Dodaj do ulubionych

Dzien dobry! Jak dzisiejszy humorek?

19.03.04, 09:41
U mnie wiosenny nastroj :)
No i piatek, no i w ogole :)
I chce juz sobote zeby nic nie robic...
Obserwuj wątek
    • kasienka80 a ja... 19.03.04, 09:46
      A u mnie niezbyt dobry....wiadomo dlaczego: jutro wracam do Francji ;-(
      • aariel Re: a ja... 19.03.04, 10:22
        kasienka80 napisała:

        > A u mnie niezbyt dobry....wiadomo dlaczego: jutro wracam do Francji ;-(

        Ale jak juz tam bedziesz to sie wciagniesz w rozne zajecia i pewnie Ci
        przejdzie smutek.
        Ale ani troche sie nie cieszysz, ze jedziesz? Np ze zobaczysz Sebka?
        • kasienka80 Re: a ja... 19.03.04, 17:26
          No tak, z tego to sie bardzo ciesze, ale dzis mialam gorszy dzien i doszlam do
          wniosku, ze jedyna rzecz jaka mnie trzyma we Francji to on.... (na razie
          jeszcze te studia tez)
    • chiara76 Re: Dzien dobry! Jak dzisiejszy humorek? 19.03.04, 09:53
      ja miałam wczoraj jakiś dziwny, niby wiosna itp a zła byłam. Jak będzie dziś,
      zobaczymy...
      • beauty_baby Re: Dzien dobry! Jak dzisiejszy humorek? 19.03.04, 09:56
        dzieńdoberek, właśnie wstałam i od rana mam wspaniały humor, oczywiście A. się
        ze mnie śmieje, że najważniejsze to włączyć komputer:))
        Po wczorajszym słońcu nie ma śladu ale nie pada więc i tak jest ok.
        • buffetka Re: Dzien dobry! Jak dzisiejszy humorek? 19.03.04, 10:11
          U mnie sloneczko pełna buzia wyglada zza chmurek:) Wiec jestem wesola. Poza tym
          wczoraj mozna powiedziec ze kryzys z moim B. zostal zazegnany wiec jeszcze
          bardziej sie ciesze i chocby padalo to ja i tak mialabym ogromny usmiech na
          twarzy:D
        • aariel Beauty 19.03.04, 10:19
          A jak tam wczorajsze zakupy?
          Kupilas cos fajnego?
          • beauty_baby Ariel, 19.03.04, 10:31
            jasne, Harrods (ale nie tylko) był obowiązkowy, obkupilam się tak, że A.
            stwierdził, że na pewno zabulimy za nadbagaż:) A tak poważnie to kupiłam sobie
            wiosenny płaszczyk, taki bardzo jasny ecru, różową suienkę za kolano bez
            rękawów (słodziutka), czarna sukienkę tej samej długości,bardzo obcisłą i
            wyciętą na plecach (za gorącą aprobatą A. :) ), ciemnozielony kostium ze
            spodniami pod kolano i krótkim dopasowanm żakiecikiem, dwie torebki (czarną i
            brązowo-beżowo-zieloną) i parę butów, klasycznych czólenek, czarnych ale na
            cudownym, bardzo wysokim obcasie:)
            Powiem Ci, że naprawdę mozna tu dostać zawrotu głowy od ilości tych rzeczy i
            gdyby nie A. to bym pewnie wyjechała stąd jako bankrut:)))
            Polska wciąż jeszcze pod tym względem jest daleko z tyłu, niestety.
            • kurczak1976 Re: Ariel, 19.03.04, 13:51
              Co do zakupow w Londynie to przypomnialo mi sie ze kiedys spotkalam dziewczyne,
              ktora jeszdzila tam specjalnie na wyprzedaze. Opowiadala mi ze markowe, super
              ciuchy mozna wtedy kupic za naprawde niewielkie pieniadze. Chwalila sobie tez
              londynskie sklepy za pelna rozmairowke i kolorystyke oraz dodatki ktore mozna
              bez problemu zakupic w jednym sklepie razem z kostiumem itp.

              Jedyna przeszkoda wtedy byly ceny przejazdu ale teraz mozna i poleciec za "psie
              pieniadze" :o)
              • chiara76 ... 19.03.04, 13:54
                pewnie, tylko do końca pozostanie zagadką, czy Cię wpuszczą na granicy czy nie,
                bo już wyczaili, że tymi tańszymi liniami latają ludziki do pracy tam...
                • kurczak1976 No wlasnie 19.03.04, 14:35
                  Angole troche przesadzaja z ta loteria graniczna.
                  Ale jesli na prawde nie jedziesz do pracy zwykle nie ma problemow. Zawsze mozna
                  powiedziec ze jade na zakupy do Londynu co ich jeszcze troche szokuje haha.
                  Wazne jest miec czym podeprzec to twierdzenie:o)
            • aariel Re: Ariel, 19.03.04, 14:13
              beauty_baby napisała:

              > jasne, Harrods (ale nie tylko) był obowiązkowy, obkupilam się tak, że A.
              > stwierdził, że na pewno zabulimy za nadbagaż:) A tak poważnie to kupiłam
              sobie
              > wiosenny płaszczyk, taki bardzo jasny ecru, różową suienkę za kolano bez
              > rękawów (słodziutka), czarna sukienkę tej samej długości,bardzo obcisłą i
              > wyciętą na plecach (za gorącą aprobatą A. :) ), ciemnozielony kostium ze
              > spodniami pod kolano i krótkim dopasowanm żakiecikiem, dwie torebki (czarną i
              > brązowo-beżowo-zieloną) i parę butów, klasycznych czólenek, czarnych ale na
              > cudownym, bardzo wysokim obcasie:)

              Tyle rzeczy w jeden dzien???
              Chociaz rzeczywisice tam jest duuzy wybor.
              Ja sie kiedys tez bardzo obkupilam jak bylam w Anglii (akurat byly wypredaze :)
              a ja wracalam z wyjazdu, wiec moglam wydac wszystkie pieniadze co mi tam
              zostaly).
              Najbardziej mnie wkurzalo, ze tam bylo strasznie duzo butow o rozmiare 41, a tu
              w Polsce to sobie moge tylko pomarzyc o nich...
              • kasienka80 zakupy na Zachodzie 19.03.04, 17:25
                Wyprzedaze gdziekolwiek by nie byly sa super !!
                ja w Paryzu uwielbiam sklepy "koncowki serii", tam zawsze jest taniej i sa
                markowe rzeczy, tylko czasami rozmiary sa niepelne (ale dzieki Bogu moje 36/38
                z reguly jest) a jak sa wyprzedaze to juz wogole nie ma co kupowac w polsce, bo
                tam taniej haha
                ale to smiesznie burzujsko brzmi.
                Ja sie jeszcze troche krepuje tak opowieadac przy kolezankach, ktore nie moga
                sobie do paryza poleciec czy do londynu "ah, wiesz, kupilam sobie stos ciuchow
                w paryzu" no nie wiem....ja tak mam, ale moze mi przejdzie ;-))))
                • chiara76 Re: zakupy na Zachodzie 19.03.04, 17:43
                  zadroszczę Wam. Ja jak bylam w Lizbonie, to owszem pooglądałam sobie, ale nic
                  nie nabyłam. A już, jakbym miała tyle rzeczy akurat sezonowych kupić, to mowy
                  nie ma. Może trafiłam do drogich sklepów, albo zwyczajnie ciągle mnie na tamte
                  rzeczy nie stać.
                  • kasienka80 Re: zakupy na Zachodzie 19.03.04, 23:05
                    Chiara,
                    moze na drogie sklepy trafilas !! Ty bylas w turystycznej czesci miasta, a tam
                    wiadomo sklepy sa drogie.
                    Mnie tez nie stac, zeby kupowac w dobrych francuskich sklepach... jak mowie,
                    moje krolestwo to sa "koncowki serii" i top naprawde nie jest drogie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka