Gość: Ella
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.05.08, 11:10
Książki "Plotkara" przeczytałam jednym tchem. Podobało mi się satyryczne
podejście autorki do środowiska nowojorskiej elity. Miejscami uśmiałam się do
łez. Sami antybohaterzy i antybohaterki, ciekawa akcja zazwyczaj mająca swoją
kulminację na wystrzałowej imprezie, intrygi - niemal wszystko, czego można
oczekiwać od książki do tramwaju.
Naprawdę byłam ciekawa ekranizacji. I co zobaczyłam? Totalne wypaczenie
charakterów postaci - wszyscy zostali spłyceni, z jednych zrobiono
makiawelliczne kreatury, z innych świętoszkowate lale. Wszyscy ulizani, marni,
takie nowe, nowojorskie "Beverly Hills 90210". Tylko ciuchy i muzyka ratują tę
tragedię... Czy Wy też rozczarowani (pytanie do tych, którym zdarzyło się
czytać książkę)?