Dodaj do ulubionych

Pożegnanie Charliego :(

26.05.07, 18:50
Z serii przeżyjmy to jeszcze raz - ostatnie chwile życia Charliego.
Myślę, że Charlie zamknął się od środka, żeby Desmond po tym jak usłyszał,
zobaczył? Penny nie wszedł, bo wtedy Des też by zginął.
www.dailymotion.com/Luanne1/video/x22bfm_charlie-and-desmond-scene
Wywiad z Dominikiem Monaghanem po emisji ostatniego odcinka 3 sezonu
www.dailymotion.com/sawyer840/video/x22f8v_wwk-bonus-lost-finale
Obserwuj wątek
    • xanaka ło matko 26.05.07, 19:33
      Na początku na tym forum przeważała opinia, że Charlie powinien zginąć i to jak
      najszybciej, bo jest nudny itd.
      A teraz - wszyscy ubolewają, jakby zapomnieli, że to serial. ;)


      Charlie chciał, żeby wypełniła się cała przepowiednia wróża Desmonda - wierzył,
      że dzięki wyłączeniu światełka i własnej śmierci - uratuje Claire i Aarona.
      • galaxian1 Re: ło matko 26.05.07, 19:39
        A mnie zastanawia czemu Charlie nie opuscil ponieszczenia, gdy zobaczyc ruska z
        granatem ? Zdarzyl by to zrobic 15 razy ! Ta smierc byla mocno naciagana.
        • aasiek Re: ło matko 26.05.07, 19:40
          Mnie to też nurtowało - czemu? Bez sensu. Chyba że tak uwierzył, że tylko dzięki
          temu możliwe jest uratowanie Claire...
          W każdym razie - zdrowie Charlie'go!!!
          ;)
          • xanaka Re: ło matko 26.05.07, 19:50
            W tym odcinku wykazały się dwie osoby, na ogół spychane na bok :)

            Charlie - wyłączając światełko, dał szansę na połączenie ze statkiem.
            Hurley - ratujący z opresji Bernadra, Jina i Sayida, pomógł Juliet i Sawyerowi
            w rozprawieniu się z grupką Ryana (mistrzowska scena: Hugo i Van w Akcji)
            • mmorawski Re: ło matko 26.05.07, 20:14
              Z Charliem było, moim zdaniem, dokładnie tak jak mówicie. Zrozumiał, że tylko
              wypełnienie się wizji Desmonda gwarantuje ratunek Claire, dlatego podjął
              decyzję, że należy się poświęcić do końca. Swoją drogą jak wizja Desmonda ma
              się do flashforwarda - oznacza, że nie tylko Jack i Kate zostaną uratowani?
              Hmmmm...

              Hugo absolutnie wymiótł i przy okazji utarł nosa zarozumiałemu Sawyerowi
              pokazując, że nie tusza czyni człowieka, ale to co ma w głowie. Brawa! :D
              • olusimama Re: ło matko 26.05.07, 22:20
                mmorawski napisał:

                > Z Charliem było, moim zdaniem, dokładnie tak jak mówicie. Zrozumiał, że tylko
                > wypełnienie się wizji Desmonda gwarantuje ratunek Claire, dlatego podjął
                > decyzję, że należy się poświęcić do końca.


                Niby tak, ale jak sie od Penny dowiedział, że ta łódź nie od niej, to mu sie
                żadne światełko nie zapaliło?

                strasznie mi szkoda Charliego, bardzo go lubiłam...


                Swoją drogą jak wizja Desmonda ma
                > się do flashforwarda - oznacza, że nie tylko Jack i Kate zostaną uratowani?

                Wychodzi na to, że te 3 sezony to był jeden wielki flashback ;P
                • wioskowy_glupek Re: ło matko 26.05.07, 22:33
                  Ja tam nigdy nie chciałam by zginął :)
                  Skoro już Mmorawski mówisz że Hurley utarł nosa zarozuiałemu Sawyerowi, to warto przypomnieć, jak Hobbit utarł nosa zarozumiałemu Jackowi i Locke'owi :x

                  ;)

                  Dla mnie smiećr Hobbita nie była bez sensu była aktem poświęcenia. Jaka niby śmierc jest sensowna ? Widocznie chciał mieć pewność ze nic się nie wydarzy.
                  Przecież mógł spokojnie pobiec z Desem i uciec tą samą drogą którą przypłynął, przez basen. Ale tego nie zrobił i roztrząsanie dlaczego, nie ma sensu. Może chciał w ten sposób udaremnić wejsce Desmonda do pomieszczenia ?
    • siuil_a_run Re: Pożegnanie Charliego :( 27.05.07, 11:33
      ja bylam wierna fanka hobbita od poczatku i w kazdym watku to podkreslalam :)

      jest mi bardzo, bardzo smutno, ze zginal i bohaterski charakter jego smierci
      nijak nie poprawia mi samopoczucia :( gorzej bym sie czula chyba tylko, gdyby
      zginal Desmond. a gdyby nie daj Boze zgineli wtedy obaj, to chyba przestalabym
      ogladac :)

      i tez nie rozumiem, czemu nie zapalilo mu sie swiatelko, kiedy dowiedzial sie,
      ze Penny nie ma nic wspolnego z Naomi i nie czmychnal stamtad czym predzej
      razem z Desem. musial biedak strasznie mocno kochac Claire i pragnac jej
      uratowania, a zarazem mocno wierzyc, ze tylko swoja smiercia moze ja i Aarona
      ocalic :(

      juz nie wspomne nawet o tym, ze strata Doma Monaghana w moim odczuciu jest
      niepowetowana i bylaby taka dla kazdej produkcji :) bo tak sie sklada, ze
      uwazam go za swietnego aktora, a kraza tez opinie, ze wprowadza super atmosfere
      na planie ;)

      anyway, wznosze toast na czesc Charliego Pace'a, prawdziwego bohatera :) zimna
      corona z cytryna ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka