Dodaj do ulubionych

krzaki do mnie miauczały... :-/

02.06.10, 11:08
... wczoraj. I kolejne bydlątko z nich wyciągnęłam (kolejne, bo naszą Lujkę też tak znalazłam). Siedziała kocia bieda w krzaku na podwórku pod blokiem. Pani z klatki powiedziała, że nikt z sąsiadów kota i kociąt nie ma. Wet ocenił wiek na jakieś 4-5 tygodni. Kocina trochę wychudzona, prawdopodobnie ona (wet powiedział, że żadnego fiutka się nie dało wycisnąć :-D), zakurzona (piwniczna?!?!), i bardzo przylepna. To mnie zadziwia, bo piwniczny kotek powinien być raczej dziki, prawda? A ona na początku owszem, raczej w legowisku (takim z daszkiem) się chowała, i nie była szczęśliwa jak się ją brało (zresztą strasznie mi palce pogryzła jak ją łapałam, ledwie piszę na klawiaturze :-D). A teraz strzela baranki, fikoły robi, mruczy aż się cała trzęsie, i ogonek przy głaskaniu pręży. Tak jakby udomowiona była...

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/rh/of/blvb/jLmfQRahq2CwBFqG6B.jpg

Podejdę dziś pod ten blok, sprawdzić czy ogłoszenia nie ma. Ale kurde, żeby człowiek nie zauważył, że mu 4-tygodniowe kocię zginęło??
Obserwuj wątek
    • catalina1 Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 02.06.10, 13:04
      Może ktoś nie chciał zauważyć :/
      A tak Penelopa ma domek nowy i tatuńcio siedzi z nią w domu... :)
      • the_dzidka Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 03.06.10, 13:40
        I ciocia dzisiaj do niej przyjdzie... ;-)
        • the_kami Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 03.06.10, 15:58
          No to patrzcie na to:

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/rh/of/blvb/zm2Uhysdte7UWYlxTB.jpg

          oraz na to:

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/rh/of/blvb/0nZsvlavVLB2uj6CLB.jpg
    • bain_de_sang Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 07.06.10, 12:20
      Dzień dobry?
      Czy mogę podłączyć się do wontka z kocim pytankiem? Będzie
      merytoryczna zgodność tematu ;-) Chodzi o to że może moja Lenka
      bardzo lubi patrzeć na koteczka, a co za tym idzie karmienie
      obiadkiem jest dużo łatwiejsze jeśli sierściuch jest w zasięgu
      wzroku. Kota w zasięgu wzroku można utrzymać tylko intensywnym
      głaskaniem, czego ja nienawidzę. Więc pytanie jest: jak skutecznie i
      na stałe przymocować kota do krzesła, aby był w zasięgu wzroku przez
      15 minut? Wiem, że temat jest trudny, ale zwracam się do fachowców ;-
      )
      • the_kami Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 07.06.10, 12:36
        bain_de_sang napisał:

        > Więc pytanie jest: jak skutecznie i na stałe przymocować kota do
        > krzesła, aby był w zasięgu wzroku przez 15 minut?

        Sznurkiem? Gwoździkiem? Miską z karmą?
        • bain_de_sang Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 07.06.10, 12:58
          the_kami napisała:

          > Sznurkiem?

          Sznurkiem to bym żółwia opanował, a nie kota ;-P

          > Gwoździkiem?

          Odpada. Tylko ja nie przepadam za koteczkiem. Za duze ryzyko akcji
          odwetowej.

          > Miską z karmą?

          Hm... odkąd sierściuch nauczył się polować, mam wrażenie, że je
          karmę przez grzeczność.

          marcin

          • the_kami Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 07.06.10, 13:33
            bain_de_sang napisał:

            > the_kami napisała:
            >
            > > Sznurkiem?
            >
            > Sznurkiem to bym żółwia opanował, a nie kota ;-P
            >
            > > Gwoździkiem?
            >
            > Odpada. Tylko ja nie przepadam za koteczkiem. Za duze ryzyko akcji
            > odwetowej.
            >
            > > Miską z karmą?
            >
            > Hm... odkąd sierściuch nauczył się polować, mam wrażenie, że je
            > karmę przez grzeczność.

            Mysz na sznurku przybitym gwoździkiem?
            • bain_de_sang Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 09.06.10, 12:58
              the_kami napisała:

              > Mysz na sznurku przybitym gwoździkiem?

              O la boga! Ja chcę psa :-(
      • catalina1 Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 08.06.10, 12:14
        łazić z łyżeczką za kotem i dzieckiem.... :)
        Jak nie da się kota uziemić trzeba puścić dziecko za kotem ;)
        • the_dzidka Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 08.06.10, 16:42
          Posadzić dziecko na kocie.
          • catalina1 Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 08.06.10, 23:07
            the_dzidka napisała:

            > Posadzić dziecko na kocie.
            >
            a czy kot aby jest stosownych gabarytów??? Bo wiesz taki Lucek to nie to samo co
            Mysza czy Kluska ;) a nie wiemy jaki jest Marcinowy kot :)
            • bain_de_sang Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 09.06.10, 12:59
              catalina1 napisała:

              > a nie wiemy jaki jest Marcinowy kot :)

              Kot jest chyba standardowy, ale ten klocek Lenka za duży.
              Więc pomysł super, ale za późno
              • catalina1 Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 09.06.10, 13:02
                bain_de_sang napisał:

                > catalina1 napisała:
                >
                > > a nie wiemy jaki jest Marcinowy kot :)
                >
                > Kot jest chyba standardowy, ale ten klocek Lenka za duży.
                > Więc pomysł super, ale za późno

                No to zostaje Ci to co i mi :) bieganie z łyżeczką za dzieckiem....
                a może nakręcić kota i puszczać jej film o kocie???
                • bain_de_sang Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 09.06.10, 13:15
                  catalina1 napisała:

                  > No to zostaje Ci to co i mi :) bieganie z łyżeczką za dzieckiem....
                  > a może nakręcić kota i puszczać jej film o kocie???

                  Z tym jest problem. Nie mamy telewizora, więc zostaje laptop. A
                  tytaj od obrazu (nawek kociego) dużo ciekwsza jest klawiatura i
                  myszka. Dalej pewnie wiesz co się dzieje...
                  Swoją szosą to jak ty ogarniasz dwójkę? Mnie czasem brakuje ręki do
                  jednego
                  • raduch Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 09.06.10, 19:49
                    Ale wydziwiacie. :D
                    To jest proste. Łyżeczka papu kotu, łyżeczka dziecku.
                    • catalina1 Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 09.06.10, 21:55
                      raduch napisał:

                      > Ale wydziwiacie. :D
                      > To jest proste. Łyżeczka papu kotu, łyżeczka dziecku.

                      A jak kot je tylko z miski?? Ja mam jeszcze psa - pies na szczęście da się karmić :)
                      • raduch Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 09.06.10, 22:07
                        catalina1 napisała:

                        > A jak kot je tylko z miski??

                        A co je kot? Kot to je kot. Jak smakuje to je. Jak je to nie łazi.
                        Pies to co innego. ;)
                        • bain_de_sang Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 10.06.10, 11:03
                          raduch napisał:

                          > Pies to co innego. ;)

                          Dzień upalny!

                          Gdzie tkwią różnice?
                          • catalina1 Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 10.06.10, 12:51
                            bain_de_sang napisał:

                            > raduch napisał:
                            >
                            > > Pies to co innego. ;)
                            >
                            > Dzień upalny!
                            >
                            > Gdzie tkwią różnice?

                            Psa łatwiej utrzymać w miejscu :0
                            • bain_de_sang Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 10.06.10, 14:44
                              catalina1 napisała:

                              > Psa łatwiej utrzymać w miejscu :0

                              Jasne, pies to pełna kultura ;-)
                              Mnie chodziło o to że jak smakuje to je, a jak je to siedzi na
                              dupie. Znaczy się w miejscu ;-) Moim zdaniem z psami jest dokładnie
                              tak samo. Jedyna różnica, że pies je zawsze do końca
                              • catalina1 Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 10.06.10, 18:04
                                Inaczej :)Pies zawsze zje z ręki to co masz na talerzu :) kot raczej nie :) mój
                                kot to w ogóle dziwnie je :)
                  • catalina1 Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 09.06.10, 21:54
                    bain_de_sang napisał:


                    > Swoją szosą to jak ty ogarniasz dwójkę? Mnie czasem brakuje ręki do
                    > jednego

                    Wiesz... praktyka czyni mistrza :) Szczególnie w opcji 24 h/dobę sami we trójkę
                    :) Czasem mam tylko ochotę ich udusić :)
                    • the_kami Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 09.06.10, 23:13
                      catalina1 napisała:

                      [...]
                      > :) Czasem mam tylko ochotę ich udusić :)

                      Młotek (pneumatyczny) :-P
                    • olusimama Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 03.07.10, 20:30
                      ja to zasadniczo mam takie zgłoszenie do ewolucji, żeby kobiecie zaraz po
                      porodzie (pierwszym) wyrastała trzecia ręka. I potem po każdym kolejnym
                      następna. Zaniknąć mogą te dodatkowe kończyny w okolicy... hm... 5 urodzin potomka.
      • konradbryw Re: krzaki do mnie miauczały... :-/ 11.06.10, 21:00
        bain_de_sang napisał:

        > Dzień dobry?
        > Czy mogę podłączyć się do wontka z kocim pytankiem? Będzie
        > merytoryczna zgodność tematu ;-) Chodzi o to że może moja Lenka
        > bardzo lubi patrzeć na koteczka, a co za tym idzie karmienie
        > obiadkiem jest dużo łatwiejsze jeśli sierściuch jest w zasięgu
        > wzroku. Kota w zasięgu wzroku można utrzymać tylko intensywnym
        > głaskaniem, czego ja nienawidzę. Więc pytanie jest: jak skutecznie i
        > na stałe przymocować kota do krzesła, aby był w zasięgu wzroku przez
        > 15 minut? Wiem, że temat jest trudny, ale zwracam się do fachowców ;-)

        Elementary, Watson: nie karmić dziecka. Jak nie chce już jeść, znaczy że nie głodne i szkoda zabawy. Karmienie przy koteczku, TV, bajkach albo na rowerku (stanard babć typu bieganie z miską i łyżeczką za dzieckiem odpuszczę) to wychowywanie niejadka.
        • bain_de_sang Re: Cejrowski mi się przypomniał 13.07.10, 15:06
          konradbryw napisał:

          > Elementary, Watson: nie karmić dziecka. Jak nie chce już jeść,
          znaczy że nie głodne i szkoda zabawy.

          Przeca pytałem o karmienie, a nie wmuszanie w dziecko. I to bardziej
          w formie żartu, bo jedynym problemem jest usyfienie Lenki. A
          obecność kota jest odwrotnie proporcjonalna do stopnia zabrudzenia
          dzidziusia.
          Ale chciałem o czymś zupełnie innym, bo przypomniałeś mi fragment
          fantastycznej książki Cejrowskiego. Trochę na pewno poprzekręcam,
          ale sens jest mniej więcej taki:

          Indianin leży całymi dniami na hamaku. Dookoła biegają wychudzone
          ale roześmiane dzieci i świnie. Tzn roześmiane są tylko dzieci.
          Cejrowski proponuje Indianinowi, żeby się ruszył do pracy, to zarobi
          jakieś pieniądze
          - ale po co? pyta się Indianin
          - no nakarmisz świnie to będą tłuste i więcej warte
          - świni się nie karmi, to świnie służą do karmienia nas
          - yyyy no to dzieci nakarmisz, biegają głodne
          - dzieci nie da się nakarmić, bo są ciągle głodne. Muszą z tego po
          prostu wyrosnąć
          ;-))
    • raduch Tjaaaa :-) 03.07.10, 19:13
      Do mnie też krzaki 2 dni miauczały. Zanurkowałem w końcu i
      capnąłem... dorodnego syjamskiego kocura! :-D Zadzwoniłem pod nr z
      ogłoszenia na słupie i mało mi ucho nie pękło od pisku radości.
      Przybyła pani i poniosła go do domu na rękach. Nazajutrz ta sama
      pani podjechała i nieprzerwanie szczebiocąc cośtamcośtam o szczęściu
      wcisnęła mi butelkę szkockiej.
      A Ty, Marcinie, możesz sobie dalej nie rozumieć kociarzy. :P
      • bain_de_sang Re: Tjaaaa :-) 13.07.10, 15:09
        raduch napisał:

        > A Ty, Marcinie, możesz sobie dalej nie rozumieć kociarzy. :P

        Ja nie rozumiem kociarzy i nie lubię szkockej oraz kotów. O!
        Zmienił bym zdanie tylko wtedy, gdyby się okazało, że
        rozszczebiotana dziękowała również w inny sposób, ale nie wypadało
        Ci o tym pisać i zostałeś przy szkockiej ;-P
        • raduch Re: Tjaaaa :-) 17.07.10, 23:57
          bain_de_sang napisał:

          > raduch napisał:
          >
          > > A Ty, Marcinie, możesz sobie dalej nie rozumieć kociarzy. :P
          >
          > Ja nie rozumiem kociarzy i nie lubię szkockej oraz kotów. O!
          > Zmienił bym zdanie tylko wtedy, gdyby się okazało, że
          > rozszczebiotana dziękowała również w inny sposób, ale nie wypadało
          > Ci o tym pisać i zostałeś przy szkockiej ;-P

          Masz oczywiście na myśli przejażdżkę jej beemką X5? Sądzę, że by się
          zgodziła, ale jakoś nie poprosiłem. Nożesz bez przesady. ;)
          • bain_de_sang Re: Tjaaaa :-) 20.07.10, 13:23
            raduch napisał:

            > Masz oczywiście na myśli przejażdżkę jej beemką X5?

            No tak, tak, przejażdzkę. Ale masz rację, że nie prosiłeś. Kto by
            jeźdił takim starociem, skoro jest już X6 ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka