Dodaj do ulubionych

Historia jednej znajomosci ... i koniec malzenstwa

13.09.12, 20:04
Choc jestem jeszcze zonaty, od wielu lat jest to zupelnie pusty zwiazekm, bardziej z wygody/przyzwyczajenia niz z innych przyczyn. Pozytywna strona sa juz dorosle dzieci i moja w miare stabilna sytuacja zawodowa, finansowa, itd. Zdaje sobie sprawe z tego, ze juz dawno powinienem byl sie rozwiesc, aby dac szanse nie tylko mnie ale rowniez mojej malzonce na znalezienie partnerow, z ktorymi oboje moglibysmy byc szczesliwi. Zawsze powstrzymywalo mnie, jednak, od tego silne poczucie obowiazku w stosunku do mojej rodziny ... jak rowniez wygodnictwo (status quo), wrodzona niechec do sporow i klotni, oraz niepokoj zwiazany z dopelnieniem wszystkich formalnosci, typu: sprzedaz domu, rozwod, podzial majatku, przprowadzka, itp. Moja zona, wcale nie spieszy sie do rozwodu i twierdzi ze nadal mnie kocha. Dziwi mnie to, bo nawet nie spimy ze soba od raczej dluzszego czasu. Musze dodac, ze od bardzo dawna mieszkamy daleko o Polski, wiec laczy nas z pewnoscia wiele wspomnien, jako, ze razem wyjechalismy z kraju bedac swiezo upieczonym malzenstwem i wspolnie przechodzilismy emigracje.
Przyznaje, ze nie bylem takim facetem jakim chcialbym byc, w trakcie naszego malzenstwa. Nie mam wiekszych problemow z nawiazywaniem kontaktow z plcia przeciwna i mialem sporo relacji pozamalzenskich z innymi kobietami. Zawsze jednak bylem na tyle dyskretny, aby moje "romanse" nie wyszly na swiatlo dzienne ... i wcale nie jestem dumny z tej watpliwej jakosci przebieglosci. Zdradzalem z zimna krwia, nie majac przy tym zbyt wielu skrupolow.
Teraz mysle, jednak, ze byc moze podswiadomie szukalem kobiety, z ktora chcialbym byc, bo tak naprawde, jestem z natury romantykiem, uwielbiajacym dawanie i otrzymywanie czulosci i w glebi ducha, chcialbym miec dziewczyne, ktora calkowicie wypelnilaby moj swiat ... z wzajemnoscia.
Zbieg okolicznosci sprawil, ze poznalem kobiete, z ktora nie tylko dobrze mi w lozku (oboje lubimy dosc wyszukany seks, ktorego nie mielismy bedac w swoich formalnych zwiazkach), ale z ktora takze potrafie byc calkowicie otwarty (potrafimy rozmawiac ze soba godzinami, kazdego dnia). Na domiar wszystkiego, dziewczyna ta podoba mi sie (jest fizycznie w moim typie) i mamy bardzo podobne podejscie do zycia (dystans, luz. itp.). Wydawaloby sie, ze sprawa jest prosta - skoro juz siebie znalezlismy, rownie dobrze mozemy zmienic nasze zycia, tak abysmy byli juz zawsze razem. Niestety, sa komplikacje. Najmniejsza z nich jest fakt, ze ona nie mieszka tutaj na stale. Najwieksza, natomiast, jest to, ze ona rowniez nie jest wolna i ma stosunkowo male dziecko. Ona rowniez twierdzi, ze juz zbyt dlugo byla w toksycznym zwiazku, zakochala sie we mnie, chce rozwodu i zwyczajnie chcialaby ze mna byc.
Wiem, ze ja rowniez ja kocham, nie mam zadnego problemu z akceptacja jej dziecka i latwo moge sobie wyobrazic zycie z nia. Mysle, jednakze, ze jej obecny maz bedzie mial nieco inne zdanie na ten temat (choc jeszcze o nas oficjalnie nic o nas nie wie) i raczej nie zgodzi sie na to, aby ich wspolne dziecko opuscilo Polske.
Znam kobiety i doskonale zdaje sobie sprawe z sily instynktu maciezynskiego. Wiem, ze ona nie potrafilaby byc calkowicie szczesliwa (nawet gdyby sie na to zdecydowala, w co nie wierze), bedac ze mna ale w rozlace z dzieckiem. Zastanawiam sie nad tym czesto, ale naprawde nie wiem co tak naprawde stanie sie po jej powrocie do Polski, gdy pozostanie nam jedynie tesknota, zal, telefony i e-mail ...
Jesli ktos z forumowiczow mial kiedys podobne doswiadczenia - to chetnie pogadam na ten temat.
Obserwuj wątek
    • falowod Re: Historia jednej znajomosci ... i koniec malze 11.10.12, 08:28
      Skoro znasz jak twwierdzisz kobiety to powinienes rozumiec ze jak nie zaczniesz dzialac staniesz sie po prostu w jej oczach niezdecydowanym frajerem.Dobrym do lozka ale nie do zycia.
      Trezba z nia porozmawiac i zakomunikowac decyzje ze chacialbys sie znia zwiac na stale.
      Kobieta ma to do siebie ze wybierze najgorsze malzentwo ponad najlepszy romans
      Wiec musisz pokazac ze jestes zdecydowany i ze zalezy ci na niej ,ze gotowy jestes na rzucenie wszytskiego wlasnie dla niej.
      Problem jednak tkwi w tym ze nowy zwiazek ,nowe wyzwania.Musicie zaczac zyc obok siebie,ocierac sie ,pokonac wlasne wady,dziwactwa,drobne przyzwyczajenia czyli proze codziennosci.Seks jest fajny bo bez codziennego borykania sie z malenkimi problemami typu odniesiona deska klozetowa ,czy kanapka bez talezyka :)
      Niemneij zdecydowanie to klucz do twego sukcesu w przekonaniu jej aby poszla z toba.
      Widac jej malzenstwo nie jest tak doskonale skoro poszla z toba ,wiec nalezy to wykorzystac.
    • paulina501 Re: Historia jednej znajomosci ... i koniec malze 11.10.12, 11:25
      moim skromnym zdaniem w Polsce tez się da zyć, zatem porzuć swiat dla niej i ułożcie sobie zycie w Polsce, wówczas dziecko może być z matką, ale i ojciec będzie z nim miał kontakt, wszak nalezy m,u się. A jesli tego nie zaproponujesz, że dla niej rzucasz cały świat, to.... odpowiedz sobe sam jakim jesteś facetem
    • borasca0107 Re: Historia jednej znajomosci ... i koniec malze 12.10.12, 11:03
      a ja powiem krótko - jesteś przyzwyczajony do zdrad,
      i czy to będzie Twoja żona, czy kochanka, wcześniej
      czy później znów obejrzysz się za nową spódniczką,
      więc po co zmieniać cokolwiek? :)
      • facettt zgadzam sie :) 12.10.12, 14:00
        borasca0107 napisała:
        a ja powiem krótko - jesteś przyzwyczajony do zdrad,
        > i czy to będzie Twoja żona, czy kochanka, wcześniej
        > czy później znów obejrzysz się za nową spódniczką,
        > więc po co zmieniać cokolwiek? :)
        >
        Nadajemy na podobnych falach.
        Tez uwazam (jak porzadny Polak z zasadami) ze zone (w koncu matke dzieciom)
        nalezy miec jedna i stala.
        Zmieniac mozna za to kochanki.
        • borasca0107 :)))) ntx 12.10.12, 14:29

    • dorota530 Re: Historia jednej znajomosci ... i koniec malze 21.10.12, 18:06
      Witaj! Nie wiem czemu jesteś taki pewny tej miłości i już sobie wyobrażasz Uważam że to za mało Jak mogę Ci doradzić nie rób tego .W łóżku Ci dobrze i rozmowa również bo nie jesteś często z Tą kobietą Wiesz napiszę Ci swoją historie życia Ja tez zdradzałam męża .Wydawało mi się ,że kochanek jest lepszy pod każdym względem To trwało pięć lat Świata nie widziałam poza kochankiem .Straciłam męża .I byliśmy razem szczęśliwi z kochankiem tak mi się wydawało .Ale po roku mieszkania wspólnie z kochankiem już życie nie było takie fajne .To prawda zakazany owoc lepiej smakuję .Ciągle miał pretensje do mnie a ja znów szukałam nowych wrażeń
      I tak jest jak raz zdradzisz to potem już nie ma problemu Robię porównanie A życie toczy się dalej To jest szczera wypowiedz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka