Gość: m
IP: 208.7.165.*
26.08.05, 04:06
Hej
W tym roku polecialem na program Resort America na jakies zadupie w stanie
Minesota. Po krotce powiem jak wyglada ten program od srodka z mojego punktu
widzenia. Zaleta jest ze jest tanszy niz Work and Travel ale ... Przed
wyjazdem wielkie ambicje; polece za ocean, podszkole jezyk, zarobie dodatkowa
kase za nadgodziny, pozwiedzam itd. A teraz rzeczywistosc: jezyka nie
podszkole bo pracuje z Polakami (dobrzy ziomale ale wiadomo po angielsku nie
bedziemy rozmawiac). Czasami sie zdarzylo ze pracowalismy w nadgodzinach ale
skapa szefowa nie zaplacial za nie bo zawsze cos wymyslila. A to bylismy w
sklepie, a to bylismy po Social Security Number a to za krotko trwala nasza
przerwa za lunch itd. Teraz o zwiedzaniu. Samochodu z resortu nie mozemy brac
wiec caly tydz siedzisz w jednym miejscu. Wszedzie daleko (jak to w USA) wiec
bez samochodu czujesz sie jak wiezien. Dojazd na lotnisko po zakonczeniu
kontraktu musisz sobie sam zorganizowac, bo szefowa powiedzial ze to nie
obejmuje kontrakt:). Poza tym jak chcesz cos zalatwic z Campem to musisz sie
uzbroic w cierpliwosc. Wszystko robia na ostatnia chwile albo maja Cie w
dupie. Na e-maile nie odpowiadaja, chyba ze postraszysz ich ze bedzisz zadal
odszkodowan. Dobrze ze niedlugo konczy mi sie kontrakt i spadam stad. Mam
nadzieje ze zwiedzanie po USA zrekompensuje mi te doswiadczenia. Niech inni
tez sie wypowiedza na ten temat. Pozdrawiam i zycze abyscie rodacy lepiej
trafili niz ja.