Dodaj do ulubionych

O k..a, Generacja NIC...

12.12.02, 17:10
Mielismy przyjsc i przyniesc ze soba jakas nowa mysl. Cos podwazyc, wykopac i
zasadzic nowe, nieznane jeszcze rosliny, które sami wymyslilismy, i odcisnac
na powierzchni niewidzialna reke. Tymczasem jedyna alternatywa, jaka
znalezlismy dla swiata doroslych, sa narkotyki - pisze Dorota Maslowska.
Kolejny glos w dyskusji o "Generacji Nic"



Spotkalam kolegów. Jeden jest spuchniety, niewyrazny, zamazany. Jeden: tu nie
ma nic do roboty, a Drugi na to: to ich wina. To wszystko ich wina. Mieli
jakies pieniadze, wiec piwo i hasz, i caly dzien przewlekli przez szpary w
lawkach, przez plyty chodnikowe, pomniki, krawezniki, ulice. Slady ich butów
na podlogach jakichs autobusów zamazane, zatarte, nie wiedza, gdzie byli, nie
wiedza, co robili, bylo slonce, bylo za jasno. Dealer mieszka przy banku,
jego babcia smazy jajecznice, wola: klienci przyszli. Jeden opowiada, jak
niewidomy chlopiec, braciszek dealera czy kuzyn, dotykal go w bluze. - To
skóra? - pytal, pukajac. To skóra czy sciana? Boli cie, jak pukam? Leci ci
krew, jak pukam?

Jeden mówi: za duzo przypalam. Znowu dzisiaj paliles? - pytam. Tak. Ale
jestes glupi - mówie. Wiem, przede wszystkim za duzo pale, a poza tym nic nie
robie, ale przede wszystkim za duzo pale.

On wyglada tak samo jak wczoraj. O Boze, jak jest zle, jak jest strasznie
zle. Rozmowa, nowy jezyk, który zwija sie tylko w zle, boli, zle, kurwa,
kurwa, o kurwa, ja pierdole, który sam sie ze soba placze, sam sie ze soba
caluje i sam sie zagryza. On mówi: "trzeba wyjechac, trzeba stad wyjechac, bo
nie, juz dluzej tu nie wytrzymam, codziennie otwieraja sie usta i wylatuje
nowa, bardziej jeszcze jednolita banka, bo nie, ja chodze, jaramy w tym samym
miejscu, wchodze do sklepu, prosze o te sama gume, sprzedawca tym samym
gestem kladzie gume na tym samym mleku, brzeka ta sama, odliczona suma
pieniedzy, o kurwa, musze stad wyjechac, a wiesz, czasami mam wrazenie, ze
zaraz poobcinam te kable, komputer i telefon i przestane podnosic rolety,
obetne antenki, mam codziennie wrazenie, ze nie wstane, stara bedzie drzec
morde - obiad, a ja bede tylko mówil: odwal sie, nie widzisz, ze leze,
wlasnie leze i nie moge sie oderwac. Moze zalatwic sobie jakiegos psa i
zamknac sie z nim w pokoju na kilka dni, nie otwierac drzwi ani okna, niech
sra. Ja zrobie sobie obiad, cos, czego najbardziej nienawidze, moze sledzie,
mnóstwo sledzi i zrzygam sie na siebie. A potem potniemy sobie wszystkie
swoje ubrania, kupimy nowe, poobszywamy je tysiacem metek, adidas, adidas i
nike".

Trawa. To nie jest podpunkt ich autodefinicji, to jest samo jej centrum i
kazdy wyraz bedzie zawieral te litery, kazde slowo bedzie zaczynalo sie na T
i konczylo na A. Wszystko zaczyna sie od kolowania pieniedzy, a konczy na
siedzeniu na lawce. Na wszystkie pytania moga odpowiedziec: pale trawe.
Jakiej sluchasz muzyki i jakie czytasz ksiazki? - pale trawe. Czym sie
zajmujesz w czasie wolnym i jakie masz zainteresowania? - pale trawe. Co
lubisz? - pale trawe. Jakie masz poglady polityczne? - pale trawe. Jak mysle
o przyszlosci, to wiem, ze nic nie bedzie, a jak pale trawe, to moge o tym
nie myslec.

Nie maja pieniedzy, ale ich definicja tego nie uwzglednia. Bo gdyby mieli
pieniadze, zmienilyby sie wylacznie rekwizyty: kupowaliby piguly, drinki ze
zlota slomka i rozbijali sie po miescie samochodem. A gdyby przestali
dorabiac w Auchan, staliby na rynku i stukali na tanie wino. To sa mlodzi
ludzie i nie chodzi o cene i gatunek wstawianej protezy, ale o sam fakt
koniecznosci jej wstawienia. W bezbronnie nagie dziaslo, z którego albo w
któryms momencie cos bezpowrotnie wypadlo, albo w którym od poczatku nie bylo
zawiazków niczego i z którego nic juz nie wyrosnie.

Mielismy przyjsc i przyniesc ze soba jakas nowa mysl. Cos podwazyc, wykopac i
zasadzic nowe, nieznane jeszcze rosliny, które sami wymyslilismy, i odcisnac
na powierzchni niewidzialna reke. Tymczasem jedyna alternatywa, jaka
znalezlismy dla swiata doroslych, sa narkotyki. Jedyny nasz spisek, jedyna
partia, która zglosimy do Sejmu, jedyny sprzeciw. Jedyne, co zdazylismy
wspólnie ustalic, i jedyne, o co jestesmy sklonni walczyc.

Reszta sil rewolucyjnych idzie na bojówki faszystowskie i wegetarianskie,
promocje anarchii na wlepkach zdobiacych autobusy. Na walke o wyzwolenie
cierpiacego miesa i konkursy w udzielaniu pierwszej pomocy. To sa juz ulamki
procent, a reszta idzie z doroslymi pod ramie zglosic sie w okienku po
pieniadze, administracja i administracja, zarzadzanie i zarzadzanie. Narodowy
dyskurs na temat zawartosci szczurzego kalu w zbozu i tytulów magisterskich
polityków ogladamy z zazenowaniem jak rodziców wyrywajacych sobie jedzenie
przy kolacji. Kiedys ktos dziwil sie, ze szukam czegos w "Gazecie Wyborczej",
powiedzial: "w ogóle nie biore tego do reki, bo jak czytam, co oni robia, to
chce to wszystko podpalic".

Niedawno moje kolezanki w jasny, letni wieczór sprejem domalowaly figurce
Matki Boskiej stojacej przed jednym z kosciolów penis. To brzydko wygladalo,
to zostalo zamazane. "Niby to zrobilam, ale tego nie bylo" - tlumaczyly
mi. "Jak to malowalam, to o nic mi nie chodzilo i nic nie czulam, ze to kogos
moze jakos oburzyc; tego przeciez nie bylo". "Ale po co?". "No jak: po co. Po
nic. Po to, po co wszystko inne".

Sluchalam tego i wiedzialam, ze moje argumenty, ze to i to, i ze czyjes
uczucia sa bezwladne wobec jej argumentów. Albo wobec ostentacyjnego ich
braku. Wiedzialam, ze to, co ona mówi, to jakas prawda. O nas. Po nic - po
nic, czyli jak wszystko inne. Jakas prawda, która jeszcze nie do konca wyszla
na swiatlo dzienne, a która dopiero sie okaze.

To sa mlodzi ludzie, to idzie mlodosc. "Pokolenie najmlodsze, pokolenie
oczywiscie kompletnie stracone, bo do cna znieprawione przez telewizje,
narkotyki, internet oraz wilczy polski kapitalizm". A wiec mówi sie o nas ze
smutna mina i z tasmociagu szkoly sredniej i studiów wychodzimy z
etykietka "pokolenie stracone", "generacja nic", "generacja po nic". Zestaw
argumentów jest staly. Internet, komputer i telewizor - osobny swiat plynacy
w kablach, zlepek schematów z kolorowego plastiku, rozswietlajacy okna
wiezowca w zgodnym rytmie, na którym zostalismy wyhodowani. Narkotyki i
stroboskopy jak barwne solaria nadajace skórze niezwykly, supermodny odcien
blekitu lub zieleni. Mam 19 lat i tez to wiem. Ze nie trzeba zyc, wystarczy
jesc, ze nie trzeba zyc, bo zycie dzieje sie w telewizji. Ze wystarczy klikac
myszka, by pokazaly sie kolejno: kobieta, mezczyzna, dziecko, nóz, widelec.
Ze jedynym problemem jest odszukanie skutecznej metody jedzenia tak, zeby
jesc duzo, szybko, w przyjemnej atmosferze, lepszy telefon komórkowy,
administracja i administracja, zarzadzanie i zarzadzanie, finanse i finanse,
lokale, znajomosci, jak najwiecej numerów w telefonie, jak najbardziej
kolorowe drinki. Streszczenia lektur szkolnych, cala literatura i sztuka, i
wszystko, co mialo byc pod spodem, sprowadzone do praktycznego zestawu trzech
pojec i pieciu definicji w niewielkiego formatu ksiazeczce. Wielkie
streszczenie rzeczywistosci, które dostalismy w promocji, a które wyciagamy w
bardziej kluczowych momentach.

Urodzilismy sie na poczatku lat osiemdziesiatych. Dokonujacy sie w Polsce
przelom jest dosc mglistym wspomnieniem. Kojarzy sie raczej z gwaltownie
podsunieta pod nos kolorowanka, zestawem dwóch ilustracji z dopisanym
entuzjastycznie duzym drukiem poleceniem "znajdz 10 szczególów rózniacych
obrazki".

Puszki po blyszczacych, zagranicznych napojach pielegnowane skrzetnie,
trzymane w meblosciankach za szyba, eksponaty z dalekich wycieczek do
lepszych krajów okazaly sie nagle czyms, co mozna kupic, opróznic, zgniesc i
wyrzucic.

Opalone sucze ciala lalek Barbie, Myszka Miki i Kaczor Donald, frytki w
szeleszczacych opakowaniach, plastikowe sztucce, wszystko to, co stalo
dotych
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka