Dodaj do ulubionych

Australia - plusy i minusy

22.11.05, 01:24
zastanawiam sie nad wyjazdem do Australii, jak kazdej zimy kiedy mi tutejsza pogoda zaczyna bokiem wychodzic wink
ale na powaznie - jak tam jest? jak z praca, jakie zarobki, ceny wynajmu mieszkania, zywnosci itd?

moze zna ktos jakies forum dla Polonii down under?

za wszelkie wypowiedzi bede dzwieczna, dzieki smile
Obserwuj wątek
    • spertes Re: Australia - plusy i minusy 22.11.05, 02:18
      australia to taka dalsza kalifornia i jest tam niezle ale trzeba znac troche
      trikow jak sie zalapac na socjal. Jak chcesz to pisz na skrzynke bo czesto tam
      latam pograc w brydza.
      • fakelites Re: Australia (Socjal) 25.11.05, 08:54
        Re SOCJAL. Piszcie na ljkel2@netscape.net, a dam wam tzw. hinty. Moja corka
        prcowala w Centrelink (teraz ma wlasny biznes), i ja tez pomagalem czesto
        rodakom zalatwiac renty i zasilki w Oz.
    • anna521 Re: Australia - plusy i minusy 22.11.05, 02:36
      Hej, polscy Australijczycy,
      Odpowiedzcie ukejka. Miedzy innymi ja tez jestem ciekawa Waszych odpowiedzi. Ja
      na razie szukam grantow w Ameryce Pln, ale nie musze Wam mowic ze ciagnie mnie
      do Australii i chetnie dowiem sie co Wy myslicie o tym kontynencie/wyspie.
      Dodam, ze moi pln. amerykanscy znajomi sa w szoku wobec wolnosci prezentatacji
      nagich cial w pld. zach australii (to troche jak Europa Zach., a pfe dla wielu
      Amerykanow).
      Do rzeczy, Jacek Kaczmarski, (jeden z moich idoli i nie radze krytykowac go w
      mojej obecnosci, chyba ze krytycyzm dotyczy jego tworczosci) lubil Australie.
      Kaganowski zdaje sie nie cierpiec tego kontynentu/wyspy.
      Mnie osobiscie interesuja australijskie uniwerki. Spotkalam kilka osob
      pracujacych tam na stale ale oni wydawali mi sie troche jak US naukowcy w
      latach 1960. No, dziatki w Australii, powiedzcie mi, warto Was odwiedzac czy
      nie?
      Takie odpowiedzi swietnie leza z odpowiedzia do ukejka; no to to roboty,
      dziatki; ja chetnie popracuje dla Was, jak mi powiecie czego chcecie...

      Slowo "dziatki" znaczy tu mniej wiecej tyle ile "chaps", "guys" lub "panie i
      panowie". Nie obrazajcie sie na mnie, ja staram sie byc w zgodzie ze soba:
      przyjacielskosc.

      ukejka zadaje bardzo wazne pytania dotyczace warunkow zycia imigrantow w
      momencie startu. Ja wiem, ze te pytania to dla Was musztarda po obiedzie. Ale
      one sa bardzo wazne dla ukejka. No to co? Ile kosztuje samodzielne studio a ile
      dzielony przez dwie osoby two bedroom apartment? Na jaka prace moze liczyc
      ukejka bez znajomosci angielskiego? A na jaka z polska znajomoscia jezyka
      angielskiego? Ile beda jej placic w pierwszym i drugim roku pobytu? Czy ona ma
      szanse na nostryfikacje polskich dyplomow? Ile to bedzie ja kosztowac? MOze
      lepiej aby ona zaczela sie uczyc nowego zawodu?

      Pogadajcie, pozadawajcie troche pytan. Nawet jak ukejka wypnie sie na nas po
      pol roku to i tak bedziemy miec satysfakcje ze niektore z naszych rad pomogly
      jej.
      No, do roboty dziatki, ja tez sie nie bede opierniczac.
      Pozdrowienia, ukejka.
      Anna
      • de.chelly Re: Australia - plusy i minusy 22.11.05, 02:39
        Droga Aniu,

        Czy ty pie..sz ot tak sobie czy ktos ci placi za pisanie?
        • anna521 Re: Australia - plusy i minusy 22.11.05, 03:23
          de.chelly,
          To moze wydawac Ci sie dziwne, ale ja naprawde lubie pomagac ludziom. To i moje
          powolanie i moj zawod i kierunek moich badawczych projektow (nie zartuje bo
          naprawde nie biore zlecen, ktorych wykonanie ograniczaloby wolnosc ludzi w
          sprawie podejmowania decyzji niezgodnych z ich dlugoletnim interesem) prowadzi
          mnie mnie do projektow, ktore placa zaledwie troche wiecej niz moje koszty. Ja
          jednak nie pracuje dla pieniedzy ale dla tego cudownego uczucia, ze udalo mi
          sie przyczynic do zwyciestwa tego czy innego zwiazku zawodowego a wiec jakies
          tam dziecko czlonka tego zwiazku utrzyma swoje przywileje w organizacjach
          zdrowotnych. Nazywaj to glupota (z moimi umiejetnosciami analitycznymi moglabym
          teraz zarabiac miliony zamiast setek tysiecy). Ja nazywam to moralnoscia.
          MOzesz sie ze mnie smiac, ale ja od tego nie odstapie. Wierze, ze jezeli neo-
          konserwatystom nie uda sie rozwalic naszej calej planety, to idealy takie jak
          moje znowu stana sie wiodace w rozwoju ludzkosci.
          Jezeli zechcesz odpowiedziec na ten post, to bylabym wdzieczna za "refrazing"
          tego co tu powiedzialam; chcialabym wiedziec do jakiego stopnia udalo mi sie
          przekazac moja osobista filozofie.
          • fakelites Re: Australia - plusy i minusy 25.11.05, 08:56
            Lubisz pomagac? Jak mianowicie? Ja zalatwilem wielu rodakom w OZ zasilki i
            renty a nawet wizy. A ty jak konkretnie pomagasz innym?
        • fakelites Re: Australia - plusy i minusy 24.11.05, 13:44
          Biedna Ania sie nudzi, wiec pisze bzdury...
      • fakelites Re: Australia - plusy i minusy 24.11.05, 13:42
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=11375902
        Marginalisation of Polish Migrants in Australia
        Autor: reichman
        Data: 15.03.04, 12:08 + dodaj do ulubionych wątków

        skasujcie post

        + odpowiedz

        --------------------------------------------------------------------------------
        The Poles were the largest post-Second World War group of migrants. They were
        relatively well educated, but because they came from behind the “Iron
        Curtain” and their diplomas were not in English, so their qualifications were
        disregarded and they had to work as a manual workers and domestic servants.
        As they had no support of their own (Polish) “communist” government, who
        regarded them as “traitors”, so they had no advocates in Australia, unlike
        the migrants from other poor European countries such as Greece and even
        former Yugoslavia. Polish “ethnic” organisations in Australia were involved
        in a bitter fight against the Polish government in Warsaw, and thus were not
        really interested, as other “ethic” organisations in Australia, in welfare of
        the Australian Poles. Because of Cold War, they used to hide the widespread
        incidents of (relative) poverty among the Australian Poles, as this poverty
        did not confirm to the official myth of the affluent Poles in Australia.

        Thus the Polish community in Australia, although generally better educated
        than average Australians, was marginalised, and this marginalisation
        continues. The second large wave of Polish immigration in the 1980s (after
        the period of the First “Solidarity” and Martial Law in Poland) was also
        marginalised by the Australia, as although their qualifications were formally
        recognised (the only important exceptions were the lawyers and the medical
        practitioners), the long-term recession, that commenced in the mid-1970s,
        caused that their qualifications could not be utilised by the depressed
        Australian labour marker. Even the most optimistic estimates show that at
        least 60% of Polish migrants in Australia do not utilise their full
        potential. Unfortunately, the Polish “ethnic” organisations in Australia are
        not interested in solving this problem, as they are victims of their
        own “propaganda of success” and do not wish to antagonise the ruling
        Australian elite by admitting in public that the Australians of Polish origin
        are the victims of unlawful ethnicity-based discrimination.

        The other problem with Polish migrants in Australia is that the official body
        that was structured in order to prevent ethnicity-based discrimination,
        namely the Human Rights and Equal Opportunity Commission, was hijacked by a
        group of de facto racists, who do everything to prove that there is no
        ethnicity-based discrimination in Australia. They are assisted in this dirty
        task by the Australian law that put onus of proof on the complainant, i.e.
        the person who was unlawfully discriminated must prove (in practice “beyond
        reasonable doubt”wink that he or she was actually discriminated. Thus in
        practice it is impossible to prove any case of such discrimination in
        Australia. As Australia is well known as a state that de facto heavily
        discriminates its original inhabitants (Australian Aborigines), this should
        not be a surprise.


    • luiza-w-ogrodzie Ukejko - zajrzyj na moj stary watek 22.11.05, 04:16
      Ukejko - zajrzyj na moj stary watek o uzytecznych stronach internetowych, ktory
      wlasnie podciagnelam. Znajdziesz tam duzo linkow do interesujacych Ciebie
      spraw. Jesli masz pytania napisz na priwa.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=20397869&a=20397869
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
    • pawel_z_melb Re: Australia - plusy i minusy 22.11.05, 05:16
      + spokoj, przyjemna pogoda, sympatycznie
      - zarobkow jak w stanach (dla 'top' profesjonalistow to raczej nie ma

      skorzystaj z Luizowych linkow; a jak bedziesz miec b. konkretne pytania to
      zapraszam...

      z nostryfikacja dobrych dyplomow jak UW, ale tez Bialostocka filia nie ma
      problemow;
      • fakelites Re: Australia - plusy i minusy 24.11.05, 13:47
        Z nostryfikacja dobrych dyplomow jak UW, ale tez Bialostocka filia nie ma
        problemow;
        1. Czyzbys mial Pawel dyplom z Bialegostoku (Whiteslope)?
        2. Zgoda, dyplom ci uznaja, ale pracy w swym zawodzie i tak nie znajdziesz w
        Australii!
    • ukejka Re: Australia - plusy i minusy 22.11.05, 12:23
      kurde, rzecznika sie dorobilam big_grin

      ale dzieki wszystkim, zaraz popatrze sobie na linka.

      pytania jeszcze sie zapewne pojawia wink
      • anna521 Re: Australia - plusy i minusy 22.11.05, 12:30
        ukejka napisała: "kurde, rzecznika sie dorobilam big_grin"

        Poprawka, dorobilas sie kogos kto jest zainteresowany odpowiedziami na Twoje
        pytania. A ze wpadam tu tylko od czasu do czasu to przypilam forumowiczow aby
        pospieszyli sie z odpowiedziami smile.

        • ukejka Re: Australia - plusy i minusy 22.11.05, 12:53
          no ja nie narzekam wcale, mozesz przypilac do woli smile

          w sumie ja tez jestem zainteresowana odpowiedziami na moje pytania big_grin
      • ukejka Re: Australia - plusy i minusy 22.11.05, 12:51
        dobra - zerknelam bardzo szybko, dokladnie to pozniej bede czytac bo tam sporo
        info jest - niezla robota!

        moze wieczorem wysle tez maile do paru osob celem blizszej inwestygacji wink

        ale zanim pojde - popatrzylam na ogloszenia z praca w okolicach Perth (byc moze
        tam wyladuje, nie wiem jeszcze) i - gdybym dostala prace na podobnym stanowisku
        jakie mam teraz - to zarobilabym (teoretycznie) ok $45-60tys. jak sie to ma do
        codziennych wydatkow?
        i czy jesli podejme na poczatku prace za mniej (np 30 tys - bo nie ludze sie ze
        tak od razu dostane dokladnie taka prace jaka chce) i powiedzmy moj maz tez cos
        znajdzie za 30 tys to mozna bedzie zwiazac koniec z koncem?

        dzieki z gory smile
        • luiza-w-ogrodzie Re: Australia - plusy i minusy 22.11.05, 22:43
          ukejka napisała:

          > ale zanim pojde - popatrzylam na ogloszenia z praca w okolicach Perth (byc
          moze tam wyladuje, nie wiem jeszcze) i - gdybym dostala prace na podobnym
          stanowisku jakie mam teraz - to zarobilabym (teoretycznie) ok $45-60tys. jak
          sie to ma do codziennych wydatkow? i czy jesli podejme na poczatku prace za
          mniej (np 30 tys - bo nie ludze sie ze tak od razu dostane dokladnie taka prace
          jaka chce) i powiedzmy moj maz tez cos znajdzie za 30 tys to mozna bedzie
          zwiazac koniec z koncem?

          Za 30 tys (z jednej pensji) w Perth przezyjecie spokojnie. Wystarczy na czynsz
          za skromna kawalerke, jedzenie (jesli sami gotujecie), oplaty za
          telefon/wode/energie i komunikacje publiczna (na utrzymanie samochodu nie
          wystarczy). Wszystko najtansze, ale przeciez ten etap Waszego zycia nie bedzie
          trwal wiecznie.
          Dziesiec lat temu przez kilka lat zylam z dwojka dzieci w najdrozszym miescie
          Australii (Sydney) za $300 zasilku tygodniowo. Wystarczylo na czynsz, jedzenie,
          oplaty za telefon/wode/energie i wydatki szkolne.

          Waldek z Perth - masz cos do dodania?

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          • ukejka Re: Australia - plusy i minusy 23.11.05, 00:41
            dzieki luiza.

            chyba nie jest wiec az tak strasznie.
            kawalerka raczej odpada, ale nie bede jechac tam bez grosza wiec chyba uda mi sie wynajac cos lepszego wink tylko sie zastanawiam na jak dlugo nam oszczednosci starcza... smile troche sie boje, bo zadomowilam sie juz w UK a tam znowu od zera, ale zbyt dlugo juz siedze w tym samym kraju i czas na zmiany.
            btw, moj maz jest australijczykiem, tyle ze osiedlonym w UK. inaczej pewnie nawet nie przyszloby mi do glowy kierowac sie w strone australii - zbyt skomplikowane wymagania wizowe itd.
            • luiza-w-ogrodzie Re: Australia - plusy i minusy 23.11.05, 00:53
              Skoro masz meza "Ozika", z pewnoscia ma on dostatecznie duzo znajomosci i
              rodzine w AU, zebys miala informacje z pierwszej reki? My chyba wiele nie
              dodamy.

              Pozdrawiam i zycze duzo czasu na czytanie podrzuconych przeze mnie linkow :o)
              Luiza-w-Ogrodzie

              ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              • ukejka Re: Australia - plusy i minusy 23.11.05, 15:51
                nie, nie ma. jakby mial to bym nie pytala.
                jak juz wspomnialam to ozzie osiedlony w UK. od wiekow juz wink
                plus - ja wole opinie nie-australijczykow big_grin

                za czytanie sie zabiore tak moze w weekend. jeszcze raz dzieki
          • fakelites Re: Australia - plusy i minusy 24.11.05, 13:52
            45-60 tys. jest dla anglosasow. Dla ciebie gora 30 tysiecy na rok brutto.
            Przezyjesz za to, no problem, ale co to bedzie za zycie... sad
            • iguan_007 Re: Australia - plusy i minusy 24.11.05, 22:18
              Panie L,
              Czy nie pracowes (jako nie-anglosas) na stanowiskach zgodnych z Twoim
              wyksztalceniem? Czy zarabiales tam <30000 brutto? Chyba zartujesz.

              To co piszesz teraz jest nieco to sprzeczne z Twoim zyciorysem ktory
              niejednokrotnie prezentowales na lamach tego forum.


              Iguan

              • fakelites Re: Australia - plusy i minusy 25.11.05, 09:10
                Kagan zaczynal w OZ ponizej 30k brutto jako imigrant z PL, ale top bylo ponad
                20 lat temu. Pozniej zarabial lepiej, ale zawsze mniej niz by dostal na jego
                miejscu Oz.
                Zreszta podobnie jest i w Europie: dowiedzialem sie przypadkiem, ze zarabiam
                znacznie mniej niz tubylcy na nizszych stanowiskach niz ja. Pracodawcy w UE
                wiedza ze w PL jest wysokie bezrobocie, i oferuja Polakom znacznie nizsze
                stawki niz swoim czy imigrantom z bogatszych panstw albo panstw z mniejszym
                bezrobociem. Mimo to traktuja mnie tu znacznie lepiej niz w Oz.
                • ozpol Jak widac nie zaslugiwales na lepsza place 27.11.05, 08:18
                  a w OZ jesli masz zawod i dobre doswiadczenie dostaniesz taka place jaka
                  bedziesz chcial.
                  Nie spotalem sie ja ani moi wszyscy pracujacy tutaj znajomi z dyskryminacja
                  placowa dletego ze bylem Polakiem.
                  Oprocz tego sa pewne reguly poziomu placy i latwo sprawdzic mozna czy jestes
                  placony ponizej wyliczonych srednich.
                  Jak zawsze Kagan niczego nie napisal pozytywnego o tym kraju choc zyje w nim
                  juz tyle lat.
                  Minimalna placa w tym kraju jest 640 na tydzien czyli Kagan walisz bzdury.
                  • fakelites Re: Jak widac nie zaslugiwales na lepsza place 27.11.05, 08:26
                    Jaka mınımalna placa? Mylısz tzw. award rates (tylko dla Australıjczykow
                    zrzeszonych w zwıazkach zawodowych) z faktycznymı placamı w sektorze prywatnym,
                    ktore sa w Oz (reealnıe) coraz nızsze! Nıgdzıe na swıecıe nıe dostanıesz zas
                    pracy jakıej bys chcıal: rzadzı bowıem rynek, a rynkıem rzadza pracodawcy. To
                    sıe nazywa realny kapıtalızm! I ja od lat nıe mıeszkam w OZ, ale w Polsce ı nad
                    Morzem Srodzıemnym. I nıe myl plac BRUTTO z placamı NETTO oraz plac NOMINALNYCH
                    (ktore w Oz rosna) z REALNYMI, ktore w Oz MALEJA!
                    • ozpol Jeli nie jestes tutaj to nie wal... 27.11.05, 13:51
                      bzdetow, a twoje paplanie na temat plac realnych czy brutto to nadaje sie do
                      ksiazki kucharskiej.
                      Dobrego samopoczucia i tolerancji w stosunku do tych co cos wiedza i zyja w tym
                      kraju dalej i maja sie dobrze.
                    • ukejka Re: Jak widac nie zaslugiwales na lepsza place 27.11.05, 18:08
                      fakelites napisał:

                      Nıgdzıe na swıe
                      > cıe nıe dostanıesz zas
                      > pracy jakıej bys chcıal: rzadzı bowıem rynek, a rynkıe
                      > m rzadza pracodawcy.

                      odkad wyjechalam z Polski zawsze pracowalam w takich zawodach w jakich chcialam - we Francji, Holandii i UK. jak masz cos do zaoferowania pracodawcy to masz prace, jak nie masz to - hard life, konkurencja jest duza.
                  • anna521 Re: Jak widac nie zaslugiwales na lepsza place 27.11.05, 08:48
                    ozpol napisał: "Minimalna placa w tym kraju jest 640 na tydzien "

                    Znowu ktos potwierdzil moje podejrzenie, ze w Australii zyjecie jak krolowie
                    (wciaz pamietam przytoczone tu przez kogos australijskie wydatki). Troche Wam
                    zazdroszcze ale nie az tak aby Wam nie pogratulowac. Cieszcie sie zyciem,
                    dziatki.
            • ukejka Re: Australia - plusy i minusy 24.11.05, 23:37
              no coz, w UK pracuje w higher management za godziwe pieniadze i mam duze doswiadczenie. nie sadze zebym miala specjalnie duze problemy ze znalezieniem podobnej pracy po drugiej stronie globu, majac doskonale referencje i swietny angielski tongue_out

              a jesli sie okaze ze jest inaczej to zawsze moge wrocic do UK, nie widze zadnego problemu. zreszta nie tyle sama kasa mnie interesuje co klimat i widoki big_grin
          • fakelites Re: Australia - plusy i minusy 25.11.05, 09:02
            10 lat temu byly nizsze ceny i realnie wyzsze zasilki. A poniewaz sytuacja
            gospodarcza Australii sie pogarsza, to dzis z przecietnej pensji zyje sie jak
            zyla 10 lat temu Luiza z zasilku. Zapomniala dodac, ze miala znizki na pociagi
            i atobusy, znizki na prad i gaz oraz wode, telefon i ze rzad doplacal jej do
            czynszu. Dzis jest trudniej wyzyc w Oz z zasilku, a i przecietnej pensji tez.
          • cymbergaj Czy $AU 30 000 to $ 22 000 US ???? 24.02.06, 16:02
            luiza-w-ogrodzie napisała:


            > Za 30 tys (z jednej pensji) w Perth przezyjecie spokojnie. Wystarczy na
            czynsz
            > za skromna kawalerke, jedzenie (jesli sami gotujecie), oplaty za
            > telefon/wode/energie i komunikacje publiczna (na utrzymanie samochodu nie
            > wystarczy).
        • fakelites Re: Australia - plusy i minusy 24.11.05, 13:51
          Ogloszenia nie znacza, ze jest praca, ale ze pracodawcy chca sie przekonac o
          tym o ile moga obnizyc place swym pracownikom: jak sie zglosi sporo dobrych
          kandydatow, to wyrzucaja istniejacy personel i przyjmuja nowy za 10-20% nizsze
          place, albo pokazuja swym pracownikom stos podan i mowia albo zgoda na nizsze
          zarobki, albo na australijski bruk.
          • evee1 Re: Australia - plusy i minusy 25.11.05, 07:05
            Wiesz co fekalites, glupoty wypisujesz. Ja tu mieszkam od 14 lat i wcale tak nie
            jest jak piszesz. Ma sie tu szanse znalezienia pracy w zawodzie. Ja pracuje w
            zawodzie i wcale nie zarabiam mniej z tego powodu, ze jestem z Polski. Tym
            bardziej, ze tu wiele osob jest "skads" - ja pracuje z dosyc mieszanym
            towarzystwie i rozumujac tak jak Ty, to 80% pracownikow musieli by placic mniej,
            bo sa skads, a nie Australijczykami od trzech pokolen.
            Ukejka, ja sadze ze pracujac w higher manegement w UK (nie wiem w jakiej firmie
            i w jakim industry), ale w Melbourne to moglabys liczyc na poczatek jakies 60-80tys.
            Bezrobocie wsrod wykwalifikowanych ludzi jest teraz akurat w Australii bardzo
            niskie. Offshoring do Indii co prawda nadal trwa, ale okazuje sie, ze nie kazdy
            rodzaj pracy mozna tam wyslac i jakosc tego co wraca czasmi pozostawia wiele do
            zyczenia.
            • fakelites Re: Australia - plusy i minusy 25.11.05, 09:15
              Zyjesz w swiecie iluzji... 60-80K na rok (brutto) zarabia w Oz tylko garstka, i
              nie ma wniej Polakow. Ostanim polskiego pochodzenia CEO duzej firmy byl niejaki
              Zyggi Switkowski, ale nie ma sie czym chwalic: dobil firme planami ekspansji do
              Azji, nie majac pojecia o tamtejszym rynku... A bezrobocie w OZ jest akurat
              najwyzsze wsrod osob wysokokwalifikowanych. Jest zas w OZ nawet spore
              zapotrzebowanie na robotnikow, glownie bez kwalifikacji (sprzatanie, usuwanie
              azbestu) i na rzemislnikow, a nie na absolwentow wyzszych uczelni poza
              lekarzami na tzw. zadupiu (outback).
              • evee1 Re: Australia - plusy i minusy 28.11.05, 00:24
                > Zyjesz w swiecie iluzji... 60-80K na rok (brutto) zarabia w Oz tylko garstka, i
                > nie ma wniej Polakow.
                To zadna iluzja, ja zarabiam 75K. Moj maz tak samo i bynajmniej zadne z nas nie
                jest na zadnym kierowniczym stanowisku. A wsrod moich najblizszych znajomych
                jest kilku co zarabia wiecej. Oczywiscie sa tacy co zarabiaja i mniej, ale
                raczej malo ma to wspolnego z ich doswiadczeniem, raczej z rodzajem zawodu jaki
                wykonuja i ilosci doswiadczenia zawodowego, ktore maja.
            • ukejka Re: Australia - plusy i minusy 25.11.05, 13:10
              pracuje w councilu, czyli local government, ale do melbourne raczej sie nie
              bede pchac - wole mniejsze miasta.
              btw, mysle o przerzuceniu sie na prace w policji, jak cos odpowiedniego sie
              trafi wink
              • anna521 Re: Australia - plusy i minusy 25.11.05, 21:18
                Ukejka,
                Trafiaja sie roboty "probation officer" (nie dziw sie, ja ogladam
                zatrudnieniowe strony w calym anglojezycznym swiecie), ale nie wiem czy by Ci
                to odpowiadalo po Twoich robotach w UK. Do policji, tak samo jak do serwisow
                spolecznych, trzeba miec zaciecie. Ja troche tego mam ale i tak wypierniczalam
                stamtad tak szybko jak moglam.
                • ukejka Re: Australia - plusy i minusy 26.11.05, 01:50
                  no mnie troche inny zakres obowiazkow interesuje wink

                  w policji mozna rozne rzeczy robic. mnie "on the beat" nie interesuje, ale stolek w Intelligence jest OK i tam czegos szukam. zwlaszcza czegos gdzie wymagane sa exc IT skills, bo ja nalog jestem...wink
                  • anna521 Re: Australia - plusy i minusy 26.11.05, 08:10
                    ukejka napisała: "stolek w Intelligence jest OK"

                    "Intelligence analyst" jest dosc mocno poszukiwany w Stanach. A jak tutaj to
                    prawdopodobnie tez w Australii. Obywatelstwo australijskie masz od meza wiec
                    mozesz sie zalapac. Powodzenia zycze.
                    • ukejka Re: Australia - plusy i minusy 26.11.05, 22:58
                      heh, wlasnie wyslalam aplikacje - crime analyst wink
                      tzn, tutaj w UK. jeszcze z rok tu chyba pobede...
                      • anna521 Re: Australia - plusy i minusy 27.11.05, 01:21
                        ukejka napisała: "heh, wlasnie wyslalam aplikacje - crime analyst wink"

                        A pozniej latwiej Ci bedzie dostac podobna posade w Australii bo bedziesz
                        miala "experience". Tak trzymaj.
    • legendarny_ertes Plusy? w Australii? 22.11.05, 23:01
      jedynym plusem jest ze mozna pojechac na wakacje i zobaczyc ayers rock
      albo zobaczyc barier reef albo quinsland
      i to wszystko

      poczytaj kagana i zobaczysz co Australia robi z czlowieka
      • ukejka Re: Plusy? w Australii? 23.11.05, 00:42
        jak pojade to zobacze co robi wink
        • bazylia7 Re: Plusy? w Australii? 24.11.05, 10:11
          co do kosztow utrzymania w Perth...

          Jesli nie zalezy Ci na mieszkaniu w prestizowych dzielnicach, to na poczatek
          mozna zaczepic sie w jakims Kenwick czy Thornlie. Mozna tam znalezc 3 brm dom
          do wynajecia za ok 160-250 dolarow. za 150 tygodniowo na tzw. grossery (2
          osoby) da sie mozna calkiem przyzwoicie funkcjonowac (bez ekstrawagancji)
          telefon i inne jakies 50 tygodniowo
          czyli 30 tys rocznie, ok 500 tyg netto, pozwoli Ci funkcjonowac normalnie.
          Jesli bedziesz miala na poczatku jakis wklad na samochod (splaty ok 50
          tygodniowo za te z nizszej polki) to nie musisz zbytnio nadwyrezac oszczednosci
          (w koncu na poczatku trzeba bedzie jakies meble itd.)

          Pterth jest chyba najtanszym miastem, jesli chodzi o wysokosc czynszow
          • ukejka Re: Plusy? w Australii? 24.11.05, 23:48
            w sumie zastanawialam sie nawet nad kupnem domu (skromnego) na poczatek, ale poszlyby na to cale oszczednosci, wiec chyba lepiej cos wynajac zanim staniemy na nogi... no i nie musza byc dzielnice prestizowe wink ani samo Perth - moze byc jakas wioska

            dzieki za info, bazylia smile

            ja zakladam ze oboje bedziemy pracowac - wiec na poczatek chyba na te 2x30 moge liczyc... i jakis uzywany samochod... moze. zobaczymy.
          • anna521 Re: Plusy? w Australii? 25.11.05, 06:19
            Bazylia,
            Cztery osoby moga sie utrzymac za dwa tysiace miesiecznie? Powiedzialabym, ze
            to raj w porownaniu z zachodnim wybrzezem Ameryki Pln. gdybys zechciala
            powiedziec cos o zarobkach w Australii. Na przyklad, jaka jest minimalna placa
            dla legalnych pracownikow (tych bez specjalnych umiejetnosci)? Ile zarabia
            manager sredniego szczebla (zdaje sie ze taki jak Ukejka)? Jak placa rzady lub
            uniwerki?
            Wiem, ze pytam o wiele, ale zastrzelilas mnie tymi dwoma tysiacami i probuje je
            sobie jakos przyswoic. Jak przecietne zarobki tzw klasy sredniej to 30 tysiecy
            rocznie to zyje sie Wam mniej wiecej tak jak w Kalifornii, ale jak macie 40 -
            80 tysiecy jak w Kalifornii to zyjecie jak krolowie.
            • bazylia7 Re: Plusy? w Australii? 25.11.05, 11:18
              anna521 napisała:

              > Bazylia,
              > Cztery osoby moga sie utrzymac za dwa tysiace miesiecznie?

              nie wiem czy cztery..
              czynsze w Perth sparwdzilam z ciekawosci, proponuje zajrzec na
              www.realestate.com.au (Kenwick i Thornlie to po prostu dzielnice na obrzezach
              miasta, wiedzialam z opowiesci ze sa niedrogie i znam je z odwiedzin u
              znajomych - calkiem przyzwoite))

              co do zarobkow - np. nauczyciel (z doswiadczeniem z Polski, zaliczonym tu do
              prawie najwyzszej'grupy uposazeniowej') zarabia(w qld) ok 60 tys rocznie, na
              reke 45 tys

              nie mam pojecia o minimalnej placy
              wiem ze zasilek to ok 300 tygodniowo na dwie osoby (+ dodatek na dzieci) -
              czyli ok 15 tys rocznie

              manager - zalezy gdzie... od 45 do 100 i wiecej rocznie, zalezy od branzy,
              szczebla, miejsca itd


              jak sie nie jest nastawionym na 'gime job' to mozna na kontraktach wyciagac ok
              60=100 na godzine. W outbacku kaza pracowac 50-70 godzin tygodniowo (przelicz
              sobie) - trzeba byc dobrym fachowcem

              piszac 30 tys dla klasy sredniej jakia walute masz na mysli?
              30 tys australijskich to nie jest kalsa srednia, niestety

              jesli w urzedzie podatkowym powiesz ze jestes nauczycielem (zarobki 30-60 tys)
              to cie klasyfikuja jako 'low income' ')
              • anna521 Re: Plusy? w Australii? 25.11.05, 20:02
                Bazylia,

                Dziekuje za wyjasnienia. Wlasnie o cos takiego Cie poprosilam. Nawiazywalam do
                lokalnych walut (place i ceny) wiec nie mialo znaczenia czy rozmawiamy o
                australijskim czy US dolarze.

                Zasilek macie niski wobec opisanych przez Ciebie kosztow, ale i tak duzo wyzszy
                niz ten w USA. W Kaliforni baza to 540 miesiecznie na dwoje rodzicow z jednym
                dzieckiem (tabele "eligibility") a koszty zycia sa wyzsze o jakies 50%. "Entry
                level" roboty placa 6 - 8 na godzine wiec mlodzieniec po high school lub nowy
                imigrant nie ma szans na oplacenie samodzielnego mieszkania. Food stamps tez
                nam tu tna pomimo silnego nacisku lobby rolniczego na utrzymanie tego zasilku.
                Zasilki dla ludzi bez dzieci tutaj praktycznie nie istnieja a "unemployment
                benefits" trwaja przez szesc albo dziewiec miesiecy (zasilki znam bo kiedys
                pracowalam w "social services" i mam tam troche przyjaciol, "unemployment" znam
                tylko z gazet). Jak masz powazne klopoty zdrowotne, to mozesz sie starac o SSI,
                ale to zabiera przynajmniej rok czasu.

                To byla zazdrosc. Teraz przechodze do pozytywow. Z tego co napisalas to nasza
                wyksztalcona emigracja moze sobie zyc jak krolowie w Australii jezeli uda im
                sie zalapac prace. Na zachodnim wybrzezu Ameryki Pln. mozemy sobie zyc tylko
                jak rycerze (te cholerne ceny domow i koszty przejazdow do pracy) nawet po
                wielu latach doskonalej pracy. Na przyklad, australijski nauczyciel ma sie duzo
                lepiej niz kalifornijski (16.5 na godzine i wyzsze wydatki niz w Australii).
                Long live Australia.

                No ale nawet i w skapym US jest duzo lepiej niz w obecnej Polsce. Tam jak ktos
                ma dobre powiazania to moze sobie zyc jak krol, ale reszta ludzi niestety
                dziaduje.
              • fakelites Re: Plusy? w Australii? 27.11.05, 08:34
                Nıe oszukuj forumowıczow! Na dobre posady w OZ nıe moga lıczyc nawet Anglıcy!
                www.geocities.com/endeavour_uksa/survey.html
                A ty wmawıasz Polakom, ze znajda tam prace w management. Moze w zarzadzanıu
                lokalnym szaletem, ale nıe wyzej!
            • downunderguy Re: bez zachwytow...srednio na jeza... 26.11.05, 01:06
              mlodzi wyksztalceni ozz uciekaja za chlebem do usa i uk-sydney-sredni zarobek
              to cos ponizej $50grant-jest to wystarczajaco na dziadowska dzielnice i
              samochod-luiza expert-cos lepszego-wschonie dzielnice to trzeba miec razy 2-
              praca ciagle boom ale dla dobrych wykwalifikownych-dla emigranta najlepszy
              pierwszy przystanek w ozz to sydney-najwiecej mozliwosci-ciemnogrodzanie pisza
              o adelide i perth-to pierwsze to koscioly to drugie to nic-w obu mimo boom
              chroniczny brak pracy-no i sydney plaze, plaze...i wkrotce gej ilesb juwenalia
              i jest wszystko dla ciala i duszy...no i my czekamy na nowych mlodych i
              pieknych zeby ich skonsumowac...zapraszamy
          • fakelites Re: Plusy? w Australii? 25.11.05, 09:16
            Perth ma niskie (relatywnie) czynsze bowiem:
            - jest na granicy pustyni i niedlugo zabraknie tam wody, albo bedzie bardzo
            droga.
            - nie ma tam pracy.
    • rockandpole Re: Australia - plusy i minusy 24.11.05, 10:17
      dostaniesz plus - jak kupisz bilet, a minus - jak go wykorzystasz
      • footlongclitoris chyba mialo byc 24.11.05, 19:10
        dostaniesz plus jak kupisz bilet a minus jak go NIE WYKORZYSTASZ
    • fakelites Re: Australia - plusy i minusy 24.11.05, 13:36
      1. Praca dla imigrantow: tylko w uslugach na podrzednych stanowiskach, a wiec
      malo platna za to ciezka i czesto niebezpieczna.
      2. Dobre zarobki tylko dla anglosasow.
      3. Mieszkania drogie, chyba ze w slumsach albo 50 km od centrum.
      4. Zywnosc droga i niesmaczna.
      5. Powodzenia!
      • ukejka Re: Australia - plusy i minusy 24.11.05, 23:52
        dzieki!
        doceniam Twoj optymizm big_grin

        domyslam sie ze sam miales ciezke poczatki. coz, niektorym wszystko przychodzi z latwoscia a inni... zostaja pesymistami do konca zycia tongue_out

        (zakladasz ze jestem Polka bo pisze po polsku?)
      • fakelites Re: Australia - plusy i minusy 27.11.05, 08:34
        www.geocities.com/endeavour_uksa/survey.html
    • anna521 Re: Australia - plusy i minusy 24.11.05, 18:57
      fakelites
      Jackowi Kaczmarskiemu przyprawiono tyle geb, oskarzono o tyle niegodziwosci, ze
      jedno wiecej lub mniej oskarzenie nie ma wiekszego znaczenia.
      Plujesz jadem, fakelites. Pocieszam sie, ze Twoj jad zniknie stad za pare dni a
      utworami Kaczmarskiego beda sie zachwycac nasze dzieci i wnuki.
      Lubie sie klocic, ale nie przesadzajmy. To co Ty tu produkujesz to stek pomyj.
      Rozumiem, ze swieta moga wyzwalac depresje, ale dlaczego nas nia obdzielasz
      zamiast strzelic sobie setke i pojsc spac? Czym Ci sie tak narazilismy?
      • fakelites Jakie swieta? 25.11.05, 08:59
        Ostatnie byly na poczatku listopada, nastepne 25 grudnia!
    • luiza-w-ogrodzie fakelites to Kagan 24.11.05, 23:25
      fakelites to Kagan (info dla tych, ktorzy nie rozpoznali stylu).

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • anna521 Re: fakelites to Kagan 25.11.05, 06:05
        luiza-w-ogrodzie,
        Styl rozpoznalam, ale ja szanuje anonimowosc tego forum i nie chce sie wdawac w
        zmiany nickow lub wyciaganie osobistych spraw.
        Przykro mi, ze mnie ponioslo wobec fakelites. Oburzyla mnie zolc tego
        forumowicza bo mialam na glowie rodzine i nie chcialam im psuc swiatecznego
        humoru czyjas zolcia. Zatem odreagowalam to na tym forum. Obiad wyszedl
        smaczny, humory dopisaly, i teraz moge znowu podejmowac wyzwania fakelites.
        Zwrociles uwage na znaczenie tego nicku? Czy to mowi, ze jego wlasciciel jest
        ta udawana elita, czy ze jego czytelnicy?
    • fakelites Re: Australia - plusy i minusy 25.11.05, 09:38
      www.geocities.com/endeavour_uksa/survey.html
      Anglophobia costs Australia $millions

      • rockandpole Australia - minus 26.11.05, 00:28
        powody emigracji z Australii sa rozne - to nie homophobia wygnala stad Barrie
        Kosky'ego

        nie ma nadzieji na sztuke w Australii... twierdzi dyrektor teatralny -
        uciekinier z Australii (i to pomimo ze zyd i gej)

        in Australia it is a crime to be sad

        One half of the country was vibrantly alive, due to "the great multicultural
        experiment that worked". The other half, though, was "horrible warm tea and
        biscuits, devoid of passion, devoid of intellectual inquiry, devoid of soul".


        www.smh.com.au/news/arts/kosky-why-australia-doesnt-trust-the-arts/2005/11/25/1132703370488.html




        • okularnik111 Re: Australia - minus 26.11.05, 01:00
          rockandpole napisał: "in Australia it is a crime to be sad"

          To samo jest w Kaliforni, ale mnie wlasnie sie to przydarzylo w trakcie
          odpowiedzi do Bazylia (osobiste sprawy). Pocieszcie mnie, dziatki, chocby
          bluzgajac bo nawet i bluzgi oderwa mnie od moich wlasnych klopotow.

          • anna521 Re: Australia - minus 26.11.05, 01:05
            Oops,
            Wydalam mojego nicka z innego forum (to ten smutek). Teraz juz wiecie o mnie
            wszystko co wiadomo na forum GW.
            • downunderguy Re: Australia - minus 26.11.05, 01:26
              mlodzi wyksztalceni ozz uciekaja za chlebem do usa i uk-sydney-sredni zarobek
              to cos ponizej $50grant-jest to wystarczajaco na dziadowska dzielnice i
              samochod-luiza expert-cos lepszego-wschonie dzielnice to trzeba miec razy 2-
              praca ciagle boom ale dla dobrych wykwalifikownych-dla emigranta najlepszy
              pierwszy przystanek w ozz to sydney-najwiecej mozliwosci-ciemnogrodzanie pisza
              o adelide i perth-to pierwsze to koscioly to drugie to nic-w obu mimo boom
              chroniczny brak pracy-no i sydney plaze, plaze...i wkrotce gej ilesb juwenalia
              i jest wszystko dla ciala i duszy...no i my czekamy na bialych nowych mlodych i
              pieknych zeby ich skonsumowac...moda na skosnookich minela jest juz ich za duzo-
              obsluguja tylko stare cioty z public service - sledzcie jak stare cioty/public
              service z melbourne zazarie walcza o pardon dla cross vietnam/angol w
              singapurze... - zapraszamy

              • rockandpole Re: Australia - fuj!! 26.11.05, 01:45
                zalecialo mi ekskrementem crying(
    • anna521 Re: Kaczmarski 25.11.05, 09:58
      Daj se siana z Jackiem Kaczmarskim. Facet nie zyje wiec nie moze sie obronic od
      Twoich zarzutow. Ja tam nie zaluje, ze dolozylam sie do jego funduszu
      zdrowotnego. Szkoda, ze nie udalo mi sie przedluzyc w ten sposob jego zycia,
      ale ciesze sie, ze moje pieniadze pomogly kobiecie, ktora on kochal i ktora sie
      nim opiekowala kiedy on tego potrzebowal.
      Twoj tekst o solidarnosciowej agitce Kaczmarskiego wskazuje na to, ze nie udalo
      Ci sie zrozumiec co Kaczmarski pisal. Jak juz tak bardzo sie tego czepiasz to
      zajrzyj do jego albumu "pochwala lotrostwa".
      Mnie nie interesuje kim byli przodkowie tego tworcy. Interesuje mnie jego
      sposcizna. Jedyne co moge tu powiedziec to wyrazic zal, ze on nie mial wiecej
      czasu na napisanie wiecej. Ten facet rozwijal sie do swojego ostatniego
      momentu. Porownaj to z tym co Ty wyrabiasz na tym forum.
    • anna521 Re: Down Under GEY? (NO TEXT) 27.11.05, 08:55
      Zaczynam rozumiec dlaczego forumowicze tak sie wkurzaja na Kagana. Mnie tu nie
      chodzi o jego upierdliwosc, ale jego negatywny stosunek do wszystkiego o czym
      sie tutaj pisze naprawde doluje. Pfuj, po przeczytaniu tych kilku wpisow
      fakelites czuje sie tak jakbym przegrzebala kilka smietnikow. Lubie sie klocic
      ale nie lubie dolowania. Wycinam fakelites z mojego serwera. Niech on sie tu
      kloci sam ze soba.
    • fair_dinkum Cos sie wam podup.ylo, drodzy dyskutanci! 27.11.05, 16:59
      Wszystkich "znawcow" Australii ktorzy tam nigdy nie byli zapewniam ze nie
      wiedza o czym pisza.

      Wszystkich malkontentow ktorzy byli, ktorym sie nie powiodlo bo zasilki ktore
      dostawali nie wystarczaly na dwukrotne w roku wyjazdy do Europy czy na Bali,
      ktorym sie nie chcialo schylic zeby podniesc pieniadze ktore leza na ulicy (bo
      plastikowe??),i ktorzy wyjechali, zapewniam ze dobrze zrobili.

      Wszyskich ktorzy sa w Australii i im sie tu nie podoba usilnie zachecam do
      jaknajszybszego wyjazdu.

      Dla reszty z nas Australia to najlepsze miejsce pod sloncem i do zycia i do
      zabawy. Fair dinkum.

      Teraz ide do Luizy na truskawki
      • ukejka Re: Cos sie wam podup.ylo, drodzy dyskutanci! 27.11.05, 18:11
        tu (w UK) jest to samo - ludzie ktorzy nie potrafia sie znalezc w "normalnej" rzeczywistosci albo wracaja do kraju, albo narzekaja ze sa dyskryminowani... i oczywiscie kazdemu odradzaja przyjazd do UK - bo tutaj nie mozna pracowac w zawodzie, itd.
        oczywiscie ze mozna smile

      • luiza-w-ogrodzie Re: Cos sie wam podup.ylo, drodzy dyskutanci! 28.11.05, 01:17
        fair_dinkum napisał:

        > Wszystkich "znawcow" Australii ktorzy tam nigdy nie byli zapewniam ze nie
        > wiedza o czym pisza.
        >
        > Wszystkich malkontentow ktorzy byli, ktorym sie nie powiodlo bo zasilki ktore
        > dostawali nie wystarczaly na dwukrotne w roku wyjazdy do Europy czy na Bali,
        > ktorym sie nie chcialo schylic zeby podniesc pieniadze ktore leza na ulicy
        >cryingbo plastikowe??),i ktorzy wyjechali, zapewniam ze dobrze zrobili.

        > Wszyskich ktorzy sa w Australii i im sie tu nie podoba usilnie zachecam do
        > jaknajszybszego wyjazdu.
        >
        > Dla reszty z nas Australia to najlepsze miejsce pod sloncem i do zycia i do
        > zabawy. Fair dinkum.
        >
        > Teraz ide do Luizy na truskawki

        Fair dinkum,
        krotko i BARDZO na temat. Podzielam Twoje zdanie. A Kaganowi niech ktos
        wepchnie do paszczy zalegle pastylki bo zaleje to forum zolcia

        PS Truskawki czekaja :oD

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie

        ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
        • anna521 Re: Cos sie wam podup.ylo, drodzy dyskutanci! 28.11.05, 04:29
          luiza-w-ogrodzie,
          Moglabym sie zalapac na te truskawki? Obiecuje przyniesc bita smietane...
          Odzywam sie tylko po to aby Ci powiedziec, ze lubie Twoje wpisy, nawet jak mnie
          krytykujesz. Jak Cie Kaganowski denerwuje to go zwyczajnie wytnij. Po co
          przebijac sie przez ten smietnik? To niesmiala sugestia. Pozdrawiam.
          • luiza-w-ogrodzie Do Anna521 28.11.05, 04:52
            anna521 napisała:

            > luiza-w-ogrodzie,
            > Moglabym sie zalapac na te truskawki? Obiecuje przyniesc bita smietane...

            Nie wiem, czy truskawek wystarczy dla wszystkich chetnych - dopiero sie zaczelo
            pierwsze letnie owocowanie a to sa mlode krzaczki, polroczne ;o)

            > Odzywam sie tylko po to aby Ci powiedziec, ze lubie Twoje wpisy, nawet jak
            mnie krytykujesz.

            Dziekuje. A gdziez to Ciebie krytykowalam? Jest tyle Ann z numerkami, ze sie
            pogubilam do ktorej pisalam i co.

            >Jak Cie Kaganowski denerwuje to go zwyczajnie wytnij. Po co
            > przebijac sie przez ten smietnik? To niesmiala sugestia. Pozdrawiam.

            Nie nadazam dodawac wszystkich nickow Kagana do listy wrogow, na ktorej sa
            nicki, ktorym dalam ignora. Kagan to bardzo szybko mnozacy sie troll.

            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie

            ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          • antypodzianin o truskawkach zapomnij 28.11.05, 09:59
            chyba ze Luiza wyhoduje je w doniczkach w pokoju.. w Australii truskawki z
            ogrodkow wychodza karlowate i kwasne (to nie Kanada czy Polska), ale za to
            klimat na pomidory jest fantastyczny - rodza sie piekne i ogromne, tyle ze w
            kazdym robaki
            • starywiarus Re: o truskawkach zapomnij 28.11.05, 13:00
              antypodzianin napisał:

              > chyba ze Luiza wyhoduje je w doniczkach w pokoju.. w Australii truskawki z
              > ogrodkow wychodza karlowate i kwasne (to nie Kanada czy Polska), ale za to
              > klimat na pomidory jest fantastyczny - rodza sie piekne i ogromne, tyle ze w
              > kazdym robaki

              U mnie w ogródku rosną (odmiana Grosse Lisse), piękne i wielkie, i jakoś nie mają robaków.
            • luiza-w-ogrodzie Re: o truskawkach zapomnij 28.11.05, 23:09
              antypodzianin napisał:

              > chyba ze Luiza wyhoduje je w doniczkach w pokoju.. w Australii truskawki z
              > ogrodkow wychodza karlowate i kwasne (to nie Kanada czy Polska), ale za to
              > klimat na pomidory jest fantastyczny - rodza sie piekne i ogromne, tyle ze w
              > kazdym robaki

              W jakim ogrodzie widziales kwasne i karlowate truskawki? Pewnie u kogos, kto
              ich nie nawozil i nie wiedzial, ze tylko mlode krzewy (do trzech lat) rodza
              duze owoce, potem karlowacieja. A moze to byly poziomki? Tyle ze poziomki tez
              sa slodkie. Truskawki mozna hodowac w wiszacych koszach na zewnatrz - odpada
              wowczas problem slimakow. Wlasciwie jedyna, co szkodzi truskawkom to possumy i
              magpies. Przykrywam truskawki drucianymi koszykami i zadne zwierze mi ich nie
              wyjada.

              Pozdrawiam
              Luiza-w-Ogrodzie

              ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              • antypodzianin Re: o truskawkach zapomnij 29.11.05, 07:25
                i po co sie tyle meczyc, truc slimaki, zatruwac glebe, a pozniej zjadac
                truskawki gorszej jakosci od tych ze sklepucrying(
        • starywiarus Re: Cos sie wam podup.ylo, drodzy dyskutanci! 28.11.05, 12:59
          luiza-w-ogrodzie napisała:

          > fair_dinkum napisał:
          >
          > > Wszystkich "znawcow" Australii ktorzy tam nigdy nie byli zapewniam ze nie
          >
          > > wiedza o czym pisza.




          > Fair dinkum,
          > krotko i BARDZO na temat. Podzielam Twoje zdanie. A Kaganowi niech ktos
          > wepchnie do paszczy zalegle pastylki bo zaleje to forum zolcia
          >
          > PS Truskawki czekaja :oD
          >
          > Pozdrawiam
          > Luiza-w-Ogrodzie
          >
          > ><crying(((?>`?.¸¸.?´?`?.¸¸><crying(((
          > ?>


          Równieź zgadzam się całkowicie. Kagan przed udaniem się na [----], wyrażnie mieszkał w jakiejś innej
          Australii niź wielu tu obecnych, a odmowa przyjęcia do australijskiej dyplomacji wyraźnie pomieszala
          mu zmysły. Z tabletkami to pomysł taki sobie, bo tego, co ma Kagan, zasadniczo się nie daje leczyć,
          można tylko trochę stabilizować i łagodzić objawy.
    • ukejka Re: Australia - plusy i minusy 27.11.05, 18:04
      fakelites, pie..sz jak potluczony.
      podobno paranoje czasami mozna leczyc - powodzenia.
    • starywiarus Re: fakelites to Kagan 28.11.05, 12:53
      fakelites napisał:

      > Ja sie tam na takie ataki nie gniewam. Zobacz co tu sie pisze na tym forum o
      > mnie, a zrozumiesz, ze absolutnie nie mam do ciebie zalu o nic!
      > I przeczytaj moj nick FONETYCZNIE, a zrozumiesz ze wyraza on ma opinie o tzw.
      > elitach (tzw. f__k word), a nie o forumowiczach, ktorzy do elit nie naleza
      > (elity olewaja tzw. publike i nie pisza na takich ogolnodostepnych forach)...
      > Pozdr.

      Znaczy, po polsku jesteś p.i.e.r.d.e.l.i.t.a? Tyz piknie, i w dodatku dekwatnie do jakości wypowiedzi.
      • anna521 Re: fakelites to Kagan 28.11.05, 13:00
        starywiarus,
        Daj se spokoj. Ja wycielam Kaganowskiego w mojej wyszukiwarce i ciesze sie
        swietym spokojem. I Tobie i innym forumowiczom takiego zycze.
    • ukejka Re: Australia - plusy i minusy 28.11.05, 16:18
      fajnie ze sie tyle ludzi wypowiada, a jeszcze fajniej ze niektorzy nawet na temat :o)

      ja sie jeszcze tylko zastanawiam... czy mnie klimat i fauna nie wykoncza surprised
      • luiza-w-ogrodzie Klimat i fauna 28.11.05, 23:05
        ukejka napisała:

        > fajnie ze sie tyle ludzi wypowiada, a jeszcze fajniej ze niektorzy nawet na
        temat :o)
        >
        > ja sie jeszcze tylko zastanawiam... czy mnie klimat i fauna nie wykoncza surprised

        Strefe klimatyczna mozesz sobie wybrac - Australia jest wielka. Najwieksze
        miasta sa na wybrzezu a stolica w gorach. Po wiecej informacji o klimacie
        popatrz na: www.bom.gov.au Nie lubie lata w Sydney bo jest bardzo parne
        i nawet temperatura 30 stopni wydaje sie wowczas nieznosna, ale bedac na
        pustyni spokojnie funkcjonowalam przy 40 stopniach. W domach, biurach i
        komunikacji publicznej jest klimatyzacja, wiec jakos przezyjesz...

        Z australijska fauna to przesada dla turystow. Mieszkajac w Sydney nigdy nie
        widzialam tu weza ani jadowitych pajakow (ktore mieszkaly w moim ogrodzie, ale
        chyba siedzialy w swoich norkach caly dzien). Rekiny i krokodyle zjadaja tylko
        surferow i turystow :oD

        Poczytaj dla rozrywki www.aph.gov.au/Senate/pubs/pops/pop38/c04.pdf

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie

        ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
    • anna521 Gratulacje 29.11.05, 07:39
      Ukejka,
      Gratuluje powodzenia watku. Stowa wpisow na forum polonia to osiagniecie.
      Mnie tu juz nie znajdziesz, nie umiem sie poruszac w tak duzych watkach, ale
      pozostaje wiernym kibicem.
      • ukejka Re: Gratulacje 29.11.05, 12:20
        no ja to w ogole mam problemy w poruszaniu sie na tak wielkim i przestarzalym
        (forma) forum... big_grin ale jak widac duzo ludzi tu bywa wiec zle nie jest wink
        • annna521 [...] 01.12.05, 12:58
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • scotch_jew Re: Australia - plusy i minusy 27.12.05, 11:33
      Raczej same MINUSY!
    • nadau NAJWIĘKSZY PLUS Australii !!! 27.12.05, 13:46
      Największym plusem Australii jest to, że przygarnęła do siebie największe ofermy
      i największych nieudaczników z RP, dzięki czemu kraj mógł sie oczyścić ze szmat
      i wrogów.
      • ozpol A Ty gdzie jestes "udaczniaku" i debilku?? 27.12.05, 23:59
        nadau napisał:

        > Największym plusem Australii jest to, że przygarnęła do siebie największe
        oferm
        > y
        > i największych nieudaczników z RP, dzięki czemu kraj mógł sie oczyścić ze
        szma
        > t
        > i wrogów.


        Polska jest krajem nieograniczej produkcji debili i "udaczniakow" jak widac po
        politykach i tych co ich wybieraja. A wpisy na tym Forum sa najlepszym dowodem
        tych "udanych" ...
        W Oz jak wszedzie jest roznie i w kazdej grupie polonijnej trafi sie "Kagan"
        lub "nadau"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka