zo_h
30.03.04, 14:20
Wątek na Salonie o wykupywaniu cukru przypomniał mi pewną historyjke z lat
mojego dzieciństwa. A dokładnie to chodzi o moją ukochana babcia, która za
czasów komuny obsesyjnie kolekcjonowała kostki szarego mydła (tak może nie
wszyscy o tym pamiętają, ale w dobie, gdy jeszcze nie było pralek
automatycznych to ten "detergent" był jednym z podstaw prania). A wszystko to
było motywowane tym, że no przecież może przyjść czas, kiedy zabraknie go i
wtedy zapasy będą całkiem pomocne. Zresztą czułem swego rodzaju sympatie do
tych kostek, bo miały one często fantazyjne wzory na sobie i ogólnie były
takie "śmieszne".
Potem niestety babcia umarła a jakiś czas potem nogi wyciągnął również i
sławetny ustrój socjalistyczny ... a szafa pełna mydła pozostała i nie bardzo
wiadomo było co z nią począć. Potem, gdy przeprowadzaliśmy się pozostawiliśmy
ten "strategiczny" zapas szarego mydła naszym następcom ... może oni
odnaleźli jakieś ciekawe zastosowanie.
To były dziwne czasy ktoś pamięta jaszcze jakieś tego typu podobne
historie ... np to coś zwane marmoladą w blokach ... albo czekolada
sprzedawana na wagę i pozbawiona opakowań (pewnie jakieś eksportkowe
odpady ;D).
--
ZOh
Mydło powidło