Dodaj do ulubionych

Sypiając z katem....

10.12.09, 09:25
Nie mam slow po przeczytaniu tego art.

Tekst linka

Czasem na takie przypadki kazde prawo jest zbyt lagodne. Czasem taka
zlosc we mnie wzbiera wobec takich ludzi ze sam bym byl ich w stanie
zaszlachtowac z to co zrobili. To pewnie źle, ale jakie jest Wasze
zdanie w tym temacie ? Skad taka znieczulica spoleczna ? Bo nie
wierze zeby nigdy sasiedzi nic nie slyszeli. Jak mozna tak zastraszyc
wlasna rodzine ?

Sorki za emocjonalny tekst ale puscily mi nerwy.
Obserwuj wątek
    • carrymoon Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 10:07
      nie umiem odpowiedzieć jednoznacznie na ten artykuł
      Czytałam już wcześniej
      Z jednej strony zdaje sobie sprawę, że można kogoś zastraszyć,
      psychicznie i emocjonalnie zniszczyć. Można podporządkowac sobie i
      wkodować osobie gnębionej, ze jest nikim
      Ale........

      Ale przecież to nie zaczęło się z dnia na dzień. Facet pewnie
      wykazywał jakieś sygnały, że jest psycholem. Kobieta powinna była
      zabrać dzieciaki i zwiać. Miała wtedy szanse i możliwość na pewno.
      Ale wiele woli mieć spodnie w domu niż zostać samej. Po części sama
      była winna, że znalazła się w takiej sytuacji. nie uciekła gdy mogła

      Brak mi słów gdy czytam o dzieciach. To, że instynkyu
      samozachowawczego nie miała trudno cierpi ona. Ale, że pozowliła na
      krzywdę dzieci jest niedopuszczalne. To samo i w tym wypadku -
      zabrać dzieci i wiać byle dalej.

      Tak wiem, nie miala perspektyw, możliwości. Tak jej się wydawało.
      Ale najczęściej takie kobiety nie chcą zobaczyć drogi wyjścia. Nie
      chcą dać sobie pomóc, nie chcą odejśc aż jest już często za późno.

      A sąsiedzi. cóż, nie wiadomo ile razy usłyszęli "nie wtrącajcie się,
      wsyzstko jest dobrze itp"
    • yacey Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 10:29
      Ja tez nie rozumiem, ale nie rozumiem po co ten tekst Nam
      zafundowales. Uwazasz, ze jestesmy Tu nieczuli na ludzka krzywde,
      czy co?
      • marekmars Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 10:53
        a Ty masz w nawyku sie przypierdzielic do wszystkiego co napisze czy
        jak ?

        Tekst przepisalem bo nie jest mi obojetna ludzka krzywda. A czaesem
        nie widzimy tego.

        Jesli jeszcze komus to przeszkadza to usuncie temat. Najlepiej razem
        z moim uzytkownikiem.
        • goha66 Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 11:32
          marekmars napisał:

          > Jesli jeszcze komus to przeszkadza to usuncie temat. Najlepiej
          razem z moim uzytkownikiem.

          ... mnie nie przeszkadza - życie to nie tylko nasze hobby - zresztą
          tak jakoś się składa, że pomagamy sobie na forum nie tylko wtedy gdy
          komuś klęknie na trasie motocykl i rozmawiamy o naprawdę zupełnie
          niemotocyklowych rzeczach równie chętnie jak i o jednośladówych.
          Yacey wyraził swoje zdanie w charakterystyczny dla niego sposób i
          trzeba go umieć czytać pomiedzy linijkami ;) ... jeśli myślisz, że
          tylko w stosunku do Ciebie jest antagonistą to przeglądnij wątki, a
          zobaczysz ile razy nie zgadza się ze mną i "spuszcza" moje opinie.
          ...ponieważ miałam przyjemność poznać Was obu zaryzykuję
          twierdzenie, że gdy będziecie mogli porozmawiać w bezpośrednim
          kontakcie to okarzecie się dla siebie godnymi partnerami, a nie
          przeciwnikami bo obaj macie rozległą wiedzę i zainteresowania ... a
          to, że zdania są różne czyni rozmowy pomiedzy takimi ludźmi tylko
          bardziej interesujące(zwłaszcza dla słuchających), pod warunkiem, że
          nie wychodzi się z siebie i nie staje obok ;)
          P.S.
          epidemia jakaś czy co z tym usuwaniem przy byle psztyku ? pozdr. :)
        • yacey Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 11:34
          marekmars napisał:
          > a Ty masz w nawyku sie przypierdzielic do wszystkiego co napisze
          czy jak ?

          Dopiero drugi raz nie podskakuje z radosci na Twoj tekst, to chyba
          jeszcze nie nawyk.
      • carrymoon Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 11:17
        Yaceyu ja też w pierwszym odruchu zastanawiałam się po co taki tekst
        na forum motocyklowym

        Ale po zastanowieniu:
        już dawno przestaliśmy być forum tylko i wyłącznie motocyklowym.
        Jesteśmy grupą ludzi, znajomych, których łączy wspólna pasja,
        fascynacja.
        Nasze rozmowy mogą ale nie muszą dotyczyć tematów tylko około
        motocyklowych. Możemy dyskutowac na różne tematy, poznawac siebie
        wzajemnie. Ja wiem, że na ten temat mogę podyskutowac na innym forum
        gdzie już wcześniej temat się pojawił. Ale tu ludzi znam bliżej,
        znam w realnym świecie i wole tu wymieniać się poglądami.

        I jesteśmy jakby nie było forum kobiecym a temat jest mocno kobiecy.
        • pszczola35 Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 12:31
          carrymoon napisała:

          > Yaceyu ja też w pierwszym odruchu zastanawiałam się po co taki
          tekst
          > na forum motocyklowym
          >
          > Ale po zastanowieniu:
          > już dawno przestaliśmy być forum tylko i wyłącznie motocyklowym.
          > Jesteśmy grupą ludzi, znajomych, których łączy wspólna pasja,
          > fascynacja.
          > Nasze rozmowy mogą ale nie muszą dotyczyć tematów tylko około
          > motocyklowych. Możemy dyskutowac na różne tematy, poznawac siebie
          > wzajemnie. Ja wiem, że na ten temat mogę podyskutowac na innym
          forum
          > gdzie już wcześniej temat się pojawił. Ale tu ludzi znam bliżej,
          > znam w realnym świecie i wole tu wymieniać się poglądami.
          >
          > I jesteśmy jakby nie było forum kobiecym a temat jest mocno
          kobiecy.


          Jak najbardziej, popieram zdanie zarówno Carry, jak i Gohy...Nie
          można zupełnie izolować się, czy wręcz ignorować innych tematów,
          zdałoby się absolutnie niespójnych z tematyką
          okołomotocyklową...Oprócz tego, ze jesteśmy
          motocyklistkami/tami ,posiadamy też swoje prywatne, często trudne
          życie. I na tyle zwartą i zgraną grupą, w mniejszych lub większych
          kołach lokalnych, że tego typu tematy nie powinny być pomijane,
          jeśli "staną na wokandzie" :->

          Sciskam, owad miodopędny :-)

    • pszczola35 Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 12:04
      Masakra, wpier....należny każdemu łotrowi, który tknie swoją
      rodzinę, zarówno poprzez molestowanie fizyczne, jak i
      psychiczne...://

      Brak słów...
      • margushia Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 12:19
        Sąsiedzi często słyszą, często nawet wiedzą co się dzieje za drzwiami drugiego
        sąsiada, ale wolą udawać, ze tego nie wiedzą bo tak prościej i przede wszystkim
        jak sie niektorym wydaje "bezpieczniej". na Policję czesto nie chodza, zeby
        przypadkiem im sie nie dostalo, nawet do jakiejs administracji czy cos.
    • marsv Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 12:30
      Historia wstrzasajaca.....ostatnio przeczytalem ksiazke "Strefa cienia"
      autorstwa Wiktorii Zender, jest rownie wstrzasajaca co ta historia, tak samo
      druga czesc "Strefa swiatla",na szczescie o ile mozna tak powiedziec, ten dramat
      opisany w artykule zakonczyl sie fizycznie, natomiast uraz psychiczny pozostanie....

      Co do znieczulicy...mysle ze o ile sie nie wie, a czesto takie osoby nie mowia o
      tym co je spotyka to nie dowiemy sie o tym.
      Jestem za jak najsurowszym karaniem takich osob, tylko ze kary jakie mozna im
      zadac nie bylyby akceptowane przez takie organizacje jak Human Right Watch, czy
      inne organizacje chroniace prawa czlowieka. Ja w takim przypadku sie pytam gdzie
      one byly jak takim osobom dziala sie krzywda.....
    • 1_leo Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 13:24
      Pewnie znowu będzie na mnie ale trudno.
      Oczywiście, powinniśmy być wrażliwi na cudzą krzywdę.
      Oczywiście, powinniśmy pomagac innym.
      Oczywiście, ......... itd.

      Ja sam po prostu staram się postępować w taki sposób żeby móc
      spojrzeć na siebie w lustrze, ale jak to w życiu nie zawsze to się
      udaje. Sadzę jednak, że ważne jest to, że próbuję.
      Ja np. nie zamieściłbym na tym Forum podobnych tekstów, bo czemu to
      miałoby służyć? Popiszemy sobie, wkurzymy się, pokiwamy głowami
      i ....koniec.
      Możemy zamieszczać takie tematy, pewnie. Mogę wkleić linka do zdjęć
      dzieci umierających z głodu, ludzi skatowanych w sposób który trudno
      sobie nawet wyobrażić itd., itd. TYLKO PO CO?
      Trzeba działać a nie się użalać.
      marekmars napisał:

      > Nie mam slow po przeczytaniu tego art.
      Czasem taka
      > zlosc we mnie wzbiera wobec takich ludzi ze sam bym byl ich w
      stanie
      > zaszlachtowac z to co zrobili.

      Fajnie Marekmars złość w Tobie zebrała chętnie byś ich zabił. No
      dobrze. Ale co planujesz zrobić żeby takich sytuacji było mniej?
      Dać link do kolejnego artykułu?
      A może np.można by przekazywać co miesiąć 2-3 euro na zakup żywności
      dla głodujących dzieci lub na budowę studni w rejonach gdzie
      CODZIENNIE umiera z pragnienia kilkaset osób?
      Drogi Marekmars bądż pewień, że oni wcale nie cierpią mniej niż ta
      kobieta z artykułu. A może nawet bardziej. I nic nie mogą sami
      zmienić, a ona mogła.
      Dla jasności - to nie jest wymierzone personalnie w naszego kolegę,
      którego cenię za działalność na rzecz motocyklistów. To tylko takie
      moje małe nieskładne przemyślenia oraz działania.
      Niestety nie umiem pisać tak jak Carry za co przepraszam
      • carrymoon Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 14:24
        1_leo napisał:
        > Możemy zamieszczać takie tematy, pewnie. Mogę wkleić linka do
        zdjęć
        > dzieci umierających z głodu, ludzi skatowanych w sposób który
        trudno
        > sobie nawet wyobrażić itd., itd. TYLKO PO CO?
        > Trzeba działać a nie się użalać.

        Jeżeli na sprawę popatryzmy w ten sposób to zgadzam się z Leo. Tzn
        faktycznie tylko pisanie na forum jest bez sensu, nic nie daje, nic
        nie wnosi. Jezeli jest to tylko puste gadanie nie poparte gestami.
      • marekmars Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 18:06
        Leo widzisz.... nie wiele o mnie wiesz...
        Robie cos. dzialam aktywnie nie tylko na rzecz motocyklistow.
        Dosc aktywnie dla roznych fundacji.
        Ostatnio poswiecilem caly swoj urlop na wydanie kalendarza z ktorego
        caly dochod pojdzie na pomoc dzieciakom. moze nie wiele ale kilka
        tysiecy zawsze cos zmieni.
        Staram sie na ile moge naprawic ten zdupczony swiat dlatego slowa
        takie czesto mnie bolą. Fakt ze wypowiedziane w skutek Twojej
        niewiedzy i jak najbardziej nie mam o nie pretensji.
        • qgel600 Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 18:23
          marekmars, życzę Ci wytrwałości, bo nawet odrobina dobra wprowadza pozytywny
          impuls, który idzie dalej (według mojej teorii wraca potem do nas..), ale też
          życzę Ci cierpliwości i dystansu do krytyki, która niestety jest nieodzowna
          działaniu, ale można czerpać z niej mądrość na przyszłość ;) nie poddawaj się
          tak łatwo , jeszcze wiele rzeczy do zrobienia, a co do samego tematu to
          niestety jest dużo zła na świecie i trzeba z nim walczyć kto jak potrafi ;) i
          pokój nam wszystkim, nie dajmy się buro-zimowemu nastrojowi ;)
    • szepa11 Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 15:51
      Z jednej strony można zgodzić się z podejście Leo i innych którzy uważają że ten
      tekst nic nie wnosi. A z drugiej jeśli po przeczytaniu tekstu następnym razem
      słysząc awanturę rodzinna ktoś podniesie słuchawkę i zadzwoni po policję to
      wklejanie takich tekstów ma głęboki sens. Więc jeśli artykuł zrobił na wrażenie
      to może następnym razem nie przejdziemy obojętnie obok faceta szarpiącego swoją
      kobietę.

      Czy kobiety mogą sobie same pomóc, myślę że nie koniecznie. Na początku wierzą
      że to był przypadek, potem wierzą w przeprosiny a na samym końcu strach o własne
      życie nie pozwala im odejść.
      • goha66 Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 16:25
        szepa11 napisała:
        > Z jednej strony można zgodzić się z podejście Leo i innych którzy uważają że ten tekst nic nie wnosi

        ... też tak pomyślałam po przeczytanie wpisu Leo, ale kiedy się zastanowiłam doszłam do wniosku, że nieprawda ... i już tłumaczę dlaczego tak uważam. otóż ten opisany (głęboko skrajny)przypadek miał w początkowej fazie symptomy, które mogłyby (gdyby kobiecie ktoś zwrócił na nie uwagę) spowodować jej odejście zanim brutalność, zezwierzęcenie i sadyzm faceta zrobił z niej bezwolną ofiarę ... gość działał jak typowy "sekciarz", bo na początku odsunął od niej wszystkich starych znajomych i rodzinę, którzy z pewnością interweniowali w jej obronie ... gdyby wiedzieli co się dzieje.
        dlatego uważam, że dobrze jest teoretycznie poznać mechanizm działania przyszłego kata... mamy siostry, córki, przyjaciółki - może zauważymy w ich potencjalnym partnerze cechy, które uznamy za niepokojące i przeprowadzimy stosowne rozmowy... oczywiście nie każda taka rozmowa spowoduje, że zakochana dziewczyna przejży na oczy... ale przecież warto próbować. jeśli facet sprawdza co kilka chwil telefonicznie gdzie i z kim ona jest i określa godziny o których powinna wracać do domu, dąsa się gdy chce wyjść sama do koleżanki i potrafi wymusić by wszystko (wbrew jej chęciom) robiła tylko z nim, gdy sprawdza jej smsy i skrzynkę mailową i chce wiedzieć o wszystkim co było zanim on ja poznał, gdy reaguje agresją słowną i obrazą majestatu zawsze gdy coś jest nie tak jakby tego chciał, nie lubi nikogo z jej znajomych i najchętniej widziałby ją niepomalowaną i w worku po kartoflach (bo jest ładna i nie musi się upiększać), a do tego gdy kobieta znużona tym wszystkim chce odejść -szantażuje ją samobójstwem ... to trzeba wiać z takiego układu nie oglądając się za siebie.
        ... lepiej zapobiegać niż "leczyć" ...a do tego by zapobiegać potrzebna jest wiedza o "symptomach" ... oby tylko teoretyczna.
        P.S.
        ... przyznam, że zamiast budować studnie gdzieś w świecie wolałabym próbować "naprawiać" ten tuż obok mnie. pozdrawiam i przepraszam za długaśność wpisu
        • draka00 Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 17:16
          Się zgadzam, że dyskusje takie są potrzebne, ale żeby mnie zszokować i wywołać
          efekt właściwy, czyli powiedzmy "uwrażliwić" na przemoc w rodzinie,
          wystarczyłoby 10% informacji zawartych w tym tekście. Pozostałe 90% jest dla
          mnie nadmiarem, który zapewne spowoduje coś w rodzaju doła na najbliższy
          tydzień. I z tej okazji myślę sobie, że takie teksty w necie powinny być
          opatrzone jakimś "18+".
          A wracając do samej dyskusji, przerażające jest to, że dzieci, które zaznały w
          domu przemocy, mogą ją w pewnym sensie uznać za normę, a to sporo komplikuje w
          dorosłym życiu.
          • draka00 Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 17:26
            Tzn myślę, że łatwiej wchodzą w rolę ofiary bądź kata, niż ludzie którzy z
            przemocą nie mieli do czynienia.
        • marekmars Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 18:08
          goha.... i jak tu normalnie Cie nie kochac ? :)
          nie wiem jak to robisz ale wydaje mi sie ze wszystkich rozumiesz.
    • szepa11 Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 17:39
      < przyznam, że zamiast budować studnie gdzieś w świecie wolałabym próbować
      "naprawiać" ten tuż obok mnie.>

      Goha też jestem z tych co uważają że najpierw należny "posprzątać wokół siebie a
      potem naprawiać wielki świat.
      • nuna69 Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 18:45
        Przeczytałam ten tekst, choć jak niektórzy nie bardzo rozumiem
        jego "obecność" na tym forum. Na tej zasadzie, naprawdę możemy tu
        przeklejać dzisiątki artykułów, które gdzieś ktoś popełnił.

        Ale skoro już o tym dyskusja, to zabiorę w niej głos. Czytając,
        najpierw faktycznie - ogarnęły mnie emocje. Taki podły, taki łobuz,
        taki kat. Ale w miarę upływu akapitów, przestało mnie emocjonować
        to, jak traktował tę kobietę, a ogarnęła mnie wściekłość na nią i
        zdziwenie - jak mogła dopuścić do czegoś takiego??? Nie mieści mi
        się to w głowie! I nie chodzi nawet o nią samą. To łatweij mi
        zrozumieć, ale nie wyobrażam sobie, jako matka, abym mogła dopuścić
        choć minimalnej części takich sytuacji wobec moich dzieci! To jest
        czysty egoizm i brak odpowiedzialności z jej strony.

        Gdyby facet tknął mnie, a nie daj Boże moje dzieci - jak tylko
        poszedłby spać, miałby wrzątek rozlany na gębie. Nic na to nie
        poradzę, ale zrobiłabym to.
    • yacey Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 18:52
      Tak juz bez emocji. Nie wiem w jakim celu Alicja Giedroyć napisala tak brutalna bajke. Nawet psa zatrudnila, zeby ubarwic swoje opowiadanie. Zreszta na koncu artykulu jest dopisek o zmianie okolicznosci wydarzen, czyli krotko mowiac z kilkunastu przypadkow przemocy w roznych rodzinach ulepila jedna postac o nieprawdopodobnym poziomie sadyzmu, zwyrodnienia i dewiacji.
      Zycze wszystkim poruszonym spokoju i nie wierzcie bezgranicznie w to co znajdziecie w internecie.

      PS
      Marekmars, jesli poczules sie w jakis sposob urazony to przepraszam, nie "przypierdzielam" sie jakos specjalnie do Ciebie, po prostu mam swoje zdanie i nie boje sie go wypowiadac, a ze akurat nie zawsze mamy ten sam poglad na pewne sprawy, to na tym wlasnie polega swoboda myslenia.
      Pozdrawiam :)
      • nuna69 Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 19:06
        yacey napisał:

        > Tak juz bez emocji. Nie wiem w jakim celu Alicja Giedroyć napisala
        tak brutalna
        > bajke. Nawet psa zatrudnila, zeby ubarwic swoje opowiadanie.
        Zreszta na koncu
        > artykulu jest dopisek o zmianie okolicznosci wydarzen, czyli
        krotko mowiac z ki
        > lkunastu przypadkow przemocy w roznych rodzinach ulepila jedna
        postac o niepraw
        > dopodobnym poziomie sadyzmu, zwyrodnienia i dewiacji.
        > Zycze wszystkim poruszonym spokoju i nie wierzcie bezgranicznie w
        to co znajdzi
        > ecie w internecie.
        >
        Dokładnie to samo przyszło mi do głowy, bo to aż nieprawdopodobne,
        żeby zdarzyło się to wszystko naraz. A jeśli tak, to coraz bardziej
        wkurza mnie ta kobieta, bo pozwolić się gwałcić kijem od szczotki
        czy (co dużo dużo gorsze) - przez własnego syna, zmuszanego do tego
        przez ojca! Naprawdę, piszmy może o samotnych, głodnych czy chorych
        dzieci albo o potrzebujących domu pieskach czy kotkach. Bo te
        istoty, nie mogą sobie same pomóc. W przeciwieństwie do takiej
        bezwolnej, "głupiej gęsi".

        Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam, ale tak myślę.
      • goha66 Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 20:28
        yacey napisał:

        > Nie wiem w jakim celu Alicja Giedroyć napisala tak brutalna
        > bajke

        ... może po to by chociaż kilkorgiem kolejnych ludzi wstrząsnąć tak, by rozejrzeli się dookoła, przystanęli w swoim codziennym pędzie i uznali, że jednak coś zrobią dla świata by był lepszy? przecież w tym artykule (czy prawdziwym czy nie) jedna rzecz wali po oczach - żeby triumfowało zło wystarczy nie robić nic.
        P.S.
        ja wiem Jacek - jutro przy porannej kawie znów będę się tłumaczyła że ze mnie niereformowalny egzemplarz ;)
    • hanah83 Re: Sypiając z katem.... 10.12.09, 23:41
      powiem wam jak to sie dzieje tylko ze w wielkim skrucie
      to trwa latami zaczyna sie powoli bardzo powoli od małych zeczy
      takich jak "kochanie nie maluj sie jestes taka piekna "pozniej
      najczesciej jest tak "kochanie ale po co idziesz z kolezanka na kawe
      nie posiedzisz zemna przeciez ja cie tak kocham nie idz"powoli
      tracisz znajomych kolezanki juz nie mówiac o kumplach zostajiesz ty
      i on taki kochany i czuły tylko czasami wybucha wsciekłoscia ale to
      dla twojego dobra bo jak on moze byc zły on wszystko dla
      ciebie .mijaja miesiace czasem lata zaczyna sie kontrolowanie czasu
      pieniedzy a nawet tego w co sie ubierasz i wiezcie mi jak człowiek
      jest zakochany to na poczatku nie widzi tego jak małymi kroczkami
      taki bydlak zamyka cie w "złotej klatce " dla znajomych jego bo
      tylko tacy zostali specjalnie wyselekcjonowani jest miły uprzejmy
      dobry taki do rany przyłóż dla rodziny czarujacy i zawsze pomocny .a
      jak tylko zamykaja sie dzwi to .... sami sie domyslcie . i powem wam
      ze fajnie jak niema dzieci bo wtedy kobiecie jest łatwiej odejsc. a
      toaki temat jest warzny na karzdym forum . ja sie ciesze ze trwało
      to tylko 4 lata udało sie jestem wolna mam teraz kochajacego
      cudownego meza ale skaza jaka mi została to wiem tylko ja i mój
      maz.kochani moze i artykuł jest podkolorowany a moze nie niewiem ale
      mam nadzieje ze teraz choc troszke mogliscie zobaczyc jak to sie
      zaczyna i wiezcie mi tez pluje sobie w brode dlaczego sie dałam ja
      taka silna i mocna i twardo stepajaca po ziemi kobieta. dobrze jak
      konczy sie na ponizaniu i psychicznym meczeniu ale do przemocy
      cielesnej dzieli nas czesto mała cienka linia nie potepiajmy takich
      kobiet one poprostu sie pogubiły
      • carrymoon Re: Sypiając z katem.... 11.12.09, 09:23
        Haniu ale Ty potrafiłaś odejść.

        Byłam w podobnej sytuacji. Kontrolowana, sprawdzana i psychicznie
        stale pod napięciem. Manipulowal mną, moimi emocjami.
        Ale właśnie moje dziecko było dla mnei katalizatorem działań. To
        właśnie wizja jejd zieciństwa w takim a nie innym domu spowodowała,
        że powiedziałam KONIEC.

        Dlatego wiem, że można zobaczyć oznaki, można uciec. Ale to trzeba
        chcieć zrozumieć, że świat bez spodni w domu wcale nie jest zły
        • szepa11 Re: Sypiając z katem.... 11.12.09, 14:36
          Nie wszystkie kobiety są tak twarde żeby uciec. Widziałam kilkanaście takich
          historii w moim życiu i nigdy nie pozwoliłam sobie na ocenę pt sama sobie
          kobieta była winna. Nie każda ma gdzie uciekać i szukać pomocy, nie każda ma
          pracę żeby się utrzymać samodzielnie itd.
          Więc mam duża prośbę nie oceniajmy pochopnie tych kobiet
    • hanah83 Re: Sypiając z katem.... 11.12.09, 19:43
      i dlatego uwazam ze takie rozmowy sa potrzebne moze i do niczego nie
      prowasza ale ja przynajmniej wiem ze mam przyjaciół na tym forum
      którzy potrafia rozmawiac o zeczach waznych i mniej waznych ze nie
      jest to temat nie wygodny na który lepiej nie rozmawiac.Całuje was
      wszystkich i do zimówki :)
      • schwarzerkater Re: Sypiając z katem.... 12.12.09, 00:04
        Ta poruszajaca historia przypomina mi zycie naszej bylej sasiadki.
        Ale to bylo dobre 25 lat temu... Kobieta (moze miala wtedy ze 20 lat) byla
        zastraszana, gwalcona, maltretowana psychicznie i fizycznie, ale nigdy nie
        odwazyla sie powiedziec komus slowa, nie wspominawszy o policji. Bylam wtedy
        dzieckiem w podstawowce, ale rozumialam wiecej niz mogloby sie zdawac.

        Tego drania w koncu do pierdla wsadzila..... moja mama.
        Jak kiedys uslyszala krzyki z mieszkania obok, poszla spytac, co sie stalo.
        Sasiad otworzyl jej drzwi ze slowami, zeby wyp.... i nie wpieprzala sie do
        cudzego zycia. Mama oczywiscie zadzwonila po policje. Niestety wtedy nic sie nie
        stalo, bo zastraszona sasiadka powiedziala, ze oni tylko sie poklocili i mieli
        glosna wymiane zdan.

        Te historie powtarzaly sie przynajmniej raz w tygodniu. Mama ingerowala za
        kazdym razem i nawet raz sama zostala przez niego pobita. Ale moja mama nie da
        sobie w kasze dmuchac...zaraz byla policja i prokurator. Byla rozprawa i dostal
        za mame wyrok w zawieszeniu. Na jakis czas byl spokoj. Az pewnego razu ktos
        zaczal walic do drzwi - pobita i nagusienka sasiadka wolala pomocy, bo maz ja
        zgwalcil i teraz chce ja zabic. Moja mama wepchnela ja oczywiscie do mieszkania
        i sama stanela w progu, mowiac, ze on wejdzie tam po jej trupie. Sasiad wiedzial
        juz, ze mama nie rzuca slow na wiatr i wrocil do domu (sam fakt swiadczy tylko o
        tym, ze w rzeczywistosci byl skonczonym tchorzem). Pani Z. zostala u nas dwa
        dni, dzieci nie mieli. Wlasnie wtedy zwierzyla sie mamie ze swojego zycia.
        Mimowolnie bylam swiadkiem tej rozmowy (mielismy wtedy tylko jeden pokoj i
        kuchnie). I musze powiedziec, ze praktycznie nie roznilo sie od zycia tej
        kobiety z artykulu. Gwalty, bicie pejczem, seks z kolegami, przypalanie
        papierosem czy zelazkiem, polamane konczyny, wybite zeby..... trudno sobie
        wszystko przypomniec.
        Mama przemowila jej do rozumu, praktycznie prowadzac za raczke zaprowadzila ja
        na policje, zeby zlozyla zeznania.
        Wszystko ciagnelo sie pare miesiecy, szanowny pan K. mial nieposzlakowana opinie
        w pracy, wzorowy kolega i przyjaciel. Nikt nie wiedzial jaka jest jego druga strona.
        Ostatecznie zeznania mojej mamy, ktora zawsze interweniowala i policjantow,
        ktorzy zostali przez nia wezwani, spowodowaly, ze K. trafil za kratki. Potem
        rozwod, a po jakims poltora roku pani Z. wyprowadzila sie.

        Pisze to po to, zeby podkreslic, ze sa jeszcze ludzie, ktorzy sa wrazliwi na
        ludzka krzywde. Zreszta moja mama nigdy nie przeszla obojetnie wobec czyjegos
        nieszczescia... Zreszta ja tez nie.

        A pania Z. znalazlam kiedys na naszej-klasie. Ma dwoje slodkich dzieci, nowego
        meza i wyglada na szczesliwa...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka