Gość: wuwu
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.03.09, 12:23
Nie rozumiem dlaczego scenarzyści z całkiem miłej dziewczyny robią
potwora.
Robert dowiaduje się, że jest totalnie, nieodwracalnie bezpłodny.
Marta zamiast go wesprzeć w trudnych chwilach po dwóch dniach żąda
adpocji - nie rozmawia, nie prosi, ale żąda. W momencie gdy chłop w
szoku rozbraja łóżeczko, naskakuje na niego, wyzywa od egoistów. A
sama kim jest w takij sytuacji?
Scenarzyści oczywiście napiszą ciąg dalszy pewnie ku czci młodej,
biednej, skrzywdzonej dziewczyny - nie wiem feministki jakieś to
piszą czy co?
Na zdrowy chłopski rozum, to ta żona rozwala małeństwo.
Chętnie kopnęłabym ją w 4 litery dla otrzezwienia, swiat nie konczy
sie na czubku jej nosa.