wiebem
06.01.13, 14:24
Nie potrafię od razu zapomnieć o moim partnerze,chociaz mnie dręczył swoimi zarządzeniami i tyranizowaniem.Juz się uzależnilam od niego. Jak bylo mi z mi żle to odjezdżałam do swojego mieszkania odłeglego o 300km.Po 10 dniach juz moglam wracać do niego, bo w takim czasie zapominałam o jego fochach i ustawianiu mnie wg swojego wzoru na zycie.
Poznalismy sie na Sympatii.Wydawał sie zagubiony i pragnacy partnerki na stałe i żeby z nim mieszkać.Prędko wprowadzil mnie do swojej rodzinki.Byłam obserwowana przez matke i siostre,ktorych jest oczkiem w głowie.On marynarz zarabiajacy za granica nie mógł zrozumiec, ze ja na jego terenie nie mam możliwości pracy,zreszta wysmiewał moje skromne zarobki.Utrzymywal mnie,bo mialam wszystkim się w domu zajmować.Czułam się przy nim ,,malutka"i mało wartościowa.Przed świetami postanowiłam pojechac do swojego domu i zarobic/handel/mialam okazję.Żle to zniósł.Domagał się, żebym prędko wracała i przygotowywałam mu Święta.Moja córka w tym czasie zachorowala i bylam rozdarta z kim mam być w tych rodzinnych świętach.Po jego egoistycznym zachowaniu,postanowiłam zostać z córkąOn miał z kim być w te dni świateczne.Bylismy ze soba 2 lata.W tym 1 rok czekałam na niego jak był na morzu.Postawiłam mu warunek,ze jak się zaręczymy w dni świąteczne to wrocę.Jego rodzina mnie nie akceptuje.Pomyslałam, ze one inaczej będą na mnie patrzec.Nie zgodził się