ratpole
26.01.08, 02:37
Liczba emigrantow bedzie rosla przez 5 lat, potem przestanie wzrastac, az w
koncu zatrzyma sie po zgaszeniu swiatla przez ostatniego emigranta
"Liczba polskich emigrantów przez 3-5 lat będzie rosła - uważa specjalizujący
się w badaniu migracji prof. Romuald Jończy z Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.
Zdaniem profesora, do powrotu do kraju skłonić ich może dobra praca,
ułatwienie prowadzenia działalności gospodarczej i walka z szarą strefą, ale
także proste instrumenty, jak urlopy "emigracyjne".
Naukowiec wygłosił wykład na ten temat w piątek podczas konferencji w
Katowicach. Wykład poświęcony był zmianom na polskim rynku pracy na
przykładzie realizowanego w województwie śląskim projektu "Pierwsza szychta".
Projekt ten służy aktywizacji osób długotrwale bezrobotnych i wykluczonych z
rynku pracy.
"W najbliższych kilku latach praca za granicą dotknie kilku milionów ludzi w
Polsce. Co roku wyjeżdżać będzie podobna liczba osób, ale ci, którzy już tam
pracują, pozostaną, więc w sumie skala emigracji będzie wzrastać. Jeśli nie
będzie jakiegoś cudu w polskiej gospodarce, to jeszcze przez 3 do 5 lat będzie
wzrastała liczba pracujących za granicą, potem zacznie się ograniczać" -
powiedział prof. Jończy.
Jego zdaniem, za spadkiem emigracji za kilka lat będzie przemawiać m.in.
malejąca siła nabywcza zagranicznych wynagrodzeń, rosnące zarobki w Polsce i
umocnienie złotego.
Za obecnym wzrostem migracji stoi wyż demograficzny pierwszej połowy lat 80.,
wchodzący właśnie na rynek pracy. Przytoczone wyniki badań wskazują, że ok.
85-90 proc. osób pracujących za granicą nie jest w stanie stwierdzić, czy i
kiedy wróci.
"Kiedyś jechało się dorobić, teraz zarobić. Jeśli ktoś w 1989 r. pracował w
Niemczech, to zarabiał 65 razy więcej niż w Polsce, teraz - 4 razy więcej. To
powoduje, że dalej opłaca się wyjechać, ale już nie można się dorobić. Mamy
więc do czynienia z sytuacją patową, która powoduje wyjazdy, a nie generuje
powrotów" - podkreślił prof. Jończy.
Jego zdaniem, czasami zatrzymanie pracownika w Polsce nie wymaga wielkich
nakładów. Np. mającym rodziny osobom w wieku 35-40 lat wystarczyłoby podnieść
wynagrodzenie o kilkaset złotych i ustabilizować warunki zatrudnienia,
oferując stałą umowę o pracę. Trudniej natomiast zatrzymać młodych bez zobowiązań.
Korzystne byłyby też takie instrumenty, jak bezpłatny urlop emigracyjny, które
można łatwo wprowadzić w sezonowych branżach, jak turystyka czy budownictwo.
"Jeśli w danej firmie potrzebnych jest trzech pracowników, to zatrudnić
czterech i każdego wypuszczać za granicę na 3 miesiące na urlop bezpłatny;
będzie on ubezpieczony i nie straci miejsca pracy w Polsce, bo gwarantuje mu
to umowa" - wyjaśnił profesor.
Kluczowe znaczenie ma też pobudzenie aktywności gospodarczej w dziedzinie
usług, gdzie podaż jest zbyt mała w stosunku do ilości transferowanych przez
emigrantów do Polski pieniędzy. "Tylko własna działalność gospodarcza może dać
w Polsce poziom życia i zarobków porównywalny do tego za granicą" - kończy
prof. Jończy."