Dodaj do ulubionych

Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie...

08.11.07, 10:54
Żebyscie potrafili kochać tak naprawde - musicie pokochaac mnie!

Zeby matka naprawde kochała swoje dziecko, musi kochac dzieci...

Tak powiedziała moja guru pani Grazyna Dobron w trójce...
a wiec musicie mnie pokochac, jezeli chcecie kochac... wink)

Ja Was kocham!
Ja kocham wszystlkich!
Miłośc jest we mnie i dobro!
Obserwuj wątek
    • tikki Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 08.11.07, 15:13
      Ale to chyba nie zrozumiales, Andreas.

      Pani Dobron chodzilo o to, ze jesli ktos chce sie nauczyc kochac -
      musi pokochac JA, pania Grazyna. Wyraznie napisales:"> Żebyscie
      potrafili kochać tak naprawde - musicie pokochaac mnie!" - a
      przeciez to ona to mowi...
      • beatrix13 Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 08.11.07, 17:10
        wg mnie oboje coś kręcicie,
        żeby móc kochać kogoś ,trzeba pokochać z całego serca siebie
      • andreas.007 Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 08.11.07, 17:53
        ona powiedziała troche inaczej, zeby umiec kochac,
        trzeba kochac jakby wszystkich...

        Tak wiec macie zdadanie domowe, jak chcecie naprawde kochac,
        musicie pokochac mnie Andreasa!
        • beatrix13 Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 08.11.07, 18:17
          ja konkretna jestem jak to zodiakalny Baran,
          więc wolę szczególnie,anie ogólnie kochać
        • tikki Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 08.11.07, 18:17
          1. Czy milosc mesko-meska tez wchodzi w rachube?
          2. Czy p. Dobron cwiczy sie w kochaniu Ben Ladena, Busha i Wielkich
          Braci?
          • andreas.007 Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 08.11.07, 18:32
            miłośc nie jedno ma imie, inaczej kochamy matke, inaczej ojca...
            kolege, siostre czy dziewczyne, inaczej dzieci...

            Chodzi zapewne o okazanie miłosci kazdemu stosownej,
            mnie musicie kochac naprawde byscie mogli kochac innych!
            • tikki Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 08.11.07, 18:36
              Eee tam, to jakas podpucha...

              Ja tam moge kochac innych bez kochania Andreasa...

              Zreszta, co Ci po naszym kochaniu? I tak nie mozesz skonsumowac po
              ostatnich zabiegachwink.
              • andreas.007 Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 08.11.07, 22:40
                okazuje sie, ze wycieli mnie nie to, co chcieli,
                ja taki diabełek jestem mam rózki z przodu na czole (naprawde)
                miałem ogonek z tyłu... tegoz mnie pozbawili!
                A to co trzeba zostało...

                Ale zaraz, zaraz, a co Ty tak od razu materialnie,
                a platoniczna miłość?
                • bella1 Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 08.11.07, 23:58
                  Calkowicie odchodzac od stwierdzenia tej Pani - nie wiem o co chodzi i nie
                  wchodze w kontekst......
                  Zgadzam sie z Bea...Trzeba zaczac od pokochania siebie....Potem - automatycznie
                  - widzi sie wiecej milosci w swoich okolicach...
                  Kompleksy - to straszna zadra...
                  Miedzy innymi - potrafia przyprawic rogi na pierzu skrzydel....
                  Z drugiej strony...pewnosc siebie,zarozumialosc,bezlitosna asertywnosc...-
                  potrafi tlumaczyc ,ze znaczek po szczepionce ospowej - to pozostalosc po
                  skrzydlach....
                  Trzymajmy pion...smile
                  • andreas.007 raczej diabełek 09.11.07, 08:58
                    a czy kochanie siebie, to nie jest jakies egoistyczne?
                    Raczej bym stawiał, wobec siebie, na akceptacje,
                    ale te podobno mamy zakodowana w mózgu na stałe,
                    bo inaczej w razie braku akceptacji nastapiłaby destrukcja!

                    Kto nie kocha sie - nie pokocha nikogo...
                    tak niektórzy mawiaja, ale zakochanie sie w sobie,
                    uwazam moza nas doprowadzic do stanu dalekiego od kochania innych!

                    Kompleksy zas , któz ich nie ma, moga budowac nam nasza siłe!
                    tez psycholodzy formułuja - m.in. pani Grazyna Dobron - taka teorie,
                    ze nasza siłe budujemy na słabosciach, czyli na kompleksach!
                    U swiadomienie sobie słabosci pomaga nam zbudowac z tego
                    silny punkt naszej osobowosci!

                    Asertywnośc moim skromnym zdaniem, a jeszcze bezlitosna,
                    jest objawem nienawisci wobec ludzi -
                    ja nie jestem w ogóle asertywny,
                    to przysparza problemów mi i mojemu otoczeniu!

                    Pozostałośc po skrzydłach...
                    ja u siebie dostrzegam wyraźne rogi na czole,
                    kojarze je raczej z diabełkiem niz jeleniem... wink))
                    a mam udokumentowanie w postaci mojego zyciorysu!
                    • gosia.43 Re: raczej diabełek 09.11.07, 09:53

                      > a czy kochanie siebie, to nie jest jakies egoistyczne?

                      wręcz odwrotnie - poprawia relacje międzyludzkie..

                      >
                      > Kto nie kocha sie - nie pokocha nikogo...
                      > tak niektórzy mawiaja, ale zakochanie sie w sobie,
                      > uwazam moza nas doprowadzic do stanu dalekiego od kochania innych!

                      Tu nie chodzi o zakochanie się w sobie , ale o pokochanie siebie -
                      a to jest duża różnica. Pokochać w sobie nie tylko to co wielkie ,
                      wspaniałe i piękne ale również i to co zwykłe , szare , jakieś
                      niudolne. Polubić swoje słabości . Siebie jako całość . Wtedy
                      dopiero możemy wchodzić w zdrowe relacje z innymi i potrafimy być z
                      trymi innymi i rozumieć ich...

                      > Asertywnośc moim skromnym zdaniem, a jeszcze bezlitosna,
                      > jest objawem nienawisci wobec ludzi -
                      > ja nie jestem w ogóle asertywny,
                      > to przysparza problemów mi i mojemu otoczeniu!
                      >
                      Asertywność jest w życiu bardzo potrebna. Umieć mądrze odmówić -
                      jest sztuką. I mieć własne zdanie - też....
                      gosia
                      • andreas.007 Re: raczej diabełek 09.11.07, 10:00
                        Pokochać w sobie nie tylko to co wielkie ,
                        > wspaniałe i piękne ale również i to co zwykłe , szare , jakieś
                        > niudolne. Polubić swoje słabości . Siebie jako całość . Wtedy
                        > dopiero możemy wchodzić w zdrowe relacje z innymi i potrafimy być
                        z
                        > trymi innymi i rozumieć ich...
                        ====================

                        ale zdaje mnie sie, ze to wszystko co napisałas
                        zawiera w sobie własnie akceptacja, a nie kochanie,
                        aczkolwiek jedno z drugim musi iśc w parze!

                        Kochanie siebie jednak wydaje mi sie jakby własnie
                        zapatrzeniem, nie widzeniem wad, wiadomo kochanie jest slepe,
                        a akceptacja jest czyms trwalszym, swiadomym...
                        jest własnie swiadomym zdawaniem sobie sprawy z wielkosci i małosci,
                        ja optuje jednak w kierunku akceptacji!

                        Miłosc bez akceptacji, zakonczy sie niepowodzeniem,
                        gdy opadnie mgła uczucia... czy zawieje wiaterek wakacyjny!
                        Szczególnie to moze byc dotkliwe, gdy nasze kochanie siebie
                        skrywajace wady nie osiagnie jednak akceptacji!
                        • gosia.43 Re: raczej diabełek 09.11.07, 11:12
                          Miłość zawsze zawiera element akceptacji. To oczywiste i nie podlega
                          dyskusji. A jednak kochanie siebie a akceptacja siebie - to różne
                          pojęcia , które zazębiają się a i owszem ale i różnią.
                          Jesli akceptujesz siebie - innych zaakceptujesz.., ale jesli
                          będziesz w stanie siebie pokochać - takim jakim jestes z
                          wszystkimi zaletami i wadami - będziesz mógł równiez pokochac
                          drugiego takim jakim jest . Bez konieczności zmieniania tego
                          drugiego człowieka według naszych wyobrazeń .

                          gosia
                          -
                          trudną choć wielką sztuką jest umieć cieszyć się tym , co człowiek
                          posiada...

                          <*>
                          • tikki Re: raczej diabełek 09.11.07, 17:19
                            Po namysle stwierdzam, ze z tym poziomem akceptacji dla samego/ej
                            siebie nie ma co przesadzac. Totalna akceptacja wszystkiego oznacza
                            stanie w miejscu, zrezygnowanie z wlasnego rozwoju.

                            Trzeba zrobic inwentaryzacjesmile, moze nawet analize SWOT, postanowic
                            co trzeba zmienic na lepsze, co nam sie nie podoba - i do dziela.

                            Jezeli sie uzna - jakim mnie Panie Boze stworzyles takim mnie masz,
                            to automatycznie zwalnia sie samego/a siebie z wysilku - zmiany na
                            lepsze.

                            Niewazne, czy chodzi o schudniecie, rzucenie palenia, totalne
                            niezorganizowanie czy notoryczne marudzenie - co komu przeszkadza
                            powinien starac sie zmienic, i tyle.
                • tikki Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 09.11.07, 12:41
                  > Ale zaraz, zaraz, a co Ty tak od razu materialnie,
                  > a platoniczna miłość?

                  Materialnie? Wcale nie. Fizycznie co najwyzej...

                  Ale co do platonicznej milosci to wole ja cwiczyc na Bradzie, Keanu
                  albo innym Denzelu, bez urazy...wink
                  • beatrix13 kochaj bliźniego swego jak siebie samego 09.11.07, 12:46
                    ponadczasowa prawda,
                    warunkiem koniecznym pokochania innych jest bezwarunkowe pokochanie
                    siebie samego;
                    warunkiem koniecznym akceptacji innych jest bezwarunkowa akceptacja
                    samego siebie;
                  • beatrix13 Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 09.11.07, 12:48
                    tikki napisała:

                    > Ale co do platonicznej milosci to wole ja cwiczyc na Bradzie,
                    Keanu albo innym Denzelu, bez urazy...wink

                    ..........................
                    no! no! no! na tamtych dwóch sobie ćwicz ile sił masz,ale od mojego
                    Keanu warasmile
                    • tikki Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 09.11.07, 12:57
                      Nie boj sie, nic mu nie powiem...wink
                    • tikki Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 09.11.07, 13:09
                      A tak swoja droga, to chyba musisz ciut popracowac nad poziomem
                      akceptacji i milosci do samej siebie, jak tak bardzo konkurencji nie
                      lubisz...smile
                      • beatrix13 Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 09.11.07, 13:20
                        konkurencję lubię ,ale Keanu jeszcze bardziej i jak go za bardzo
                        wyeksploatujesz to dla mnie nie wystarczy
                        • tikki Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 09.11.07, 13:29
                          Co Ty, Keanu nie wystarczy? Zartujesz... Wejdzie w Matrix dla
                          Beatrix i juz bedzie jak nowy.smile
                  • andreas.007 Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 09.11.07, 13:30
                    znaczy materialistycznie,
                    kurna wszystko ostatnio z kalkulatorem przeliczam materialnie...


                    Miłośc platoniczna a miłośc plakatowa, to róznica!
                    Te wymienione przez Ciebie plakatowe miłosci nie odpisza Tobie,
                    a przynajmniej nie tak wiele jako jak moge... wink)

                    Nie posprzeczaja sie, nie przeprosza, nie obrażą...
                    to nie miłośc platoniczna zadna, to raczej jakies fanowanie!
                    • tikki Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 09.11.07, 13:36
                      No, ze nie obraza, to na pewno...smile)).

                      Dla mnie chlopak z plakatu do cwiczenia ogolnoludzkiej milosci
                      wystarcza jak najbardziej - trudniej mi sie ja cwiczy patrzac w
                      tramwaju na faceta niemytego od tygodni, z zaczesana pozyczka na
                      lewe ucho i cierpiacego na smiertelny strach przed dentysta od
                      urodzenia...

                      A wlasciwie to czemu tak Ci zalezy, zeby Cie tu wszyscy platonicznie
                      kochali, hm?
                      • andreas.007 Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 09.11.07, 13:49
                        bo zalezy mi zeby wszyscy, zebyscie wszyscy byli szczesliwi!
                        Pani powiedziała, ze zeby kochac, to trzeba kochac wszystkich,
                        wiec jak mnie pokochacie, to na pewno potraficie kochac.
                        Bo to sztuka wielka mnie kochac... wink)
                        To bedziecie szczesliwi, bo milosc to szczescie!
                        • tikki Re: Żebyscie potrafili naprawde kochac musicie... 09.11.07, 13:52
                          Heh, to chyba jednak wycieto Ci co trzeba - najwyrazniej skupiasz
                          sie na walce o dobro ludzkoscismile).
    • kakq "Kochać samego siebie ... 09.11.07, 10:07
      "Kochać samego siebie - to początek romansu na całe życie."
      i to by było na tyle w tym temacie
      • andreas.007 Re: "Kochać samego siebie ... 09.11.07, 10:28
        gorzej jak sie okaze poczatkiem... dramatu!
        Albo jakas niespełniona miłosc sie trafi!
        wink)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka