Dodaj do ulubionych

ARCHITEKCI w Australii

IP: *.lancut.sdi.tpnet.pl 12.06.03, 12:08
Szanowni internauci !
Interesuje mnie sytuacja architektów australijskich, polskich w Australii.
Sytuacja na rynku projektowym oraz standarty wykonywania pracy. Jakie są
szanse znalezienia pracy w branży dla polskiego architekta z Part 1 i 2 RIBA
+ upr. IA na rynku australijskim? Czy ktoś z szanownych kolegów przeszedł
długą drogę otrzymania wizy emigracyjnej? Czekam na cenne informacjie, czy
sugestie?
kk701@wp.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: Cagan Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.its.unimelb.edu.au 12.06.03, 12:58
      Gość portalu: kk701 napisał(a):
      Szanowni internauci !
      Interesuje mnie sytuacja architektów australijskich, polskich w Australii.
      Sytuacja na rynku projektowym oraz standarty wykonywania pracy. Jakie są
      szanse znalezienia pracy w branży dla polskiego architekta z Part 1 i 2 RIBA
      + upr. IA na rynku australijskim? Czy ktoś z szanownych kolegów przeszedł
      długą drogę otrzymania wizy emigracyjnej? Czekam na cenne informacjie, czy
      sugestie?
      kk701@wp.pl
      C: Niech ci przestroga bedzie los dunskiego architekata, co zaprojektowal opere
      sydnejska. Poczytaj cos na ten temat. Obecnie nie trzeba architektow w OZ, bo
      buduje sie glownie w/g typowych projektow, a do ich tzw. customization
      wystarczy dobry technik budowlany czy kreslarz ze znajomoscia CAD...
      Ogolnie: w OZ im nizsze kwalifikacje, tym wieksze szanse na znalezienie pracy...
      Cagan
      • jot-23 Re: ARCHITEKCI w Australii 12.06.03, 15:36
        kagan zapomnial dodac, ze aby dostac jakakolwiek dobra prace w australii,
        trzeba byc pedalem! aha i uwazaj na loan sharks!
        • prawdziwagadula Re: ARCHITEKCI w Australii 12.06.03, 18:22
          jot-23 napisa?:

          > kagan zapomnial dodac, ze aby dostac jakakolwiek dobra prace w australii,
          > trzeba byc pedalem! aha i uwazaj na loan sharks!

          kagan to pedal czy loan shark?
          • Gość: Cagan Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.lib.latrobe.edu.au 17.06.03, 12:38
            prawdziwagadula napisała:

            jot-23 napisa?: kagan zapomnial dodac, ze aby dostac jakakolwiek dobra prace
            w australii, trzeba byc pedalem! aha i uwazaj na loan sharks!
            C: Dla lesbijek i pedofili tez jest sporo synekurek!

            nieprawdziwagadula to zas to pedal cum loan shark sad

    • Gość: kk701 Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 20:35
      Panowie !
      John Utzon to wielki człowiek, odznaczony w tym roku architektonicznym Noblem,
      zresztą słusznie należącym się mu choćby za operę. F. O. Gehry powiedział o
      nim „ z własnego wyboru pozostawał poza blaskiem reflektorów i nigdy nie
      podążał za sławą....”. Z drugiej jednak strony nie znam architekta, który nie
      miałby problemów z inwestorem(czyt. budżetem projektu). Sprawa gotowych
      projektów oraz budynków – „0” architektury – to minimalne koszty projektu tak
      samo jest w USA Polsce, Kanadzie i Australii oczywiście dla odpowiedniego kręgu
      klientów. Ale przecież nie można wybudować opery, szpitala, czy rezydencji z
      gotowego projektu i to wszyscy profesjonaliści doskonale o tym wiedzą. W
      dalszym ciągu czekam na pomocne opinie.
      • Gość: Cagan Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.lib.latrobe.edu.au 17.06.03, 12:42
        C: Wiesz co stanowy rzad liberalny w NSW (Sydney) zrobil z projektem Utzona?
        Zostala z niego tylko skorupa - wnetrze zas zostalo zmienione dla oszczednosci
        przez lokalnych "architektow". Dopiero teraz, jak Utzon ledwo zyje,
        przebudowuje sie je wedlug oryginalnego projektu. Australia to kraj troglodytow
        i durnych ksiegowych, a nie artystow czy milosnikow piekna...crying

        Gość portalu: kk701 napisał(a):
        Panowie !
        John Utzon to wielki człowiek, odznaczony w tym roku architektonicznym Noblem,
        zresztą słusznie należącym się mu choćby za operę. F. O. Gehry powiedział o
        nim „ z własnego wyboru pozostawał poza blaskiem reflektorów i nigdy nie
        podążał za sławą....”. Z drugiej jednak strony nie znam architekta, który
        nie miałby problemów z inwestorem(czyt. budżetem projektu). Sprawa gotowych
        projektów oraz budynków – „0” architektury – to minimalne koszty projektu tak
        samo jest w USA Polsce, Kanadzie i Australii oczywiście dla odpowiedniego kręgu
        klientów. Ale przecież nie można wybudować opery, szpitala, czy rezydencji z
        gotowego projektu i to wszyscy profesjonaliści doskonale o tym wiedzą. W
        dalszym ciągu czekam na pomocne opinie.
        • Gość: Hetero Sapiens Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.nsw.bigpond.net.au 19.06.03, 12:28
          Gość portalu: Cagan napisał(a):
          Australia to kraj troglodytow
          i durnych ksiegowych, a nie artystow czy milosnikow piekna...crying

          Niestety, prawda!
    • wieczny_alien Re: ARCHITEKCI w Australii 12.06.03, 21:05
      Czy Twe pytanie oznacza, ze architekt z Polski (kraju, ktory wchodzi wlasnie
      do UE) bylby zainteresowany wypadem na drugi koniec swiata do obcego kraju ,
      bez znajomosci tamtego rynku pracy i prawdopodobnie (?) rowniez bez prawa
      legalnego pobytu ?
      Czy raczej jest to tylko pytaniez z gatunku "ot tak sobie zapytam"?
      • Gość: kk701 Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 21:47
        wieczny_alien napisał:

        > Czy Twe pytanie oznacza, ze architekt z Polski (kraju, ktory wchodzi wlasnie
        > do UE) bylby zainteresowany wypadem na drugi koniec swiata do obcego kraju ,
        > bez znajomosci tamtego rynku pracy i prawdopodobnie (?) rowniez bez prawa
        > legalnego pobytu ?
        > Czy raczej jest to tylko pytaniez z gatunku "ot tak sobie zapytam"?
        KK701: Chodzi mi o emigrację niezależną (wiza emigracyjna), znajomość rynku
        budowlanego - 4 lata w USA. A co do UE to za .....20 lat może odczujemy jej
        oddziaływanie na naszą gospodarkę.
    • Gość: Homo Sapiens Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.nsw.bigpond.net.au 13.06.03, 00:11
      Z tego co wiem to tutejsi architekci narzekaja na brak mozliwosci i niska range
      spoleczna swojego zawodu. Z zazdroscia patrza na architektow z overseas.
      • Gość: LaTrobe Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.lib.latrobe.edu.au 17.06.03, 12:46
        Gość portalu: Homo Sapiens napisał(a): Z tego co wiem to tutejsi architekci
        narzekaja na brak mozliwosci i niska range spoleczna swojego zawodu. Z
        zazdroscia patrza na architektow z overseas.
        L: Tu w ogole ranga artystow, uczonych, inzynierow itp jest niska. Liczy sie
        tylko mafia prawnikow i mafia lekarzy... sad
        • Gość: Hetero Sapiens Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.nsw.bigpond.net.au 17.06.03, 14:48
          Liczy sie tez nieco structural engineer, bo jak wiezowiec albo most sie zawali
          to moga za jednym zamachem zginac setki politykow.
          • Gość: Hetero Sapiens Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.nsw.bigpond.net.au 17.06.03, 15:12
            Gość portalu: Hetero Sapiens napisał(a):

            > Liczy sie tez nieco structural engineer, bo jak wiezowiec albo most sie
            zawali
            > to moga za jednym zamachem zginac setki politykow.

            Politykow, czyli prawnikow i lekarzy !
            • Gość: Cagan ARCHITEKCI w Australii i Francji IP: *.its.unimelb.edu.au 22.06.03, 07:18
              Gość portalu: Hetero Sapiens napisał(a):
              Liczy sie tez nieco structural engineer, bo jak wiezowiec albo most sie
              zawali to moga za jednym zamachem zginac setki politykow.
              Politykow, czyli prawnikow i lekarzy !
              C: Raczej prawnikow. Ale tak na serio: najlepsi architekci to owi
              "structural engineers", np. Eifel (wieza w Paryzu)...
    • pravvdziwystaryvviarus Re: ARCHITEKCI w Australii 14.06.03, 13:17
      Ciemno buraczkowy paszport mnie nie rusza - Polska i Europa zawsze
      dyskryminowaly chlopakow z zaainteresoeaniami i poszerzonymi horyzontami. Hawke
    • Gość: kk701 Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.03, 14:10
      proszę o dalsze informacje i komentarze
      • Gość: ram69@gazeta.pl Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.sympatico.ca 17.06.03, 16:02
        kk701,

        Wejdz na "magazyn Kraj.au" lub Kraj.au tam znajdziesz link do polskiej strony
        chyba inzynierow i podobnych i napsz do nich to moze cos konkretnego ci
        powiedza. Na tej stronie to beda cie odsylac do pedalow,lesbijek bo same
        zlosliwe glaby kapusciane najchetniej sie tu produkuja i robienie z siebie
        wariata to jest to co potrafia najlepiej.

        Nie przejmuj sie podobnymi komentarzami, bo jest wiecej "nieudacznikow" wsrod
        naszej emigracji i rozgoryczenie z ich wlasnego losu nie pozwala im na odrobine
        zrozumienia drugiego, ktory chce poszukac lepszej drogi dla siebie. Wobec tego
        chodza po roznych forach i sieja wulgarna glupote, czerpiac z tego dla siebie
        pokarm na prztrwanie do jutra, co ma o nich swiadczyc jacy oni madrzy "idioci"
        bo potrafia wystukiwac na klawiszach.

        Powodzenia
        • Gość: Hetero Sapiens Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.nsw.bigpond.net.au 18.06.03, 00:02
          A jeszcze lepiej bedzie jak zapytasz o swoje szanse w Australii jakiegos z krwi
          i kosci anglosaskiego Australijczyka.
          • Gość: Cagan Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.its.unimelb.edu.au 22.06.03, 07:13
            Gość portalu: Hetero Sapiens napisał(a): A jeszcze lepiej bedzie jak zapytasz
            o swoje szanse w Australii jakiegos z krwi i kosci anglosaskiego
            Australijczyka.
            C: Tylko czy taki zechce z toba w ogole gadac?
        • Gość: kk701 Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.06.03, 09:21
          Dzięki ram69 możesz bliżej opisać linki

          kk701
          • Gość: PzM zajrzalem tam z ciekawosci... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 19.06.03, 18:26
            i nie znalazlem zadnego liknku do Stowarzysznia Profesjonlistow i Technikow.
            Wydaje mi sie ze w ogole nie maja strony.

            Sam przed wyjazdem zdobylem ich adres (jak i paru innych organizacji
            polonijnych) w ambasadzie Au.

            nalezy sie liczyc z tym ze bedzie ciezko - 50% osob z wyzszym wyksztalceniem
            pracuje ponizej swoich kwalifikacji.
            Tak to jest, ze ze wszystkich krajow emigruje mnostwo wyksztalconych ludzi dla
            ktorych nie ma tyle pracy...
            ale to bedzie w duzym stopniu od Ciebie zalezec w ktorej polowie sie
            znajdziesz...
            (znam jedna pania Architekt ktora pewni od dawna nic nie robila w zawodzie,
            jednego ktoremu powodzi sie tak sobie, slyszalem ze inni robia dobre
            pieniadze..)

            powodzenia

            Pawel
            ..................
            swiat w ktorym zyjemy tworzymy sobie sami...
            • Gość: DoPawelka! Re: zajrzalem tam z ciekawosci... IP: *.its.unimelb.edu.au 22.06.03, 07:12
              Gość portalu: PzM napisał(a): nalezy sie liczyc z tym ze bedzie ciezko - 50%
              osob z wyzszym wyksztalceniem pracuje ponizej swoich kwalifikacji.
              - Raczej 90%, w tym tez i ty!

              P: Tak to jest, ze ze wszystkich krajow emigruje mnostwo wyksztalconych ludzi
              dla ktorych nie ma tyle pracy...
              - kapitalizm=bezrobocie (lata 1960-1970 to byl wyjatek potwierdzajacy regule)!

              P: ale to bedzie w duzym stopniu od Ciebie zalezec w ktorej polowie sie
              znajdziesz...
              - Czyzby? Wyzej glowy raczej nie podskoczysz, chocbys nie wiem jak sie staral...

              P: (znam jedna pania Architekt ktora pewni od dawna nic nie robila w zawodzie,
              jednego ktoremu powodzi sie tak sobie, slyszalem ze inni robia dobre
              pieniadze..)
              - Slyszales? Pod kosciolem moze?

        • Gość: Cagan Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.its.unimelb.edu.au 22.06.03, 07:16
          Gość portalu: ram69@gazeta.pl napisał(a):
          Wejdz na "magazyn Kraj.au" lub Kraj.au tam znajdziesz link do polskiej strony
          chyba inzynierow i podobnych i napsz do nich to moze cos konkretnego ci
          powiedza. Na tej stronie to beda cie odsylac do pedalow,lesbijek bo same
          zlosliwe glaby kapusciane najchetniej sie tu produkuja i robienie z siebie
          wariata to jest to co potrafia najlepiej.
          C: Na pomoc polskich organizacji lepiej nie licz, bo tam siedza sami
          nieudacznicy co nie znaja angielskiego i smaza sie w polskim sosie...sad

          R: Nie przejmuj sie podobnymi komentarzami, bo jest wiecej "nieudacznikow"
          wsrod naszej emigracji i rozgoryczenie z ich wlasnego losu nie pozwala im na
          odrobine zrozumienia drugiego, ktory chce poszukac lepszej drogi dla siebie.
          C: A co moga oni z reszta zrobic, jak jest taka dyskryminacja nieanglosasow w
          Australii, szczegolnie obecnie, podczas recesji?

          R: Wobec tego chodza po roznych forach i sieja wulgarna glupote, czerpiac z
          tego dla siebie pokarm na prztrwanie do jutra, co ma o nich swiadczyc jacy oni
          madrzy "idioci" bo potrafia wystukiwac na klawiszach.
          C: Coz im wiecej zostalo?

    • ozpol Re: ARCHITEKCI w Australii - najlepiej u agentow 18.06.03, 04:53
      Sadze ze najlepszym zrodlem bedzie kontakt z agentami od zatrudnienia
      specjalizujacymi sie w zatrudnianiu architektow.
      Nie sadze zebys na tym Forum znalazl odpowiedz na tak specyficzne pytania. Ja
      znam 3 polskich architektow i roznie sie im wiedzie ale pracuja w zawodzie.
      Rynek pracy jest rozny w zaleznosci od miasta i czasu. Sydney podobno ma dobry
      okres na prace kontraktowa.
      • Gość: observator Mlotek, gwozdz i deska to australijska.......... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 18.06.03, 08:37
        architektora
        • Gość: Arcytektura Re: Mlotek, gwozdz i deska to australijska....... IP: *.its.unimelb.edu.au 22.06.03, 08:48
          Gość portalu: observator napisał(a): architektora
          A: Sa tez "sliczne" budynki (wierzowce i biurowce) z wielkiej plyty, np. cale
          Housing Coommision w Melbourne czy glowny gmach Monash University...
          Opera House w Sydney to primo wyjatek potwierdzajacy regule, secundo to jest
          architektura dunska, a NIE australijska.
          Co do architektow: znam tu np. jednego; mimo iz pracuje od dawna w swym
          zawodzie, ma tutejsze studia itp., ale nie stac go na dobra szkole dla corki, i
          zona musi dorabiac na 2 etaty opiekujac sie staruszkami... sad
      • Gość: Caaggann Re: ARCHITEKCI w Australii - najlepiej u agentow IP: *.its.unimelb.edu.au 22.06.03, 07:05
        Agent chetnie wezmie z gory $$$, ale czy cos zalatwi?
    • Gość: Ken Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.a.004.gct.iprimus.net.au 18.06.03, 13:48
      Szanse masz raczej male, w szczegolnosci na poczatku. Najprawdopodobniej
      jezeli dostaniesz prace jako architekt w Australii, to tylko jako kontraktor
      wykonujacy zlecenia prywatne (od Polakow i jakis tam innych emigrantow), albo
      jako zwykly wyrobnik - kreslarz w duzej firmie, bez wiekszego wkladu w fazie
      design.
      Twoj dyplom z Polski moze byc nie respektowany przez architektow w Australii.
      Jest rowniez wskazane wstapic do tutejszego zrzeszenia architektow, ale
      przyjecie moze potrwac.
      Jezeli mieszkasz w Polsce proponuje nawiazac wspolprace z firmami
      architektonicznymi z Australii. Wiem np. ze Denton Marshall Corker dziala w
      Polsce.
      Niektore firmy chetnie biora architektow z innych krajow na rok albo dluzej.
      Niestety, w firmach ktorych ja pracowalem byli to w zupelnosci ludzie ktorzy
      znaja bardzo dobrze jezyk angielski (najczesciej z panstw angielsko jezycznych
      lub bylych kolonii: Anglia, Poludniowa Afryka, Kanada, Indie, Singapur itd).
      Jak zawsze - potrzebne bedzie szczescie i troche wytrwalosci.
      Pozdrawiam
      • Gość: Caaggann Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.its.unimelb.edu.au 22.06.03, 07:04
        Gość portalu: Ken napisał(a):
        Szanse masz raczej male, w szczegolnosci na poczatku. Najprawdopodobniej
        jezeli dostaniesz prace jako architekt w Australii, to tylko jako kontraktor
        wykonujacy zlecenia prywatne (od Polakow i jakis tam innych emigrantow), albo
        jako zwykly wyrobnik - kreslarz w duzej firmie, bez wiekszego wkladu w fazie
        design.
        Cagan: Niestety. na poczatku zarobisz mniej niz bedac na zasiulku... sad

        Ken: Twoj dyplom z Polski moze byc nie respektowany przez architektow w
        Australii.
        Cagan: Nigdy NIE bedzie!

        Ken: Jest rowniez wskazane wstapic do tutejszego zrzeszenia architektow, ale
        przyjecie moze potrwac.
        C: Bez tutejszych studiow - marne szanse!

        K: Jezeli mieszkasz w Polsce proponuje nawiazac wspolprace z firmami
        architektonicznymi z Australii. Wiem np. ze Denton Marshall Corker dziala w
        Polsce.
        C: I co z tego?

        K: Niektore firmy chetnie biora architektow z innych krajow na rok albo dluzej.
        Niestety, w firmach ktorych ja pracowalem byli to w zupelnosci ludzie ktorzy
        znaja bardzo dobrze jezyk angielski (najczesciej z panstw angielsko jezycznych
        lub bylych kolonii: Anglia, Poludniowa Afryka, Kanada, Indie, Singapur itd).
        Jak zawsze - potrzebne bedzie szczescie i troche wytrwalosci.
        C: Nie wystarcza!
    • Gość: Wolny Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.dialsprint.net 19.06.03, 09:30
      Tak tylko z ciekawosci wtrace pytanko:

      Co masz na mysli budowle komunalne z prefabrykatow z fabryki domow
      pokomunistycznego dziela z kratami w oknach?
      • Gość: C-gan Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.its.unimelb.edu.au 22.06.03, 07:00
        Gość portalu: Wolny napisał(a):
        Tak tylko z ciekawosci wtrace pytanko:
        Co masz na mysli budowle komunalne z prefabrykatow z fabryki domow
        pokomunistycznego dziela z kratami w oknach?
        C: W Australii tez strasza takie bloki! Np. prawie cala "Housing Commission" w
        Melbourne czy tez glowny gmach Monash University (gdzie mam "przyjemnosc"
        byc zatrudnionym)... sad
        • Gość: Wolny Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.dialsprint.net 26.06.03, 10:45
          Wybacz mi jesli uznales za zlosliwosc. Nie widzialem Au. Mieszkam w Stanach.
          Przyznam sie tu tez sa kraty w oknach, ale wlasnie w takich tez community,
          gdzie z naszych podatkow administracja probuje odbudowac burzac slamsy.
          Przyznam, ze te nowe elewacje prezentuja sie ciekawie.
          Wracajac do tematu. Ja mysle, ze sa Polacy bardzo zdolni, ale jak juz tutaj sam
          piszesz jest prawda, this job is not open and waiting for You.
    • kanadyjka Re: ARCHITEKCI poza Polska 19.06.03, 17:03
      Witaj,

      pracujac jako kreslarz podszkolisz sie w angielskim, Autocadzie i 3D Studio,
      po 2 latach takiej pracy na pewno znajdziesz cos przy projektowaniu, czesto
      w tej samej firmie-powoli zaczniesz dostawac ciekawsze prace-zalezy wiele od
      Ciebie,


      powodzenia
      • Gość: C-gan Re: ARCHITEKCI poza Polska IP: *.its.unimelb.edu.au 22.06.03, 06:58
        kanadyjka napisała:
        Witaj,
        pracujac jako kreslarz podszkolisz sie w angielskim, Autocadzie i 3D Studio,
        po 2 latach takiej pracy na pewno znajdziesz cos przy projektowaniu, czesto
        w tej samej firmie-powoli zaczniesz dostawac ciekawsze prace-zalezy wiele od
        Ciebie,
        powodzenia
        C: Zaczniesz jako kreslarz, skonczysz jako kreslarz. Tutejsi architekci nie
        lubia konkurencji... sad

        • Gość: ram69@gazeta.pl Re: ARCHITEKCI poza Polska IP: *.sympatico.ca 23.06.03, 04:43
          Gość portalu: C-gan napisał(a):

          > C: Zaczniesz jako kreslarz, skonczysz jako kreslarz. Tutejsi architekci nie
          > lubia konkurencji... sad

          Czy to wedlug tego porzekadla, ze komu z rana to i do wieczora. Czy wedlug
          tego: ze jakiego mnie Panie Boze stworzyles, takiego mnie masz.

          Powiedz mi gdzie sa ci architekci co lubia konkurencje? Czy ty lubisz jak ci
          konkurent z pod nosa chleb zabiera? Nie badz taki naiwny i arogancki pesymista
          jednoczesnie.

          • Gość: Cagann Re: ARCHITEKCI poza Polska IP: *.lib.latrobe.edu.au 24.06.03, 09:01
            Gość portalu: ram69@gazeta.pl napisał(a):

            [Gość portalu: C-gan napisał(a): C: Zaczniesz jako kreslarz, skonczysz jako
            kreslarz. Tutejsi architekci nie lubia konkurencji... sad]

            - Czy to wedlug tego porzekadla, ze komu z rana to i do wieczora. Czy wedlug
            tego: ze jakiego mnie Panie Boze stworzyles, takiego mnie masz.
            C: Slusznie! wink

            - Powiedz mi gdzie sa ci architekci co lubia konkurencje? Czy ty lubisz jak ci
            konkurent z pod nosa chleb zabiera? Nie badz taki naiwny i arogancki pesymista
            jednoczesnie.
            C: NBie umiesz czytac miedzy wierszami! Pisalem wyraznie o konkurencji "wogow".
            Czytaj w kontekscie! I znaj realia australijskie (wszechobecna dyskryminacja
            nieanglosasow)...
    • Gość: ram69@gazeta.pl Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.sympatico.ca 19.06.03, 23:51
      kk701,

      Oto informacja ktora moze cie zainteresowac:

      www.canberra.polish.org.au

      polonia.org

      magazyn kraj.au lub polski magazyn kraj.au

      polonia.swiata.org

      Na tych stronach powinienes cos znalesc. W tym magazynie Kraj mozesz dac
      ogloszenie internetowe - wlasciciel wydawca p. Frenkiel jest bardzo pozytywny
      czlowiek i moze udzielic ci informacji, ktorej poszukujesz.

      Czcialabym jednak ostrzec cie, zebys nie oczekiwal, ze zaraz sie ktos zglosi z
      wolnym piedestalem na twoj pomnik - pisze to z osobistego doswiadczenia pomocy
      innemu polskiemu architektowi, ktory myslal, ze jego wielkosc z Polski
      promieniuje az za wielka wode i sie bardzo rozczarowal jak kazali mu wziac
      olowek i zrobic pare kresek a on oczekiwal, ze dadza mu od razu najwiekszy
      projekt roku - on nawet nie umial czytac miejscowego prawa budowlanego, ktore
      mu pozyczylem i wyjezdzajac nie zwrocil - tak byl rozczarowany i obrazony na
      los i brak uznania.

      Nie sluchaj negatywnych glosow z praca za wielka woda jest tak jak ze
      wspinaczka na himalaje - jest duzo wspinaczy, ale nie kazdy stanie na czubku
      swiata.

      Jak bedziesz wyjezdzal to zabiez se soba "indeks" oprocz dyplomu. Indeks moze
      byc wazniejszy bo napewno kaza ci zdawac egzamin z miejscowego prawa
      budowlanego, bo inne przedmioty moze uda ci sie zaliczyc. Prawo budowlane jest
      inne niz w Polsce, bardziej szczegolowe z wielkim naciskiem co dziala jako
      obrona przed katastrofami budowlanym i prawna odpowiedzialnoscia oraz egzamin z
      etyki zawodowej w swietle miejscowego prawa - cos na podobienstwo polskich
      uprawnien budowlanych. Znajomosc CAD'u is an asset + angielski jesli masz
      jakies wybudowane obekty to zdjecia maoga sie przydac na interview.

      Powodzenia,
      • Gość: Hetero Sapiens Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.nsw.bigpond.net.au 20.06.03, 01:24
        Jest dokladnie jak z tymi Himalajami - zabawa dla szalencow. Jak nim nie
        jestes, nie ryzykuj.
      • Gość: C-gan Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.its.unimelb.edu.au 22.06.03, 06:57
        Po co ci uprawnienia, jak i tak pracy w Australii jako architekt NIE dostaniesz?
        • Gość: ram69@gazeta.pl Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.sympatico.ca 23.06.03, 04:37
          Gość portalu: C-gan napisał(a):

          > Po co ci uprawnienia, jak i tak pracy w Australii jako architekt NIE
          dostaniesz
          > ?

          Dlaczego tak mowisz, czyzby to od ciebie zalezalo? Przeciez kazdy jest kowalem
          swojego szczescia. Ponadto nie od razu Krakow zbudowano i jak on tam pojedzie
          to moze wlasnie bedzie taki okres, ze otrzyma prace w biurze architektonicznym.
          A od czegos trzeba zaczac - napewno nie zaoferuja mu najwiekszego projektu ale
          moze np. wziac udzial w jakims konkursie i wowczas odrazu moze byc zauwazony po
          wygraniu chocby trzeciej nagrody. Ja swoja kariere zawdowa tak wlasnie
          rozpoczalem, wygrywajac wewnetrzny konkurs na bardzo duzy projekt. Do odwaznych
          swiat nalezy.
          • Gość: kk701 Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.lancut.sdi.tpnet.pl 23.06.03, 15:25
            Dzięki ram69. Cenne są uwagi osób, które są z branży i rozumieją specyfikę
            zawodu. Architekci ostatnio mają wiele trudiości z uzyskaniem zamówień z
            wiadomych względów.
            W Polsce jest to szczególnie zauważalne. Brak perspektyw we własnym kraju
            wzmaga chęć do wyjazdu i kontynuacji pracy w swojej profesji. Migracja jest
            czymś naturalnym w naszym zawodzie - Wrigth, Le Corbusier, Mies ..... - oni
            wszyscy migrowali i tworzyli wspaniałe dzieła na emigracji. Myślę, że Australia
            przez to, że ma PKB 3x większy od PKB w Polsce oraz stabilną gospodarkę stanowi
            dobrą platformę do rozwoju, pracy w projektowaniu architektonicznym.
            • Gość: Cagann Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.lib.latrobe.edu.au 24.06.03, 08:51
              Gość portalu: kk701 napisał(a):
              Dzięki ram69. Cenne są uwagi osób, które są z branży i rozumieją specyfikę
              zawodu. Architekci ostatnio mają wiele trudiości z uzyskaniem zamówień z
              wiadomych względów.
              C: Czyli? Nie popelniaj tzw. fallacy of composition - co dla ciebie jest
              oczywiste, moze nie byc tak oczywiste dla innych... gdzies ty, koles studiowal,
              ze z logika u ciebie tak na bakier?

              - W Polsce jest to szczególnie zauważalne. Brak perspektyw we własnym kraju
              wzmaga chęć do wyjazdu i kontynuacji pracy w swojej profesji. Migracja jest
              czymś naturalnym w naszym zawodzie - Wrigth, Le Corbusier, Mies ..... - oni
              wszyscy migrowali i tworzyli wspaniałe dzieła na emigracji.
              C: Wybitni ludzie czesto emigrowali (Np. Haendel do W. Brytanii, Belotto
              zwany Canaletto do Polski itp.), ale czy ty sie do nich zaliczasz?

              - Myślę, że Australia przez to, że ma PKB 3x większy od PKB w Polsce oraz
              stabilną gospodarkę stanowi dobrą platformę do rozwoju, pracy w projektowaniu
              architektonicznym.
              C: PKB to miara nader zawodna, bo w Australii czy USA PKB jest sztucznie
              zawyzony przez tzw. uslugi niematerialne (np. dochody maklerow gieldowych,
              prawnikow itp. pasozytow). Tak na prawde, to poziom zycia w Australii spada z
              roku na rok o ok. 1% - niezuwazalne z dnia na dzien, ale w ciagu 20 lat mego
              pobytu zauwazylem ten ciagly spadek poziomu zycia. Australia jest obecnie
              atrakcyjna tylko dla emigrantow z III-go swiata i moze bogatych emerytow. na
              prace w swym zawodzie raczej tu nie licz, chyba, ze masz znajomosci albo
              fundusze na otwarcie i rozreklamowanie swej firmy.

          • Gość: Cagann Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.lib.latrobe.edu.au 24.06.03, 08:57
            Gość portalu: ram69@gazeta.pl napisał(a):
            (Gość portalu: C-gan napisał(a): Po co ci uprawnienia, jak i tak pracy w
            Australii jako architekt NIE dostaniesz?)

            - Dlaczego tak mowisz, czyzby to od ciebie zalezalo? Przeciez kazdy jest
            kowalem swojego szczescia. Ponadto nie od razu Krakow zbudowano i jak on tam
            pojedzie to moze wlasnie bedzie taki okres, ze otrzyma prace w biurze
            architektonicznym.
            C: Jako sprzatacz, najwyzej pomocnik kreslarza. Aby pracowac jako architekt-
            projektant musialby skonczyc tutejsze studia. I nie pieprz ze kazdy jest
            kowalem swego szczescia, bo jak sie zaczyna jako syn nastepcy tronu
            brytyjskiego, to sie jest kowalem swego losu, ale jak sie jest zwyklym
            smertelnikiem, na dodatek nieanglosaskim imigrantem w rasistowskiej Australii...

            - A od czegos trzeba zaczac - napewno nie zaoferuja mu najwiekszego projektu
            ale moze np. wziac udzial w jakims konkursie i wowczas odrazu moze byc
            zauwazony po wygraniu chocby trzeciej nagrody. Ja swoja kariere zawdowa tak
            wlasnie rozpoczalem, wygrywajac wewnetrzny konkurs na bardzo duzy projekt.
            C: Ale gdzie? Przeciez nie w Australii! Tu zwyciezca konkursu jest znany przed
            jego ogloszeniem... I aby byc dopuszczonym do takowego konkursu trzeba miec
            tutejsze uprawnienia!

            -Do odwaznych swiat nalezy.
            C: Pelno jest ich na cmentarzach wojskowych... sad

            • Gość: ram69@gazeta.pl Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.sympatico.ca 24.06.03, 15:56
              Gość portalu: Cagann napisał(a):

              > C-gan napisał(a): Po co ci uprawnienia, jak i tak pracy w
              > Australii jako architekt NIE dostaniesz?)

              A na koncu swojego komentarza piszesz, ze trzeba miec tamtejsze uprawnienia -
              wiec jak to jest?
              >
              > C: Jako sprzatacz, najwyzej pomocnik kreslarza. Aby pracowac jako architekt-
              > projektant musialby skonczyc tutejsze studia.

              Jesli jest wytrwaly i ukierunkowany to moze skonczyc jesli bedzie chcial byc
              architektem. I tu jest to powiedzenie w praktyce, ze kazdy jest kowalem
              wlasnego szczescia - chciec to moc.

              >I nie pieprz ze kazdy jest kowalem swego szczescia, bo jak sie zaczyna jako
              syn nastepcy tronu brytyjskiego, to sie jest kowalem swego losu, ale jak sie
              jest zwyklym smertelnikiem, na dodatek nieanglosaskim imigrantem w
              rasistowskiej Australii..

              Nigdy bym nie przypuszczal, ze takie porzekadla byly stworzone na
              bazie "krolewskich rodzin" a zwlaszcza Anglii. Po tym przykladzie mozna
              powiedziec, ze potrafisz wypaczyc kazda zlota mysl, aby udowodnic swoj
              pesymistyczny punkt widzenia. Czy tobie tak od samego poczatku, zawsze pod
              wiatr i po zachodzie slonca przy ulewnym deszczu sie wiedzie?

              Teraz nie tak dawno slyszalem: w sprawach osobistego za-angazowania sie w
              budowe wlasnego szczescia to nie ma victims sa tylko woluntariusze.

              > C: Ale gdzie? Przeciez nie w Australii! Tu zwyciezca konkursu jest znany
              przed jego ogloszeniem... I aby byc dopuszczonym do takowego konkursu trzeba
              miec tutejsze uprawnienia!

              Pierwszy raz to slysze, ze australia jest tak skorumpowana, co moze oznaczac,
              ze nikt nigdy w australi nie moze sie wybic (a-awansowac) bo wszystko jest z
              gory ukartowane. Czy to nie jest aby, tylko twoj pesymistyczny punkt widzenia?

              Apropos "uprawnien" pisales poprzednio ze sa nie potrzebne. Zycie ma swoj
              przebieg i "wyzej ch..... nie przeskoczysz" - to takie ruskie porzekadlo -
              pewnie slyszales. Ty natomiast zalecasz nie probowac i koniec kropka, bo kk701
              jest urodzony w Polsce i na jego nieszczescie nie jest synem krola angielskiego
              czy nawet polskiego - a moze jest - on tego sie nie wypieral.
              >
              > -Do odwaznych swiat nalezy.
              > C: Pelno jest ich na cmentarzach wojskowych...

              A co jest z toba? Ty jestes jak piszesz w Australii i jeszcze przy zyciu -
              czyzbys juz "zmartwych wstal" ? Czy ciebie to zawiezli w przyslowiowym worku od
              kartofli - to podwarszawskie powiedzenie - wbrew twojej woli?

              Popatrz troche przyjazniej na ten zasrany swiat a napewno i on sie do ciebie
              czasami usmiechnie.

              • Gość: Cagan Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.its.unimelb.edu.au 26.06.03, 08:23
                Gość portalu: ram69@gazeta.pl napisał(a):
                C-gan napisał(a): Po co ci uprawnienia, jak i tak pracy w Australii jako
                architekt NIE dostaniesz?)

                R: A na koncu swojego komentarza piszesz, ze trzeba miec tamtejsze uprawnienia -
                wiec jak to jest?
                C: To proste: uprawnienia to warunek konieczny, ale NIE dostateczny dostania
                pracy jakoarchitekt! Marnie u ciebie z logika!

                C: I tak dostaniesz prace najwyzej jako sprzatacz, gora jako pomocnik
                kreslarza. Aby pracowac jako architekt-projektant musialby skonczyc tutejsze
                studia.

                R: Jesli jest wytrwaly i ukierunkowany to moze skonczyc jesli bedzie chcial byc
                architektem. I tu jest to powiedzenie w praktyce, ze kazdy jest kowalem
                wlasnego szczescia - chciec to moc.
                C: A wiesz ile takie studia kosztuja w Australii?
                I nie pieprz ze kazdy jest kowalem swego szczescia, bo jak sie zaczyna jako
                syn nastepcy tronu brytyjskiego, to sie jest kowalem swego losu, ale jak sie
                jest zwyklym smertelnikiem, na dodatek nieanglosaskim imigrantem w
                rasistowskiej Australii,to ...
                R: Nigdy bym nie przypuszczal, ze takie porzekadla byly stworzone na
                bazie "krolewskich rodzin" a zwlaszcza Anglii. Po tym przykladzie mozna
                powiedziec, ze potrafisz wypaczyc kazda zlota mysl, aby udowodnic swoj
                pesymistyczny punkt widzenia. Czy tobie tak od samego poczatku, zawsze pod
                wiatr i po zachodzie slonca przy ulewnym deszczu sie wiedzie?
                C: Mnie nie,ale wiekszosci tutejszej polonii NIESTETY, ale wiedzie sie bardzo
                marnie (jak na warunki tutejsze). Pisze prawde, NIE moja wina, ze jest ona jaka
                jest...

                R: Teraz nie tak dawno slyszalem: w sprawach osobistego za-angazowania sie w
                budowe wlasnego szczescia to nie ma victims sa tylko woluntariusze.
                C: Ale gdzie? Przeciez nie w Australii! Tu zwyciezca konkursu jest znany
                przed jego ogloszeniem... I aby byc dopuszczonym do takowego konkursu trzeba
                najpierw miec tutejsze uprawnienia! Tzw. circulus vitiosus... sad

                R: Pierwszy raz to slysze, ze australia jest tak skorumpowana, co moze
                oznaczac, ze nikt nigdy w australi nie moze sie wybic (a-awansowac) bo wszystko
                jest z gory ukartowane. Czy to nie jest aby, tylko twoj pesymistyczny punkt
                widzenia?
                C: Niestety, ale nie. Popatrz ile jest tu tzw. komisji antykorupcyjnych, w tym
                o statusie tzw. Royal Commission. Ostatnio wyszlo na jaw, ze minister d/s
                imigracji daje wizy za lapowki (dal ja np. b. premierowi Bangladeszu, osobie
                ktora kradla pomoc zagraniczna i oszustowi gieldowemu z Filipin).
                W Australii "ryba psujesie od glowy". Policja jest szczegolnie znana
                z korupcji (Queensland, NSW, ostanio tez Victoria - caly tzw. Drug Squad)... sad

                R: Apropos "uprawnien" pisales poprzednio ze sa nie potrzebne. Zycie ma swoj
                przebieg i "wyzej ch..... nie przeskoczysz" - to takie ruskie porzekadlo -
                pewnie slyszales. Ty natomiast zalecasz nie probowac i koniec kropka, bo kk701
                jest urodzony w Polsce i na jego nieszczescie nie jest synem krola angielskiego
                czy nawet polskiego - a moze jest - on tego sie nie wypieral.
                C: Pisalem tylko, ze NIE ma sensu ich zdobywac, bo sa one kosztowne!

                R: Do odwaznych swiat nalezy.
                C: Pelno jest ich na cmentarzach wojskowych...

                R: A co jest z toba? Ty jestes jak piszesz w Australii i jeszcze przy zyciu -
                czyzbys juz "zmartwych wstal" ? Czy ciebie to zawiezli w przyslowiowym worku od
                kartofli - to podwarszawskie powiedzenie - wbrew twojej woli?
                C: Nie ponizaj sie do atakow ad personam... sad

                R: Popatrz troche przyjazniej na ten zasrany swiat a napewno i on sie do ciebie
                czasami usmiechnie.
                C: Do mnie sie (prawie) zawsze smieje, ale tu mowimy o wiekszosci polonii
                australijskiej! Nie popelniaj tzw. fallacy of composition!

          • minggu Re: ARCHITEKCI w Australii 24.06.03, 12:31
            Gość portalu: ram69@gazeta.pl napisał(a):


            > moze np. wziac udzial w jakims konkursie i wowczas odrazu moze byc zauwazony
            po
            >
            > wygraniu chocby trzeciej nagrody. Ja swoja kariere zawdowa tak wlasnie
            > rozpoczalem, wygrywajac wewnetrzny konkurs na bardzo duzy projekt. Do
            odwaznych
            >
            > swiat nalezy.


            masz racje, oczywiscie, masz racje...w biurze projektowym, oczywiscie, ... ze
            nikt wczesniej na to nie wpadl... Zwlaszcza po wygraniu tej nagrody..

            Tylko dlaczego trzeciej??? a nie pierwsze? Pytam sie???
            • Gość: ram69@gazeta.pl Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.sympatico.ca 24.06.03, 16:02
              minggu napisała:

              > Gość portalu: ram69@gazeta.pl napisał(a):
              > masz racje, oczywiscie, masz racje...w biurze projektowym, oczywiscie, ... ze
              > nikt wczesniej na to nie wpadl... Zwlaszcza po wygraniu tej nagrody..
              >
              > Tylko dlaczego trzeciej??? a nie pierwsze? Pytam sie???

              Wyczuwam specyficzny sarkazm, co jest OK.

              Poprzednio napisalem. ze chocby trzeciej, jako ze jest z POlski i na poczatek
              moze "mu sie udac" tylko na trzecia. Ale jak chesz to niech bedzie pierwsza.

              Nie wiem dlaczego nasi komentatorzy chyba z Polski lub nieudacznicy z emigracji
              zawsze pisza ze Polacy to tylko sprzataja koble, bo inaczej nie mzona -
              dlaczego jest tak duzo przekletych z tego Chrystusa Narodow - czysta paranoja.
              • Gość: Antony Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.sl.nsw.gov.au / 192.168.2.* 25.06.03, 09:25
                Nie jest tak zle - mozecie zorientowac sie z ksiazki tel. (Sydney) ilu rodakow
                ma swoja - bardzo dobrze prosperujaca praktyke. Moge powiedziec ze okolo 10
                znam sam i wszyscy z dyplomami z kraju. To tylko nieudacznicy (Cagan) wypisuja
                bzdury. Kariera i sukces jest w twoim reku - ludzie sukcesu nie maja czasu na
                biadolenia. Tu w Australi mozesz osiagnac wszystko - zalezy tylko od ciebie.
                Australijczycy sa z natury leniwi, to nie konkurenci dla nas. Bierzcie przyklad
                z azjatow. Bye
                • Gość: Hetero Sapiens Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.nsw.bigpond.net.au 25.06.03, 12:06
                  Pracowici Azjaci? Pracowalem z nimi, to wiem jacy sa marni w
                  swojej 'pracowitosci'. Jesli o Azjatow-inzynierow chodzi, to najgorsi
                  inzynierowie na Swiecie. Ci co pokonczyli tutejsze uniwersytety sa zupelnie bez
                  pojecia.
                  • Gość: Cagan Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.its.unimelb.edu.au 26.06.03, 08:04
                    Gość portalu: Hetero Sapiens napisał(a):
                    Pracowici Azjaci? Pracowalem z nimi, to wiem jacy sa marni w
                    swojej 'pracowitosci'. Jesli o Azjatow-inzynierow chodzi, to najgorsi
                    inzynierowie na Swiecie. Ci co pokonczyli tutejsze uniwersytety sa zupelnie bez
                    pojecia.
                    C: Na dodatek (poza nielicznymi Chinczykami) straszne brudasy (najgorsze
                    brudasy i lenie to Hindusi)...
                • Gość: Cagan Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.its.unimelb.edu.au 26.06.03, 08:09
                  Gość portalu: Antony napisał(a):
                  Nie jest tak zle - mozecie zorientowac sie z ksiazki tel. (Sydney) ilu rodakow
                  ma swoja - bardzo dobrze prosperujaca praktyke.
                  C: Czy dane o powodzeniu biznesu sa w White czy tez moze w Yellow Pages?

                  A: Moge powiedziec ze okolo 10 znam sam i wszyscy z dyplomami z kraju. To tylko
                  nieudacznicy (Cagan) wypisuja bzdury. Kariera i sukces jest w twoim reku -
                  ludzie sukcesu nie maja czasu na biadolenia. Tu w Australi mozesz osiagnac
                  wszystko - zalezy tylko od ciebie.
                  C: Czyzby? W zawodach "niewymiernych" (np. architekt) licza sie glownie
                  znajomosci, bo jak niby mozna obiektywnie ocenic dzielo sztuki, jakim winien
                  byc dobry projekt budynku?

                  A: Australijczycy sa z natury leniwi, to nie konkurenci dla nas. Bierzcie
                  przyklad z azjatow. Bye
                  C: Kangury maja protestancka etyke pracy, wiec... A azjaci to w 90% lenie
                  i brudasy, popatrz na Azje i azjatyckie dzielnice w SYD czy MEL... sad
              • Gość: Cagan Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.its.unimelb.edu.au 26.06.03, 08:11
                Gość portalu: ram69@gazeta.pl napisał(a):
                Poprzednio napisalem. ze chocby trzeciej, jako ze jest z POlski i na poczatek
                moze "mu sie udac" tylko na trzecia. Ale jak chesz to niech bedzie pierwsza.
                Nie wiem dlaczego nasi komentatorzy chyba z Polski lub nieudacznicy z emigracji
                zawsze pisza ze Polacy to tylko sprzataja koble, bo inaczej nie mzona -
                dlaczego jest tak duzo przekletych z tego Chrystusa Narodow - czysta paranoja.
                C: Niestety, statystyka nam mowi, ze prawdopodpbienstwo iz "wog" sprzata kible
                jest w Australii o wiele wyzsze niz to, ze jest np. zatrudniony jako
                architekt... Nie slyszales o tzw. racial discrimination?
    • Gość: Karol_K Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.cc.columbia.edu 27.06.03, 01:40
      Kwalifikacje z Polski są uznawane,
      ale trzeba przejść ocenę ekwiwalentności edukacji - kosztuje to 1050 AUD +
      tłumaczenia + wysyłka.

      Jeżeli masz doświadczenie z Polski, to masz duże szanse dostać wizę stałego
      pobytu.
      Trwa to dwa lata i kosztuje około 3500 AUD w opłatach.

      Co do pracy tam: tam nie ma rozwiniętego rynku
      i nie ma pracy dla najemnych architektów,
      chyba, że założysz własną firmę i będziesz sam sobie szefem.

      Do założenia własnej firmy potrzebujesz licencji, więc i praktyki
      australijskiej - i koło sie zamyka.
      Musisz się nastawić na wyrzeczenia w początkowym okresie.

      Pociesz się, że np do Nowej Zelandii architektów z zasady nie wpuszczają.

      Dla pocieszenia dodam, że w porównaniu z Polską pracy jest mnóstwo... w ogóle
      nie ma porównania.
      Sprawdź witryny internetowe oferujące pracę w Australii.

      Wiem, bo cztery miesiace temu wyjechałem z Polski,
      gdzie cierpiałem bezrobocie ponad rok.

      Miałem też okazję kilka razy przegladać drukowaną gazetę australijską
      z rubrykami ogłoszeniowymi o zatrudnieniu.
      To cała moja wiedza nt. zatrudnienia tamże.

      pozdrawiam

      Karol

      P.S. Chętnie służę dodatkowymi informacjami,
      ale tylko nt zdobycia wizy od strony Polski,
      bo sam siedzę w USA.

      Nic nie wiem, jak się powodzi architektom w Australii.



      • Gość: kk701 Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.lancut.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 13:20
        Witam Karolu_K.
        Dzięki za cenne info. Szukałeś i wybrałeś ...........US. Powiedzmy, że ja
        również poszukuję drogi dla siebie. Australia czy US to kraje, które
        odpowiadają mi, z tą różnicą, że w US spędziłem 4 lata. Chętnie przeczytam, co
        u naszych amerykańskich kolegów architektów polskiego pochodzenia słychać?
        Rozumiem, że pracujesz w branży i myślę że jesteś zadowolony z wyboru, którego
        kiedyś dokonałeś. W jaki sposób załatwiłeś formalności związane z wykonywaniem
        zawodu?
        Czy szybko znalazłeś sponsora? Czy słyszałeś o projekcie powrotu sekcji 245(i)
        Dziękuję i pozdrawiam
        • Gość: Karol_K Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.cc.columbia.edu 28.06.03, 16:48
          Drogi kk701,

          Ja do Stanów trafiłem przypadkowo
          i tylko tymczasowo cztery miesiące temu.

          Wczesniej w Polsce siedząc ponad rok bez roboty
          złożyłem papiery na wizę do Australii.
          Stąd znam wymagania dla architektów.

          Przez rok czekałem na jakiś znak z Australii.
          Wertowałem strony internetowe, wysyłałem resume
          i uczyłem się języka angielskiego.
          Próbowałem tez coś zarobić na życie,
          ale nie udawało się to specjalnie.
          Jechałem na pożyczkach, które teraz będę spłacać.

          Znienacka wyjechałem do USA, jako mąż mojej żony
          (jest polskim naukowcem) cztery miesiące temu.

          A kilka tygodni temu dostałem zawiadomienie,
          że przyznano mi australijską zieloną kartę
          z czego się bardzo ucieszyłem,
          chociaż już nie jest to ta radość
          jaką by nam sprawiła ta nowina w Polsce,
          gdy biedowaliśmy.

          W Stanach same przyjemne zaskoczenia nas spotykały
          od samego początku.

          W Polsce nie stać nas było na mieszkanie, albo wynajem,
          więc mieszkaliśmy osobno,
          każde ze swoimi rodzicami.
          A tutaj wynajmujemy malutki pokoik
          i cieszymy się z tego jak dzieci.
          Nareszcie razem i odrobina stabilizacji.

          Gdy znalazłem się w Stanach
          to szukałem pracy przez ogłoszenia gazetowe i w Internecie.

          Tylko ogłoszenia z "The New York Times" owocowały
          w zaproszeniach na interview.

          W niedzielnym dodatku "Job Market" z ogłoszeniami
          każdorazowo czytałem kolejne narzekania
          na strasznie wysoki poziom bezrobocia w Stanach,
          poparte przekonywującą statystyką.
          Bezrobocie jest najwyższe od wielu lat i ciągle rośnie.
          Nie byli nigdy w Polsce i nie widzieli prawdziwej nędzy.

          wysłałem kilkanaście zgłoszeń.
          Odzew około 50%.

          Pracę znalazłem szybko,
          już dwa razy już zmieniłem,
          najpierw jako robotnik na budowie na wysokościach,
          pózniej jako architekt w małym jednoosobowym biurze
          (sanitariaty, kuchnie i przebudowy wnęk - typowy znój małego biura,
          no ale nie ma porównania z polskimi realiami finansowymi
          -szef swoich klientów kasował $85 za moją godzinę pracy)

          a teraz pracuję na stanowisku najbliższym
          mojej specjalizacji:
          jestem inspektorem i konsulatntem
          w dziedzinie techniki fasadowej:
          ściany kurtynowe, okna, drzwi, świetliki, murarka, roofing, etc.
          w firmie która zajmuje się wyłącznie techniką fasadową.

          Wcześniej w Polsce właśnie tym się zajmowałem.
          Między innymi projektowałem detale fasad
          znanych warszawskich budynków: Agora i Focus.

          Muszę się pochwalić:
          decydując się na tą posadę miałem trzy równoległe oferty,
          jedną od Rafaela Vinoly-ego.

          Pozostali oferenci ( też Vinoly)
          oferowali mi średnio 20% więcej
          w zarobkach niż mój obecny pracodawca.

          Ten niestety nie dorównał ofercie konkurentów,
          ale jednak się zdecydowałem na pracę u niego.

          To chyba najlepiej dowodzi,
          że robię to w czym się czuję najlepiej.
          Mam tez chyba u niego najlepsze warunki do rozwoju i nauki.

          Mnóstwo przygód miałem z tym poszukiwaniem pracy,
          chyba książkę napiszę.

          Moje referencje
          (gruby plik papierów
          i mała fortuna zostawiona u tłumacza przysięgłego w Polsce)
          nie budziły zaciekawienia,
          a resume długie na trzy strony
          i pisane maczkiem pewnie nigdy nie zostało do końca przeczytane.
          Moja strona internetowa tylko raz
          stała się podstawą do zaproszenia na interview.

          Mój egzotyczny polski dyplom każdorazowo zaakcetowany skinieniem głowy
          z odległości około metra.
          Równie dobrze mógłbym nie kończyć nigdy uczelni.

          Językiem, który przemawia do nich, jest rysunek.
          Bogatszy o tą wiedzę nabytą na trzecim interview,
          ( zaobserwowałem błysk w oku prowadzącego )
          skopiowałem po kilka kompletów moichlosowo wybranych rysunków
          (zabrałem z Polski na CD),
          zaopatrzyłem w angielskie komentarze i dołączałem do resume.

          Ciągle czuję niedostatki języka, coraz silniej w miarę upływu czasu.
          Niemożność wyrażenia własnej myśli to coś okropnego.
          To dopiero czwarty miesiąc w USA,
          nigdy wcześniej tu nie byłem.

          Bardzo silnie odczuwam swoją ignorancję.
          Dopiero widzę, jak niewiele umiem w dziedzinie,
          która wydawała mi się znana.

          Podręczniki są tutaj nieprawdopodobnie obszerne i fachowe.
          Tylko czasu brak.
          A jakie czasopisma !
          Są też małe podręczne encyklopedie wiedzy dla architektów
          i inżynierów, fantastyczne.

          Odkrywam co i raz na nowo swoją ignorancję,

          No ale co zrobic, w Polsce podreczniki
          mialem z lat piecdziesiatych,
          tylko przedrukowywane
          albo kulawo tłumaczone z równie archaicznych obcojęzycznych wydań.
          a tutaj co chwile wydają nowe a i prowadza badania,
          wiec nie kopiuja ciagle tych samych materialow do nowych wydan.

          Odkryłem niedaleko fantastyczną księgarnię.
          Jest olbrzymia. Zajmuje trzy piętra.
          Jest w niej wszystko.
          Lud koczuje w niej na podłodze i namiętnie czyta
          (personel nie przepędza czytaczy),
          wyczytując wszystkie literki.
          Dodatkowo w Internecie jest mnóstwo książek,
          aż nie wiadomo w czym wybierać.

          Planuję przystąpić do rejestracji (zdobyć licencję),
          właśnie przyszły pocztą formularze z NCARB,
          które wnikliwie wertuję.

          Poziom wiedzy tutejszych architektów
          na temat technologii budowlanych
          bywa podobnie żenujący jak i w Polsce,
          poziom robocizny na budowie - też,
          W tej materii kompleksy z Polski szybko mi przeszły.

          Bardzo trudno mi się dogadywać na budowach,
          mówią językiem zupełnie niezrozumiałym,
          dalekim od literackiego,
          bywają agresywni ( południowcy z temperamentem ),
          no a ja nie czuję się jeszcze pewnie
          w tutejszych przepisach budowlanych.

          Pokrótce, co robię na przykładach:

          We wtorek byłem na dochodzeniu w sprawie zacieków
          na Ground Zero.
          W hotelu Hilton naprzeciwko, gdy WTC upadalo
          wydmuchnelo im szyby.
          Teraz nowe szyby ciekna a ja mam ustalić dlaczego.
          Najwyzszy zaciek jest na 52-gim pietrze
          wiec sobie troche poogladałem widoków.

          Tymczasem zostalem wydelegowany do kontroli firmy,
          która moje podanie o pracę wcześniej odrzuciła w mało eleganki sposób
          i jade w poniedzialek ich kontrolowac na miejscu w ich fabryce
          ( duży producent indywidualnych ścian kurtynowych ).

          Taka drobna satysfakcja, reperująca własne ego.

          ----------------------------------------------

          Co do Australii - tam jest boom budowlany,
          ale trzeba pamiętać,
          że oni budują prawie wyłącznie domki jednorodzinne
          i to najczęściej wg projektów typowych.

          Klasa średnia, która te domki zamieszkuje
          nie może w miejscu usiedzieć,
          stale coś w nich przerabia i modyfikuje.

          Pracy dla małego biura projektowego jest więc pod dostatkiem,
          i żyć można bardzo dobrze z takiej pracy,
          ale abyś mógł takie biuro sam założyć,
          musisz najpierw pracować jako najemnik u kogoś innego,
          żeby zdobyć wymaganą praktykę do licencji.

          Z tym jest gorzej, bo poziom zysków małych,
          nie wyspecjalizowanych biur
          nie usprawiedliwia najmu drogiego pracownika,
          więc zatrudniają prawie wyłącznie kreślarzy,
          a stawki oscylują około 15 AUD za godzinę.

          Dużych wyspecjalizowanych firm architektonicznych,
          które dają dobrze płatną pracę specjalistom
          w konkretnej dziedzinie projektowania
          jest jak na lekarstwo
          ( w porównaniu z USA,
          bo porównania z Polską nie ma żadnego).

          ------------------------------------------------------

          Co jeszcze:
          Z ciekawszych rzeczy opisywali w gazecie niedawno
          tutejszy eksperyment architektoniczny
          - publiczną łazienkę z jedną ścianą zrobiona całkowicie
          z weneckiego lustra, z widokiem z ulicy.

          Gdy jest ciemno , a łazienka jest oświetlona, publiczność na ulicy ma
          uciechę.

          Pozdrawiam serdecznie.

          Karol



          • Gość: Architekt Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.ains.net.au 29.06.03, 08:28
            Gość portalu: Karol_K napisał(a):
            Drogi kk701,
            Ja do Stanów trafiłem przypadkowo i tylko tymczasowo cztery miesiące temu.
            Wczesniej w Polsce siedząc ponad rok bez roboty złożyłem papiery na wizę do
            Australii. Stąd znam wymagania dla architektów.
            Przez rok czekałem na jakiś znak z Australii. Wertowałem strony internetowe,
            wysyłałem resume i uczyłem się języka angielskiego.
            Próbowałem tez coś zarobić na życie, ale nie udawało się to specjalnie.
            Jechałem na pożyczkach, które teraz będę spłacać.
            A: W Polsce, czy nielegalnie siedzac w Australii?

            K: Znienacka wyjechałem do USA, jako mąż mojej żony (jest polskim naukowcem)
            cztery miesiące temu. A kilka tygodni temu dostałem zawiadomienie,
            że przyznano mi australijską zieloną kartę z czego się bardzo ucieszyłem,
            chociaż już nie jest to ta radość jaką by nam sprawiła ta nowina w Polsce,
            gdy biedowaliśmy.
            A: Pierwszy raz slysze, o australijskiej zielonej karcie... A NIE jestem
            daltonista!

            K: W Stanach same przyjemne zaskoczenia nas spotykały od samego początku.
            W Polsce nie stać nas było na mieszkanie, albo wynajem, więc mieszkaliśmy
            osobno, każde ze swoimi rodzicami. A tutaj wynajmujemy malutki pokoik
            i cieszymy się z tego jak dzieci.
            A: No coz, macie male wymagania... W Australii dostalibyscie od rzadu $$$ na
            wynajem mieszkania, a moze i nawet tzw. flat z Housing Commission (tam pracuje
            moja corka, wiec cos wiem na ten temat)...

            K: Nareszcie razem i odrobina stabilizacji.
            A: ??? O ile wiem, to w USA jest teraz explozja berobocia, stad procenty spadly
            do 1% aby ruszyc gospodarke... W USA obowoazuje bowiem kult bozka zwanego
            polityka monetarna, jego swiatynia jest tzw. Fedreal Reserve, a Wielkim
            Kaplanem oczywiscie ZYD - niajaki Greenspan, czy cos podobnego... sad

            K: Gdy znalazłem się w Stanach to szukałem pracy przez ogłoszenia gazetowe i w
            Internecie. Tylko ogłoszenia z "The New York Times" owocowały
            w zaproszeniach na interview.
            A: Cztzbys mial wlasciwe, czyli koszerne pochodzenie?

            K: W niedzielnym dodatku "Job Market" z ogłoszeniami każdorazowo czytałem
            kolejne narzekania na strasznie wysoki poziom bezrobocia w Stanach,
            poparte przekonywującą statystyką. Bezrobocie jest najwyższe od wielu lat i
            ciągle rośnie. Nie byli nigdy w Polsce i nie widzieli prawdziwej nędzy.
            A: Ja prawdziwa nedze zobaczylem zas dopiero w slumsach amerykanskich miast...

            K: wysłałem kilkanaście zgłoszeń. Odzew około 50%.
            A: Komu te bajki opowiadasz? 5% to bylby spory sukces!

            K: Pracę znalazłem szybko, już dwa razy już zmieniłem,
            najpierw jako robotnik na budowie na wysokościach,
            pózniej jako architekt w małym jednoosobowym biurze
            (sanitariaty, kuchnie i przebudowy wnęk - typowy znój małego biura,
            no ale nie ma porównania z polskimi realiami finansowymi
            -szef swoich klientów kasował $85 za moją godzinę pracy)
            A: W pierwsze uwierze, ale w tym biurze to ty chyba sprzatasz...

            K: a teraz pracuję na stanowisku najbliższym mojej specjalizacji:
            jestem inspektorem i konsulatntem w dziedzinie techniki fasadowej:
            ściany kurtynowe, okna, drzwi, świetliki, murarka, roofing, etc.
            w firmie która zajmuje się wyłącznie techniką fasadową.
            A: Cale USA to glownie fasada... sad

            K: Wcześniej w Polsce właśnie tym się zajmowałem.
            Między innymi projektowałem detale fasad znanych warszawskich budynków: Agora i
            Focus.
            K: To ty z "Wybiorczej" (AGORA SA)?

            K: Muszę się pochwalić: decydując się na tą posadę miałem trzy równoległe
            oferty, jedną od Rafaela Vinoly-ego.
            A: A druga od Enronu?

            K: Pozostali oferenci ( też Vinoly) oferowali mi średnio 20% więcej
            w zarobkach niż mój obecny pracodawca.
            A: Masz bujna wyobraznie, nie powiem... wink

            K: Ten niestety nie dorównał ofercie konkurentów, ale jednak się zdecydowałem
            na pracę u niego. To chyba najlepiej dowodzi, że robię to w czym się czuję
            najlepiej. Mam tez chyba u niego najlepsze warunki do rozwoju i nauki.
            Mnóstwo przygód miałem z tym poszukiwaniem pracy, chyba książkę napiszę.
            A: Tego ci nikt nie zabroni, gorzej bedzie z jej wydaniem...wink

            K: Moje referencje (gruby plik papierów i mała fortuna zostawiona u tłumacza
            przysięgłego w Polsce) nie budziły zaciekawienia, a resume długie na trzy strony
            i pisane maczkiem pewnie nigdy nie zostało do końca przeczytane.
            A: Blad nr 1 - max dlugosc resume to 1 strona! Reszta w zalacznikach!

            K: Moja strona internetowa tylko raz stała się podstawą do zaproszenia na
            interview.
            A: OK! Czasem piszesz prawde!

            K: Mój egzotyczny polski dyplom każdorazowo zaakcetowany skinieniem głowy
            z odległości około metra. Równie dobrze mógłbym nie kończyć nigdy uczelni.
            Językiem, który przemawia do nich, jest rysunek.
          • Gość: C.D. Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.ains.net.au 29.06.03, 08:43
            Gość portalu: Karol_K napisał(a):
            Mój egzotyczny polski dyplom każdorazowo zaakcetowany skinieniem głowy
            z odległości około metra. Równie dobrze mógłbym nie kończyć nigdy uczelni.
            Językiem, który przemawia do nich, jest rysunek.
            A: No coz, angielski to rodzaj pisma obrazkowego...

            - Bogatszy o tą wiedzę nabytą na trzecim interview,
            ( zaobserwowałem błysk w oku prowadzącego ) skopiowałem po kilka kompletów
            moich losowo wybranych rysunków (zabrałem z Polski na CD),
            zaopatrzyłem w angielskie komentarze i dołączałem do resume.
            Ciągle czuję niedostatki języka, coraz silniej w miarę upływu czasu.
            Niemożność wyrażenia własnej myśli to coś okropnego.
            A: Polecam dobrego psychiatre...

            - To dopiero czwarty miesiąc w USA, nigdy wcześniej tu nie byłem.
            Bardzo silnie odczuwam swoją ignorancję. Dopiero widzę, jak niewiele umiem w
            dziedzinie, która wydawała mi się znana.
            A: Skad u ciebie ten kompelks nizszosci? Lecz sie, ludziku, lecz!

            - Podręczniki są tutaj nieprawdopodobnie obszerne i fachowe. Tylko czasu brak.
            A: Raczej ladnie wydane... sad

            - A jakie czasopisma !
            A: Odroznij opakowanie od tresci... sad Te pisma to w 90% reklamy!

            - Są też małe podręczne encyklopedie wiedzy dla architektów i inżynierów,
            fantastyczne.
            A: Zgoda! 100% niemalze science fiction!

            - Odkrywam co i raz na nowo swoją ignorancję, No ale co zrobic, w Polsce
            podreczniki mialem z lat piecdziesiatych,tylko przedrukowywane
            albo kulawo tłumaczone z równie archaicznych obcojęzycznych wydań.
            A: Znow te kompleksy? Lecz sie, i to POLNIE!

            - a tutaj co chwile wydają nowe a i prowadza badania,
            wiec nie kopiuja ciagle tych samych materialow do nowych wydan.
            A: Czyby? Sam pisales, ze z angielskim u ciebie slabo... sad

            - Odkryłem niedaleko fantastyczną księgarnię.
            A: Z ksiazkami z dzialu FANTASY?

            - Jest olbrzymia. Zajmuje trzy piętra. Jest w niej wszystko.
            Lud koczuje w niej na podłodze i namiętnie czyta (personel nie przepędza
            czytaczy), wyczytując wszystkie literki.
            A: NIE stac ich, biedakow, na kupno, wiec... sad

            - Dodatkowo w Internecie jest mnóstwo książek, aż nie wiadomo w czym wybierać.
            A: No coz, trzeba miec swoja wlasna glowe, a nie lorzystac z cudzej... sad

            - Planuję przystąpić do rejestracji (zdobyć licencję),
            właśnie przyszły pocztą formularze z NCARB, które wnikliwie wertuję.
            A: A cos z tego rozumiesz?

            - Poziom wiedzy tutejszych architektów na temat technologii budowlanych
            bywa podobnie żenujący jak i w Polsce, poziom robocizny na budowie - też,
            W tej materii kompleksy z Polski szybko mi przeszły.
            A: To skad ten cielecy zachwyt ta "Hameryka"?

            - Bardzo trudno mi się dogadywać na budowach, mówią językiem zupełnie
            niezrozumiałym, dalekim od literackiego, bywają agresywni ( południowcy z
            temperamentem ), no a ja nie czuję się jeszcze pewnie w tutejszych przepisach
            budowlanych.
            A: Wiekszosc na budowach to tzw. hispanos, oni mowia slangiem opartym na
            hiszpanskim, biedaku... sad

            - Pokrótce, co robię na przykładach:
            We wtorek byłem na dochodzeniu w sprawie zacieków na Ground Zero.
            W hotelu Hilton naprzeciwko, gdy WTC upadalo wydmuchnelo im szyby.
            Teraz nowe szyby ciekna a ja mam ustalić dlaczego. Najwyzszy zaciek jest na 52-
            gim pietrze wiec sobie troche poogladałem widoków. Tymczasem zostalem
            wydelegowany do kontroli firmy, która moje podanie o pracę wcześniej odrzuciła
            w mało eleganki sposób i jade w poniedzialek ich kontrolowac na miejscu w ich
            fabryce ( duży producent indywidualnych ścian kurtynowych ).
            A: Szyby ciekna, czy uszczelki dookola nich, expercie za dyche?

            - Taka drobna satysfakcja, reperująca własne ego.
            A: Z czego, niby?

            - Codo Australii - tam jest boom budowlany, ale trzeba pamiętać,
            że oni budują prawie wyłącznie domki jednorodzinne i to najczęściej wg
            projektów typowych.
            A: Zgoda! I ten boom jest sztuczny, bo oparty na kredycie, na ktory wiekszosci
            kredytobiorcow nie stac. Niebawem bedzie wiec wielki kryzys, pomimo iz rzad
            wciaz obniza % (interest rates)... sad

            - Klasa średnia, która te domki zamieszkuje nie może w miejscu usiedzieć,
            stale coś w nich przerabia i modyfikuje. Pracy dla małego biura projektowego
            jest więc pod dostatkiem, i żyć można bardzo dobrze z takiej pracy,
            ale abyś mógł takie biuro sam założyć, musisz najpierw pracować jako najemnik u
            kogoś innego, żeby zdobyć wymaganą praktykę do licencji.
            A: Racja...

            - Z tym jest gorzej, bo poziom zysków małych, nie wyspecjalizowanych biur
            nie usprawiedliwia najmu drogiego pracownika, więc zatrudniają prawie wyłącznie
            kreślarzy, a stawki oscylują około 15 AUD za godzinę.
            A: To sie nazywa kapitalizm wolnorynkowy!

            - Dużych wyspecjalizowanych firm architektonicznych, które dają dobrze płatną
            pracę specjalistom w konkretnej dziedzinie projektowania jest jak na lekarstwo
            ( w porównaniu z USA, bo porównania z Polską nie ma żadnego).
            A: Jest, i to spore. Porownaj liczbe ludnosci w PL, USA i Australii!

            - Co jeszcze: Z ciekawszych rzeczy opisywali w gazecie niedawno
            tutejszy eksperyment architektoniczny - publiczną łazienkę z jedną ścianą
            zrobiona całkowicie z weneckiego lustra, z widokiem z ulicy.
            Gdy jest ciemno , a łazienka jest oświetlona, publiczność na ulicy ma
            uciechę.
            A: No coz, u anglosasow wiekszosc to zboczki... (NP. ex Guberantor Generalny
            Australii)... sad

          • Gość: VV Re: ARCHITEKCI w Australii IP: 140.159.68.* 01.07.03, 07:10
            No coz, podales dokladny opis pracy na stanowisku
            technika budowlanego... sad
            Victoria Vagina
          • Gość: VV Re: ARCHITEKCI w Australii IP: 140.159.68.* 01.07.03, 07:13
            Gość portalu: Karol_K napisał(a):
            (...)
            Pracę znalazłem szybko, już dwa razy już zmieniłem,
            najpierw jako robotnik na budowie na wysokościach,
            pózniej jako architekt w małym jednoosobowym biurze
            (sanitariaty, kuchnie i przebudowy wnęk - typowy znój
            małego biura, no ale nie ma porównania z polskimi
            realiami finansowymi -szef swoich klientów kasował $85 za
            moją godzinę pracy) a teraz pracuję na stanowisku
            najbliższym mojej specjalizacji: jestem inspektorem i
            konsulatntem w dziedzinie techniki fasadowej:
            ściany kurtynowe, okna, drzwi, świetliki, murarka,
            roofing, etc.
            VV: Czyli pracujesz NIE jako arcchitekt, a najwyzej jako
            TECHNIK BUDOWLANY! nie masz sie wiec czym chwalic... sad
            Victoria Vagina
    • kanadyjka ARCHITEKCI -PRZYKLADY 28.06.03, 04:23
      sprawdz jak np. te malzenstwa architektow sobie radza w Kanadzie

      www.domator.com
      www.ula2.com

      jak widzisz mozna sie znalezc-wszystko zalezy od Ciebie i twoich zdolnosci-mozna
      sprzedawac domy, projektowac meble, sukienki...znam dziewczyne ktora robi
      ilustracje, sam dyplom nic nie gwarantuje-Ty i to w czym jestes dobry a to z
      czasem sie okaze,


      powodzenia




      • Gość: Architekt Re: ARCHITEKCI -PRZYKLADY IP: *.ains.net.au 29.06.03, 08:16
        kanadyjka napisała:
        sprawdz jak np. te malzenstwa architektow sobie radza w Kanadzie
        www.domator.com
        www.ula2.com
        jak widzisz mozna sie znalezc-wszystko zalezy od Ciebie i twoich zdolnosci-
        mozna sprzedawac domy, projektowac meble, sukienki...znam dziewczyne ktora robi
        ilustracje, sam dyplom nic nie gwarantuje-Ty i to w czym jestes dobry a to z
        czasem sie okaze,
        powodzenia
        C: O ile wiem z powaznych badan, to najwieksze zyski w kapitalizmie gwarantuje
        handel narkotykami i sutenerstwo...
        Dochodza jeszcze domy gry (kasyna), to chyba wszystko, plus tzw. hadel zywym
        towarem, ale to podpada pod sutenerstwo szerzej rozumiane!
        Powodzenia!

    • cinkciarz20 Re: ARCHITEKCI w Australii 29.06.03, 08:38
      Gość portalu: kk701 napisał(a):

      > Szanowni internauci !
      > Interesuje mnie sytuacja architektów australijskich, polskich w Australii.


      Nie wiem jakie odpowiedzi dostales powyzej, ale juz w 1986 r. Ci ktorzy
      wyjezdzali do Australii musieli podpisac certyfikat, ze nie beda sie
      starali o prace w swoim zawodzie. Dotyczylo to lekarzy, prawnikow
      i wlasnie architektow. O innych nie wiem.
      • Gość: Archiekt Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.ains.net.au 29.06.03, 08:44
        cinkciarz20 napisał:
        Gość portalu: kk701 napisał(a): Szanowni internauci !
        Interesuje mnie sytuacja architektów australijskich, polskich w Australii.
        - Nie wiem jakie odpowiedzi dostales powyzej, ale juz w 1986 r. Ci ktorzy
        wyjezdzali do Australii musieli podpisac certyfikat, ze nie beda sie
        starali o prace w swoim zawodzie. Dotyczylo to lekarzy, prawnikow
        i wlasnie architektow. O innych nie wiem.
        A: Swieta prawda! Australia NIE potrzebuje fachowcow, a tania sile robocza,
        najlepiej z III Swiata (gl. Azja)...
        • Gość: up Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.sympatico.ca 01.07.03, 05:23
        • Gość: VV Re: ARCHITEKCI w Australii IP: 140.159.68.* 01.07.03, 07:08
          Gość portalu: Archiekt napisał(a):
          cinkciarz20 napisał:
          Gość portalu: kk701 napisał(a): Szanowni internauci !
          Interesuje mnie sytuacja architektów australijskich,
          polskich w Australii.
          - Nie wiem jakie odpowiedzi dostales powyzej, ale juz w
          1986 r. Ci ktorzy wyjezdzali do Australii musieli
          podpisac certyfikat, ze nie beda sie starali o prace w
          swoim zawodzie. Dotyczylo to lekarzy, prawnikow
          i wlasnie architektow. O innych nie wiem.
          A: Swieta prawda! Australia NIE potrzebuje fachowcow, a
          tania sile robocza, najlepiej z III Swiata (gl. Azja)...
          Victoria Vagina
          • Gość: kangur Re: ARCHITEKCI w Australii IP: 203.40.160.* 01.07.03, 15:05
            Ten Kagan wszedzie wchodzi pod roznymi VV,architektami i co tylko sobie
            wynajdzie.To jest psychol ze wszystkich watkow o Au,wszedzie widzi
            konspiracje,cos mu sie naprawde porabalo.Pracy dla architektow w Au jest do
            oporu,moj syn w tym siedzi.
            • Gość: Pawel Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.lib.latrobe.edu.au 03.07.03, 11:30
              Gość portalu: kangur napisał(a):
              Ten Kagan wszedzie wchodzi pod roznymi VV,architektami i co tylko sobie
              wynajdzie.To jest psychol ze wszystkich watkow o Au,wszedzie widzi
              konspiracje,cos mu sie naprawde porabalo.Pracy dla architektow w Au jest do
              oporu,moj syn w tym siedzi.
              P: Moj tez: sprawdz sam - Dabrowski P
              62 Atheldene Drv St Albans 3021 (03) 8307 3803

            • Gość: kangur Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.lib.latrobe.edu.au 03.07.03, 11:54
              Gość portalu: kangur napisał(a):
              Ten Kagan wszedzie wchodzi pod roznymi VV,architektami i co tylko sobie
              wynajdzie.To jest psychol ze wszystkich watkow o Au,wszedzie widzi
              konspiracje,cos mu sie naprawde porabalo.Pracy dla architektow w Au jest do
              oporu,moj syn w tym siedzi.
              Oto jego adres: Dabrowski Paul
              62 Atheldene Drv St Albans 3021 (03) 8307 3803

            • Gość: kangur Re: ARCHITEKCI w Australii IP: *.lib.latrobe.edu.au 03.07.03, 12:19
              Ten Kagan wszedzie wchodzi pod roznymi VV,architektami i co tylko sobie
              wynajdzie.To jest psychol ze wszystkich watkow o Au,wszedzie widzi
              konspiracje,cos mu sie naprawde porabalo.Pracy dla architektow w Au jest do
              oporu,moj syn w tym siedzi.
              Dombrowski Paveleck
              Numero szescdziesiat dwa na AtheldeneDrive
              Swiety Albans w Wiktorii
              tel. osiem trzy zero siedem trzy osiem zero trzy
            • Gość: Jerzy Re: ARCHITEKCI w Australii IP: 203.62.159.* 04.07.03, 05:30
              Gość portalu: kangur napisał(a):
              Ten Kagan wszedzie wchodzi pod roznymi VV,architektami i co tylko sobie
              wynajdzie.To jest psychol ze wszystkich watkow o Au,wszedzie widzi
              konspiracje,cos mu sie naprawde porabalo.Pracy dla architektow w Au jest do
              oporu,moj syn w tym siedzi.
              J: Masz racje! Ja sam zatrudniam kilkunastu architektow, ktorzy projektuja mi
              nowe swiatynie Pana Naszego, Jezusa Chrystusa, ktore wlasnie zaczynam budowac
              w kazdym wiekszym miescie australijskim, ku Jego chwale!
              Jerzy
    • Gość: Jerzy Re: ARCHITEKCI w Australii IP: 203.62.159.* 04.07.03, 05:58
      Maja pelno pracy przy budowie Swiatyn Pana Naszego, Jezusa Chrystusa!
      Jerzy, Newborn Christian
      • Gość: kangur Re: ARCHITEKCI w Australii(do kagana) IP: 203.40.171.* 04.07.03, 17:30
        Ty jestes sick,przestan sie wypisywac w kazdym watku,wyjedz stad,zajmij sie
        czyms i zostaw fantazje dla Lema.
        • Gość: Skorad Re: ARCHITEKCI w Australii(do kagana) IP: *.its.unimelb.edu.au 05.07.03, 07:17
          Gość portalu: kangur napisał(a): Ty jestes sick, przestan sie wypisywac w
          kazdym watku, wyjedz stad,zajmij sie czyms i zostaw fantazje dla Lema.
          Skorad: Racja! Pisze wiec do tych, co to niby maja problemy w Australii. Sa oni
          tylko sami sobie winni, bo nie sluchaja sie doskonalych rad Pawla z Melbourne.
          Ja, idac za jego porada, zaraz po przyjezdzie zglosilem sie do biura
          Centrelink, gdzie od reki zaoferoano mi kilka doskonale platnych prac, i to w
          moim zawodzie (architekta). Na razie przyjalem prace glownego architekta
          uniwersyteckiego, bowiem uniwersytet zaoferowal mi tez darmowe mieszkanie, i to
          w domku ponad 150 m2 na terenie uniwersytetu (blisko do miasta).
          Zachecam wiec wszystkich Rodakow, i to goraco do emigracji do Australii: pracy
          jest tu mnostwo, mieszkania w domkach daja za darmo, ceny sa niskie, ludzie
          mili - tylko zyc i nie umierac!
          Skorad
        • Gość: skorad Re: ARCHITEKCI w Australii(do kagana) IP: *.its.unimelb.edu.au 05.07.03, 08:08
          Nie znam tego "kagana", ale wiem, ze w Australii najlatwiej jest znalezc prace
          poprzez biuro Centrelink. Wlasnie dali mi tam prace, i to wysokoplatna, na
          panstwowym uniwersytecie i w moim zawodzie czyli architekta. Nie narzekajcie
          wiec, bo jak przychodzicie po prace brudni, smierdzacy i nie znajacy
          angielskiego, to zostaje wam tylko zasilek, lenie i brudasy!
          • Gość: czytacz Re: ARCHITEKCI w Australii(do kagana) IP: 203.40.165.* 05.07.03, 09:41
            To wciaz ty,kagan,skorad,jerzy i kazdy inny nick,zajmij sie lepiej tym swoim
            Lemem czlowieku
        • Gość: skorad Re: ARCHITEKCI w Australii(do kagana) IP: *.its.unimelb.edu.au 07.07.03, 10:59
          Gość portalu: kangur napisał(a):
          Ty jestes sick,przestan sie wypisywac w kazdym watku,wyjedz stad,zajmij sie
          czyms i zostaw fantazje dla Lema.
          skorad: Swieta racja! Nieudacznicy typu kagana nigdy nie beda zadowoleni z
          Australii, bo tu nie wystarczy dyplom (papierek) z Polski, tu trzeba ciezko
          pracowac, a wtedy zyje sie jak u Pana Boga za piecem.
          skorad
          PS: Jako architekt z zawodu i zamilowania moge zaswiadczyc, ze w Australii jest
          pelno pracy dla DOBRYCH architektow! Nie ma jej tylko dlanieudacznikow
          typu "kagana".

          • Gość: Pawel_z_Melbourne Re: ARCHITEKCI w Australii(do kagana) IP: *.dsl.vicnet.net.au 11.07.03, 05:58
            Gość portalu: skorad napisał(a):

            > Gość portalu: kangur napisał(a):
            > Ty jestes sick,przestan sie wypisywac w kazdym watku,wyjedz stad,zajmij sie
            > czyms i zostaw fantazje dla Lema.
            > skorad: Swieta racja! Nieudacznicy typu kagana nigdy nie beda zadowoleni z
            > Australii, bo tu nie wystarczy dyplom (papierek) z Polski, tu trzeba ciezko
            > pracowac, a wtedy zyje sie jak u Pana Boga za piecem.
            > skorad
            > PS: Jako architekt z zawodu i zamilowania moge zaswiadczyc, ze w Australii jest
            >
            > pelno pracy dla DOBRYCH architektow! Nie ma jej tylko dlanieudacznikow
            > typu "kagana".
            Pawel: sluszna racja, Sorad! W Australii jest ponad 10 ofert pracy dla kazdego, to chce pracowac!
            To najlepszy kraj na swiecie, szczegolnie dla architektow (boom budowlany).
            Pawel z Melbourne
    • Gość: AU architect Prosze o pomoc IP: *.004.dsl.qld.iprimus.net.au 12.07.03, 09:21
      Jestem architektem w Australii i kupilem namiot 5 osobowy. Czy moze mi ktos
      pomoc go rozbic? Mecze sie z nim juz 3 lata.
      Prosze pisac na adres Au_architect@bigpond.com.au - zainteresowaym osobom
      wysle instrukcje.
      Dziekuje z gory,
      Prof. J. Dachowka
      • Gość: skorad Re: Prosze o pomoc IP: 210.23.146.* 12.07.03, 09:56
        Gość portalu: AU architect napisał(a):
        Jestem architektem w Australii i kupilem namiot 5 osobowy. Czy moze mi ktos
        pomoc go rozbic? Mecze sie z nim juz 3 lata.
        Prosze pisac na adres Au_architect@bigpond.com.au - zainteresowaym osobom
        wysle instrukcje.
        Dziekuje z gory,
        Prof. J. Dachowka
        S: Napisz do Pawla Dabrowskiego ze St. Albans, Vic. Adres znajdziesz
        w White Pages!
        • Gość: pzm Re: Prosze o pomoc IP: *.its.unimelb.edu.au 13.07.03, 07:38
          Gość portalu: skorad napisał(a):
          Gość portalu: AU architect napisał(a):
          Jestem architektem w Australii i kupilem namiot 5 osobowy. Czy moze mi ktos
          pomoc go rozbic? Mecze sie z nim juz 3 lata.
          Prosze pisac na adres Au_architect@bigpond.com.au - zainteresowaym osobom
          wysle instrukcje.
          Dziekuje z gory,
          Prof. J. Dachowka
          S: Napisz do Pawla Dabrowskiego ze St. Albans, Vic. Adres znajdziesz
          w White Pages!
          P: Pod Dabrowski w St. Albans, Vic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka