ingeborga.dapkunaite
21.08.11, 22:01
No bo jak inaczej to określić. Tylko zacznie wyciągać Smoleńsk, a tu - bach! - kretyński Norweg zaczyna szaleć i ukatrupia prawie setkę dzieciaków. Oczywiście, wszyscy przestają zajmować się Prezesem i wlepiają się w Norwegię. Dobra nasza, prezes cichnie, no bo ile ludzie mogą zajmować się bałwanem? Uaktywnia się, dopiero zaczyna znów coś mamrotać, a tu - łups! - zwala się awionetka Szufy i znowuż ludzi przestaje interesować gawęda prezesa. Dobra, odczekuje, znów zaczyna coś dziamgolić - tadam! - Lepper kopie w kalendarz na własne życzenie. Znów odczekuje, ponownie zaczyna - blumś! - katastrofa kolejowa i nikt nie ma głowy do prezesa i jego spisków. Znów prezes czeka cierpliwie, ponownie wraca do tematu, a tu - babach! - jedna po drugiej walą się kolejne awionetki. No nijakich warunków do odgrzewania kotletu i karmienia nim naród dookoła. A tu jeszcze Alik dogorywa w szpitalu dla zwierząt. Wyraźny pech albo... jakaś siła wyższa, co to na rodzinę K. uwzięła się. Nawet wulkan uruchomiła, coby pogrzeb na Wawelu spsuć. Tylko do licha, czym Ci wszyscy ludzie, co zginęli, zawinili, że aż ta siła wyższa musiała ich powybijać, by preziowi zaszkodzić? No i jak ma w tych warunkach prezio zainteresować kogoś innego, oprócz stałego wiernego elektoratu i solidurnych krzyżowców. Ma pecha i to wyraźnego.