er.pa
11.11.13, 11:45
Coś dla wielbicieli "kostiumowych" seriali brytyjskich. To "Call the Midwife" z 2012 roku, wczoraj był pierwszy odcinek, który mnie trochę zaskoczył. Rzecz osadzona w 1957 roku, bohaterką jest młódka z dobrego domu, która podejmuje pracę położnej na londyńskim "Eastendzie". Jak to w BBC - wielka dbałość o rekwizyty i kostiumy, ale nie jest ładna i miła opowiastka, bo i rzeczywistość tych slamsowych wieloródek daleka jest od uroczej (jedna z matek właśnie rodzi swoje 25 dziecko, inna ma syfilis, przy kolejnej rodzącej czwarte dziecko w korytarzu siedzi mąż i czyta gazetę, a widząc położną coś wynoszącą pyta, czy to łożysko, bo chciałby je w ogrodzie zakopać - pomidory świetnie na tym rosną...). No i mamy dobrze sprawdzający się schemat młodej dziewczyny dopiero wchodzącej w środowisko, i w zawód.
Napisałaby "polecam", ale jest jedno ale. KOSZMARNA POLSKA LEKTORKA. Kogoś, kto obsadził tę panią jako lektora, i kto w ogóle wymyślił, że to powinna kobieta czytać, powinno się wybatożyć. Ta polska tradycja męskiego czytacza jest kuriozalna, ale polski widz jest do tego przyzwyczajony, i nie odbiera tego męskiego głosu jako męskiego głosu, tylko przyswaja treść. A ta pani ma tak fatalna intonację, że potwornie przeszkadza, i znienawidziłam ją wczoraj tak, jak męskich lektorów nienawidził mój znajomy Amerykanin, który uważał, że to zawsze jest ten sam facet, który zbił na tym lektorowaniu fortunę, a on go nienawidzi, bo mu zagłusza wszystkie dialogi :)