przy aktorstwie.
        • Gość: marion Re: To musial byc spisek ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.11, 09:35
          czyli nie mam czego żalować? gdyz odpuscilam z premedytacją ten ostatni odcinek i chyba dobrze uczynilam...zaluje ze wogole dalam sie nabrac na ten serial i poswiecalam mu swoje wieczory...na szczesci3e nigdy więcej...
          • lilith76 Re: To musial byc spisek ... 30.11.11, 09:56
            Po emisji ostatniego odcinka byłam zła, że podbiłam im oglądalność sprawiając, że serial stał się "kultowy".
            • dalenne Re: To musial byc spisek ... 30.11.11, 10:20
              A to był ostatni odcinek ever?
              • panipoirot Re: To musial byc spisek ... 30.11.11, 11:04
                obawiam się, że nie był ostatni ever, a jedynie zostawił kilka wątkow dla serii III.
                Przecież Anka z Jerzym musza sie teraz spotkać i ZNOWU pogodzic, a potem skłocic.
                Musimy poznac, co knuje Jad ze swoja ex. Co dalej z panem Witoldem i mama Anki, bo to zakończenie ktore zaserwowano wczoraj, to całkowita porażka....
                jedyne co mi się teraz podoba w serialu to bezzebny Gniewko w wózku Marita, w podobnym sama woziłam córkę :)) i jeszcze muzyka się broni.
                Ale sezon III juz odpuszczę, szkoda czasu.
                • Gość: matt_banco Re: To musial byc spisek ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.11.11, 11:16
                  Muzyka ... byc moze sie broni, ale liczba piosenek upchnieta we wczorajszym odcinku byla przytlaczajaca ... wyraznie chca wydac przed swietami 2CD z muzyka z serialu ;-)
                  Zastanawia mnie tez sens pisania takich dialogow (np. w scenie fontannnowej):
                  - Zostawilas wozek z Gniewkiem
                  - Chyba jestem nieodpowiedzialna
                  - Jestes walnieta.

                  • faszyna Re: To musial byc spisek ... 30.11.11, 11:24
                    Matt, marudzisz na dialogi... A co Ty na taki filmowy dialog/monolog: "Cała jestem w maku?.. Cała jestem w maku. Cała jestem w maku!". To tak w temacie zblizających sie Swiąt BN. :))
                    • lilith76 Re: To musial byc spisek ... 30.11.11, 12:03
                      To się po latach pamięta :)
                      A kto będzie pamiętał teksty z PnŻ. Niektóre były fajne, ale przytoczony wyżej dialog z serialu, to chyba takie zmrużenie oka w stronę marudnych forumowiczów ;)
                      • Gość: matt_banco Re: To musial byc spisek ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.11.11, 12:13
                        Dla nas to byla kwestia wypowiadana przez Beatke ... "Cierpliwosc to jest moja cecha dystynktywna". No ... fajnie, az musialem sprawdzic w slowniku. Ach te braki w wyksztalceniu, wszedzie mnie dopadaja ;-)
                • Gość: Justa Re: To musial byc spisek ... IP: 217.153.76.* 30.11.11, 12:12
                  panipoirot napisała:

                  > obawiam się, że nie był ostatni ever, a jedynie zostawił kilka wątkow dla serii
                  > III.

                  Zapomniałaś o najważniejszym wątku, wokół którego można motać bez końca... konflikt Anki z nową szefową, panią ex Knappe..
                • aga_wer Re: To musial byc spisek ... 30.11.11, 13:35
                  jedyne co mi się teraz podoba w serialu to bezzebny Gniewko w wózku Marita, w p
                  > odobnym sama woziłam córkę :))


                  a w lecie zakładałaś to grubaśne przykrycie na gondolę?Nie mogę patrzeć jak oni go wożą pod tym zimowym przykryciem.

                  p.s. wiem ,ze to specjalnie żeby "Gniewka" wszędzie nie zabierać na plan zdjęciowy i udawać ,że leży sobie w wózeczku
                  • panipoirot Re: To musial byc spisek ... 30.11.11, 15:27
                    nie, tą nakładke dawałam pozna jesienia i zimą ) latem mała popylała w samym bodziaku.

                    a jeszcze podobalo mi sie, w jakim tempie Szyc -po wrzuceniu Jada do jeziora- wpakowal sie do taxi i odjechał, w dodoatku SAM!! bo w nastepnej scenie mial spakowana walizkę, no i wszedl do domu bez Janka :D

                    i jak fajnie w dialogach Kolak mówi do Anki: ZNOWU sie poklociliscie? pogadacie
                    i znowu bedzie fajnie :)))

                    a konflikt z Elką.. jakies to juz wyświechtane jest. I ta menadzerka jerzego, nagle 3 babki się kolo niego kręcą, a przeciez zaden z niego facet- ani przystojny,ani sympatyczny, taki nijaki.

                    Juz maksymalnego nerwa mam tez na Manke- wygadywanie babci, ze ta jednak chce jeszcze szukac milosci; ze nie pamieta o dziadku etc. I nagle jej wielka milosc do grochola, no porażka na calej linii.

                    Definitywnie- III serii NIE OGLĄDAM :)
                    czekam na cos sensownego i V Czas honoru.
                    • lilith76 Re: To musial byc spisek ... 30.11.11, 15:51
                      Widziały Mańka i Anka tego ojca raptem kilka dni, może tygodni i już tak przywiązane jakby im tyłki i buźki od zawsze wycierał.
                      • Gość: Kas_stan Re: To musial byc spisek ... IP: *.home.aster.pl 30.11.11, 17:51
                        Kiedy tydzień temu pisałam swoją opinię o tym odcinku, to do głowy mi nie przyszło, że to odcinek kończący serię. Przecież tam nie ma nic na co się czeka!

                        Dołączam się do deklaracji o nieoglądaniu III serii. Dziękuję, nie skorzystam, wybieram "Hotel 52" i zobaczymy co tam będzie nowego, bo są zapowiedzi kilku seriali.
            • Gość: aaaaaaaaaaaaaaaaa Re: To musial byc spisek ... IP: *.xdsl.centertel.pl 30.11.11, 11:19
              Oj tam, oj tam chociaż jest co krytykować.
              • myszka1969 Re: To musial byc spisek ... 04.12.11, 20:26
                "Dla nas to byla kwestia wypowiadana przez Beatke ... "Cierpliwosc to jest moja cecha dystynktywna". No ... fajnie, az musialem sprawdzic w slowniku. Ach te braki w wyksztalceniu, wszedzie mnie dopadaja "

                Rozmowa z psycholożką tez była fajna :)

                A gdzie te płyty z cudną muzą?...moze bedą przy jakiejs gazecie?...:)
                • Gość: matt_banco Re: To musial byc spisek ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.12.11, 20:43
                  15 listopada miala byc premiera 2CD z muzyka z tego serialu.
                  www.empik.com/przepis-na-zycie-various-artists,p1045701367,muzyka-p
                  Co jak co, ale marketingowcom TVN trudno zarzucic cokolwiek ;-)
                  • aniatko Re: To musial byc spisek ... 05.12.11, 20:49
                    A ja widziałam już książkę kucharską Jerzego Knappe....'Wszystko co było gotowane w serialu"... ciekawe co jeszcze wymyśla?
                    • Gość: the_accidental Re: To musial byc spisek ... IP: *.toya.net.pl 07.12.11, 06:49
                      Przy tej płycie też są przepisy...
                      • Gość: Kas_stan Re: To musial byc spisek ... IP: *.home.aster.pl 27.02.12, 16:50
                        Jutro (wtorek) startuje 3 sezon "Przepisu na życie". Tvn zapowiada to na tvnplayer. W tv będzie pewnie za tydzień. Oglądacie? :)
                        • to_ja_tola powiem tak.... 28.02.12, 17:55
                          dwa sezony obejrzałam trzeci pewnie też z nudów obejrzę,ale jak teraz czasami oglądam powtórki,to ździerżyć nie mogę tej całej Anki.Pani z pomywaka stała się nagle kuchareczką nr jeden.Pfi.
                          • the_accidental Re: powiem tak.... 28.02.12, 19:52
                            Niech ktoś założy wątek Przepis na życie III - choć nie wiem, czy jest po co... :-/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka