alex-0_0
03.10.08, 10:48
ciężko mnie zaskoczyć. A jednak.
Wracając wczoraj z pracy byłam świadkiem kolizji drogowej. Pani
jadąca autkiem A zatrzymała się aby umozliwić autobusowi włączenie
się do ruchu, konsekwencją czego było - wjechanie w jej tył przez
pana z autka B.
Pan - jednostka nader agresywna - darł się w niebogłosy na Panią.
Podeszłam do babeczki dałam namiary na siebie z informacją że jak
będzie miała problemy z ubezpieczeniem to żeby zadzwoniła - mogę
robic za świadka. W związku z czym Pan się lekko uspokoił. Gadał,
gadał po czym zadał Pani pytanie:
Dlaczego się Pani zatrzymała?
Na to Pani święcie oburzona : No jak to? Przecież to był pośpieszny!
Musiałam go wpuścić!
Umarłam że śmiechu. Jechałam samochodem i wyłam..... co tam wyłam -
ja płakałam ze śmiechu