Dodaj do ulubionych

Agni_bicz Boży

04.03.04, 19:13
Właśnie przeczytałem podsumowanie Agni pewnej dyskusji z Forum, która to
dyskusja stanowiła reakcję na żal w pewnym sensie analogiczny do tego, jaki
wyraziła la_pampa.

Agni się nudzi na forum.

Nie stanowiłoby to problemu gdyby dotyczyło tylko li Agni. Jest rzeczą dam
nudzić się podczas przeciągłych dyskusji. PRawdą jest jednak, że owo foralne
znurzenie dotyka więcej z nas. Spójrzmy co stanowiło ostatnie podrygi
dyskusji nana Forach. Macochy rozebraliśmy do czynników pierwszych, co
stanowiło ciekawą do pewengo moementu ciekawą dosyć - przynajmniej dla mnie -
analizę ludzkiej egocentryki. Trochę pocieszyliśmu się tysięcznym numerem
Gregga, trochę rozradowała nas parodia forum o czacie Kamilki. Były też wątki
o zlocie krakowskim, uwagi głównie organizacyjne, nawet plotki post quem nie
były takie jak innymi czasy. Ostatnie jakiekolwiek twórcze wątki na miarę nas
samych to były upijsy - jak w przypadku dobrych filmów mówię o tych
pierwszych, nie o reaktywacjach, powrotach i zemstach.

I tu, w nędzy padole, gdy okazuje się, że nawet parodia macoch i hashów nas
przestaje interesować, okazuje się to, co było wiadome bądź przeczuwane od
dawna. Czat nie służy wyłącznie znudzonym i zapomnianym w głębi korytarza
urzędnikom państwowym i kadrze akademickiej, dla czasu zabicia i do 16stej
doczekania. Czat nie służy również osobom samotym, by spędzić wieczór
rozmowny bez zobowiązań. Czat może stać się wymianą myśli, a zatem zaczynem
wzajemnych relacji, a zetem konstruktywnym podłożem integrujących fenomenów
społecznych.

Integracja ta poszła nam dobrze, poznaliśmy się, powstały więzi solidarności,
współczucia, sympatii. Nastała wymiana opinii, wzajemne wzbogacanie,
współswiadomość. Nastapiło klasyczne dla takich form określanie minimalnych
atrybutów stada, czyli rozpoznawanie macoch, hashów i innych, jako obcych.

No i Agni, swym postem, zaznaczyła punkt następny, do którego dojść musiało,
gdyż tak własnie przebiegają modelowe procesy kształtowania się wspolnotowych
form społecznych. Punkt ten nazywa się potrzebą definicji przez cele.

Tez to zaczynam odczuwać. I faktycznie chyba czas się zastanowić. Bo czat się
trochę sypie. Zastanawia mnie liczba ludzi, którzy uczestniczą w Forum, a nie
zaglądają na czat. Czasem jest i na odwrót. Dla nas forum stanowi odskocznię
od czatru, wymianę myśłi ze światem bardziej zewnętrznym, archiwum - czyli
miejsce zamieszczania bardziej trwałych wypowiedzi. Coż na kształt czatu,
który się nie przewija. Czatu bez javy.

I pada pytanie, jak to wykorzystywać przy naszym używaniu czatu? Czy robimy
to w pełni dobrze? Czy mamy możliwosć wykorzystywać to lepiej? Czy chcemy coś
tym osiągnąć poza sama zabawą? Czy ma to czemuś słuzyć?

Ciekaw jestem waszych opinii. Nie tylko dlatego, że Agni się nudzi :-P

Cwi
Obserwuj wątek
    • mr.jedi Re: Agni_bicz Boży 05.03.04, 10:23
      Na wstepie chce przeprosic za brak polskich znakow, ale znajduje sie wlasnie w
      mojej szkole, w pracowni informatycznej, gdzie owych nie ma, gdyz OS-y
      postawione sa po angielsku.

      Przeczytalem powyzsza wypowiedz Cwi'ego (Cwi-ego.. hmm.. zastanawialiscie sie,
      jak mozna jego nick odmienic..?).. i az mnie zatkalo.. Sposob przedstawiania
      przez niego sytuacji, powala z nog.. jest to w sposob oczywisty, bardzo
      ciekawie napisany.. uff.. podziwiam..

      Ale do rzeczy.. owszem, i ja uwazam, ze czat zaczyna sie sypac.. porobily sie
      kolka wzajemnej adoracji, tolerancji, na zasadzie: 'o, ten go nie lubi, to i ja
      tez nie bede go lubila'.. o byle "niewlasciwie uzyte slowo" zaraz znajdzie sie
      jeden z drugim - buc, za przeproszeniem - co zrobi zadyme na dwa czy trzy
      pokoje.. a potem lazi i mowi: 'bo ten to powiedzial to, ten to samo, i z tym
      opem trzyma sztame, i wszyscy po mnie jezdza.." ja bym ujal to jak
      potwor: "hmmmmmmm...m" Proponuje, ze jezeli ktos kogos nie lubi, to niech
      wpisze komende: '/ignored nick_osoby' i po sprawie.. potem sa narzekania, ze
      nieprzyjemna atmosfera na czacie.. a przepraszam ze zapytam: a kto ja
      wprowadza.. przeciez my sami.. wiec o co chodzi.. moze ja glupoty gadam, bo mam
      teraz polski.. (a ze zajecia w sali od informatyki dzisiaj, to juz inna
      historia :)).. ale ja tak to wlasnie widze..

      Piszesz Cwi, ze rozlozyliscie na czynniki pierwsze macochy. No dobrze, przez
      jakis czas zajecie bylo, ale co teraz..? gdy machochy rozlozone, to nie ma
      drugiego takiego forum.. i trzeba znowu, ze tak powiem "kombinowac"..

      Jednakze, recepty na nude pierwszej damy tego forum, agni_me znalezc nie
      potrafie, gdyz nie wiem, co agni lubi, czego nie lubi.. co ja bawi a co nie..
      moze ja i jestem wygadany i wiem co nieco (moja pani od polskiego..) ale jednak
      roznica pokolen sie troche miedzy mna a Wami zaznacza.. i co innego bedzie
      powodowalo, ze ja bede mial dobry humor, co innego bedzie tym czynnikiem u
      Agni, co innego u Cwi, etc. etc. (wlasnie, po etc stawiamy kropke czy nie)
      Moim zdaniem, Agni powinna sama wylapac, jak moze tej nudzie zapobiec. Nic
      innego nie jestem w stanie wymyslic. To by bylo na tyle, koniec lekcji
      nadchodzi, i Unreal Tournament czeka. A jest jeszcze druga godzina polskiego i
      do domu :) Yuppi!

      Z powazaniem
      Michał, zwany dzedajem
      • gregorij Re: Agni_bicz Boży 05.03.04, 13:46
        Ja się nie nudzę na czacie, może dlatego, że baaardzo rzadko go odwiedzam (z
        braku czasu spowodowanego tzw robotą). Nie, nie uważam że się sypie - uważam,
        że zmienia się tak jak zmieniają sie uczestniczy. Słowa typu "kiedyś, w
        Rozmowach to było" nie mają sensu, a kiedyś mówiłem czy pisałem "taki mamy czat
        jaki sami tworzymy" i tak jest. Agni ,jak się nudzisz kochanie, zapraszam do
        mnie, coś wymyśle :-))
      • pwrzes Re: Agni_bicz Boży 08.03.04, 20:04
        Ten tego nie lubie a tego lubi? Ja tam nikogo nie lubie, wiadomo. A bucow?
        Buców sie ignoruje, ot co. Ja jeszcze rozkladam tebe'go na czynniki pierwsze
        ale to proste zadanie :)

        BTW, system angielski nie oznacza braku pliterek :P
        BTW2 agni i cwi nie sa jeszcze takimi zgredami jak sadzisz - oni sa
        tylko..duzi...znaczy sie mleko pili :)

        Mors
    • agniicha Re: Agni_bicz Boży 06.03.04, 15:27

      Jeśli wolno mi coś jeszcze wtrącić:

      1.Zaniedbałam rożne fora z różnych powodów, czasowym także. Głównie to przez
      swoją bezmyślność, stan u mnie trwający od wielu miesięcy, jakieś chyba
      wyczerpanie zapasów nastąpiło. Nabawiłam się tak koszmarnego wstrętu do
      pisania, że nawet kartki nie wyślę ni zetemesa. Nie wspomnę już o wstręcie do
      czytania. Jak widzę nie wiem jak długi i rozlany wodą post to mnie skręca, z
      drugiej strony wymianę zdaniowe jak na czacie tez dziwnie się czyta, jakby
      podsłuchuje.

      2.Wierze, że są tu ludzie, pomiędzy tymi co rwą, budują swoje ego popisami,
      pragnący wymiany myśli. Wcale nie wybielam siebie, że taka jestem, dobrze wiem
      jaka jestem i może właśnie ze zdawania sobie sprawy ze swoich własnych, czasem
      bardzo instynktownych i trudnych do opanowania, pobudek bierze się mój
      krytycyzm (nawet teraz śmieje się z siebie co pod wierszami komunikuje). Wierze
      w nich, bo przecież sama ich tu poznałam.

      3.Wymiana ciągle się zakłóca. Głupoty, osobiste niuanse, ple ple boczne. O ile
      łatwiej wymienić myśli, gdy nie ma się najmniejszego stosunku emocjonalnego,
      gdy wie się o kimś nic, bo wtedy przestaje się dbać o „a co on/ona o mnie
      pomyśli”. Chyba jednak liczymy się ze zdaniem osób, które lubimy?

      4.Piszesz Cwi o zawiązaniu się grupy. I tu zaczyna się wymiana myśli owszem ale
      w określonych tematach „i jak zawsze gadamy o czacie”. Kto, z kim, przez co, o
      czym, kto nie zapłacił, kto w czym był i to wszystko jest fajne tylko.. co
      poza? Co łączy?

      5.Swego czasu zaczęłam zauważać coś drażniącego. Wiele osób (ja też się do nich
      niestety zaliczam) pisze ale nie lubi czytać. Nie ważne co mają do powiedzenia
      inni, ważne co się powie innym, jak się ich olśni. Trudno z takimi dyskutować.
      Z drugiej strony, gdy czytam fajną książkę nie mam ochoty napisać listu do
      autora i wdawać się z nim w dyskusję, przyjmuje do wiadomości jego pogląd, coś
      wezmę dla siebie, z czymś innym się nie zgodzę. Innym razem ja coś napiszę, z
      czym nikt nie będzie chciał dyskutować.

      Myślę sobie, że użytkownicy bardzo szastają słowami. Jest ich czasem tak dużo,
      tak dużo jest zdań bez celu, takich do zapominania szybkiego. To jest taka woda
      w której rozpuszcza się alkohol. Żeby się upić, trzeba wchłonąć dwa wiadra. A
      kto ma tak pojemny żołądek? Znudziła mnie pusta zabawa, ale znudziła mnie aż do
      obrzydzenia i zdegustowania. Trochę tak, jakbym spotykając Platona zobaczyła,
      że on tylko siedzi gra w wojnę (karty) i już o niczym nie można z nim pogadać.
      Wiem o sobie, że stałam się taka nie mająca nic do powiedzenia z lenistwa,
      zwyczajnie nie chce mi się myśleć. Nie wiem, jak jest z wami aczkolwiek
      pozdrawiam.

      Ah jeszcze... że czat się sypie? Ludzie wszędzie się chyba sypią, co raz mniej
      spotykam szczerych i prostych kontaktów, bez uprzejmości grzecznie fałszywych.
      Gdy słucham wyśmiewania się z jakiejś osoby a potem widzę te uśmieszki i „no
      spotkaj się z nami” to niedobrze mi się robi. Całkiem jakby Wojewódzki zaprosił
      Wiśniewskiego do programu i traktowałby jak cenionego przez siebie artystę.
      Pewnie widzę to przez mały pryzmat tego co właśnie dostrzegłam, tak tylko mi
      się to rzuciło na uwagę. Pewnie mogłabym jeszcze napisać sporo, ale dość tego
      wodolania :)))))))))))))))))))))
    • agni_me Re: Agni_bicz Boży 07.03.04, 16:18
      Czytelnik. Jadłodajnia całkiem szczególna, naleśniki ze szpinakiem za złotych
      osiem, drąca się do mikrofonu pani Krysia czy Jadzia, że pół pomidorowej z
      makaronem raz i ... ludzie przy stolikach. W tym najdalszym pod kolumną
      Konwicki i grupa wsparcia, bardzo centralnie usadzony Holoubek z żoną i Bardzo
      Ważny Polityk, zaraz za nimi przeraźliwie mlaszczący pan w przybrudzonym
      garniturze i jeszcze wielu innych „głodnych”. Po jakimś czasie pani Jadzia czy
      Krysia zaczyna przynosić dania do stolika, pojawiają się kiwnięcia głową na
      powitanie, a Holoubek rozmawia chętnie przy stole z książkami. Czytelnik jest
      oswojony, tylko, że tak już nie mam ochoty na naleśniki ze szpinakiem. Głód
      rozmów z ludźmi został.Czat i forum są Czytelnikiem pełnym „głodnych ludzi” i
      z od lat takim samym „meni”. Z wszystkimi ograniczeniami jadłodajni. Zwłaszcza
      z tym największym - to wciąż i tylko jedynie jadłodajnia.

      Szczęśliwie się złożyło, że przy naszym stoliku siedzą ludzie, których
      uwielbiam, tacy, których kocham, i tacy, którzy mnie interesują. Od dość dawna
      czat traktuję jako miejsce, gdzie najłatwiej się spotkać i uśmiechać, albo
      powiedzieć coś miło złośliwego, ale poznajemy się tak naprawdę całkiem gdzie
      indziej, przyjaźń potrzebuje całkiem innych okoliczności przyrody.

      Nudę forumową dość łatwo mi rozwiać, najłatwiej przez krzyżyk w prawym górnym
      rogu. Bawią mnie opowieści o rozczarowaniu czatem, o tworzeniu iluzji, o tym,
      że to czat to miejsce dla frustratów. Wiem, że tu dostaje się tyle, ile się
      wkłada. Jeśli wchodzi ktoś tylko ze słowami, to nudzą słowa. Jeśli tworzy
      pozory bliskości, to je dostaje, jeśli plotkuje, to i o nim plotkują. Jeśli
      wpada po to, żeby się tylko uśmiechnąć i zapytać co słychać, dostanie tylko
      uśmiech. Całkiem jak w życiu.

      Bardzo sobie cenią własne Towarzystwo Wzajemnej Adoracji, nie ma w nim ani
      jednej przypadkowej osoby. Nigdy też nie narzekam na niesympatyczną atmosferę,
      bo wszak z niemałym trudem ją tworzę ;-) Nie narzekam tez na nudę, piszę tylko
      o tym, że chwilowo stoliki tych, których lubiłam, a przestali wpadać na
      naleśniki, zajmują mlaskacze i nie zawsze da się do nich odwrócić plecami.
      Przecież na prawdziwą ucztę zapraszamy się całkiem gdzie indziej.
      • ewka5 Re: Agni_bicz Boży 08.03.04, 00:13
        o to to - ze pozycze od Kanarka ulubione ototanie (jakos sie nam przyjelo owo,
        z przyjemnoscia sie przyjelo, nieprawdaz, Agni?)
        • cwi Re: Agni_bicz Boży 08.03.04, 10:36
          Z jedną Agni - o wybacz - poprawką.
          Pani w Czytelniku krzyczy:

          "(Nazwa dania, np: Sadzone).. do odebraaaaaaaaaania!"

          :-))))
          • agni_me Re: Agni_bicz Boży 08.03.04, 10:45
            cwi :-)))))))
            oczywiście, że tak krzyczy, ale najpierw zamawia je w kuchni, te sadzone, w
            równie rozdarty sposób, bardzo to lubię i jeszcze te okulary spadające na
            nos :-))
            • nonstop Re: Agni_bicz Boży 15.03.04, 10:15
              Ech, 8 zł... drogie te naleśniki,
              no, ale to w końcu "naleśniki ze szpinakiem i Holoubkiem"
              :-)))
              • ewka5 Re: Agni_bicz Boży 16.03.04, 07:59
                nonstop napisał:

                > Ech, 8 zł... drogie te naleśniki,
                > no, ale to w końcu "naleśniki ze szpinakiem i Holoubkiem"
                > :-)))

                - no i wylazl z Nona poznaniak... hahaahahahahahahaahaa
    • calindra Wspomnień Czar 21.03.04, 19:16

      Modemowy dostęp do netu tym różni się od innych, że jest kosztowny i
      irytujący. Zwłaszcza, jeżeli trzeba za niego płacić z własnej kieszeni, zbyt
      często pustej jak na dzisiejsze czasy i potrzeby (neo nie założę, bo wtedy
      siedziałabym tylko na czacie i w końcu zabrakłoby na niego funduszy, tak ciężko
      zarabianych własnym byznesem).

      Kiedy rok temu żegnałam się z „uwielbianym” przez lata, ale mającym
      przynajmniej gest przystojnym pracodawcą, rzecz, którą najbardziej opłakiwałam
      w całym tym dramacie sytuacji to było stałe łącze i dostęp do Smokowego
      serwera.
      „ I jak tu teraz żyć?” – bilbordowe hasło nie dawało wieczorami zasnąć, okres
      wypowiedzenia się kończył, zegar tykał bezlitośnie, kartki z kalendarza spadały
      i nieuchronnie zbliżała się godzina ZERO. 1 marca 2003 obudziłam się z
      poczuciem, że jestem... zadowolona. Spodziewałam się nudności, dreszczy i
      nadmiernego pocenia, ale żaden kryzys nie nastąpił! A przecież
      byłam „uzależniona”, rano w pracy komputer włączałam stojąc jeszcze w kurtce,
      z zakupami na śniadanie w dłoni, a poranną kawę parzyłam dopiero po weryfikacji
      i upewnieniu się, czy aby na pewno nikogo jeszcze nie ma i nic nie stracę.
      Pierwsze dni bez netu obfitowały w ilość wolnego czasu zabijanego gotowaniem i
      oglądaniem telewizji (ach, jakie ciekawe rzeczy można obejrzeć w tiwi w
      godzinach pracy), potem przypomniałam sobie, że w czerwcu się przecież bronię,
      więc wypadałoby zabrać się do nauki (yyyyyych); potem zrobiło się cudownie
      ciepło i wiosennie i ślad po czacie zaginął...

      Mój czatowy żywot przypomina karierę przedwojennej tancerki rewiowej (krótki
      lecz intensywny); 10 miesięcy wypełnionych po brzegi rozmowami, wygłupami i
      kłótniami :), wszelakich poważnych dyskusji i debat religijno – politycznych
      unikałam jak ognia, bo tak jak i w realu, nudzą mnie i mi się nie chce J (czyt.
      dyskutować, nie myśleć!). Być może pozwalało to niektórym na stwierdzenie, że
      nie grzeszę elokwencją, ale nie w moim stylu jest udowadniać cokolwiek komuś,
      kogo opinia o mnie tak niewielkie ma dla mnie znaczenie.
      Każdy odbierał mnie na swój własny sposób, niektórych śmieszyłam, innych
      drażniłam, parę razy nieświadomie wzbudziłam agresję J, obrażałam się, bywałam
      oschła lub złośliwa, niektórzy ganili mnie za swoje cechy charakteru (np.
      cwi). Z kilkoma osobami mimo wzajemnej i bezinteresownej sympatii nie zdążyłam
      niestety poznać się bliżej ( i mam tu akurat na myśli kobiety, greg!), ale mimo
      wszystko wiem, że warto było was poznać.

      Ostatnie nasze spotkanie w JBP pozwoliło mi zrozumieć do końca coś, co
      nastąpiło już dawno a czego nie chciałam do końca zaakceptować: zamknięty etap
      mojego życia. Sporadyczne „wpady” do was nie są już tym samym, dają wrażenie,
      że kiedyś byłam domownikiem, a teraz tylko przychodzę z gazowni „sprawdzić
      licznik”. Wiem,że łatwo można by to zmienić, ale „okoliczności przyrody” są już
      inne, więc nie da się.
      Nię twierdzę, że źle się z wami bawiłam w knajpie, i że byliście NIEMILI J ale
      wszechogarniające mnie poczucie alienacji rosło wraz z upływem czasu. Wiem,że
      nie był to zlot miłośników sznurków do snopowiązałek (na którym niewątpliwe
      brylowałby nonstop), ale mimo to przez większą część spotkania nie miałam
      bladego pojęcia, o czym rozmawiacie.

      Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ja nigdy nie odczułam, że sypie nam się
      gadka, towarzystwo wymięka i a ja wolę tiwi od ględzenia o dupie Marzenki :).

      Dobra, koniec tych wywodów, bo „szkoda mi lakieru na paznokciach” :))))

      Pozdrawiam wszystkich

      Czuwaj!

      pi-es: mamy wiosnę.
      • ewka5 Re: Wspomnień Czar 22.03.04, 12:10
        Cali, Ty nie piernicz, Ty chodz. (zeby nie bylo tak smutniascie, troche glupa
        pale).
        Czasami sobie mysle, ze obok wypalenia zawodowego istnieje tez cos takiego, jak
        wypalenie czatowe. I bliskie mi ono coraz bardziej.
        • gregorij Re: Wspomnień Czar 22.03.04, 13:12
          Czat ostatnio jest do dupy, wiadomo. Ale mimo wszystko warto bywać dla kilku,
          wybranych, ulubionych i ciekawych osób. A "niebywanie" przez jakiś czas
          rzeczywiście powoduje "alienacje" i "brak punktów stycznych w dyskusji"
          oraz "całkowity brak zrozumienia dla rosyjskiego disco", wiadomo :-)
      • cwi Re: Wspomnień Czar 22.03.04, 15:00
        Ech Cali,
        Niechże Cię uścinę!
        (((cali)))
        Cwi
    • innco Re: Agni_bicz Boży 24.04.04, 11:40
      "Re: Kto chętny na spotkanie?
      Autor: cwi
      Data: 24.02.2004 20:48 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując

      --------------------------------------------------------------------------------
      Gregg, od dawna to postuluję.
      Z wielką radością.
      Ale to zależy od składu.
      Cwi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka