harley74
17.09.05, 21:58
Właśnie zobaczyliście ostatni odcinek z Joelem.Jedni z was po raz
pierwszy..inni widzieli go juz wcześniej.Wielu z was uwaza ten odcinek za
jedyne prawdziwe zakończenie serialu.Nie ma wątpliwości ,że Joel odszedł w
najpiekniejszy chyba sposób.Coś pieknego sie skonczylo o czym napewno nie
zapomnimy szybko...wielu z nas być moze nigdy.Chciałbym jednak poruszyc temat
prawdziwego ostatniego odcinka alaski.Wszyscy którzy go juz widzieli napewno
zgodzą sie ze mną ,ze był to tak naprawde ten najsmutniejszy
odcinek.Zwłaszcza samo zakończenie z utworem "Our Town" Iris Dement.Tak
pieknie dopasowane sceny pozegnania z naszymi przyjaciólmi do tekstu ktory
wyśpiewuje nam Iris.Choc jestem facetem to nie sposob bylo powstrzymac
łzy.Choc pierwszy raz widzialem to pozegnanie kilka juz lat temu,to doskonale
pamietam co sobie wtedy obiecałem.A mianowicie ,że nie bedę sie smucił ale
przeciwnie - potraktuje to jako drogowzkaz na moje dalsze zycie.I zrobie
wszysko aby odnalezc swoje Cicely.Starałem sie,nie brakowalo mi nigdy
wiary.Ale czas jest okrutny.Dzisiaj zdaje sobie sprawe ze to naprawde byl
tylko stan umysłu.Jakże trudno i smutno o tym mowic ale dla mnie to jest za
mało.Sama swiadomosc ze 10 lat gdzies uciekło a pewien stan umysłu pozostał
tylko stanem umysłu ,sprawia ze jestem smutny.
Pozdrawiam Was Wszystkich Gorąco.