Dodaj do ulubionych

4x01 "The beginning of the end" - komentarze

01.02.08, 11:15
Obserwuj wątek
    • ariwederczi Ale cisza! :) 01.02.08, 13:49
      Ale cisza! :) Ja odcinek oglądam dopiero jutro. (Aż sam się sobie
      dziwię, że wytrzymuję. Ale jak dałem rady osiem miesięcy, to jeden
      dzień nie robi mi już różnicy.)
      • mmorawski Re: Ale cisza! :) 01.02.08, 14:29
        No właśnie, czy ktoś oprócz mnie już obejrzał? :)

        Ja się rozpiszę dopiero wieczorem, po tym jak obejrzę drugi raz, bo
        w tej chwili mam tyle przemyśleń w głowie, że wyszedłby z tego jakiś
        bełkot. :D

        Przygotujcie się na długi elaborat. :P
        • pinkpanther Re: Ale cisza! :) 01.02.08, 15:57
          ja przed chwilą skończyłam ale też póki co nie bardzo wiem co o tym
          myśleć, woięc raczej też obejrzę jeszcze raz...
          • galaxian1 Re: Ale cisza! :) 01.02.08, 16:48
            Czy tego wynika, ze jak sie obejrzy tylko 1 raz, to nie wiadomo o co
            chodzi ? ;-) :D
            • aniuta75 Re: Ale cisza! :) 01.02.08, 17:17
              O cholercia - trza sobie zarezerwować 1,5 godziny na samego Losta :P:DDD.
            • agamasia Re: Ale cisza! :) 01.02.08, 17:19
              galaxian1 napisał:

              > Czy tego wynika, ze jak sie obejrzy tylko 1 raz, to nie wiadomo o co chodzi ?
              ;-) :D

              Nie, no wiadomo, ale chyba po takim lostowym wyposzczeniu nie zawadzi mały replay ;)

    • agamasia Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 01.02.08, 17:48
      Ale mi tego brakowało :D
      Wiadomo, że oprócz Kate i Jacka z wyspy wydostał się jeszcze Hugo. Nie wiadomo
      jeszcze kim są pozostałe 3 osoby, które z nimi wróciły.
      No i teraz zagwozdka, kto miał rację co do wzywania pomocy. Po finale 3 sezonu
      wyglądało na to, że decyzja Jacka co do wzywania przez telefon pomocy była
      błędem, to dlaczego Hugo przepraszał Jacka, że poszedł z Lockiem?
      Ci którzy wrócili nic nie mówią o pozostałych, czy to było warunkiem ich
      powrotu, jakaś ugoda, z kim i dlaczego?
      Na początku powrotu z Jackiem było wszystko ok, co się stało, że tak się
      stoczył, jak było pokazane w finale sezonu 3.
      Ciekawe te wizje Hugo, a szczególnie ta w pokoju przesłuchań :)
      Co teraz?
    • mmorawski przemyślenia, teorie, pytania... :) 01.02.08, 18:38
      A więc zacznę od tego jak bardzo bardzo bardzo się cieszę, że minęło
      te wstrętne 8 miesięcy od końcówki 3 sezonu i wreszcie dostaliśmy
      nowy epizod. :D Po tak długim poście spodobałoby mi się zapewne
      prawie wszystko – nawet jakby cały odcinek zrywali kokosy i grali w
      ping-ponga. :P A tymczasem był bardzo przyzwoity odcinek, który jak
      za starych czasów rozpalił wyobraźnię, podniósł poziom adrenaliny
      i... zostawił po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. J Czyli typowy
      LOST! Postaram się zebrać wszystkie swoje przemyślenia i ułożyć je w
      logiczny ciąg.

      FLASHFORWARD HURLEY’A
      Sam fakt, że Hurley jest bohaterem odcinka sprawia, że zapowiada się
      niezłe zamieszanie, bo w jego ‘backstories’ zawsze dzieją się dziwne
      rzeczy. Nie inaczej było tym razem, a można wręcz stwierdzić, że pod
      względem dziwaczności ten flashforward przebił retrospekcje z
      odcinka pt. ‘Dave’ (2x18). Trudno w ogóle stwierdzić co działo się
      naprawdę, a co było tylko wizją. Na pewno prawdziwy był pan Matthew
      Abbadon, który podawał się za adwokata linii Oceanic. W to, że był
      adwokatem chyba wszyscy przestali wierzyć w momencie, gdy
      zapytał „Czy pozostali nadal żyją?” – czy pytał o tych, którzy
      wydostali się z wyspy? A może o tych, którzy na niej pozostali?
      Najdziwniejsza jest scena, gdy ciemnoskóry mężczyzna wychodzi –
      zwróćcie uwagę, że nie widać osoby wychodzącej z pokoju, tylko...
      czarny cień/dym na wyślizgujący się po drzwiach. Nazwisko Abbadon
      jest też dość znaczące – w Biblii jest to jedno z imion szatana...
      Nieprzypadkowym też (a co jest w Lost przypadkowe??) jest wygląd, a
      szczególnie spojrzenie Abbadona – łudząco podobne do Yemi’ego, który
      ukazał się Panu Eko na chwilę przed jego śmiercią. Czy wizytator
      Hurley’a to była kolejna manifestacja czarnego dymu? Czy to znaczy,
      że może on się materializować także poza wyspą? No właśnie –
      pytania, pytania...

      CHARLIE
      Co to miało być? Z jednej strony logika podpowiada, że Charlie nie
      żyje, więc to musi być tylko przywidzenie Hurley’a. Ale czy na
      pewno? Dlaczego w takim razie także inni z pensjonariuszy zakładu
      widział Charliego? Bardzo ważne jest w każdym razie to co Charlie
      mówi. Sugeruje on Hurley’owi, że ‘oni go potrzebują’. To samo ma
      Charlie napisane na ręce w scenie, gdy Hurley ma wizję na
      komisariacie. Czy ‘oni’ to pozostali na wyspie rozbitkowie?

      KONSPIRACJA WOKÓŁ LOTU 815
      W scenie na komisariacie szczególnie uwydatnia się moment, w którym
      policjant pyta Hurley’a o Anę-Lucię, a ten zaprzecza, że ją znał.
      Jego smutna twarz wskazuje na to, że milczy, bo musi, bo ktoś mu
      karze. Znajduje to swoje potwierdzenie w ostatniej odsłonie
      flashforwarda, kiedy to Jack odwiedza Hurley’a. Przy okazji tej
      sceny okazuje się w jakim momencie kontinuum czasoprzestrzennego
      dzieje się akcja tego flasha – jest on wcześniej niż flash Jacka z
      finału 3 sezonu. Widzimy, że Jack ma się całkiem dobrze – wrócił do
      zawodu, nie ma problemów z alkoholem ani z lekami, po pracy wypija
      jedynie drinka z symboliczną ilością wódki. Dopiero planuje zapuścić
      brodę :P i ani myśli o wracaniu na wyspę. Słowa Hurley’a, że powinni
      wrócić na wyspę, odbijają się niczym echo krzyku Jacka ze sceny
      zamykającej trzeci sezon. A więc Jack dopiero zrozumie to, co Hurley
      już wie! Co spowoduje, że Jack zmieni zdanie? Na razie nie wiemy.
      Wiemy natomiast, że Hurley zaczął rozumieć, że to wyspa ich wzywa,
      że to wyspa w jakiś niewytłumaczalny, niematerialny sposób wzywa ich
      do powrotu – dlatego właśnie Hugo widzi Charliego, dlatego widzi
      Abbadona. Czy są oni wysłannikami wyspy? Locke na pewno by
      powiedział, że tak. J

      DRUŻYNA JACKA i DRUŻYNA LOCKA A „SZÓSTKA” OCEANIC
      Będąc aresztowanym Hurley krzyczy, że jest jednym z szóstki Oceanic.
      A więc wygląda na to, że wyspę opuściło sześcioro rozbitków – troje
      już znamy, trójka pozostaje zagadką. A co z resztą? Czego
      Hurley ‘nie ma mówić’ – jak przestrzega Jack? Zapewne jest to ta
      sama sprawa, o której później (w swoim flashforwardzie, który był
      wyemitowany wcześniej :D) mówi Jack do Kate: „Mam dość kłamstw, mam
      dość oszukiwania”. Jaką tajemnicę kryje ocalała szóstka? W rozmowie
      Jacka z Hurley’em pada jeszcze jedna niezwykle ważna kwestia –
      Hurley mówi do Jacka, że żałuje, że poszedł z Lockiem i że powinien
      był pójść z Jackiem. Co to oznacza dla drużyny Locka? Wygląda na to,
      że chyba nie spotkało ich nic dobrego, skoro Hurley żałuje, że był w
      tej drużynie. A jak to się w ogóle stało, że Hurley, będąc w innej
      drużynie niż Jack i Kate wydostał się z wyspy? Zatem nasuwa się
      pytanie kto z drużyny Jacka (Sun, Jin, Bernard, Rose, Desmond,
      Juliet, Sayid) nie wydostał się z wyspy z nim i Kate i dlaczego??
      Pewnie z odpowiedzią na to pytanie poczekamy do końca sezonu..

      DOMEK JACOBA
      Hurley natrafia w dżungli na domek Jacoba. Słyszy też w jego okolicy
      znane już nam szepty. Czy to właśnie Jacob wydaje te odgłosy? I kim
      on jest? Dlaczego w fotelu Jacoba siedzi... Christian Shepard? Czy
      Jacob to duch, który przyjmuje postaci zmarłych osób? Ale jeśli tak,
      to dlaczego Hurley’owi materializuje się w postaci Christiana,
      którego Hugo przecież nie zna! Do kogo należy oko, które
      przepłoszyło Hurley’a z chaty? Same pytania! J

      NAOMI
      Czy Naomi faktycznie nie wie, że statek nie został wysłany przez
      Penny? Skoro wiedziałaby od początku, że statek nie przybył na
      ratunek rozbitkom, to w jakim celu oddalałaby się na pół żywa do
      dżungli bez telefonu? Wygląda na to, że zamierzała powiedzieć
      Minkowskiemu, że nie mają przybywać na wyspę, bo została zaatakowana
      i prawie zabita. Dopiero prośba i tłumaczenie Kate sprawiają, że
      zmienia zdanie. A więc myśli, że statek to faktyczny ratunek...
      Umierając wspomina swoją siostrę. Kim ona jest? Bo widzowie Lost nie
      powinni mieć wątpliwości, że to musi być ktoś kogo znamy, prawda? J

      To na tyle dywagacji, a teraz jeszcze kilka wrażeń na temat odcinka.
      Dużo akcji zapowiadającej ciekawy rozwój wątków. Jestem zaskoczony,
      że tak wielu rozbitków wybrało drużynę Locke’a, po tym jak on
      dziwnie się już nieraz zachowywał. Poza tym, przecież to może być
      jedyna szansa ratunku dla rozbitków. Wychodzi na to, że wielu
      zadziałało pod wpływem impulsu – zwłaszcza Hurley, zmamiony przez
      Locke’a stwierdzeniem, że śmierć Charliego nie może pójść na marne,
      oraz Claire. Chyba tylko Sawyer i Locke, Ben, Danielle i Alex z
      Karlem chcą zostać na wyspie, bo tak naprawdę nie mają do czego
      wracać.
      I ostatnia kwestia – największym szokiem było dla mnie, że Jack
      odważył się zabić Locke’a. Przecież nie mógł wiedzieć, że pistolet
      nie był naładowany, gdy pociągał za spust. A więc widać, że lider
      bandy jest maksymalnie zdeterminowany, aby wydostać swoich ludzi z
      wyspy. Ciekawe do czego go ta determinacja popchnie? Wiemy już z
      flashów do przyszłości, że Jack nie będzie mógł się po tym wszystkim
      pozbierać i stoczy się na dno.

      Jednym zdaniem, zapowiada się cholernie ciekawy sezon i miejmy teraz
      tylko nadzieję, że strajk scenarzystów skończy się na tyle szybko,
      że uda się dokręcić brakujące 8 odcinków i zobaczymy do czerwca całą
      zaplanowana 16-tkę.

      Amen! :D
      • valentine02 Re: przemyślenia, teorie, pytania... :) 01.02.08, 19:21
        widze ze znaleziono dlugotrwaly sposob, aby panstwo lilly-monaghan
        nie zostali tylko z jedna pensją...
        dobry odcinek.
        cala analize odwalił mmorawski wiec daruje sobie powtorzenia tych
        samych pytan i watpliwosci.
        zwracam uwage ze locke sam byl zdziwiony nienaładowanym
        pistoletem....czyzby poczatek swiadomosci bycia manipulowanym?
        skad tylko ogolna pewnosc ze w domku jackoba byl ojciec jacka?
        ach,i swoja drogą ciekawa jestem czy bukmacherzy juz przyjmują
        zaklady kto jest w pozostałej trojce ocalałych z ocanic 815....
        • mmorawski Re: przemyślenia, teorie, pytania... :) 01.02.08, 19:42
          valentine02 napisała:
          > skad tylko ogolna pewnosc ze w domku jackoba byl ojciec jacka?

          Głównie dzięki screencapsom, takim jak ten:
          i12.photobucket.com/albums/a216/cupcakesaysmeow/facecabin.png
      • luczijka Re: przemyślenia, teorie, pytania... :) 01.02.08, 19:56
        WOW rzeczywiście niezły elaborat ;P ;D Jak się go przeczyta, to już nie trzeba
        oglądać <hihihi>.
        Ps. Zdradź mi tajemnicę jak wysłać takiego długiego posta, żeby go nie
        obcięło??? :D
        • milka323 Re: przemyślenia, teorie, pytania... :) 01.02.08, 20:00
          to ja się chyba podłącze do tego co powiedziała pinkpanther- nie
          wiem co mam o tym myślec.

          oj. chyba będe potrzebowała kilku odcinków, żeby sie na nowo wkręcić.
          • wioskowy_glupek Re: przemyślenia, teorie, pytania... :) 01.02.08, 21:01
            Trzeba przyznać że opening trzyma fason ;-D
            Podobało mi sie te 8 miesięcy zrobiło swoje ;)
            Jeszcze sie odcinek nie skończył a ja już czekałam na kolejny ;)

            Ciekawe co doktorek ma na sumieniu, że tak mu zależało na tym by Hurley nic nie powiedział. Co się potem stało że się stoczył ?

            Poza tym, ciekawe czemu Hugo jednak sie wydostał z wyspy przecież, poszedł z Lockiem...

            Sceny przy domku Jacoba super ;)
            • pinkpanther Re: przemyślenia, teorie, pytania... :) 01.02.08, 21:15
              mmorawski - dzięki za analizę - nie muszę oglądać drugi raz...
              • mmorawski Re: przemyślenia, teorie, pytania... :) 01.02.08, 21:41
                Zapewniam, że warto obejrzeć drugi raz, bo wtedy się dostrzega
                rzeczy, które za pierwszym razem umykają w natłoku wydarzeń. :D Na
                pewno jest jeszcze mnóstwo faktów, które można wyłuskać z tego
                odcinka. :) I tak jest w każdym epizodzie tego serialu. <lol>
                Możnaby encyklopedię wydać normalnie. :P
                • wioskowy_glupek Re: przemyślenia, teorie, pytania... :) 01.02.08, 22:06
                  Teraz tak sobie myślę... 6 rozbitków wróciło...

                  Fixman, Kate, Hurley. Brakuje jeszcze 3, ja bym obstawiała że 2 z nich to Dejtukmajsan i Walt... Co myślicie ?
                  • mmorawski Re: przemyślenia, teorie, pytania... :) 01.02.08, 22:36
                    Myślę, a nawet wiem, że nie. :P :)
                    Mogę powiedzieć kim jest pozostała trójka, ale może nie każdy sobie
                    życzy spoilera? :) Założyć osobny wątek na ten temat i napisać
                    tam? :)
                • pinkpanther Re: przemyślenia, teorie, pytania... :) 02.02.08, 03:18
                  no tak, tylko ja zamiast analizować myślę: bosh, jak ten Jack seksownie wygląda
                  w garniturze (śliczny jak w obrazka)...
                  • ruby.winch Re: przemyślenia, teorie, pytania... :) 02.02.08, 12:01
                    no, przynajmniej nie jestem sama... XD
                  • colour-ize Re: przemyślenia, teorie, pytania... :) 11.02.08, 05:15
                    > no tak, tylko ja zamiast analizować myślę: bosh, jak ten Jack seksownie wygląda
                    > w garniturze (śliczny jak w obrazka)...

                    :)))
                    Miałam DOKŁADNIE takie same myśli :)
      • aniuta75 Re: przemyślenia, teorie, pytania... :) 02.02.08, 09:14
        Aleś się rozpisał <lol>. Sam doszedłeś do takich wniosków??????????
        Coś mi nie pasuje jednak - najpierw piszesz, że Abbadon (btw gdzie w Bilblii
        jest użyte to imię?) był prawdziwy a potem, że to był nasz dawny znajomy "dymek"
        - chyba za wcześnie, bo nie kumam :P:D.

        > Będąc aresztowanym Hurley krzyczy, że jest jednym z szóstki Oceanic.
        > A więc wygląda na to, że wyspę opuściło sześcioro rozbitków – troje
        > już znamy, trójka pozostaje zagadką. A co z resztą?

        Czwartą osobą jest ta, której pogrzeb był pod koniec 3ciego sezonu. No tak, ale
        i tak dalej nie wiemy kto to :).

        Do kogo należy oko, które
        > przepłoszyło Hurley’a z chaty? Same pytania!

        Jak dla mnie (ale mogę sie mylić ofkoz :P) to było oczko (oczywiście to zdrowe
        hihihih) Mikhaiła czy jak go się tam pisało :D.

        Jestem zaskoczony,
        > że tak wielu rozbitków wybrało drużynę Locke’a, po tym jak on
        > dziwnie się już nieraz zachowywał.

        Kurcze, a wiesz, że ja też chyba bym wybrała drużynę Locka :P? Może ten facet
        nie mówi o wszystkim, ale jakoś mu wierzę, natomiast Jack moim zdaniem działa w
        jakimś zamroczeniu (na pewno nie nazwałabym tego zdeterminowaniem :]) i
        histerii. Ja rozumiem, że oni chcą się wydostać z wyspy ale jak na razie
        wszystko wskazuje na to, że not this time :).
        Co mnie zaciekawiło - Hurley i Jack z Kate byli w innych grupach a i tak
        przeżyli. Czyli bez względu na to, w którą stronę pójdą mają jakąś tam szansę na
        powrót i przeżycie. I teraz tylko kwestia, co się wydarzy "pomiędzy", czy grupy
        się połączą, czy ktoś zdezerteruje i czy to się wyjaśni w tym sezonie <lol>.
        No i ta końcówka - typowo lostowa, kiedy człowiek siedzi przez chwilę przy
        ciemnym ekranie i mówi "no ale co dalej???" :D.
        Czekamy więc :D.
        • mmorawski Re: przemyślenia, teorie, pytania... :) 02.02.08, 12:13
          aniuta75 napisała:
          > Sam doszedłeś do takich wniosków??????????

          No. :D Tylko ten motyw z nazwiskiem Abbadona zaczerpnąłem z
          lostowego foruma amerykandżańskiego. :D

          > najpierw piszesz, że Abbadon (btw gdzie w Bilblii jest użyte to
          >imię?) był prawdziwy a potem, że to był nasz dawny znajomy "dymek"

          Imię jest w księdze Apokalipsy, w 9 rozdziale. :D A co do tego, czy
          był prawdziwy, czy był to dymek, to nie wiem sam. :D Obie możliwości
          są równie prawdopodobne chyba. :) Ale skoro go nie tylko Hurley
          widział, ale także sanitariusze w psychiatryku, to może jednak
          prawdziwy... kij wie!

          > Czwartą osobą jest ta, której pogrzeb był pod koniec 3ciego
          > sezonu. No tak, ale i tak dalej nie wiemy kto to :).

          Zaczynam się skłaniać do tego, że był to albo Ben, albo Locke. Tylko
          do jednego z nich Kate nie chciałaby iść na pogrzeb, a Jack tak, bo
          postąpił wbrew ich ostrzeżeniom i wykonał telefon, co się dla niego
          skończyło zapuszczeniem obleśnej brody i zamiłowaniem do napojów
          wyskokowych. :P

          > Jak dla mnie to było oczko Mikhaiła czy jak go się tam pisało :D.

          To samo powiedziała moja pani. :> No fakt, wygląda podobnie, więc
          wszystko możliwe. Zastanawia mnie też obecność Locka w bliskiej
          odległości od domku. :> On na bank poszedł do Jacoba, po tym jak
          zaciachał Naomi. :>

          > Kurcze, a wiesz, że ja też chyba bym wybrała drużynę Locka. :P

          Ja bym wybrał drużynę Jacka. Raz, że jestem nieobiektywny, bo to
          moja ulubiona postać, a dwa, że Locke jest kompletnie pokręcony i
          jakby wyspa mu kazała, to by zaszlachtował połowę swojej drużyny. :D
          Tak jak wyspa kazała złożyć ofiarę z Boone'a i wyspa kazała wysadzić
          łódź podwodną. :D
    • szara_w Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 01.02.08, 22:20
      ech, odcinek super
      miałam obawy przed tym sezonem, choć bardzo na niego czekałam, ale
      na szczęście zawiodłam się pozytywnie
      i jak dawniej nie mogę sie już doczekać na kolejny odcinek!

      Jedyna rzecz, do której mogłabym sie przyczepić, to scena z
      podziałem na grupy. Ci ludzie sa zdesperowani, długo czekali na
      pomoc i marzyli o wydostaniu sie z wyspy. wydaje mi sie że przemowa
      Huga - choć wzruszajaca itd - to było zbyt mało, żeby tylu ich
      przekonać. Przecież nie padł w niej żaden racjonalny argument,
      oparta była tylko na wierze w to, co powiedział nieżyjący
      przyjaciel, dyktowana była emocjami. A tu nagle ci, którzy jeszcze
      przed chwilą świętowali swoje ocalenie, bez dyskusji cichutko
      rezygnują z tej szansy.

      Ale nie będę dumać nad ta sceną, bo ogólnie było super i świetnie i
      dla mnie bomba :)
      • mmorawski Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 01.02.08, 22:42
        Też o tym myślałem i wymyśliłem coś takiego...
        W sumie podział na grupy wyglądał tak: Z Jackiem zostali: Kate,
        Juliet, Sayid, Desmond, Jin, Sun, Rose i Bernard. Z Lockiem poszli:
        Sawyer, Ben, Alex, Karl, Danielle, Hurley i Claire.

        Zastanówmy się dlaczego akurat oni?
        Locke - wiadomo - bo wyspa go uleczyła, ma moc, on w nią wierzy
        terefere
        Sawyer - nie ma do czego wracać. Całe jego życie to było oszustwo i
        chęć zemszczenia się. Nic go z tamtym światem nie łączy. W dodatku
        Kate wybiera Jacka, a nie jego. Dla niego wyspa to lepszy wybór niż
        powrót do świata zewnętrznego.
        Alex i Karl - urodzili się na wyspie, nie znają innego świata.
        Danielle - od prawie 20 lat jest na wyspie. Sama deklarowała już
        wcześniej, że ona zostanie, bo wyspa jest jej domem.
        Ben - tutaj jest liderem, ma władzę - tam byłby nikim. Poza tym
        wyspa to też jego dom, bo jest tu od dziecka.
        Hurley i Claire - rozgoryczeni i zrozpaczeni po śmierci Charliego,
        nie myślą logicznie. Najważniejsze dla nich to uszanować ostrzeżenie
        zmarłego przyjaciela.

        :)
        • szara_w Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 01.02.08, 22:50
          No faktycznie, jak sie w ten sposób przeanalizuje kto zdecydował
          sie na pójście z Lockiem, to nabiera to większego sensu.
          I w takim razie juz nie mam sie do czego przyczepić :D
          • lenkaaa Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 01.02.08, 23:12
            Super odcinek i czuję, że jeszcze go parę razy obejrzę przed
            przyszłym piątkiem :o)

            Co do encyklopedii, o której wspominał Mmorawski, to już istnieje:
            Lostopedia :o)

            Mnie się wydawało, że Hugo oprócz starego Sheparda zobaczył też oko
            Locke'a. Pomyślałam, że Locke poszedł do domku aby ponownie spotkać
            się z Jacobem i prawie natychmiast pojawił się obok Hugo
            wychodzącego z szoku po tym co zobaczył przez wybite okno. Tylko,
            że... gdy Hugo otworzył oczy to domek Jacoba zniknął... i to mnie
            nieco zbija z tropu...

            Co do podziału na grupy to byłam zdziwiona, że Rose nie wybrała
            grupy Locke'a bo ona przecież wcześniej nie chciała opuszczać wyspy,
            która ją uzdrowiła z raka...
            • valentine02 Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 01.02.08, 23:22
              dla mnie postawa rose jest zrozumiała,wielokrotnie pokazywany był
              jej konkretny,dosc niezłomny charakter a takze zaufanie jakim darzy
              jacka.facet, który rzuca nozem komus w plecy niebardzo mogl to
              wszystko przebic.mi tez sie wydawalo, ze to moze byc oko locke'a w
              domku.
              i kiedy nam powiedza kto do diabla byl w tej trumnie???
              (michael-dejtukmajsan?,ta wersja jest "obowiazująca" wsrod
              lostowiczów?)
              • valentine02 Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 01.02.08, 23:44
                chwila....wnioskujac z rozpisek i zapowiedzi czyje beda ff i fb
                wychodzi na to ze pozostałą trojką z owej szostki jest sayid,jin i
                sun.....?
                • gaudia Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 02.02.08, 00:32
                  panbuk
                  moj ulubiony Hugo strasznie utył :(
                  • gaudia Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 02.02.08, 00:59
                    aha
                    obywatelu Morawski: szacunek
                    • gaudia Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 02.02.08, 01:10
                      heh
                      obejrzałam do konca
                      panbuk, jakże bym chciała siedziec przy stole scenarzystów i bawić się z nimi :DDDD

                      na 300% nie wiedzą co dalej, ale zabawa musi byc przednia, zwlaszcza przy
                      zainteresowaniu internautów
                      • wioskowy_glupek Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 02.02.08, 08:54
                        Mmorawski napisz ;) ja osobiscie bazuje tylko na teoriach ale na pewno ktoś będzie chęty sie dowiedziec wcześniej :D

                        Co do FF/FB to nie jest powiedziane ze to akurat o te osoby chodzi, wszak odcinków ma być conajmniej 16 więc na pewno zarówno FF i FB będzie więcej. Poza tym np już kiedyś pisało że będą tam jakieś sceny z Sayidem w Niemczech. No ale może był w Niemczech przed wyspą... Także w sumie może to byc Sun, Jin i Sayid a może nie być...
                        • mmorawski Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 02.02.08, 12:23
                          Założyłem osobny wątek do dyskusji o Oceanic six. :)
    • lenkaaa Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 02.02.08, 21:28
      Jeszcze chcę dopisać, że zdziwiłam się z decyzji Jacka, który
      najpierw gadał jak to zamierza zabrać Bena na plażę aby ten widział
      jak rozbitkowie odpływają z wyspy, a potem zgodził się na prośbę
      Bena żeby mógł zostać w grupie Locke'a. Gdzie tu logika ? Nagle mu
      się zachciało być milym dla Bena i spełniać jego prosby ? Ciekawe...
      • aniuta75 Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 02.02.08, 21:51
        No i właśnie wg mnie świadczy o tym, że jest rozchwiany emocjonalnie i tak do
        końca sam nie wie co robi bo nie myśli trzeźwo. I nigdzie bym z nim nie poszła o! :>
        • mmorawski Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 02.02.08, 23:56
          Dobrze, że oddał Bena Lockowi - są siebie warci. A Locke teraz pewno
          da sobą manipulować człowiekowi, który parę godzin wcześniej
          strzelił do niego z zimną krwią. :]
          • zorbinio Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 03.02.08, 10:31
            no wlasnie - co sie stalo z rana Locke'a? wyspa go uzdrowila po raz kolejny? i
            to tak szybko?
            • lenkaaa Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 04.02.08, 10:53
              Na to wygląda... Ciekawe czy rana była na przestrzał czy też Locke
              chodzi teraz z kulą w ciele... ???
              • mmorawski Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 04.02.08, 11:10
                Kula przeszła akurat w tym miejscu, gdzie była pustka po usuniętej
                nerce, więc zapewne przeszła na wylot. ;)

                Ciekawe czy Locke by przeżył gdyby pistolet, z którego chciał
                strzelić Jack był nabity. Wyspa tak kocha tego świrusa, że pewnie
                dziura w głowie też by mu się wchłonęła. :))
                • luczijka Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 04.02.08, 13:41
                  mmorawski napisał:
                  > Wyspa tak kocha tego świrusa, że pewnie
                  > dziura w głowie też by mu się wchłonęła. :))

                  I bardzo dobrze, bo niektórzy z nas też kochają tego świrusa ;P :D
                  • mariastrz Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 04.02.08, 14:15
                    A ja żałuję, że Ben trafił do Locka, bo dla mnie jego sceny z Jackiem są
                    ciekawsze. Takie starcie charakterów i sposobów myślenia. A tak to gada świr ze
                    świrem:P
                    • mmorawski Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 04.02.08, 14:40
                      mariastrz napisała:

                      > A ja żałuję, że Ben trafił do Locka, bo dla mnie jego sceny z
                      Jackiem są
                      > ciekawsze. Takie starcie charakterów i sposobów myślenia. A tak to
                      gada świr ze
                      > świrem:P

                      <ROTFL> świetnie powiedziane. :DD
                    • luczijka Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 04.02.08, 14:49
                      mariastrz napisała:

                      > A ja żałuję, że Ben trafił do Locka, bo dla mnie jego sceny z Jackiem są
                      > ciekawsze. Takie starcie charakterów i sposobów myślenia. A tak to gada świr ze
                      > świrem:P

                      Lepiej świr ze świrem, niż świr z zadufanym w sobie bufonem :P :DDD
                • jonsson88 Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 04.02.08, 19:35
                  mmorawski napisał:

                  > Kula przeszła akurat w tym miejscu, gdzie była pustka po usuniętej
                  > nerce, więc zapewne przeszła na wylot. ;)
                  >
                  > Ciekawe czy Locke by przeżył gdyby pistolet, z którego chciał
                  > strzelić Jack był nabity. Wyspa tak kocha tego świrusa, że pewnie
                  > dziura w głowie też by mu się wchłonęła. :))

                  Nie dowiemy się, ale John wiedział ze Jack będzie chciał go zabić :)

                  a dziwi mnie czemu Desmond nie dołączył do Locke'a, tylko został z tym... Jackiem :P Troche mało się wyjaśniło w tym odcinku (stanowczo za krótkie), ale zobaczymy juz za parę dni "Confirmed Dead" będzie ciekawie :)
                  • wioskowy_glupek Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 04.02.08, 19:55
                    Luczijka pięknie i trafnie powiedziane ;)
                    • mariastrz Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 05.02.08, 00:06
                      Hmmm...
                      Apropo Jacka- niektórzy się dziwią jak nasz dobry lekarz może strzelać do Locka.
                      Ale moim zdaniem Jack to już nie ten Jack co kiedyś:) moim zdaniem w tej postaci
                      zaszły bardzo duże zmiany w ostatnim odcinku sezonu 3: wtedy gdy Ben go
                      szantażował i Jack dopuścił (tzn. myślał że dopuścił) do śmierci Jina, Sayida i
                      Bernarda.
                      Moim zdaniem dla niego to była ciężka trauma i przekroczył jakąś granicę w
                      sobie. Teraz jest gotowy poświęcić każde życie, aby wydostać swoje owieczki z
                      Wyspy- łącznie z własnym (patrz scena jak odbiera telefon podczas gdy Lock do
                      niego celuje). No może Kate by nie poświęcił:)
                      Myślę że futurospekcje stoczonego Jacka nie były przypadkowo w tym samym
                      odcinku- to między innymi doświadczenie tego, że Wyspa doprowadziła go do
                      momentu gdzie jest gotów dla sprawy poświęcić ludzkie życie go tak zmieniło.
                      • disaa Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 05.02.08, 20:07
                        Nikt z nich nie jest taki sam jak w dniu przybycia na wyspę.A jak zobaczyłam jak
                        Sawyer chciał porozmawiać z Hurleyem po śmierci Charliego, to zaczęłam go uważać
                        za mniej egoistycznego głupka. no i ciągle moim zdanie Jack rządzi!
                        • wioskowy_glupek Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 06.02.08, 09:54
                          Niestety Hurley nie dał się Sawyerowi wykazać ;)
                          Ale dziwi mnie, że tak łątwo się poddał w walce o Kate...
                          • mmorawski Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 06.02.08, 14:19
                            Co by o Sawyerze nie mówić, głupi nie jest. Po tym jak zobaczył, że
                            Kate się na niego rzuciła tylko dlatego, że wcześniej podejrzała
                            Jacka jedzącego zupę z Juliet <lol> i szlag ją z zazdrości trafił,
                            zrozumiał gdzie Kate ulokowała swe prawdziwe uczucia. ;)
    • tysia2 Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 06.02.08, 11:54
      Trochę się hmm, zagubiłam.Oglądałam bez napisów i nie wiem dlaczego Grubszy
      wyrzucił walki-talkie? Mogli przecież ostrzec tamtych zdalnie zamiast do nich iść ?
      Tak się zastanawiam, w kluczowej scenie podziału na podgrupy lostowicze dzielili
      się na podstawie niezbyt jasnej przemowy Huley'a i zawołań bojowych "liderów".
      Mam wrażenie, że nie wszyscy wiedzieli co zaszło na stacji.
      • jonsson88 Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 06.02.08, 13:51
        Sayid powiedział, że mogą podsłuchiwać częstotliwość, na której nadają krótkofalówki. Sawyer chciał powiadomić Jacka, a Hugo wyrzucił do wody i powiedział, żeby ruszać na spotkanie z pozostałymi ;)
    • siuil_a_run Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 06.02.08, 16:33
      ja dopiero teraz nadrabiam, bo bylam pod koniec stycznia zdziebko
      zajeta, rodzac swoja druga latorosl ;)

      mmorawski, moj guru, dzieki za pomoc w rozkminianiu pierwszego
      odcinka :) po takim elaboracie jakikolwiek komentarz bylby juz tylko
      powtarzaniem sie...

      ... moze wiec od siebie tylko napisze, ze ciesze sie niezmiernie, bo
      tak jak sie odgrazali autorzy serialu i tak jak robil tajemnicze
      miny Dom Monaghan, znalezli sposob, zeby mnie nadal uszczesliwiac
      obecnoscia Charliego :PPP
      • mmorawski Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 06.02.08, 17:13
        Gratuluję drugiej latorośli. :D
        • siuil_a_run Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 06.02.08, 17:20
          dzieki ;)
      • agamasia Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 06.02.08, 17:56
        siuil_a_run napisała:

        > ja dopiero teraz nadrabiam, bo bylam pod koniec stycznia zdziebko
        > zajeta, rodzac swoja druga latorosl ;)

        Moje gratulacje, dużo zdrówka dla mamy i dla dzidzi :DDD
        • aniuta75 Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 06.02.08, 18:23
          Gratulacje :DDDDDDDDDDDDDDDDD.
          • luczijka Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 06.02.08, 18:28
            No to ja też pogratuluję :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
            • disaa Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 06.02.08, 20:53
              Dołączam swoje gratulacje. A co do Kate, która jakoby miała się zdradzić przed
              Sawyerem na kim jej naprawdę zależy,to moje zdanie jest takie,że ona chciałaby
              mieć ich obu na wyłączność.Poza tym w stosunku do Jacka jest jak pies ogrodnika.
              • wioskowy_glupek Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 07.02.08, 11:56
                Gratulacje :D:D:D

                Heh co do Kate moje zdanie jest identycze :) Ona nie wie co dobre, brać Sawyera i spieprzać z wyspy :D
                • siuil_a_run Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 07.02.08, 16:08
                  dziekuje serdecznie i koniec z tym offtopem ;)
    • ariwederczi Re: 4x01 "The beginning of the end" - komentarze 10.02.08, 14:25
      Odcinek obejrzałem jakiś czas po premierze i opisuję go jakiś czas
      po obejrzeniu, więc jakiekolwiek nieścisłości to wina perspektywy
      czasu. ;)

      Długo się rozpisywać nie będę. Nie tyle, że nie warto, ale po prostu
      wszystko można ująć w pięknym skrócie.

      CUDOWNIE! :)

      + opłakiwanie śmierci Charliego przez Hurleya i Claire
      + pierwszy tak wyraźny i drastyczny rozłam wśród rozbitków
      + Locke (całokształt)
      + flashforwardy

      - mało Juliet
      - mało Desmonda
    • ariwederczi rewatch (nie czytać bez obejrzenia całego sezonu) 27.12.08, 18:41
      Zacząłem powtarzać sobie czwarty sezon w oczekiwaniu na piąty.
      Polecam! :)

      Pierwszy odcinek oglądałem z zapartym tchem, bo wcześniej widziałem
      go tylko raz i to w dodatku dawno temu. Kilka ciekawych spostrzeżeń:

      * Matthew Abaddon - intrygująca postać, o której niewiele wiemy do
      dziś. Namówił Locke'a na udział w "walkabout", wynajął Naomi, a
      potem odwiedził Hurley'a w psychiatryku. Jakoś trudno mi to wszystko
      poskładać w logiczną całość.

      * Rousseau była arcyciekawą postacią. Naprawdę szkoda, że ją ubili.

      * No i już wiadomo, skąd Ben wiedział o złych zamiarach ludzi z
      łodzi - od Michaela.

      * Do tej pory myślałem, że Locke wydostał się z wyspy w ten sam
      sposób co Ben - kręcąc kołem i jednocześnie przenosząc wyspę.
      Oglądając 4x01, zwróciłem jednak uwagę na scenę, w której Sayid pyta
      Locke'a, dlaczego zniszczył łódź podwodną. Locke nie ma szansy
      odpowiedzieć, bo przeszkadza im reszta rozbitków, która nagle się
      pojawia. Myślę, że ten brak odpowiedzi to mogła być wskazówka.
      Zgodnie z podejrzeniami niektórych (Locke był mokry po wysadzeniu
      łodzi - tak, jakby odpłynął nią trochę, aby uniknęła eksplozji),
      łódź może ocalała i w ten sposób Locke później wydostanie się z
      wyspy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka