disno
19.07.13, 23:24
Proszę o podpowiedź mamy, które walczyły z tym świństwem lub inne posiadające wiedzę (o ile się nie mylę któraś pracuje w labolatorium bo pamiętam, że nawet próbki były wysyłane).
Otóż:
Młoda od pewnego czasu skarży się na bóle brzucha, ma zerową odporność, od lutego non stop chora: oskrzela, płuca, oskrzela, generalnie straszny kaszel podczas infekcji, ostatnio brak apetytu, lekkie roztrzepanie, mega łaknienie na słodkie, no i te ciągłe bóle brzucha - maiła USG, badania moczu, krwi, nawet IGA jakieś na odporność - wszytko OK. Przy kolejnej fali bóli lekarz przepisał badanie kału na lamblie. Lamblii nie ma ale są jaja glisty.
I tak zanim poszłam do lekarza - doktor google: znalazłam wpisy ludzi, którzy twierdzą,że walczy się a tym latami, straszne dziadostwo wprost nie do wybycia, że bardzo łatwo się zarazić, że trzeba przejść kurację całą rodziną i generalnie zdezynfekować chatę, zmieniać pościel i ręczniki codziennie - generalnie makabra. Strasznie się nakręciłam, że to bedzie horror i droga przez mękę.
Poszłam do lekarza a tam luz, że najprawdopodobniej to fałszywy wynik bo to łatwo pomylić z pyłkami i labolatoria często mylą, że zarazić się wcale nie tak łatwo i odrobaczanie całej rodziny nie mam sensu, że po jednej dawce leku paskudztwo na pewno zdechnie i zginie/wyjdzie a jak nie wyszło top znaczy, że go nie było. I nic nie powtarzać itp.
I komu wierzyć? Totalnie dwa inne podejścia i metody działania. Badania robiła mi koleżanka, nie miałam skierowania na pasożyty - zrobiła tak dodatkowo od siebie i myślę, że pewnie upewniła się dwukrotnie zanim do mnie zadzwoniła (jutro jeszcze zapytam). Ale jakim jest fachowcem to nie wiem.
Lekarz jest "nasz" od niedawna, ale zmieniony z wielokrotnego polecenia, jak na razie nie dał plamy, wręcz przeciwnie, zaskakuje mnie pozytywnie.
Miał ktoś problemy z tym dziadostwem?
Bardzo proszę o pomoc.