Dodaj do ulubionych

chce mi się płakać

16.04.07, 12:31
Od kilku dni mam doła, chce mi się płakać.
Myślę o moim życiu, o tym jaka jestem niezaradna i jednocześnie bezradna
wobez wszystkiego co mnie spotyka. Już pomijam kolosalne problemy finansowe.
Zastanawiam się tylko co jeszcze mnie czeka i czy jeszcze w ogóle coś dobrego
się wydarzy.
Sama utrzymuję 3-osobową rodzinę, zarabiam naprawdę marnie, mąż mi w niczym
nie pomaga, natomiast wypić sobie baaaardzo lubi, obiecuje, że znajdzie pracę
ale z tych obietnic nie wiele wynika.
Wracam do domu, bałagan jak cholera, dziecko stęsknione chce być już tylko ze
mną, wieczorem padam na twarz a na drugi dzień od nowa.
Nie mam już siły. Chciałabym gdzieś wyjechać z córeczką choć na kilka dni ale
mnie nie stać. Jestem zmęczona i dziś się nad sobą użalam. Po co? nie wiem
Obserwuj wątek
    • s.dominika Re: chce mi się płakać 16.04.07, 13:51
      Nie wiem co ci poradzić. Musisz być silna. Wiem, że nie jest łatwo. Ale musisz
      też z mężem kategorycznie porozmawiać. Powiem ci, że ja bym nie wytrzymała z
      kimś kto nie daje mi poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza, że twój mąż ma widoczny
      problem. Musisz nim wstrząsnąć. Inaczej się nie da. Zastanów się nad separacją.
      Może to mu da coś do myślenia.
      • maja167 Re: chce mi się płakać 16.04.07, 15:51
        zgdadzam sie ...dokladnie...wstrzasnij nim ,jak to nie da nic to odejdz od
        niego,skoro dobrze mu z tym,ze Ty sobie zyły wypruwasz a on nic...nawet
        zajecia nie znajdzie by Cie odciazyc...to nie kocha was...przepraszam ze tak
        mówie...ale skoro pozwala bys sie sama z tym tak meczyla....to nic dobrego z
        niego,chyba ze faktycznie jest chory i ma problem z piciem.Ja bym nie byla z
        nim,zobacz...byloby Ci lepiej gdybys pracowala na SIEBIE I TWOJE DZIECIATKO.A
        maż niech wybiera...rodzina i praca,czy alkohol i beznadzieja....trzymaj sie
        kochana i pamietaj ze trzeba dostrzec dobro wokól siebie,dobrych ludzi..i
        cieszyc sie zyciem.Ja tez cienko przede z kasa i w ogole...ale mam
        nadzieje..MUSZE ja miec ze w koncu sie wszystko ulozy i bedzie dobrze..musisz
        byc silna dla SIEBIE...i dla DZIECIACZKA...POZDRAWIAM!!!!!!!!
    • kasiap118 Re: chce mi się płakać 17.04.07, 08:35
      Dziękuję wam za wsparcie. Chciałabym od niego odejść, ale nie mam dokąd, a
      wyrzucić z domu nie potrafię-zresztą nie wyprowadziłby się. Wczoraj znowu się
      upił, wyzywał, a dziś już przepraszał-a mnie się na niego nie chce patrzeć.
      Wrócę do domu z pracy i pójdę z małą na dłuuuuugi spacer, żeby go nie oglądać.
      Zmęczona jestem nim
      • maja167 Re: chce mi się płakać 17.04.07, 09:48
        kurcze....sytuacja cholernie trudna i nie do pozazdroszczenia...pamietaj ze
        zasługujesz na lepsze zycie,facet powinien zapewnic byt rodzinie i tyle...jesli
        nie potrafi...to epiej byc samemu..tez przechodzilam podobna akcje...tyle ze
        nie pil a cpał....Trzymaj sie..ja sie juz uwolnilam z koszmarow
        przeszlosci...Tobie również tego zycze powodzenia!
        • maja167 Re: chce mi się płakać 17.04.07, 09:50
          maja167 napisała:

          > kurcze....sytuacja cholernie trudna i nie do pozazdroszczenia...pamietaj ze
          > zasługujesz na lepsze zycie,facet powinien zapewnic byt rodzinie i
          tyle...jesli
          >
          > nie potrafi...to epiej byc samemu..tez przechodzilam podobna akcje...tyle ze
          > nie pil a cpał....Trzymaj sie..ja sie juz uwolnilam z koszmarow
          > przeszlosci...Tobie również tego zycze powodzenia!
          ps,I ODZYWAJ SIE ,PISZ CO U Ciebie...nie moze byc przeciez zawsze kurna zle:)
    • yoma Re: chce mi się płakać 17.04.07, 20:36
      A skąd mąż ma pieniądze na upijanie się, skoro nie pracuje?
      • kasiap118 Re: chce mi się płakać 18.04.07, 07:46
        są koledzy, zawsze ktoś się znajdzie
        • moretta1 Re: chce mi się płakać 18.04.07, 10:31
          Wyprowadzi, czy nie wyprowadzi - wiadomo sam tego nie zrobi, ale przy okazji separacji (lub rozwodu) można załozyć sparawę o eksmisję (troszke to trwa - czasami nawet do roku)ale potem nie będzie miał wyjścia. A jeśli teraz robi awantury to potem bedzie jeszcze gorzej. Uwierz mi, znam to z własnego doświadczenia. Czasami mówimy, że jakoś damy radę, wytrzymamy - bo dziecko... ale jak bys się poczuła gdyby Twoje dziecko na widok ojca (gdzieś w mieście) dostało ataku histerii? A pozatym bedzie Ci łatwiej... będziesz utrzymywać tylko 2 osoby, i oczywiście możesz starać się o alimenty (nawet jeśli nie pracuje, a bedziesz miała je zasądzone - to jest jeszcze zasiłek alimentacyjny, i dodatki dla samotnie wychowujących dzieci)
          Nic na siłe, ale zastanów sie nad wszystkim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka