laura!
25.03.02, 21:29
Sebastian. Mężczyzna, który pokazał mi kwitnące magnolie.
Kiedyś tu bywał. Przychodził i rozmawiał. Dużo rozmawialiśmy, a gdy był
zmęczony rozmową, kładł się na łóżku w sypialni. Wtedy czułam, że i mnie
ogarnia zmęczenie. Przynosił kolorowe liście, kładł je na dywanie i mówił, ze
wyjdzie jak rozkruszę je stopami.
W cukiernicę wkładał skrawki papieru ze słodkimi wyznaniami. Wszystko było.
Skończyło się.
Zadzwonił niedawno. Drżącym głosem, załamanym w pochmurny sposób poprosił o
spotkanie. U mnie. Jaki piękny wieczór...gwiazdy oszalały, delikatnie muskające
podniebienie wino, rozpływająca się wokół muzyka, opary trawki jako źródło
argumentacji ostatecznej. Nie chcąc rozbijać wspaniałej atmosfery poczekałam aż
skończy się płyta i powiedziałam zdecydowane: nie pójdę z tobą do łóżka.
Okazało się, że zapomniał o jutrzejszej delegacji, wybiegł...
Ciekawe czy jeszcze przed północą zdąży tej innej pokazać kwitnące magnolie ?