Dodaj do ulubionych

takie tam wątpliwości

18.11.07, 16:54
nie wiem czy sama się nakręcam czy co. chodzi o to, że mój mąż
pracuje w takiej firmie i ma takie układy ze swoim szefem,że od
jakiegoś czasu raz na jakiś czas wyjeżdżaja sobie we dwóch lub w
kilku na jakies wypady kilkudniowe.był egipt, koncerty
jakieś,ryby.teraz będzie norwegia. niby fajnie że sobie chłop świata
poogląda.ale nie bardzo mnie to jakos pozytywnie nastraja.no trochę
zazdrości w tym też jest bo po pierwsze primo nie stać mnie na takie
wypady samej a po drugie primo nie miałabym z kim jechać (żadna z
kumpel się na taki wypad nie zdecyduje).więc niejako skazana jestem
na siedzenie w domu kiedy on sobie poświecie bryka. inna sprawa-
trochę obawiam się żeby on do tego nie przywykł, że tak właśnie to
powinno wyglądać-on w podróżach a ja w domu. no i zazdrość też się
odzywa,bo zaraz mam wizje co on na tych wypadach wyprawia.
i co teraz? nie moge przeciez go wiecznie w domu trzymać. zresztą,
wątpię czy by został jakbym go poprosiła żeby nie jechał.normalnie
deprecha :(
Obserwuj wątek
    • antygen Re: takie tam wątpliwości 18.11.07, 18:32
      fajną prace i szefa ma ten twój mąż. nie żebym cie tak od razu
      straszyła, ale mojej koleżanki długoletni małzonek też robił takie
      wypady z kolegami. po latach sie okazało, że koledzy stopnowo sie
      wykruszali, za to do ekipy zaczęły dłączać koleżanki. szydło z wora
      wyszło jak zwykle przypadkiem. sprawa stanęła na ostzu noża.....
      uczulam więc, co nie oznacza areszt domowy na wsze czasy dla mężusia.
      • sunrise2006 Re: takie tam wątpliwości 19.11.07, 10:22
        hmmm... jakoś może mu napomknij delikatnie, że nie wiem -
        tęsknisz,... że może nie tak często. Że może razem byście gdzieś
        wyskoczyły. Bo ja to z gruntu rzeczy jak wiesz (może po wpisach tu
        na forum) nie jestem zbyt ufną osobą w stosunku do mężczyzn. Z moim
        Chłopiskiem przecież już rok toczę bitwy o to, że on chce sobie sam
        jeździć na jakieś wypay sportowe - narty, swnoboard kite itp... a ja
        mu mówię - że jak jeździć to razem. A to oczywiście wynika, nie z
        tego, że chcę mieć go tylko dla siebie i dnia bez niego bym nie
        przeżyła - nie nie , spokojnie przezylabym i odpoczęła. Ale głupie
        myśli by mi chodziły po głowie, że on coś na tych wyjazdach robi,.
        (aczkolwiek nie wiem, czy ja powinnam tu teraz radzić, jako że
        odnowiłam z takim chlopakiem zanjomośc i sama się zastanawiałam, czy
        by z nim jakoś nie wyjechać)/
        • matka661 Re: takie tam wątpliwości 19.11.07, 11:58
          powiem szczerze, nie podoba mi się sposób spędzania przez twojego męża wolnego
          czasu i szef również
        • joanna784 Re: takie tam wątpliwości 19.11.07, 12:02
          a jedź sun,niech twój Chłopisko zobaczy jak to miło zostać w domu i
          kombinować co ta druga połowa robi.
          u mnie problem też leży w zaufaniu. mieliśmy przejścia i choć
          naprawdę mężulek się zmienił i widać że chce i się stara,to we mnie
          została taka zadra.nie wiem czy to jest do naprawienia i czy kiedyś
          się zmieni.to mnie strasznie dołuje. jego też.ech,takie to życie
          posrane...
          • pulpet17 Re: takie tam wątpliwości 19.11.07, 12:24
            dlaczego masz siedzieć w domu, realizuj się w dostępny sobie sposób; to nie
            muszą być wyjazdy zagramaniczne, ale jakieś zajęcia plastyczne np., joga, itd. -
            to mogą być spotkania "ludzi dłubiących w nosie", ale zasada jest zawsze taka
            sama, trzeba wyjść z domu - to jest czas tylko dla Ciebie;
            nie zastanawiaj się co ON TAM robi, po co, Ty się spalasz a to i tak niczego
            nie zmieni...wiem, wiem łatwo dawać takie rady a podświadomość i tak swoje robi
            - ściskam i trzymam kciuki :)
            • ona39 Re: takie tam wątpliwości 21.11.07, 22:08
              Nie wiem, czy to jest niebezpieczne? Ja sama mam takie doswiadczenia. U meza w
              pracy szef tez lubil wyjezdzac w wiele miejsc na swiecie i zabieral ze soba
              pracownikow. Odbywalo sie to na dwa sposoby: jedni jezdzili tylko sami, inni na
              te same wyjazdy zabierali zony. Ja zwykle jezdzilam z mezem, on mial wakacje za
              darmo, ja placilam jakies grosze, ale to nie pracownik decydowal, czy moze
              zabrac zone (dziewczyne, kochanke), a szef. I powiem szczerze, ze jezdzilismy
              duzymi grupami (min.15 osob) i nigdy nic niepokojacego nie zauwazylam, u nikogo,
              mam na mysli ewentualne romanse i itp.
              Ale jak czegos sami nie widzimy, to wyobraznia pracuje na maxa;-)
              Ale poza tymi wakacjami zawsze wyjezdzalismy prywatnie tez i te wyjazdy zawsze
              traktowalam jak prawdziwe wakacje. Tam z szefem meza (choc jestesmy po imieniu)
              nie zawsze czulam sie swobodnie:(
              Moim zdaniem pozwalaj mezowi wyjezdzac, ale tez namawiaj do wspolnych wyjazdow.

              pozdrawiam

              PS: czytam Was od tak dawna, a dopiero teraz odwazylam sie napisac;-)))
              • joanna784 Re: takie tam wątpliwości 21.11.07, 22:27
                witaj w naszym gronie:)
                prywatnie wyjeżdżamy z mężem i córą raz w roku, a jeśli chodzi o
                wyjazdy firmowe nie ma możliwości, żeby mój mąż jechał ze mną.to
                jest tako bonus za pracę i jeździ tylko szef i mój mąż,ewentualnie
                jeszcze kilku pracowników.a ja siedzę w domu i mnie wyobraźnia
                dobija :( ech,tak trudno odbudowac zaufanie :(
                • ona39 Re: takie tam wątpliwości 21.11.07, 22:50
                  Dziekuje za powitanie:)
                  Ja wiem, ze to bonus za prace. U mojego meza tez zawsze byl to bonus za prace,
                  tyle tylko, ze niektorzy dostawali 2 bonusy, tzn. mogli zabrac jeszcze kogos,
                  np. zone;-)
                  Ja wiem, ze wyobraznia to koszmar, mam bardzo bujna i ciagle zartuje, ze gdybym
                  mogla to jakos wykorzystac, to pewnie zarobilabym duzo pieniedzy;)))
                  Jezeli chodzi o odbudowywanie zaufania, to nie mam nic do powiedzenia, wiecej
                  mam do powiedzenia, do jakich paranoi doprowadzily moje podejrzenia... Nawet nie
                  wiecie jak mi teraz, z perspektywy czasu, wstyd;(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka