Dodaj do ulubionych

Bękarty wojny

21.09.09, 07:43
Wszystko o tym filmie zostało już napisane: że obrazoburczy, że
kapitalny, najlepszy Tarantino itp.
Mnie podobał się szalenie. Kapitalna rola Christopha Waltza,
świetne dialogi (niektórzy uważają je za przegadane).
Film jest o tyle zaskakujący ( i w tym min. tkwi zręczność
reżysera), że człowiek po prostu musi momentami śmiać się,
chociażby nie chciał. W związku z tym mam banalne pytanie, czy
sztuka może robić sobie jaja ze wszystkiego. Albo inaczej, jakie są
jej granice.
Bękarty pokazują zemstę w taki sposób, że satysfakcję z niej
odczuwa 99,99% widowni, jak mniemam (ja również). Ale,...
Zastanawiam się, dlaczego takiej zemsty nie dokonywali nigdy sami
Żydzi? Oraz, czy nie prowadziłaby ona do jakiejś obłędnej spirali
okrucieństwa?
Obserwuj wątek
    • eeela Re: Bękarty wojny 23.09.09, 12:37
      > Bękarty pokazują zemstę w taki sposób, że satysfakcję z niej
      > odczuwa 99,99% widowni, jak mniemam (ja również).

      O tak, ja także odczułam niesamowitą satysfakcję z powodu zakończenia. Złamaną
      goryczą z powodu smierci mojej ulubionej postaci, niemniej dogłębną i sycącą.

      Przy okazji oglądania tego filmu ze swoim chłopem miałam okazję zauwazyć, jak
      dalece mogą różnić się perspektywy i odbiór z punktu widzenia europejskiego i
      (latyno)amerykańskiego. Dla mnie najistotniejszym elementem tego filmu była
      historia zemsty Żydówki i nałożonych dwóch spisków, których wynik tak bardzo
      nasycił moją krwawą żądzę zemsty, która wyrosła we mnie poprzez wychowanie na
      historii wojny i holocaustu. Dla Miguela motyw zemsty był tani i prosty
      ('revenge porn' - tak to określił), a najważniejszym - i najbardziej irytującym
      - z jego punktu widzenia był fakt, że Amerykanie (US Amerykanie) zostali po raz
      kolejny przedstawieni jako zbawiciele świata. Szczerze mówiąc, dla mnie role
      gangu żydowsko-amerykańskiego były w zasadzie zupełnie drugoplanowe. Nie na nich
      skupiała się moja uwaga.
      • daria13 Re: Bękarty wojny 27.09.09, 21:24
        Do tej pory lubiłam Tarantino. Od wczoraj jestem jego wielką wielbicielką. Może
        dotąd nie wykazałam sie wystarczającą inteligencją, a może jednak nadmiar scen
        walki aż tak mnie nie fascynował, niemniej uznawałam w tym reżyserze dobrego
        rzemieślnika, dowcipnego i zręcznego. Obejrzenie Bękartów dało mi fantastyczną
        dawkę rozrywki, ale takiej na odpowiednim poziomie;) Film jest wymyślony i
        zrealizowany absolutnie po mistrzowsku. Każda scena i każdy szczegół dopracowane
        do perfekcji. Po Tajne przez poufne nie miałam już cienia wątpliwości co do
        zdolności aktorskich Brada Pita i tu potwierdził je całkowicie. Rola Waltza -
        majstersztyk. Chyba nie umiałabym znaleźć ani jednego minusa przy ocenie tego
        filmu. 100% kina w kinie.
        A co do problemu zemsty jako takiej, a w szczególności zemsty Żydów.
        Trudno sobie wyobrazić kogokolwiek (poza może Rydzykiem i jemu podobnymi), kto
        nie rozumiałby chęci zemsty za tak niewyobrażalne krzywdy, jakich doznali Żydzi
        w tej wojnie. Zemsta nie jest godna pochwał, zemsta za krzywdy niewyobrażalne,
        przekraczające ludzkie pojmowanie, krzywdy całkowicie niezawinione i potworne -
        jednak ma uzasadnienie.

        "Ale,...
        Zastanawiam się, dlaczego takiej zemsty nie dokonywali nigdy sami
        Żydzi? Oraz, czy nie prowadziłaby ona do jakiejś obłędnej spirali
        okrucieństwa?"

        O jakiej "oblędnej spirali okrucieństwa" piszemy? Wszak ta spirala i tak była
        niewyobrażalnie obłędna. Nawet trudno sobie wyobrazić jeszcze obłędniejszą.
        Walka jest okrutna, cierpienie w pokorze, cierpienie niezawinione, bezbronne
        jest dla mnie jednak bez porównania okrutniejsze, straszniejsze, potworniejsze.
        Gdyby dzięki czynnemu oporowi, dzięki chęci zemsty właśnie, udało się uratować
        więcej Żydów, to nie byłoby nakręcanie spirali okrucieństwa, to byłby akt
        samoobrony i zrozumiałego odruchu. Tak myślę. Choć z drugiej strony ta pokora
        Żydów jest skądinąd jednym z powodów, dla których jeszcze bardziej chyba szanuję
        ten naród.
    • kubissimo Re: Bękarty wojny 28.09.09, 00:42
      dla mnie ten film to spore nieporozumienie. odcinek Allo Allo
      rozdmuchany do rozmiarow pelnometrazowego filmu (a nawet zbyt
      pelnometrazowego, czyt. zbyt dlugiego)
      I absolutnie nie chodzi mi tu o szarganie swietosci, tudziez
      robienie sobie jaj z wojny. IMO ten film jest co najwyzej przecietny
      (nie wciagal, nie przejmowal, nie bawil), a gdyby wyjac z niego
      sceny z Christophem Waltzem, byloby zenujaco slabo, na szczescie
      Waltz ma duzo czasu ekranowego, wiec te 2,5 godziny w kinie nie bylo
      strata czasu.
      Ale i tak po seansie bylem baaaaardzo rozczarowany. Zreszta nie
      tylko ja. Bylo nasz czworo i tylko jedna osoba byla zadowolona.
      Slaby film, slaby wynik.
      • daria13 Re: Bękarty wojny 28.09.09, 09:49
        kubissimo napisał:
        > (nie wciagal, nie przejmowal, nie bawil)

        A co zrobić z tymi, których ten film wciągbął, przejmował i bawił? Tak jak mnie
        na przykład? Byłabym wdzięczna za więcej konkretów. Dlaczego ten film był
        przeciętny i słaby? Ja wiem, że jesteś bez porównania lepszym znawcą kina i
        wiem, ze byłeś na tym filmie w obecności osób, które też były rozczarowane, ale
        intryguje mnie, co konkretnie o tym zadecydowało.
        • kubissimo Re: Bękarty wojny 28.09.09, 11:43
          > A co zrobić z tymi, których ten film wciągbął, przejmował i bawił?

          w sumie to nalezy im zazdroscic, bo skoro tak niewiele potrzeba im
          do szczescia, to pewnie tego szczescia maja w zyciu cale mnostwo ;)

          i nie wiem co sie nie podobalo moim przyjaciolom, bo chociaz po
          kinie poszlismy na piwko, to nawet nie chcialo sie nam o owych
          bękartach rozmawiac. Tak wiec moge mowic co najwyzej za siebie.

          O ile cala poczatkowa sekwencja (w wiejskiej zagrodzie) byla
          znakomita - stary dobry Tarantino w stanie czystym, o tyle potem
          bylo juz slabo i cienko. Film rozpada sie na dwie opowiesci, z czego
          jedna jedzie po naprawde niskich klimatach rodem ze wspomnianego
          Allo Allo. Druzyna bekartow (chociaz w tlumaczeniu powinnismy tez
          zrobic jakis blad, np. benkarty) jest bardzo papierowa, zrobiona na
          jedno kopyto, i to kopyto przerysowane do granic mozliwosci. Jak
          wnioskuje z rykow smiechu na widowni najzabawniejsza rzecza w calym
          filmie byl Brad Pitt mowiacy po wlosku, natomiast ja od razu mialem
          przebitke na przygody dwoch angielskich lotnikow w Cafe Rene. Ten
          sam poziom humoru.
          Sam Brad Pitt zagral calosc na jednej minie. Taki powtarzany w kolko
          dowcip, ktory mnie przestal bawic w trzeciej minucie (aczkolwiek
          chyle czola przed opanowaniem bardzo specyficznego akcentu rodem z
          poludnia)
          Druga czesc opowiesci o zemscie mlodej dziewczyny tak naprawde jest
          powtorzeniem Kill Billa w kostiumie drugiej wojny. I to powtorzeniem
          podwojnym, bo motyw zemsty za tragedie rodzinna to nie tylko os
          glowna Kill Billa (historia Beatrix Kiddo) ale i jeden z watkow
          pobocznych (historia O-Ren Ishii).
          Tak wiec po pierwsze mamy tu odgrzewany kotlecik, a po drugie cos mi
          tu nie zatrybilo aktorsko i aktorka grajaca Shosanne nie urzekla
          mnie. Moim zdaniem wybronila sie tylko w scenie w kawiarni, ale tu
          miala wsparcie ze strony znakomitego Waltza (moim zdaniem on jeden
          stworzyl w tym filmie prawdziwa postac, taka z krwi i kosci, a nie z
          papieru i tuszu do drukarki).
          Tarantino zwykle mial nosa do swietnych aktorek, ale tym razem jego
          wybor chyba nie byl najlepszy, bo Diane Kruger tez nie zachwycila,
          chociaz uczciwie przyznam, ze widoczny jest postep od czasow, kiedy
          zagrala piekna, drewniana Helene w Troi ;)

          W obydwu watkach widac tez nawiazania do kubrickowskiego Dr.
          Strangelove'a, jednak jak dla mnie za duzo w tym wszystkich
          slapstickowych gagow.
          Ciezko tez mowic o jakiejs satysfakcji z ogladania egzekucji
          Hitlera. Satysfakcje mialem ogladajac jego nedzny koniec w
          filmie "Upadek". Byc moze wpakowanie w niego kilkudziesieciu kul
          mialo wymiar symboliczny dla tego aktora o zydowskim pochodzeniu.
          Dla mnie byl to kolejny gag, ktory splynal jako woda po kaczce ;)

          i to chyba tyle.
          • squarantina Re: Bękarty wojny 28.09.09, 14:10
            Nic dodać, nic ująć, jedynie żałować należy, że ma się taki
            prostacki gust.
            Swoją drogą wszystko już w kinie było i jeśli kto ma dobrą pamięć
            niech sobie dowolnie układa, porównuje, doszukuje, czy co tam sobie
            lubi robić niechaj sobie czyni.
          • daria13 Re: Bękarty wojny 28.09.09, 14:44
            kubissimo napisał:

            > > A co zrobić z tymi, których ten film wciągbął, przejmował i bawił?
            >
            > w sumie to nalezy im zazdroscic, bo skoro tak niewiele potrzeba im
            > do szczescia, to pewnie tego szczescia maja w zyciu cale mnostwo ;)

            Ano prawda, ja to się cieszę byle czym;)

            Do Tarantino nie można podchodzić serio i rozpatrywać w kategoriach: podobne już
            było, to ściągnięte, same nawiązania. Bo właśnie na tym opiera się głównie jego
            twórczość i tego on sie nigdy nie wypiera, a im więcej odniesień znajdujemy, tym
            lepiej o nas świadczy;)
            Cała twórczość Tarantino to jeden wielki żart, puszczanie oka, zapożyczenia
            czerpane pełnymi garściami. Podobieństwo do Kill Billa - przecież we wszystkich
            filmach Tarantino jest jego ulubiony motyw zemsty.
            Moim zdaniem filmów Tarantino nie wolno poddawać POWAŻNEJ krytycznej ocenie - on
            robi sobie jaja z czego się da i z czego się nie da też.
            Takie poważne rozkładanie na czynniki pierwsze jego filmów wydaje mi się nieco
            śmieszne. Bo to nie o to tutaj chodzi. Ale ok, to ja kazałam podać motywy
            krytycznego oglądu, a powinniśmy stwierdzić od początku: jednych ten film bawi,
            innych nie. Bo to mimo śmiertelnie poważnego tematu jednak głównie o zabawę
            chodzi, o śmiech z komedii, momentami bardzo czarnej, ale wciąż komedii. Jednych
            bawi Tarantino przerysowany do granic absurdu w scenach walk, innych w czarnej
            komedii, a jeszcze innych może nie bawić wcale. Może to zależy od poczucia
            humoru, a może niektórzy z nawyku muszą analizować, zamiast dać się unieść fali
            rozrywki? Bez urazy;)
            • kubissimo Re: Bękarty wojny 28.09.09, 15:20
              urazy? nie schlebiaj sobie :)
              co wiecej, winien Ci jestem serdeczne podziekowania za objawienie
              mi, ze Tarantino tworzy kino rozrywkowe. Do tej pory twierdzilem, ze
              Quentin to taki drugi Bergman i szukalem w nim odpowiedzi na pytanie
              o sens zycia istnienia, a teraz juz wiem, czemu jej w tych filmach
              nie bylo. Gdyby nie Ty trwalbym w bledzie i zagubieniu.

              Chcialas rozwiniecia wypowiedzi, wiec rozwinalem.
              Ale moze wystarczylo napisac tak:
              z kazdego innego filmu Tarantino wychodzilem z kina na kolanach i
              zbierajac z podlogi kawalki szczeki, ktora opadla i sie byla
              potlukla. tarantino bawil, tumanil, przestraszal. A na Benkartach
              juz po 30 minutach zaczelo sie zerkanie na zegarek i wzdychanie z
              cyklu "oesu, jeszcze X minut".
              A przeciez moglem sie chichrać jak głupi, że Brad
              powiedzial "Błondziornoł".
              • mamarcela Re: Bękarty wojny 28.09.09, 15:39
                AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!
                Ależ Kubu najdroższy, Tarantino tworzy kino rozrywkowe! Znaczy też kino
                rozrywkowe i na dodatek kino akcji. O czym mnie przekonuje upodobanie do jego
                twórczości obserwowane u mojego Młodego - chłopięcia lat 15 obdarzonego wysokim
                IQ, ale na kulturoznawcę, w przeciwieństwie do starszej siostry, raczej się
                niezapowiadającego - oraz kolegów jego.
                I wydaje mi się, ze tak wygląda rozkład zachwytów i rozczarowań "benkarctwem" -
                ci, co szli się bawić to się bawili, a ci, co szli zbierać szczęki zbierali je,
                ale z powodu ziewu ustawicznego.

                I żeby uprzedzić ewentualne zarzuty - ja nie wartościuję w żaden sposób i nie
                oceniam gustów. Sama mam je nadzwyczaj trywialne! I na dodatek nie rozumiem
                Bonda, o czym już tu wielokrotnie pisałam.

                • daria13 Re: Bękarty wojny 28.09.09, 15:59
                  Jestem ostatnio naprawdę makabrycznie zarobiona, nie mialam zatem za nic czasu
                  na czytanie jakichkolwiek recenzji, informacji o filmie, niczego w tym stylu i
                  szłam do kina bez najmniejszego nastawiania się, bez oczekiwań, bez nadziei na
                  zbieranie szczęki, bo ogólne uważam, że lepiej się nie nastawiać. Tym bardziej,
                  że Tarantino lubię, ale nie bałwochwalczo. I może dlatego tak mi się Bękarty
                  podobały; miały bawić i bawiły.
                  Dałam wytyczne co do Tarantino, bo dostałam krytyczną wycenę, z krytyką
                  zapożyczeń i powtarzalności na czele, a to w przypadku tego reżysera mnie mocno
                  śmieszy. Fakt, sama podpuściłam;)
                  Kubu, wszyscy wiemy, że w znawstwie kinowym nikt Ci tutaj nie dorówna, a już ja
                  z pewnością nawet w najśmielszych snach bym nie ośmieliła się o tym marzyć, ale
                  Ty też mógłbyś sobie odpuścić ten protekcjonalny ton.
                  • mamarcela Re: Bękarty wojny 28.09.09, 16:16
                    "Dałam wytyczne co do Tarantino, bo dostałam krytyczną wycenę, z krytyką
                    zapożyczeń i powtarzalności na czele, a to w przypadku tego reżysera mnie mocno
                    śmieszy."

                    Ale dlaczego Cię śmieszy? Można powtarzać motywy, parafrazować, zapożyczać z
                    innych i samego siebie twórczo i błyskotliwie, a można do d..., nieprawdaż?
                    Wielu zagorzałych wyznawców Tarantina podaje przeciwko Bękartom argumenty
                    podobne i o wiele mocniejsze niż Kubu.

                    Tobie się podobało i fajnie masz!
                    • daria13 Re: Bękarty wojny 28.09.09, 16:39
                      mamarcela napisała:
                      > Tobie się podobało i fajnie masz!

                      A Tobie? Bo z dotychczasowych wypowiedzi nie wynikało jednoznacznie.
                      Btw. albo niewiele z nas tu zagląda, albo mało kto oglądał film, a fajnie byłoby
                      przeczytac jeszcze inne opinie. Po wypowiedziach Kubu mogłyśmy sie poczuć z
                      quarantiną taaaakie malutkie:P
                      • kubissimo Re: Bękarty wojny 28.09.09, 16:46
                        ponoc malutkie jest piekniutkie ;)

                        a wypowiedzi kubu byly krytyczne w stosunku do filmu, a nie widzow
                        (no moze z wyjatkiem kilku protekcjonalnych wstawek) ;)))
                      • squarantina Re: Bękarty wojny 28.09.09, 16:48
                        Mam wrażenie, że Darię, podobnie jak mnie, rozśmieszyło rozłożenie
                        na czynniki pierwsze filmu prostego jak drut.
                        Kubu zapytany, zrobił co miał zrobic i git. Tyle tylko, że swoim
                        zwyczajem nadął się nieco. Jeszcze trochę czasu minie zanim nauczy
                        się dyskutowac z każdym, nie tylko z tymi, których lubi.
                        • kubissimo Re: Bękarty wojny 28.09.09, 16:53
                          czuje sie taki zdiagnozowany. I to wylacznie na podstawie charakteru
                          pisma w internecie. Niesamowite. Powinnas na tym trzaskac kase ;)
                      • mamarcela Re: Bękarty wojny 28.09.09, 16:58
                        daria13 napisała:

                        > mamarcela napisała:
                        > > Tobie się podobało i fajnie masz!
                        >
                        > A Tobie? Bo z dotychczasowych wypowiedzi nie wynikało jednoznacznie.
                        > Btw. albo niewiele z nas tu zagląda, albo mało kto oglądał film, a fajnie byłob
                        > y
                        > przeczytac jeszcze inne opinie. Po wypowiedziach Kubu mogłyśmy sie poczuć z
                        > quarantiną taaaakie malutkie:P

                        Się wypowiem zaraz jak tylko wrócę ze spaceru z głodnym psem! Nie tylko się
                        wypowiem, ale nawet przydługi post strzelę, a co nie wolno mi! Tylko zaznaczam,
                        że będę się powtarzać i cytować, bo to już nieraz mówiłam na tych i innych forumach.
                        • squarantina Re: Bękarty wojny 28.09.09, 17:04
                          Jak tam ego, podskoczyło? Jak sobie strzeliłeś żartem na lewo i
                          prawo? Brawo, Kubu, wyborne.
                          Aha, nie czuję się malutka, tylko dlatego, że podoba mi się jakiś
                          film. To idiotyczne.
                          • kubissimo Re: Bękarty wojny 28.09.09, 17:43
                            kwestie rozmiaru rozpoczela Daria. moze to jej ego wymagalo
                            podskosku?
                            i swietnie, ze nie czujesz sie malutka. nie wiem tylko, czemu tak
                            glosno o tym mowisz? Ktos Ci to probowal wmowic?
                            • squarantina Re: Bękarty wojny 28.09.09, 17:49
                              Sięgnęliśmy dna. Poddaję się.
                              • kubissimo Re: Bękarty wojny 28.09.09, 18:13
                                u Ciebie wszystko musi byc w stopniu najwyzszym? Albo hurraoptymizm,
                                albo sieganie dna? I zadnych stanow pomiedzy? Moja bratanica tez tak
                                ma, ale ona ma dopiero 4 lata.
                                • squarantina Re: Bękarty wojny 28.09.09, 18:25
                                  To bąba. Naprawdę się cieszę, że mam coś wspólnego z 4-letnią
                                  dziewczynką. To, że podobają mi się bękarty czyni mnie podobną do
                                  syna mmceli. Mam też ciągle wilgotny i zimny nos, tak jak pies
                                  sąsiadów.
                              • mamarcela OT w proteście prezeciwko krzeseł lamaniu 28.09.09, 18:23
                                nie wiedzieć po co i dlaczego, powiem tak ja mamarcela - kobieta lat średnich,
                                matka dzieciom dorosłym bądź prawie, wykształcona humanistycznie także w
                                zakresie filmoznawstwa - kocham , wielbię i oglądam z gęba rozdziawioną z
                                rozkoszy serial dydaktyczny hamerykański pod wielce mówiącym tytułem "The secret
                                life of american teenagers".
                                Kocham ten poziom absurdu, przy którym Pytoni to realistyczna komedia
                                obyczajowa, uwielbiam to nasycenie rozmowami o seksie, przy którym wczesny
                                Allen to rozmowy pomiędzy panem, wójtem i plebanem, po prostu uwielbiam ten film.

                                A teraz każdy może mi powiedzieć, że to jest najdurniejszy, najgorzej zrobiony
                                serial na świecie, o debilnym scenariuszu, straszliwych aktorach i w ogóle
                                żenada, a ja mamarcela jestem skończoną idiotką, że marnuje czas na oglądanie
                                takiego badziewia. Może mi powiedzieć i co gorsza będzie miał rację!
                                Tylko CO Z TEGO, skoro mnie i mojej równie patologicznej córce oglądanie tej
                                głupoty sprawia orgiastyczną wprost radość, a większość popularnych
                                amerykańskich seriali (z pewnością w swoim gatunku o niebo lepszych) takich jak
                                L-word, Gotowe na wszystko i Przyjaciele powoduje atak ziewania po 10 minutach
                                pierwszego odcinka.

                                I jeszcze powiem więcej moje uwielbienie dla tego serialu (i kilku jeszcze
                                podobnych dzieł) nie zmienia mojego dobrego samopoczucia i ogólnego
                                samozadowolenia. A jak komuś poprawi jego pod hasłem: ale ta mamarcela głupia,
                                to tym lepiej dla niego.

                                Tak sobie to napisałam nie na temat w zdziwieniu wielkim, o co właściwie się w
                                tym wątku kłócimy, a także w radości, że się w końcu na tym forum znowu kłócimy :)
                                • squarantina Re: OT w proteście prezeciwko krzeseł lamaniu 28.09.09, 18:27
                                  Bój się boga mmlo. Nie dyskutujmy o autobusach (de gustibus non
                                  autobus, kubu). Połóż rękę na sercu i powiedz: czy nie wkurwia cię
                                  sposób dyskutowania kubiego?
                                  • kubissimo Re: OT w proteście prezeciwko krzeseł lamaniu 28.09.09, 18:32
                                    > Połóż rękę na sercu i powiedz: czy nie wkurwia cię
                                    > sposób dyskutowania kubiego?

                                    aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
                                    gdybym tylko wierzyl w sygnaturki, to niewatpliwie bym to zaraz tam
                                    sobie umiescil :D
                                    lol, rotfl i inne kombinacje liter :D
                                    • squarantina Re: OT w proteście prezeciwko krzeseł lamaniu 28.09.09, 18:35
                                      Słuchaj, wchodzisz w ustawienia, a potem idzie jak z płatka:)
                                      • kubissimo Re: OT w proteście prezeciwko krzeseł lamaniu 28.09.09, 18:37
                                        powiedzialem, ze nie wierze, a nie, ze nie umiem :)
                                    • mamarcela apropo lol 28.09.09, 19:21
                                      Mój tu już wspominany wielbiciel Tarantino (to jest fajny facet w sumie, więc
                                      się nie obruszaj Kwarantyno na to podobieństwo gustów:) odkrywa na swoja rękę
                                      historię muzyki rozrywkowej i jazzowej zadręczając nas nawiedzeniami a to
                                      Kultem, a to Doorsami, a to Maleńczukiem, a to Duke'm itd., których w okresie
                                      fascynacji słucha na okrągło i wyje na okrągło. Ostatnio przeżywaliśmy nawałnicę
                                      Janerki i Młody ryczał non stop: "potrzeba więcej lol" będąc głęboko
                                      przekonanym, że to bynajmniej nie o Lolę chodzi.
                                      • squarantina Re: apropo lol 28.09.09, 19:35
                                        Jeżeli dobrze Cię rozumiem mmlo, bo nie bardzo już wiem, o co
                                        chodzi, to ja naprawdę się cieszę, nie obruszam, że jestem podobna
                                        do wyżej wymienionych stworzeń.
                                        • mamarcela Re: apropo lol 28.09.09, 19:40
                                          Jeśli chodzi Młodego to bym się tak bardzo jednakowoż na Twoim miejscu nie
                                          cieszyła :)
                                          Przed chwilą mi oznajmił, że ułożył opowiadanie na znienawidzony polski używając
                                          frazeologizmu "zrobić komuś z d... jesień średniowiecza". Znowu mnie będą do
                                          szkoły wzywali!
                                          • kubissimo Re: apropo lol 28.09.09, 19:50
                                            protekcjonalnie dopowiem, ze slynna dupa a la jesien sredniowiecza
                                            to wytwor bodajze Elzbiety Gałązki-Salamon, a nie zadnego Tarantyna.
                                            Niestety malo kto pamieta o owej Gałązce
                                            • mamarcela Re: apropo lol 28.09.09, 20:02
                                              kubissimo napisał:

                                              > protekcjonalnie dopowiem, ze slynna dupa a la jesien sredniowiecza
                                              > to wytwor bodajze Elzbiety Gałązki-Salamon, a nie zadnego Tarantyna.
                                              > Niestety malo kto pamieta o owej Gałązce

                                              Ja pamiętam, ja pamiętam, aczkolwiek nie przypuszczam, coby Młody ten
                                              frazeologizm w ogóle kojarzył filmowo. Tarantyno napisał: "I'm gonna get
                                              medieval on yo' ass!" Po polsku jednak fajniej i bardziej wysoko kulturowo!
                                  • mamarcela Re: OT w proteście prezeciwko krzeseł lamaniu 28.09.09, 18:45
                                    squarantina napisała:

                                    > Bój się boga mmlo. Nie dyskutujmy o autobusach (de gustibus non
                                    > autobus, kubu). Połóż rękę na sercu i powiedz: czy nie wkurwia cię
                                    > sposób dyskutowania kubiego?

                                    Z ręką na serce zdarzało się kilka razy, że wkurwiał. Ale dzisiaj nie wkurwił.
                                    Kubu pojechał może po bandzie, ale został sprowokowany.

                                    Ale ja jestem wredna i gruba i w ten sam wkurwiający ogół ludzkości sposób
                                    rozmawiam ze swoim potomstwem. Ku uciesze rozmawiających, a zgorszeniu ogółu.
                                    Tak więc mój stopień tolerancji na protekcjonalne jeżdżenie po bliźnich ( a
                                    nawet ukochanych bliźnich) jest zdecydowanie wyższy od przeciętnego. Sama
                                    wkurwiająca bywam przeca i to bardzo :)
                                    • kubissimo Re: OT w proteście prezeciwko krzeseł lamaniu 28.09.09, 18:56
                                      na podstawie wieloletniego doswiadczenia na forum (Daria byc moze
                                      nazwalaby mnie znawca) smię twierdzic, ze poziom wkurwa jest
                                      odwrotnie proporcjonalny do stopnia w jakim sie zgadzamy z danym
                                      rozmowca. Nastepnym razem bede programowo zgadzal sie ze squarantina
                                      i trwal w opozycji do mamarceli i wkurw w rozmowie bedzie mial
                                      zupelnie inne rozlozenie :)
                                      • mamarcela Re: OT w proteście prezeciwko krzeseł lamaniu 28.09.09, 19:03
                                        zasadniczo skłonna byłabym się z Tobą zgodzić z jednym zastrzeżeniem - mamarcela
                                        jako taka wkurwia się li i jedynie w niektórych kwestiach, do których nie należą
                                        kultura oraz jej (znaczy mamarceli) poziom intelektualny :)
                                    • squarantina Re: OT w proteście prezeciwko krzeseł lamaniu 28.09.09, 19:43
                                      Własnie chodzi o to, że nie rozmawiamy z potomstwem, ani z teściową,
                                      ino z obcymi ludźmi, którzy nie muszą znosic (nie wiem dlaczego nie
                                      działa alt c) cudzych nadęc. Chętnie posłucham, co kto ma do
                                      powiedzenia, bez zbędnych wtrętów. Lubię drobne złośliwości, ale
                                      nienawidzę protekcjonalności. Inna sprawa, że nikt nie musi się z
                                      tym liczyc jakoś szczególnie.
                                • kubissimo Re: OT w proteście prezeciwko krzeseł lamaniu 28.09.09, 18:30
                                  heh, ale akurat L Word to po prostu strasznie slaby serial.

                                  co do reszty, to kazdy ma swoje guilty pleasures. Ale ja moich nie
                                  bede wywlekal na forum :)

                                  > Tak sobie to napisałam nie na temat w zdziwieniu wielkim, o co
                                  właściwie się w
                                  > tym wątku kłócimy, a także w radości, że się w końcu na tym forum
                                  znowu kłócimy
                                  > :)

                                  tez sie ucieszylem, ze pojawilo sie jakies zycie. I to od razu z
                                  chmura na horyzoncie :)
                                  • mamarcela Re: OT w proteście prezeciwko krzeseł lamaniu 28.09.09, 18:45
                                    O to się cieszę, bo wszyscy się tym L-wordem jarają, a ja zasypiam po trzy razy
                                    przy każdym odcinku (pierwszej serii, bo ja nie mam telewizora i oglądam z
                                    opóźnieniem)

                                    Ja się z moimi guilty pleasures obnoszę wręcz pod wpływem mojego dziecka
                                    pierworodnego, które od kiedy studiuje z mishowcami, nabrało zwyczaju ukrywania
                                    wręcz swego upodobania do kultury wysokiej i epatowania trywialnymi gustami :)
                        • mamarcela Sie wypowiadam 28.09.09, 17:51
                          najpierw ad rem
                          Na poziomie rozrywkowym bawiłam się średnio, chwilami znajdując się nawet na
                          pograniczu zażenowania i nudy, co dowodzi li i jedynie, że w dziedzinie rozrywek
                          rozrywkowych osobiście wolę mniej wyrafinowane i bardziej trywialne. Ale ogólnie
                          jako radosny wypełniacz czasu może być.

                          Na poziomie opadu szczęki zgadzam się z większością zarzutów Kubu, a od siebie
                          dodałabym jeszcze to, że po raz pierwszy u Tarantino zwracałam uwagę
                          (niepochlebną!) na delektowanie się okrucieństwem. Może to najbardziej
                          uzasadnione tematycznie w tym filmie było, ale jakoś chyba nie do końca
                          artystycznie, skoro nagle zaczęło mi przeszkadzać. Przy czym ja nie jestem
                          tarantinomaniaczką i szczegółowej listy zapożyczeń i powtórzeń z rękawa nie
                          wytrząsnę,
                  • kubissimo Re: Bękarty wojny 28.09.09, 16:44
                    jako cudzozwanczy - ahem - znawca (bo sam to moge powiedziec, ze li
                    i jedynie cos tam w zyciu widzialem) z premedytacja unikam
                    zapowiedzi, recenzji i zajawek filmow rezyserow, ktorych juz znam i
                    cenie. Taki film po prostu sobie ogladam i wyrabiam zdanie. Jednak
                    nie mam oporow, jak niektorzy recenzenci, z powiedzeniem glosno, ze
                    moj ulubieniec nakrecil slabszy/slaby/fatalny film (vide najnowszy
                    Almodovar*). Ba, mam przeczucie, ze ten sam film wypuszczony na
                    rynek pod innym nazwiskiem zbieralby duzo slabsze recenzje.

                    Co do zarzutu w stosunku do zarzutu ;) o powtarzalnosc, to
                    oczywiscie jakies 99% produkcji filmowej opiera sie o to, co juz
                    gdzies bylo. Jezeli jednak rezyser nie rozpieszczajacy widzow
                    nadmiarem produkcji (6 filmow w ciagu 17 lat) robi tak solidna
                    zrzynke (zżynkę?) z samego siebie, to jednak nie jest to fajne i
                    moim zdaniem moge sobie ponarzekac. Ok, sa tworcy, ktorzy przez cale
                    zycie kreca w kolko ten sam film, jednak nawet oni niekoniecznie
                    bawia sie w powtarzanie tych samych ujec, czy tych samych kawalkow
                    muzycznych.**

                    ___________________________________
                    * Almodovara tez juz widzialem bylem i tez mi sie nie podobal :D za
                    to rozbawila mnie pozniej czytana recenzja pisana przez
                    Mossakowskiego, ktory przyznaje, ze film jest "niewatpliwie slabszy"
                    od Volver, niemniej obydwa filmy dostaja tyle samo gwiazdek (a
                    konkretnie piec). No ale w koncu skoro to Almodovar, to nie wypada
                    dac mniej gwiazdek. Przynajmniej recenzentom Wybiórczej.

                    ** Moge podac przyklady, ale nie chce wyjsc na bardziej upierdliwego
                    czlowieka, niz jestem
                • kubissimo Re: Bękarty wojny 28.09.09, 16:31
                  Mamarcelo droga, ja wiem, ze Ty wiesz, ze ten tekst o Bergmanie to
                  byl ino podsmiechujek, bo przeciez wiem, jak powinno sie
                  zaszufladkowac Tarantino, gdyby to w ogole bylo mozliwe ;)

                  i byc moze moje rozczarowanie jest pochodna w linii prostej moich
                  wysokich oczekiwan, ale skoro pan Tarantino przyzwyczail mnie do
                  tego kruszenia szczeki, to nie powinien nagle robic filmu tak raząco
                  slabszego ;) a co gorsza nie powinien mowic na prawo i lewo, ze to
                  film jego zycia. Ok, ja wiem, ze w ramach szeroko rozumianej
                  pablisiti rezyserzy mowia wszelakie brednie, ale sa pewne granice
                  braku dystansu ;)
                  • daria13 Re: Bękarty wojny 28.09.09, 16:45
                    kubissimo napisał:
                    >a co gorsza nie powinien mowic na prawo i lewo, ze to
                    > film jego zycia.

                    Szanowny kolega Kubissimo wie lepiej, jak powinien oceniać swój własny film jego
                    twórca i co powinien, a czego nie powinien o nim mówić. Podziwu godna pewność
                    swego. Jak ja bym tak chciala umieć dyktować ludziom, co powinni, a co nie:P I
                    to takim ludziom!
                    • kubissimo Re: Bękarty wojny 28.09.09, 16:50
                      > Jak ja bym tak chciala umieć dyktować ludziom, co powinni, a co
                      nie:P I
                      > to takim ludziom!

                      wrodzony talent + lata cwiczen :)
                  • mamarcela Re: Bękarty wojny 28.09.09, 16:45
                    Ależ ja wiem, że ja wiem, że Ty wiesz i na dodatek się z Tobą zgadzam, co do
                    stanu wiedzy i co do benkarctwa takoż.

                    Co nie zmienia faktu, że Młody właśnie pożyczył ode mnie ostatnią stówę i
                    poleciał na to drugi raz. Mimo moich gorących protestów, że może jednak na coś
                    innego poszedłby szczególnie w obliczu domowej katastrofy finansowej.
                    I gdyby nie to, co ja wiem, że Ty wiesz :))), czyli oboje wiemy, to
                    powiedziałabym nawet, że to bardzo dobrze! chociaż może lepiej jakby za darmo na
                    dvd po raz 17 Kill Billa obejrzał, albo inną Jackie Brown, a ja bym miała za co
                    mu chleb na kolacje zakupić zanim nadejdzie przelew.
                    • kubissimo Re: Bękarty wojny 28.09.09, 16:48
                      ostatnia stowe na kino??? Do jakiego on chodzi kina? ;)
                      • mamarcela Re: Bękarty wojny 28.09.09, 16:53
                        Nie no
                        ostatnią stówę w sensie banknot ostatni - pożyczając teoretycznie 20 pln wyjął
                        mi z kieszeni ostatni rozwodzi grosz i poleciał, a ja zostałam z 2,10 i głodnym
                        psem.
                        • kubissimo Re: Bękarty wojny 28.09.09, 16:54
                          za 2,10 to mozesz psu zrobic cala uczte :)
                          • kubissimo Re: Bękarty wojny 28.09.09, 16:55
                            hmm, czy to tez bylo protekcjonalne? ;)
                            • mamarcela Re: Bękarty wojny 28.09.09, 17:22
                              Akubissimo napisał:

                              > hmm, czy to tez było protekcjonalne? ;)

                              a jakże! Jak dzika cholera to było protekcjonalne! Protekcjonalizm wszedł Ci w
                              krew i stał się Twoja druga naturą. A pudel mój labradorski się w cziłałę
                              zamienił z wrażenia i chyba mu faktycznie 2.10 groszy wystarczy.
    • nienietoperz Re: Bękarty wojny 28.09.09, 18:54
      Z żalem przyznam, że nie mam czasu za bardzo się wgłębiać w pro- i
      anty-protekcjonalności wyżej, będzie więc tylku o filmie:

      fajnie było normalnie. Nie wiem, czy było dobrze, czy niedobrze,
      bosko jak w `Rezerwuarowych Psach', `Fikcji pasztetowej' czy `Ubij
      Billa 2' nie było na pewno, ale było fajnie. Sceny takie jak w barze
      mógłbym spokojnie oglądać przez 6 godzin, a nie przez 2,5 (swoją
      drogą znajoma para brytyjska odkryła po dwudziestu pięciu latach
      bycia razem, że różnie pokazują `trzy setki poproszę').


      Należy dodać, że mi się nawet `Deatch Proof' podobał, więc Kubu może
      pewnie moim gustem i uciechą co najwyżej buty wycierać:)

      Wasz
      prawie wyjechany
      NN
      • kubissimo Re: Bękarty wojny 28.09.09, 19:00
        eeee, nie wiem jakie masz wyobrazenia na temat moich wlasnych gustow
        (ani czy w ogole je masz, bo w sumie na co Ci one?), ale mi tam sie
        Defpruf podobal. Nawet w takim blahym filmiku Quentin smieszyl,
        tumanil, przestraszal, ktorych to efektow nijak nie odczuwalem na
        Benkartach :)
        • eeela Re: Bękarty wojny 01.10.09, 03:07
          A mnie się właśnie Death Proof tak średnio podobał, na pewno najmniej ze
          wszystkich filmów Tarantino, jakie widziałam, i mniej niż 'Inglourious
          basterds'. Rozumiem twoje zarzuty, Kubi, z niektórymi się nawet zgadzam, chociaż
          mnie akurat nadmierne czerpanie z samego siebie u Tarantino nie przeszkadza,
          ujęcia scen podobały mi się niesamowicie, a motyw zemsty - jak wyżej pisałam -
          zaspokoił moje krwawe żądze w sposób niezwykle satysfakcjonujący. W 'Death
          Proof' odczułam podobne nasycenie, ale to było wszystko. Ani ujęcia scen, ani
          historia sama w sobie zbytnio mi się nie podobały. Dialogi znalazłam pustymi i
          nudnymi, a bazowanie na użytych w poprzednich filmach motywach muzycznych -
          tanim trickiem mającym grac na sentymentach, coby mierny film bardziej się podobał.
    • agni_me O! 28.09.09, 22:51
      Jaki ładny wątek!
      • daria13 Re: O! 30.09.09, 16:30
        Zapeszyłaś:)
        • kubissimo Re: O! 30.09.09, 17:47
          nic nie zapeszyla, po prostu wyczerpalismy temat dochodzac do
          wniosku, ze to jednak slaby film ;)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka