sensu_ale
23.10.10, 19:28
Znalazłam to forum i mam nadzieję,ze tu mogę spokojnie wyrzucić to co leży mi na wątrobie i nieco mi ulży :)) Jesteśmy małżeństwem 10 lat,mamy 2-kę super dzieciaczków i wydawało mi się,że mimo chwilowych burz(jak to w każdym związku) łączy nas przede wszystkim miłość.Dziś zaczynam sądzić,ze poza dzieciaczkami,wspólnym domem,samochodem itp nie łączy nas już nic..Mąż jest kierowcą często nie ma go w domu ja pracuję 8 godzin dziennie więc zazwyczaj mijamy się na tygodniu.Od kiedy zauważyłam,że oddalamy się od siebie próbowałam róznymi sposobami wygospodarować choć w weekendy trochę czasu tylko dla nas ale...okazało się że tylko mnie na tym zależy.Nie mamy już wspólnych tematów do rozmów,mąż chce rozmawiać ze mną jedynie o jego sprawach zawodowych,o tym jak minęła mu trasa,przestało go interesować jak minął nam czas bez niego,jak dajemy sobie radę,co u mnie w pracy.Liczą się już tylko jego sprawy i jego problemy.Czuję jakbyśmy żyli w zupełnie różnych światach-ja w swoim z dziećmi,domem praca,on w swoim..skupiony tylko na sobie.To nie jest tak,ze ja go nie chcę wysłuchać.Słucham zawsze ale po jakimś czasie jest mi przykro,ze nie zapyta co u mnie co u dzieci.Nie potrafię sobie z tym poradzić.Doszło do tego,że kiedy przyjeżdża z trasy biorę choć dzień wolnego żeby pobyć z nim a tymczasem..on znika z domu na całe godziny i wraca wieczorem po czym wypija piwko przy filmie i zasypia.Kiedy mówię mu,że potrzebujemy jego obecności-zarówno ja jak i dzieci wścieka się,że ma swoje sprawy i koniec.To trwa już ok.roku.Boli coraz mocniej nie mogę znaleźć z nim wspólnego języka..dochodzi do tego,ze cieszę się kiedy wyjeżdża bo wreszcie będziemy mogli z dziećmi żyć "normalnie",że nie będziemy patrzeć na zegarek i myśleć czy tata przyjdzie do domu przed 20,czy zdązy pobawić się choć chwilę z maluchami,czy porozmawia ze mną,przytuli mnie..Kiedy wyjeżdża wiem,że nic mnie nie zrani,że nie będę płakała bo nie zawiedzie mnie po raz kolejny,nie zlekceważy..ani ja ani dzieci.
Czy to wszystko ma sens?W głębi serca wciąż kocham męża tylko,że to uczucie przyćmił ogromny żal i ból bo zeszliśmy już nie na drugi ale na ostatni plan..