Dodaj do ulubionych

26.04.1986 Czernobyl

26.04.04, 21:00
Ja mialam wtedy nascie lat i nawet jeszcze pamietam naszych spanikowanych
(slusznie) rodzicow.Nikt dokladnie nie wiedzial czy i jaki to bedzie mialo
wplyw na nasze zycie.No i do tej pory nie wiemy !!!Mnie przeraza tylko
fakt ,ze coraz wiecej kobiet i mezczyzn "walczy" z nieplodnoscia.Co bedzie za
100 lat??
Obserwuj wątek
    • czarna33 Re: 26.04.1986 Czernobyl 26.04.04, 22:43
      Oczywiście miałam lat chyba z 15.Przyszłam do szkoły a tu sruu do gabinetu i
      łykanie"lugala","lugoli"??Mamie włosy dęba wstawały w trosce o swoje
      dzieci.Koszmarne to były czasy..a teraz .Teraz widzimy co sie tam
      dzieje..Totalnie wymarły kraj..wymarłe miasta i osiedla.I ludzie,którzy pomimo
      wszystko starają się żyć obok tego,ponieważ nie maja innego wyjścia.Zapewne
      kobiet cierpią bardziej po diagnozach lekarskich co do niepłodności.Nie
      wiem..wolałabym chyba usłyszeć taka diagnozę,niż skazać moje i czyjeś życie na
      cierpienie.A co będzie za 100 lat? o kochana tego nie wie nikt..
      • dociek Re: 26.04.1986 Czernobyl 27.04.04, 02:24
        Tego dnia z obogiem dzieci spędziłem cały dzień na działce. Pogoda była
        słoneczna, więc ekspozycja na skażenie pełna. Wprawdzie ja byłem już na tyle
        dorosły, że prawdopodobnie nie podlegałem tak intensywnie jego działaniu.
        Niestety, mam nadal utajone obawy o własne dzieci i o ich ewentualne, przyszłe
        potomstwo, bo były przecież w okresie intensywnego rozwoju. W naszym
        instytutowym laboratorium produkowaliśmy wtedy w wielkich ilościach płyn Lugola
        i dostawali go wszyscy, którzy przychodzili z ulicy. Co parę godzin, od rodziny
        z instytutów fizyki i biochemii dostawałem prywatne informacje telefoniczne o
        poziomie skażenia i zagrożeniu... Niektóre mocno przesadzone, wiadomo - panika.
        Władze wyciszały zgrożenie, chociaż w pewnym momencie zaprzestały tej gry i
        wówczas powszechnie ujawniło się jak sąsiedzi zza Buga potafią wpuszczać "w
        kanał" swoich tzw. "sojuszników". Po ok. dziesięciu latach od tego zdarzenia,
        zupełnie przypadkiem rozpoznałem guza tarczycy u syna swojej koleżanki...
        Pomogliśmy rodzinnie w podjęciu jego leczenia. Wycięli mu tarczycę, podawano mu
        chemię i do końca życia musi być już pod kontrolą onkologiczną oraz na lekach,
        a zdaje aktualnie maturę. Jestem przekonany, że ten nowotwór to był skutek
        tamtej eksplozji i skażenia.
        • vika411 Re: 26.04.1986 Czernobyl 28.04.04, 03:53
          W tamtej chwili bylam zona oficera( zastepcy dowodcy jednostki d/s politycznych
          (nawigatora lotnictwa) i mieszkalam przy jednostce radiolokac<yjnej na
          Poldlasiu blisko granicy bialoruskiej.W marcu urodzilam drugiego syna. Pierwszy
          mial dwa latka.Dzis moi synowie sa prawie dorosli...
          Do dzisiaj mam nadzieje nie doczekac sie konsekwencji klamstw politycznych z
          tamtych czasow...Ich ojciec boi sie do dzis...
    • pbd2 Re: 26.04.1986 Czernobyl 05.05.04, 18:35
      Miałem wtedey 10 lat i oczywiście cały ten dzień (oprócz lekcji szkolnych)
      spędziłem na powietrzu, wiadomo, jakiego wariactwa dzieci dostają, gdy
      przychodzi kwiecień i już można na rower, na huśtawki, boisko itp. No a potem
      się okazało, że jest skażenie, zapędzono nas do gabinetu w którym stał baniak
      metalowy z płynem Lugola. Z tego baniaka pielęgniarki czerpały toto kieliszkami
      lekarskimi i kazdy dostał swoją porcję. Smak tego czegoś wywoływał u niektórych
      torsje (ja akurat w ogóle nie odczuwałem go jako niedobry, choć nie
      powiedziałbym, że było to coś pysznego), wobec czego nauczycielki pozamykały
      toalety, żeby dzieciaki nie mogły tego zwracać czy wypluwać. Był jakiś obcy pan
      (obrona cywilna? SB?), który pokrzykiwał na wszystkich i burczał. Przez dwa dni
      szkoła zakazała nam wychodzić z domu. Mieliśmy szczęście, bo były w Warszawie i
      takie szkoły, które nakazywały uczniom uczestnictwo w pochodzie
      pierwszomajowym. Nam na szczęście wręcz odradzano.
      A władza ludowa postanowiła narodowi udowodnić, że nie taki atom straszny, jak
      go malują, i... nakazała kolarzom z "bratnich krajów" rozpocząć Wyścig Pokoju
      w... Kijowie.
      PS. Jednego z pracowników ośrodka atomowego w Świerku, który od początku
      wiedział, co się stało, i próbował przejkazywać informacje na zewnątrz,
      znaleziono jakiś czas potem martwego pod oknami jednego z warszawskich bloków,
      był o tym po 1989 roku reportaż w telewizji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka