Dodaj do ulubionych

Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi...

26.12.13, 23:48
23 : 42... Piszę w przestrzeń. Nie wiem kto na to forum zagląda, nie wiem kogo tu spotkam, i czy w ogóle ktoś sie odezwie... Co ja tu robię? Zadaję sobie to pytanie,a jednak nie przestaje pisać... Prawdopodobnie sa tu też i tacy...
To moj absolutny debiut. Nigdy wcześniej nie zagladalam na fora, a już na pewno nie towarzyskie. Mam 37 lat, jestem mężatką, ładną kobietą, która jest Sama... Moja dusza i serce sa samotne.
Szukam chyba flirtu, ciepłego słowa, inteligentnej rozmowy, może wyjścia do kina, czy na spacer po W-wie. Jestem na rozdrozu. Nie wiem w którą pójść stronę. Pewnie nie powinno mnie tu byc. Ale Jestem. Bo brak mi po prostu miłości.
Obserwuj wątek
    • lazurowykochas Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 27.12.13, 11:07
      Może warto byłoby szczerze porozmawiać z mężem o tym co Cię trapi, przeszkadza..?Miłość to najistotniejsza rzecz w związku, a można ją budować jedynie na zaufaniu do drugiej osoby, którą się kocha. Z kolei zaufanie powstaje poprzez rozmowy, szczere w szczególności...Więc uważam, iż najpierw powinnaś spróbować na nowo odnaleźć uczucie w swoim dotychczasowym związku, a dopiero później szukać go na nowo...Wiadomo, że nie będzie to proste i będzie wymagało wysiłku, ale czy piękne i wartościowe rzeczy i uczucia powstają od tak sobie..?
      • projekt_szczescie00 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 27.12.13, 16:44
        Dziękuję, że zechcialo Ci się poświęcić odrobinę swojego czasu, żeby coś do mnie napisać. Oczywiście, że próbowałam rozmawiać. Dla mnie to najprostsza droga do rozwiązywania wszelkich konfliktów i problemów. Czasem możemy spojrzeć kompletnie inaczej na sprawę, kiedy druga strona przedstawi nam ją swoimi oczami. Tylko.... nie każdy tak potrafi. Mój mąż nie chce rozmawiać. Nie chce również rozmawiać z kimś obcym. Wymyslalam już różne sposoby, od domowych po pójście gdzieś do terapeuty. Wszystko na nic.
        Tak naprawdę nie napisałam wczoraj, żeby się żalic. Chciałabym po prostu poznać kogoś. Kogoś, kto byc moze, w jakiś sposób, wypełni pustkę i Ciszę, która aż boli...
        • obrotowy a zatem wejdz na wlasciwa Droge :) 27.12.13, 17:01
          "bo to Droga jest Celem" :)

          a na powaznie: forum Towarzyskie nie jest miejscem do tego typu dywagacji,
          tu ostatnio tylko sie "SZUKA",a nie rozmawia...

          Lec na foro Psychologia, tam jest spory ruch i pare osob chetnych do rozmowy i pomocy.
          • projekt_szczescie00 Re: a zatem wejdz na wlasciwa Droge :) 27.12.13, 19:44
            Pisałam, że to mój "pierwszy raz" i przyznaję, że nie mam bogatego doświadczenia z pisaniem na forum. Ale, obrotowy, zaciekawiles mnie... To znaczy, że forum nie służy do wymiany poglądów i swoich myśli za pomocą internetu? Czy jeśli deklaruje, że chętnie poznam kogoś na rozmowę, spacer, czy kino, to nie pasuje na forum towarzyskie tylko dlatego, że napisałam jeszcze dlaczego w ogóle chcę kogoś tu poznać? Hmm.. Może tu nie ma dla mnie "dobrego" miejsca? Bo prawdopodobnie z forum psychologia, szukając kogoś na wypad do kina, odesla mnie na "towarzyskie"... Mimo wszystko dziekuje za radę. Postaram sobie wziąć do serca ;-)
            • obrotowy Re: a zatem wejdz na wlasciwa Droge :) 28.12.13, 22:50
              nie zniechecam Cie, a opisuje tylko obecna sytuacje na foro - skoro jestes nowa.
              Kiedys byli to znakomite foro - posywalo tu kilkadziesiat jajecznych osob.
              od jakis 2 lat wdarli sie to "szukacze" ze swoimi anonsami i zdominowali to foro.
              a wiekszosc "towarzystwa rozmawiaczy" to foro opuscila.
              • projekt_szczescie00 Re: a zatem wejdz na wlasciwa Droge :) 28.12.13, 23:12
                Rozumiem chyba Twoje rozgoryczenie. Jednak muszę zauważyć, że nie jest to forum dla miłośników drużyny szczypiornistek... a ja głupia, piszę coś o samotności i że chętnie kogoś poznam. Swoje "szukanie" wrzucilam do forum stworzonego do "takich" rzeczy bo ktoś rozumnie podzielił je tematycznie. Skoro już ktoś zadał sobie trud, by stworzyć dział "towarzyskie", to pomyślałam sobie - że to chyba to, czego szukam... Jeśli chcesz dyskutować na inne tematy, może trzeba skorzystać z innej zakładki? Ale ja Cię oczywiście nie zniechęcam, ja się nie znam. Jestem nowa... ;-)
                • obrotowy rok minal... 18.06.14, 22:24
                  projekt_szczescie00 napisała:
                  Jestem nowa... ;-)


                  rok minal...
                  nie jestes juz nowa.

                  - no i jak ?
                  • projekt_szczescie00 Re: rok minal... 20.06.14, 17:27
                    Pół roku minęło ;-)

                    Hmm... jak moje rozterki dzisiaj? No niestety nic się niezwykłego nie wydarzyło, cud nie nastąpił i nic z tych rzeczy :-/. Jednak z perspektywy mogę powiedzieć, że chyba coś się zmieniło we mnie przez ten czas... Nie wiem czy to dobre posunięcie, czy też nie, ale ważne, że w jakimś stopniu zadziałało. Otóż przestałam "chcieć"... Postanowiłam nie wymagać i tym samym nie czuć rozgoryczenia i porażki. Nie oczekuję - nie martwię się, że nie dostaję...
                    Głupie czy mądre rozwiązanie? O to jest pytanie...
              • viviene Re: a zatem wejdz na wlasciwa Droge :) 25.06.14, 22:30
                obrotowy napisał:

                > nie zniechecam Cie, a opisuje tylko obecna sytuacje na foro - skoro jestes nowa
                > .
                > Kiedys byli to znakomite foro - posywalo tu kilkadziesiat jajecznych osob.
                > od jakis 2 lat wdarli sie to "szukacze" ze swoimi anonsami i zdominowali to for
                > o.
                > a wiekszosc "towarzystwa rozmawiaczy" to foro opuscila.

                "od jakis 2 lat wdarli sie to "szukacze" ze swoimi anonsami "
                no i jeszcze "Apacze", na pytanie-co robisz? Aapacze co się na forum dzieje a yu się nic nie dzieje, no to tylko patrze.:)
                • obrotowy Vienna... 07.11.14, 00:15
                  Ty to masz u mnie zalegle rachunki.
        • lazurowykochas Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 27.12.13, 19:23
          Z Twoich wypowiedzi absolutnie nie wynika, abyś użalała się nad sobą, szczególnie z tej drugiej...Gdybyś miała chęć porozmawiać poza forum publicznym, to zapraszam do korespondencji...Czasem zwykła rozmowa jest cudownym remedium na różnorakie kłopoty...
          lazurowykochas@gazeta.pl
    • zajonc.o.poranku Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 27.12.13, 23:36
      Załóżmy hipotetycznie, że los Ci sprzyja i znajdujesz tu miłość. I co dalej? Jesteś mężatką, będziesz musiała coś z tym zrobić, bo jeśli to naprawdę będzie miłość to nie wyobrażam sobie jak miałaby się rozwijać. Czyli rozwód. Nie wiem jaką masz sytuację rodzinną ale skoro już tu trafiłaś i to w poszukiwaniu miłości (bo do samego seksu albo rozmowy z kimś nie musisz się rozwodzić) to musisz brać rozwód pod uwagę. Dlaczego więc od tego nie zacząć i nie wrócić tu z czystym kontem? Nie namawiam, bo wiem, że to łatwe nie jest. Podrzucam tylko do przemyślenia.
      • projekt_szczescie00 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 28.12.13, 00:52
        Byłabym niezwykle szczęśliwa, gdyby los mi sprzyjał. Tak po prostu.
        Nie szukam tu jednak miłości. Może to nie najlepiej o mnie świadczy, ale nie wiem, czego (kogo) szukam. Ale zostawmy to. Pytasz, co by było, gdybym spotkała miłość. Nie istotne gdzie bym ją spotkała, prawda? Życie jest za krótkie, by rezygnować w imię czegoś z prawdziwej miłości, więc na pewno nie zrezygnowalabym z niej. Nie jestem tylko pewna, czy każdemu człowiekowi na świecie jest ona dana...
        A co do ew rozwodu i powrocie tutaj, ze stanem cywilnym "wolna" - to nie jest takie proste dla nikogo. Poza tym, co by to zmieniło? Każdego "trzyma" coś innego. Na przykład strach przed jeszcze większą samotnością?... Może stąd biorą się romanse i zdrady? Czasem człowiek potrafi odejść donikąd, a czasem nie. Ja pewnie potrafię. Ale nie o to mi teraz chodziło... Teraz chcialam z kimś porozmawiać, spotkać się i.... porozmawiać.
        • zajonc.o.poranku Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 28.12.13, 01:20
          Włącz profil. Chętnym będzie łatwiej.
          • projekt_szczescie00 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 28.12.13, 11:53
            Choć brunetka, to wyjdzie, że mało rozgarnieta... "Włącz profil", czyli co?...
            To naprawdę moje pierwsze w życiu doświadczenia z kontaktami międzyludzkimi w ten sposób i nie jestem jeszcze zorientowana w obsłudze swojego profilu, czy forum. Ale zaraz ktoś uprzejmy, napisze mi, żebym stąd "zjeżdżała" na jakieś fora typu pomoc techniczna, więc już zostanie tak jak jest. Jeśli komuś będzie się chciało ze mną skontaktować, to jakoś sobie poradzi ...
            • projekt_szczescie00 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 28.12.13, 12:20
              Chyba mi się udało :-) Jako brunetka musiałam przynajmniej spróbować i dowiedzieć się o co chodzi z tym "włącz profil"...
    • as-on Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 28.12.13, 11:32
      Jeśli będziesz miała ochotę to napisz na mojego meila gazetowego..
      • projekt_szczescie00 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 28.12.13, 22:26
        Gdzie znajdę Twoj adres e-mail?
        • as-on Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 28.12.13, 22:53
          napisz na as-on@gazeta.pl według mnie powinno dojść :)
        • seed39 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 01.01.14, 16:50
          jeśli nadal chcesz z kimś porozmawiać przy kawie , napisz na seed39@gazeta.pl
    • marioo.p Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 28.12.13, 22:41
      730 558 987 zadzwoń proszę
    • robur42 Re: spróbuj zakazanego owocu 30.12.13, 08:29
      robur42 na gmailu
      szukam tego samego
    • kuszakuszek11 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 18.06.14, 12:38
      i jak twoje rozterki wyglądają na dzień dzisiejszy ?
      • projekt_szczescie00 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 20.06.14, 17:29
        Hmm... jak moje rozterki dzisiaj? No niestety nic się niezwykłego nie wydarzyło, cud nie nastąpił i nic z tych rzeczy :-/. Jednak z perspektywy mogę powiedzieć, że chyba coś się zmieniło we mnie przez ten czas... Nie wiem czy to dobre posunięcie, czy też nie, ale ważne, że w jakimś stopniu zadziałało. Otóż przestałam "chcieć"... Postanowiłam nie wymagać i tym samym nie czuć rozgoryczenia i porażki. Nie oczekuję - nie martwię się, że nie dostaję...
        Głupie czy mądre rozwiązanie? O to jest pytanie...
    • piotrnolimit Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 21.06.14, 09:13
      Samotność-szczęście-miłość-pustka-upływ czasu: zazynamy to zauważać stopniowo, na kolejnych etapach życia. Sęk w tym, że często przypadkowe zdarzenie, nie planowana okoliczność pokazuje nam jak dobrze może być i wtedy zaczynamy za tym tęsknić. Chyba nie da się dogonić szczęścia, które odchodzi, ani pozyskać nowego przez postanowienie, ale można dać mu szansę się pojawić i spróbować zatrzymać. Tak postrzegam Twoją próbę. Choć kobieta i mężczyzna różnią się sposobem myślenia, to podobny wiek, doświadczenia i rodzaj oceny otoczenia mogą pozwolić im dobrze się rozmumieć.
      Dobrze robisz wychodzą do ludzi, nawet jeżeli jest to desperacja, ważne żebyś zbierała od nich to co dla Ciebie ważne i przydatne, a nie liczyła, że ktoś da Ci dokładnie to czego potrzebujesz.
      Nie chciałbym tu zanudzać, więc jeżeli poczujesz potrzebę rozwinięcia tematu - daj taki sygnał.
      Pozdrawiam
      Piotr
      • projekt_szczescie00 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 21.06.14, 18:23
        Daję sygnał - nie zanudzasz! :-)

        Tak, moje pojawienie się na forum, to był akt desperacji... Data około świąteczna prawdopodobnie też trochę się przyczyniła... I rzeczywiście, masz rację, moment uświadomienia sobie, że mogłoby być lepiej, inaczej, że czas ucieka a ja sama, nie kochana itd jest... powalający na łopatki. Niektórzy ludzie uznaliby taki mój "krzyk" na forum za żenujący, inni wręcz przeciwnie. Jedno jest pewne, że świadomość, że nie jest się samemu na świecie i mimo wszystko można z kimś "porozmawiać" choćby za pomocą netu - pomaga. Co do całej reszty i naprawiania swojego życia, to już w praktyce nie jest to takie proste. Kompromis można osiągnąć tylko jeśli ma się z kim do niego dążyć...
        Ale ponieważ nie chcę narzekać i uzalac się nad swoim życiem postanowiłam (jak już wcześniej napisałam) "nie chcieć". Więc nie chcę, nie tęsknię, nie czuję żalu, porażki, ani miłości...
        • mar-c-el Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 21.06.14, 23:35
          Fajnie, że nie użalasz się nad swoim życiem - tylko pozazdrościć :) Chciałbym mieć tyle siły co Ty....
          • projekt_szczescie00 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 22.06.14, 09:44
            A wiesz, że nawet często to słyszę. Chyba zresztą tak jest, bo staram się zawsze widzieć coś dobrego, nawet gdy już brak nadziei. Lecz to może być także reakcja obronna pt. założę różowe okulary i pomimo, że jest paskudnie, będę widziała na różowo...
            Rozumiem, że u Ciebie również nie jest wszystko w idealnym porządku? ...
            • kuszakuszek11 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 23.06.14, 14:37
              oj zdziwiła byś się ile jest takich osób które trwają, czasem bezrefleksyjnie a czasem celowo w takich związkach. Łączyć wtedy może wiele spraw codziennych, przyziemnych nie mający właściwie nic wspólnego ze sferą emocjonalną. Wystarczy podać wspólny kredyt mieszkaniowy, taki nasz współczesny środek antyrozwodowy. Ale jest też często spoiwo dużo ważniejsze - dzieci. Człowiek może tkwić w klinczu, co by nie zrobił spowoduje ból, i to nie dorosłego ale bezbronnego dziecka, które wierzy w to że rodzina jest czymś dobrym i bezpiecznym. Dziecko może być wtedy także realnym świadkiem rozkładu związku duchowego rodziców ale też prawda może być przed młodym człowiekiem ukrywana. Właśnie w ramach chronienia dziecka. Rodzice się do siebie sztucznie u uśmiechają a po uśpieniu dziecka odwracają do siebie plecami aby rano znów robić komedię. Albo po prostu dziecko jest świadkiem tego rozkładu. Widzi, że rodzice do siebie skaczą do oczu, o byle co się winią a jedyną istotą, która pragnie miłości i bezpieczeństwa jest tenże niewinny świadek. Może być to obustronny atak, ale może być to scenariusz gdzie jedno z rodziców wyraźnie ma dość a to drugie łata emocjonalne dziury, ratując psychikę dziecka
              • projekt_szczescie00 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 23.06.14, 23:10
                Zdaję sobie sprawę, że "takich" jak ja jest wiele. Odkrywam też, że obojga płci. Życie jest za krótkie by je trwonić bez sensu, tkwić w swoim nieszczęściu, celebrować złe dni mając żal do całego świata. Tylko... niby każdy o tym wie, a jednak owe kredyty, zobowiązania, dzieci, nie sprzyjają rozstaniu - czy bieganiu boso po łące (dla odmiany) ratując swój związek. I wtedy właśnie włącza (mi się włączył) taki system obronny - przestań chcieć - nie będziesz miała żalu, że nie dostałaś... Wydaje mi się, że daleko mi do wydziwiania typu "jaki ten mój mąż nieczuly, bo kwiaty przynosi za rzadko". Naprawdę czuję się samotna i niekochana, lecz... może tylko mi się wydaje, że może być lepiej, inaczej, bardziej razem itd. Może to jest tak, że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, a trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? ... Nie wiem. Tylko głośno myślę i stawiam pytanie: zmienić sposób postrzegania świata - czy... męża? ...
                • obrotowy Rob to, co lepiej sie kalkuluje. 24.06.14, 09:26
                  projekt_szczescie00 napisała:
                  Tylko głośno myślę i stawiam pytanie: zmienić sposób postrzegania świata - czy... męża? ...


                  Rob to, co lepiej sie kalkuluje.
                  Ja tam zmienilem sposob postrzegania Swiata, bo to pewniejsze.
                  niczego od nikogo (wlacznie z wlasna Slubna) juz nie oczekuje.

                  - bo gdyby biegac za pragnieniami - to CZASAMI owszem je sie zdobedzie...

                  z naciskiem na CZASAMI. - bo jaka jest gwarancja, ze ta nastepna bedzie lepsza od tej poprzedniej ?
                  Z obserwacji znajomych (tych co sobie pozmieniali) wynika,
                  ze PRZEWAZNIE jest podobnie, jak bylo...
                  • projekt_szczescie00 Re: Rob to, co lepiej sie kalkuluje. 24.06.14, 23:15
                    Chyba dochodzę do podobnych wniosków. Może nie tyle wniosków, co właśnie z własnych obserwacji widzę, że wszyscy mają podobne problemy. Kiedy zmienimy postrzeganie świata, rzeczy same się zmienią... Czy jednak na pewno nie powinno gonić za marzeniami? - tego nie wiem... Kiedy nie zaryzykujesz masz 100% pewności, że się nic nie wydarzy, kiedy podejmujesz ryzyko, już na starcie możesz liczyć na 50% szansy, że się uda, a już tylko 50% - ze będzie tak samo źle... To może jednak warto? Gonić za marzeniami...
                    • obrotowy nosz nikt Ci nie broni... 24.06.14, 23:43
                      projekt_szczescie00 napisała:
                      To może jednak warto? Gonić za marzeniami...

                      nosz nikt Ci nie broni...
                      i nie chodzi tu nawet o strach przed porazka, tylko o fakt , ze to gonienie (za marzeniami) to inwestycja czasowo-pieniezna.
                      tymczasem ten sam czas i te same pieniadze mozna wlozyc w WYCISNIECIE maximum przyjemnosci z tego, co juz sie ma ...

                      co kto woli...
                    • lets_misbehave Re: Rob to, co lepiej sie kalkuluje. 25.06.14, 14:56
                      Jak powiedział Mark Twain - "Za dwadzieścia lat będziesz bardziej żałować tego czego nie zrobiłaś niż tego co zrobiłaś..."

                      Osobiście to czego w życiu najbardziej żałuję to zmarnowanych okazji. Z braku odwagi, wahania... I od jakiegoś czasu podążam za własnym "sercem", instynktem... I żyje się naprawdę lepiej :)
        • piotrnolimit Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 23.06.14, 00:38
          Po to właśnie wychodzisz do ludzi - żeby naprawić swoje życie! Nie znam szczegółów, więc nie ocenię Twojej sytuacji, a właściwie dokładnej drogi i czasu na dobre wyjście z niej. Widzę natomiast, że zacząć musisz od własnej motywacji, bo z jednej strony bardzo Ci źle, a z drugiej tkwisz w miejscu - a to dobrze nie wróży. Trochę wiatru w żagle może dać Ci nowa znajomość, ciekawa, połączona z jakąś aktywnością, raczej nie romans. Do pełni szczęścia. .. no cóż nie jestem wróżką (przynajmniej internetową) - też prowadzą przetarte drogi, ale nie znam Cię, nie potrafię więc wskazać.
          Chcesz porozmawiać bardziej szczegółowo, wymienić doświadczenia - rozważ czy forum jest najlepszą na to metodą. Możesz napisać do mnie na email, jeżeli się zdecydujesz- podam Ci adres.
          • projekt_szczescie00 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 23.06.14, 22:58
            Nawet nie myślałam o tej sytuacji w kategoriach braku motywacji, ale możesz mieć rację...
            Napisz mi proszę swój adres mailowy.
            • piotrnolimit Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 24.06.14, 15:34
              piotrnolimit@interia.pl
          • syngo Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 06.07.14, 22:19
            Wiesz, jakoś tak banalnie to brzmi, ale facet może czuć to samo.
            Nie wiem co Ci doradzić , zresztą gdybym wiedział, to nie było by mnie tutaj.
            Chyba znam to uczucie, takiej bezradności, pustki nawet przygnębienia, kiedy leżę w sypialni obok żony, a jedyne co nas łączy, to telewizor...
            Kiedy wspólną przestrzeń życiową ograniczasz do minimum które pozwala funkcjonować obok siebie.
            Są decyzje co do których chyba dojrzewamy latami.

            Pozdrawiam
            Paweł
            • 1inga40 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 09.07.14, 12:01
              Dobrze,że choć telewizor was łączy..
    • michal-19701970 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 22.06.14, 13:08
      witaj wlasnie przeczytałem Twoje ogłoszenie może nawiążemy rozmowe?
    • standinginthespotlight Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 08.07.14, 23:32
      Nie sadzisz, ze wlaczajac myslenie "nie czuje, nie zawodze sie" robisz sobie cos przykrego? Ja wlaczylam takie cos juz jakis czas temu i uczucie krzywdzenia siebie ciagle gdzies we mnie siedzi. Gdybym miala dzieci, czulabym sie mniej samotna. Niedlugo bede na nie juz za stara. Jesli mialabym je juz dorosle i wtedy zaczeloby sie psuc, wtedy nie bylaby to gra o wszystko, lecz gra o spokoj i poczucie bezpieczenstwa.
      • hope36 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 09.07.14, 08:53
        Widzę, że takich jak my jest całe mnóstwo i to nie jest budujące spostrzeżenie... "Nie czuję - nie zawodzę się" to skuteczna taktyka, ale...do czasu. Do czasu, bo jest wbrew naturze, a natury nie da się oszukać i prędzej czy później ten pozorny stan stabilnego spokoju rozsypie się z hukiem. Ja mam dwójkę dzieci i dla nich tkwię w takim martwo-obojętnym układzie, żeby nie rozbijać rodziny, żeby nie skrzywdzić 'egoistycznym' pragnieniem własnego szczęścia - ale to wszystko jak mawiał klasyk ;) ch..., d ... i kamieni kupa - moje dzieci przyswajają sobie obraz małżeństwa i w ogóle związku dwojga dorosłych ludzi jako obojętne współmieszkanie, przekładane skakaniem sobie do oczu :( Tak sobie myślę, że chyba nigdy nie słyszały jak mówimy sobie z mężem coś osobistego miłego, nie wspominając o jakiejkolwiek czułości, przytuleniu i taki stan nie zrodził się po latach...tak było odkąd sięgam pamięcią.
        Dopiero teraz dociera do mnie, że jeśli nie jest się samemu szczęśliwym, spełnionym nie ma szansy żebyś uszczęśliwił innych...moje dzieci nie będą szczęśliwe, generalnie nikt nie jest szczęśliwy...frustracja znajduje swoje ujście w codzienności, w braku cierpliwości, nerwowości - podsumowując - nie rozbija się rodziny, żeby nie przysporzyć bólu dzieciom, nie odbierać im taty, który przecież je kocha i one go kochają i funduje im się wypaczony obraz małżeństwa, w którym wieje chłodem a nawet wzajemną niechęcią...i dzieci mają wielką szansę powielić ten znajomy schemat w swoim dorosłym życiu - dokładnie tak jak mój mąż - małżeństwo jego rodziców funkcjonowało bardzo podobnie - nikt tam nie był szczęśliwy, ale rodzina była pełna.
        Ja od lat czuję się jak w przysłowiowym 'kozim rogu' - nie ma dobrego wyjścia z takiej sytuacji, do braku miłości nie da się przyzwyczaić i oczywiście można próbować coś zmienić, pracować nad związkiem, ale po tylu latach już wiem, że to się nie uda - po prostu nie jesteśmy z mężem dla siebie, zamiast się wspierać, dołujemy się, gdyby nie dzieci pół sekundy dłużej bym w tym związku nie została...szkoda życia. Szkoda mi dzieci, szkoda mi siebie, szkoda mi męża, być może każde z nas w innym związku spełniłoby się, nasze życie wyglądałoby zupełnie inaczej...a tak tkwimy... naprawdę czuję się bezsilna...i dobrze rozumiem autorkę wątku - trzymam kciuki...znajdź bratnią duszę...a może i kogoś więcej :) ale tylko jeśli masz w sobie dość odwagi żeby odmienić swoje życie...bo jeśli nie, to to tylko przysporzyłoby jeszcze więcej cierpienia.
        • kuszakuszek11 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 09.07.14, 10:18
          kompromis aby żyć dla dobra dzieci sprawia, że człowiek brnie w dalsze kompromisy brnąć tak naprawdę w błoto. I chroniąc dzieci tylko dajemy im zły przykład. W pełni cię rozumiem
          • hope36 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 09.07.14, 11:20
            tylko jak z tego wybrnąć? Z takiego zastanego, przez lata skostniałego układu...jak nie zmarnować sobie i innym życia? Jak walczyć z poczuciem winy? Ono zresztą i w takim układzie istnieje. Bardzo to trudne, ale gdzieś tam tli się głupia nadzieja, że może kiedyś...że może się uda
            Ciekawe jak sobie radzi autorka wątku - ja tez nie mam pojęcia co tu robię :-) pewnie robimy wszyscy to samo, szukamy 'bratnich dusz' borykających się z podobnym życiowym scenariuszem, w grupie raźniej ;-)
            • kuszakuszek11 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 09.07.14, 12:14
              czy jest wyjście ? na pewno nie ma wyjścia dobrego a tylko te mniej lub bardziej złe. Zachować rodzinę to na pewno pogrążać się jakimś uszczupleniu swojego JA, zależnym od sytuacji. Można przelać swoje uczucia na dziecko i zachować jaką taką równowagę. Ale wtedy może ucierpieć dziecko bo wykoślawia się jego psychikę. Z drugiej strony psychikę dziecka można wykoślawić również rozstaniem. Dziecko może tego nie zrozumieć, nosić w sobie złość że zły rodzic coś rozbił, coś co zapewniało taką czy inną stabilizację. Jak mawiał klasyk "jak się nie ustawić d. z tyłu"

              Na pewno czymś dobrym jest takie budowanie bratnich dusz na tym forum. Daje to pewien pozytywny przekaz, że to nie jest tak że Ja jestem jakimś życiowym nieudacznikiem, że inni mają dobrze a suma życiowego pecha spadła na tą jedną życiową niedojdę. Wspierajmy się dlatego i rozmawiajmy to daje trochę ukojenia

              swoją drogą nasze problemy dotyczą obydwu płci, to nie jest tak że zawsze zły jest tylko facet albo tylko kobieta. Zły jest człowiek a nie jego płeć
              • projekt_szczescie00 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 09.07.14, 14:24
                Mimo wszystko bardzo dobrze, że się odezwałam na forum, bo przynajmniej przerwaliscie wszyscy CISZĘ jaka panuje w moim małżeństwie... Ta cisza i u mnie jest czasem przerywa wzajemnymi zalami, pretensjami i podniesionym głosem... Na początku wydaje się, że będzie wspaniale, a potem okazuje się, że bardziej przyjacielskie dusze można spotkać na forum... Mnie akurat bardzo to boli. Nawet nie tyle brak miłości co brak przyjaźni w związku. Oczywiście, że marzę by być kochaną! Przecież jeszcze całe życie przede mną... Jednak w ramach ułudnej obrony staram się polubić to co mam. Jak w tym filmie "my was tak długo będziemy kochać, aż wy nas pokochacie" ;-) Staram się nie wymagać, bo choć ewidentnie w moim małżeństwie jest zimno i chlodno, to czy nasze prababki rozwodzily się z tego powodu? To niewiarygodne, że właśnie ja to piszę... Osoba pogodna, twardo stapajaca po ziemi z romantyczną duszą... Chyba zwyczajnie brak mi chwilowo wiary...
                • hope36 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 09.07.14, 18:37
                  Z tego co piszesz, mimo wszystko wnioskuję,że macie jeszcze szansę i chyba też nie za długi staż małżeński - kto wie, czasem potrzeba jakiegoś wstrząsu, jakiegoś zwrotnego zdarzenia, które może sprawić, że się odnajdziecie. Warto próbować, coś was ze sobą jednak połączyło,ale...jeśli zbyt długo nic się nie będzie zmieniać, a lata będą mijać, to chyba lepiej odpuścić niż później płakać jak starsze stażem koleżanki ;-)
                  Ja też myślałam, że się przyzwyczaję, że da się zignorować swoje potrzeby, że można żyć bez ciepła, czułości...i da się...tylko co to za życie...
          • nina124 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 21.07.14, 19:57
            Ja też kilkakrotnie chcialam odejsc ale wlasnie dzieci moj mąz bardzo sprytnie się nimi posłużyl teraz wyjeżdżam za granice na 6 lub 8 tygodni i jakos życie mija powolutku
            • magiczna50 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 21.07.14, 20:32
              nina124 napisał(a):

              > Ja też kilkakrotnie chcialam odejsc ale wlasnie dzieci moj mąz bardzo sprytnie
              > się nimi posłużyl teraz wyjeżdżam za granice na 6 lub 8 tygodni i jakos życie m

              > ija powolutku

              Pewnie te wyjazdy traktujesz jak odskocznię od domowych problemów, ale czy masz tam możliwość pomyśleć o sobie?... zrelaksować się psychicznie?... nawet poflirtować choćby wirtualnie, żeby nie czuć się jak maszyna do zarabiania pieniędzy...? Życie mija obok i co z niego zostaje dla Ciebie...? Pomyśl...

            • przemoo31 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 14.11.14, 11:55
              Cześć, czytałem o Twoje sytuacji powiedzieć ja sobie radzić w takim związku małżeńskiego i czego ci najbardziej brakuje i czego szukasz na zewnątrz
    • romsan Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 13.07.14, 18:05
      Mijają miesiące i nic się nie zmienia...a Ty powoli "umierasz"!
      Życie ze świadomym "niechceniem", to najgorsze, co może być!
      Nigdy nie pochwalałem rozstań, zdrad i/ lub rozwodów, ale czasem
      jest to lepsze wyjście niż marnieć i znikać.
      Poniżej wklejam Ci tekst o miłości, może pomoże...

      "Kiedy myślę, mówię o miłości, mam w głowie obraz,
      bardzo energetycznego połączenia dwóch istot.
      Jest to relacja sprzężona i zapętlona,
      której "elektrony" biegną ode mnie do niej,
      od niej do mnie, bez czegokolwiek innego pomiedzy nami.
      Ta relacja nie ma nic wspólnego z otaczającym światem,
      z tym co się dzieje wokoło, z innymi, nawet bliskimi osobami.
      Kocham "wprost" i takie samo uczucie odbieram od Niej.
      Czy właśnie tak kochacie swoich partnerów?
      Czy może jest tak, że miłość nie jest waszym sensem istnienia,
      a jest jakby równoległa, z boku, dodatkiem do wszystkiego innego?
      Ale czy to jest naprawdę miłość, czy właśnie po to jest?
      Ilu z was tak naprawdę uważa, że sens życiu nadaje własnie miłość?
      Czy nie dbacie najpierw o sprawy codzienne, a potem o przyszłość,
      wybór zawodu, karierę, dom, auto etc...a miłość to dopust tylko...
      Przeżyłem w życiu już prawie wszystko, prócz własnej śmierci,
      bo kliniczną już parę razy, byłem królem i byłem na dnie...
      i już wiem, że najważniejsza jest miłość...i, że jak jest naprawdę,
      to wszystko smakuje o niebo lepiej, a i cudzik niejeden się zdarzy,
      a jak jej nie ma, to w super mercedesie, skóra na fotelu w tyłek gryzie...
      Często tu słyszę, że kobiety kochają tak, a mężczyźni inaczej...
      co za bzdurny stereotyp...równie dobrze można powiedzieć,
      że tylko faceci zdradzają...wiemy,że to nieprawda...!
      Każdy człowiek o zdrowej psychice, chce kochać i być kochany!
      Problemem nie jest płeć, a nasza, w wielu przypadkach, niedojrzałość,
      złe wybory partnerów, na podstawie mylnie wyciągniętych wniosków,
      mylnie odczytanych znaków, a i z powodu wmawianiu sobie czegoś,
      czego nie ma...w innym człowieku, między nami.
      Z jakich powodów dotąd wybieraliście partnera dla siebie?
      Z powodu urody? Stanu majatkowego? Pochodzenia? Prawdopodobieństwa
      dobrego seksu z tym kimś? Z powodu rodziny, otoczenia, czy samotności?
      Jak wiele i czy w ogóle, miały one coś wspólnego z miłością?


      Co ja myślę o miłości? Myślę, że jest cudem, którego doswiadczyć może...
      każdy z nas...tylko wtedy, kiedy oddzielimy ją od życia codziennego!
      Kochajmy tego naszego partnera wprost, bez jakichkolwiek uwarunkowań,
      nie wtrącajmy do tej miłości niczego innego, tylko w niej się zanużajmy,
      nią oddychajmy, przez nią żyjmy...a wszystko wokoło, to tylko sprawy
      do załatwienia, czy rzeczy do zrobienia, których wagę za często podwyższamy!
      Mając taką miłość absolutną ,takie miejsce, gdzie czeka ten ktoś,
      by nas cudownie obdarować, ujrzycie świat zupełnie z innej strony,
      przekonacie się, jak często walczycie o coś co nie ma sensu,
      a to co najważniejsze, staje się dla was zwykłe, a czasem ważkie!
      Tylko miłość daje szczęście...wtedy nawet w wozie Drzymały,
      człowiek czuje się jak w apartamencie, a uboga strawa smakuje, jak delicja!
      • viviene Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 13.07.14, 23:43
        ja rozumiem... Merkel się cieszy a co do miłości to zupełnie się z Panem zgadzam:)
        • romsan Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 14.07.14, 00:13
          viviene napisała:

          > ja rozumiem... Merkel się cieszy a co do miłości to zupełnie się z Panem zgadza
          > m:)
          Miło słyszeć, choć jesteś Pani "rzadkością" niespotykaną... :)
          • maly.jasio wez nie rob mi tu konkurencji 15.07.14, 09:40
            romsan napisał:
            > Miło słyszeć, choć jesteś Pani "rzadkością" niespotykaną... :)

            wez nie rob mi tu konkurencji
            bylem pierwszy.
            i tez NIC.
            • romsan Re: wez nie rob mi tu konkurencji 15.07.14, 10:33
              Spokojnie Janku...nie zwykłem przeszkadzać.... :P
      • zosia_nie_samosia Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 15.07.14, 07:28
        Właściciele psów dzielą się na takich, którzy:
        1. Śpią ze swoimi zwierzakami
        2. Nie przyznają się do tego
        Z trwającym w związku pary (hetero, homo etc.) jest podobnie (akurat kwestia "spania" ma się odwrotnie), można wyróżnić dwie główne grupy:
        1. Męczą się w gnijącym związku
        2. Nie przyznają się do tego
        Obie dziedziny dziedziny dotyczą ludzi, często tych samych. W obu porównaniach dominują cechy grupy społecznej naszego regionu:
        1. Narzekanie, biadolenie, bezkresne analizowanie zgnilizny zamiast sensownego działania w kierunku wyjścia z problemu (no, nie dotyczy tych śpiących z psem..)
        2. Obłuda, po pochłaniająca głównego bohatera i jego otoczenie
        Ilu jest w Polsce ludzi nieszczęśliwych w swoich związkach, a ilu z nich kiwa choćby palcem aby to zmienić? Szokują nas czasem statystyki Niemców, Francuzów czy Szwedów: rozwody, zmiany partnerów, związki homo czy poipligamia - tylko że uśmiech widać na ich twarzach, oni mają chęć do dobrego życia, a my przy każdej okazji kontaktu z nimi zazdrościmy tego dobra.
        Życie trwa około 70 lat, przeciętnie w połowie zdajemy sobie sprawę, że go marnujemy - warto zawalczyć o tę drugą połowę!
        • projekt_szczescie00 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 15.07.14, 09:52
          Ludzie dzielą się powiadasz na dwie grupy? Żyją 70 lat? Hmm... A ja myślałam, że mój "świat" nie jest zbyt cukierkowy, ale teraz widzę, że niektórzy mają jeszcze gorzej ;-)
          Na wstępie muszę Cię oswiecić - jestem właścicielem dwóch psów i należę do grupy nie ujętej w Twoich statystykach - otóż są właściciele psów, którzy naprawdę z nimi nie śpią i pomimo wielkiej do nich miłości, wciąż pamiętają, że to jednak psy... ;-)
          Muszę przyznać, że po przeczytaniu Twojego postu narzuciła mi się jedna myśl: "tere fere".... Tak, wiem, mysl mało głęboka i treściwa, biorę to na przysłowiową klatę, ale co po przeczytaniu takiego postu można sobie pomyśleć? Eureka? Jak Ona na to wpadła? ...
          Jest mnóstwo ludzi tkwiacych w "smutnych" związkach, większość w nich trwa z jakiegoś powodu - najczęściej z obawy przed zranieniem innych, bliskich, siebie... Może to głupie porównanie, ale nawet umowy z bankiem nie mozna rozwiązać tak po prostu, a Ty uważasz, że małżeństwo zakończyć to nie problem... Dziś, w konsumpcyjnym świecie, coraz częściej młodzi ludzie mylą rzeczy z ludźmi... Łatwo jest wymienić stary (kilkuletni) telewizor na nowy. Jeszcze z pocalowaniem ręki odbiorą ten stary! Ba! Nawet rabat można dostać za pozbycie się poprzedniego...
          Nie biadolę, nie czuję obłudy, nie oszukuje samej siebie. Trzeźwo oceniam sytuację i dokonuje mimo wszystko jakichś wyborów. Świadomych, przemyślanych, powolnych... Słucham Waszych rad, doświadczeń i walczę. Zmieniam świat najpierw od siebie... Zanim odejdę, najpierw próbuje się zastanowić - co mogę zmienić w sobie - nie w kimś innym - bo wpływ mam przecież wyłącznie na siebie... Może więc należę do jakiejś jeszcze innej kategorii? Bo dwie to dla mnie za mało...
          • zosia_nie_samosia Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 15.07.14, 15:41
            Wpis nie był wycelowany bezpośrednio do do Ciebie, a do poprzednika, który rozłożył temat posiłkując się literaturą zapożyczoną. Nie ma tylko dwóch kolorów - tylko idiota mógłby tak uważać, ale aby pokazać problem wyraźnie nie można "rozmazywać go po palecie". Jedziesz nad Bałtyk: woda jest zimna, jedziesz do Chorwacji: ciepła, nie roztaczasz się dla kogo jaka, albo czy ma 13 czy 15 stopni. Mówisz wprost: jadę na Chorwację, bo chcę popływać w ciepłym morzu. Jest daleko, drogo, ryzykujesz nietypowe przygody - ale jedziesz (może nie akurat Ty, ale ludzie którzy lubią morze). W życiu nie jest inaczej. Chcesz go dobrego - idziesz w jego stronę. Dzieci, kredyt, praca, znajomi - oni też potrzebują Ciebie lepszej, promienistej a nie takiej "marznącej w Bałtyku".
            Piszę teraz do Ciebie, jako założycielki tematu, niekoniecznie jednak jest to adresowane w Twoim kierunku. Liczę, że czytają to osoby zdecydowane na lepsze życie, gotowe porzucić biadolenie i wyszukiwanie przeszkód - a zyskaną w ten sposób energię przelać na lepszą stronę siebie.
          • obrotowy nie mozesz zmienic siebie - to iluzja... 21.07.14, 18:45
            tak jak i nie mozesz zmienic innych - w tym partnera.
            (w sensie zmienic ich oglad swiata i ich potrzeby)

            kazdy jest swoim Swiatem i swoja identycznoscia.

            mozesz tylko WYMIENIC srodowisko - w ktorym zyjesz.
            niekoniecznie od razu przez rozwod - ale przez nowe, inne kontakty.
            i polozenie na inne sprawy NOWEGO punktu ciezkosci.
            • magiczna50 Re: nie mozesz zmienic siebie - to iluzja... 21.07.14, 19:03
              obrotowy napisał:

              >
              > mozesz tylko WYMIENIC srodowisko - w ktorym zyjesz.
              > niekoniecznie od razu przez rozwod - ale przez nowe, inne kontakty.
              > i polozenie na inne sprawy NOWEGO punktu ciezkosci.

              Ja nie wymieniłam środowiska... dotarło do mnie jednak, że świat nie kończy się za drzwiami mojego mieszkania, a mój mąż nie jest jego pępkiem... Mam teraz dwa światy, albo jak kto woli prowadzę podwójne życie... i po etapie wyrzutów sumienia, depresji, załamania...w końcu odnalazłam się w tym... może faktycznie ten punkt ciężkości musiał zmienić swoje miejsce....
      • darka134 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 13.11.14, 17:53
        Jestem nowa na forum.
        I tak jak poprzedniczka, ten sam problem.
        I to co napisałeś poruszyło coś w moim sercu. Stwierdzilam, że masz racje i skoro mam w sercu miłość to w desperacji powinnam zawalczyć o to co jest mi drogie.
        Myśle, że wchodzimy na te strony wcale nie szukając romansu, gdzies wewnątrz oczekujemy, że ktoś poda nam przepis na rozwiązanie problemu. Powie nam jak ugryść temat.
        I to co napisałeś dotknęło gdzieś duszy.
        Trzeba walczyć szukając rozwiązania.
        Niestety walczymy sami ale mądrym słowem wspieramy się.
    • nina124 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 21.07.14, 09:45
      Nie jestes sama z tym problemem ja teżjestem mężatką mam40 lat i troje dzieci od kilku lat nie współzyje z męzem jakiekolwiek rozmowy kończą sie niczym pijemy wspólnie kawe jemy obiad ,kolacje i kazdy odwraca sie w swoją strone .Wypaliło sie wszystko czy jaka holera.projekt_szczescie00 napisał(a):

      > 23 : 42... Piszę w przestrzeń. Nie wiem kto na to forum zagląda, nie wiem kogo
      > tu spotkam, i czy w ogóle ktoś sie odezwie... Co ja tu robię? Zadaję sobie to p
      > ytanie,a jednak nie przestaje pisać... Prawdopodobnie sa tu też i tacy...
      > To moj absolutny debiut. Nigdy wcześniej nie zagladalam na fora, a już na pewno
      > nie towarzyskie. Mam 37 lat, jestem mężatką, ładną kobietą, która jest Sama...
      > Moja dusza i serce sa samotne.
      > Szukam chyba flirtu, ciepłego słowa, inteligentnej rozmowy, może wyjścia do kin
      > a, czy na spacer po W-wie. Jestem na rozdrozu. Nie wiem w którą pójść stronę. P
      > ewnie nie powinno mnie tu byc. Ale Jestem. Bo brak mi po prostu miłości.
      • magiczna50 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 21.07.14, 15:00
        Z ogromnym zainteresowaniem prześledziłam wszystkie wpisy dotyczące samotności w małżeństwie. Nie ma na to recepty... niestety. Często wspominacie o rozwodzie, ale czy ta samotność się nie pogłębi?... Tego właśnie obawia się projekt_szczescie. Ja mam za sobą ponad 30letni staż małżeński. I choć na zewnątrz uchodzimy niemal za idealne małżeństwo, od wielu lat mam swój mały intymny świat, swoje tajemnice, z mężem rozmawiam i owszem, ale nie o tym co czuję tak naprawdę. Nie wiem czy jest mi z tym dobrze, czy jestem szczęśliwa... bo cóż to jest szczęście...??? Przyzwyczaiłam się do swojej samotności, do swojego świata... Z perspektywy czasu myślę, że teraz postąpiłabym podobnie... nie rozwiodłabym się, ale starałabym brać to, co niesie los... naprawdę można przeżyć wspaniałe chwile będąc "samotną mężatką"...
        • projekt_szczescie00 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 21.07.14, 22:26
          Może rzeczywiście tak jest, że boję się trochę iż moja samotność się pogłębi gdybym jednak się rozwiodla?... Trzeba przecież liczyć się z tym, że już się będzie samemu do końca życia. W zdrowiu i... w chorobie. Każdy człowiek pragnie miłości, a ja choć jej nie dostaję, to wciąż próbuję sobie "przypomnieć" dlaczego wyszłam za mąż. Ciężko mi to idzie...
          • magiczna50 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 21.07.14, 23:21
            projekt_szczescie00 napisała:

            > Może rzeczywiście tak jest, że boję się trochę iż moja samotność się pogłębi gd
            > ybym jednak się rozwiodla?... Trzeba przecież liczyć się z tym, że już się będz
            > ie samemu do końca życia. W zdrowiu i... w chorobie. Każdy człowiek pragnie mił
            > ości, a ja choć jej nie dostaję, to wciąż próbuję sobie "przypomnieć" dlaczego
            > wyszłam za mąż. Ciężko mi to idzie...

            Nie wiem jak dawno to było, jaki masz za sobą staż małżeński, ale.... Myślę, że podobnie jak u większości z nas... byłaś pomimo wszystko zakochana, lub zauroczona Nim, kiedy było się młoda, wtedy się miało inne priorytety, często wystarczyło, że był przystojny, pięknie mówił, świetnie tańczył, i może jeszcze miał poczucie humoru... tylko... z czasem brzuszek urósł, odechciało mu się pięknie mówić, jak już to narzekanie i pretensje do całego świata, muzyka go drażni, a i poczucie humoru gdzieś tam zagubiło się w prozie życia... i zadaje sobie pytanie... jak można było zakochać się w tym zgorzkniałym, upierdliwym zrzędzie....???
            • kuszakuszek11 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 21.07.14, 23:25
              Normalnie, jakbys pisala o mojej zonie. Plec widac nie ma znaczenia
            • projekt_szczescie00 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 22.07.14, 07:53
              Normalnie jakbyś tu była... :-/
              Jak to wszystko zebrałaś do jednego "zbioru", to aż mi się samej żal zrobiło. Hm...
              • zosia_nie_samosia Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 23.07.14, 03:14
                A ktoś wyżej wnosił sprzeciw wobec prostej kwalifikacji na: gnijących w zwiazku i nie przyznających się do tego. Niestety polska obłuda nakazuje nam trzymać fason do końca, być niewidocznym w tłumie, ale gdy tłum się zmieni - co tu zaczyna się dziać - przypominamy sobie nagle, że u nas też tak jest. Rozmowa przypomina trochę dyskusje ślepego z głuchym o musicalu.... Projekt (nie) szczęście, policz sobie, czy w tym tempie życia Ci starczy na otrzeźwienie. Jeszcze milion małżonków napisze na tym forum jak im jest źle, jak to jest tak samo jak u Ciebie, a Ty milion razy odkryjesz, że oni mają podobnie do Ciebie przechlapane. Ta droga nie prowadzi do wyjścia, tylko do piwnicy!!! Związek wygasa srednio po max. 2 latach, potem to już tylko fizjologia ( dla leniwych) wczesniej znana jako sex i potrzeby egzystencjalne. Reszta to gehenna z przejaśnieniami.
                • obrotowy no wlasnie. 23.07.14, 09:38
                  zosia_nie_samosia napisał(a):
                  potem to już tylko fizjologia ( dla leniwych) wczesniej znana jako sex

                  - wazne.

                  i potrzeby egzystencjalne.

                  - tez wazne - z czegos trzeba zyc.

                  Reszta to gehenna z przejaśnieniami.

                  - zapewne.

                  no i ?
                  bialy sznur ?, alkohol, marycha, kochanki, nowi przyjaciele ?

                  masz wybor.

                  PS. no ostatecznie rozwod.
                  ale o tym sie nie pisze, to sie ew,. robi.

                • magiczna50 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 23.07.14, 09:58
                  Myślę, że nie do końca masz rację "zosia_nie_samosia". Może źle interpretuje, ale odniosłam wrażenie, że po ok 2latach związku, jak tylko zaczyna się źle dziać, powinniśmy zakończyć te "gehenne". Tylko jak już wcześniej na tym forum ktoś wspomniał, jest mnóstwo spraw przyziemnych (chociażby wspólne konto, dom,itp) no i dzieci. Nigdy nie uważałam rozwodu za dobre rozwiązanie, chyba, że jest alkohol, przemoc, to wtedy nie ma dyskusji. Natomiast jeżeli jest to "śmierć naturalna" uczuć, można nauczyć się z tym żyć, zmienić środek ciężkości jak niedawno napisał mi obrotowy. Porównania, że ktoś ma podobnie, nie zawsze są narzekaniami. Po latach, dotarło do mnie, że muszę stać się egoistką, pomyśleć o sobie... i robię to. Pomimo wszystko jestem optymistycznie nastawiona do życia, i weszłam na to forum nie po to żeby ponarzekać, czy użalać się nad sobą, ale żeby uświadomić co niektórym, że "samotnym mężatkom" ( a myślę, że i samotnym mężom, bo pewnie i tacy są) niekoniecznie musi być źle...
                  • zosia_nie_samosia Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 01.08.14, 23:12
                    Trudno mieć rację "do końca", nie znając szczegółów związku. Nie ma jednak wątpliwości, że tkwienie w bagnie po uszy i brnięcie w jego głąb nie prowadzi do niczego dobrego, jak by fajnie nie stąpać/płynąć/pełznąć. Życie nie poczeka na nasze otrzeźwienie, minie młodość, siła wieku i przyjdzie starość, on może umrze wcześniej i przeżyjemy jeszcze kilka pięknych chwil w sanatorium lub domu spokojnej starosci... Przerysowane? Po co owijać w bawełnę, rozmowa dotyczy raczej decyzji: "w te czy we w te"
                    • darka134 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 13.11.14, 18:08
                      No cóż nie będę ukrywać, że mam inaczej. Ale nam kilka takich samotnych, ktore odważyły się odejść bo życie w takim zwiazku bez uczuć uznały za bezsensowny.
                      Dzisiaj są bez uczuć i bez związku.
                      Jedno jest pewne, nie odchodzimy bo boimy sie samotności, tego, że odchodząc popełnimy większy błąd niż zostając i ciągle liczymy na to, że partner też zapeagnie tego, czego pragniemy my.
                      Kobieta jest jak małpa, nie puści starej gałęzi, póki nie złapie innej.
                      I to jest naturalne bo potrzebujemy poczucia bezpieczeństwa a samtność na pewno nam sie z tym nie kojarzy.
                      Gdyby ktoś zaręczył nam, że odchodząc znajdziemy to czego szukamy, pewnie niejedna z nas by odeszła.
                      Nie czujemy, że marnujemy życie, czujemy, że nie jesteśmy szczęśliwe.
    • romsan Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 23.07.14, 15:21
      Szanowne Panie i Panowie...piszę to, do obu płci, choć na myśli mam bardziej Panie.
      Absolutnie, nie wolno się godzić na samotność w związku!
      Taka postawa, prędzej, czy później, doprowadzi do chorej duszy, a potem ciała!
      Budujecie w głowie "tragiczne" scenariusze i/lub gdybacie, co by było,
      gdyby było. Z drugiej strony, marzycie, pragniecie, potrzebujecie miłości, czułości etc.
      To się samo nie wydarzy! Jeśli nic nie zmieniasz, robisz nadal to samo i tak samo...
      ...efekt będzie taki sam. Czekanie na cud...jak widać, to nie najlepsza metoda.
      Zatem...jeśli bardzo chcesz być radosnym i szczęśliwym człowiekiem...zacznij zmiany!
      Lecz, jeśli takie sprawy, jak dom, konto i inne "błahostki" zatrzymują Cię,
      to polegniesz i "umrzesz"...nieszczęśliwa(-y) ... a dom i konto będą istnieć!
      • hope36 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 27.07.14, 01:28
        romsan masz rację, to co piszesz to najprawdziwsza prawda, tylko że to, co nas zatrzymuje to wydaje mi się, że nie tyle są błahostki, co po prostu dzieci... ich pragnienie posiadania pełnej rodziny i mamy i taty w jednym domu. One tego nie chcą jedynie w przypadku jakichś naprawdę twardych patologii typu bicie, picie etc. a to o czym piszemy, to takie miękkie objawy obcości rodziców, przecież wszyscy się kłócą, nie ma idealnych rodzin i okazuje się, że nie masz argumentu, przecież nie jest w końcu aż tak źle - nie pije, nie bije, a że nie ma uczuć, bliskości, wzajemna niechęć... zaczynasz czuć, że to nie jest wystarczający powód, że rozwodząc się okażesz się nieodpowiedzialnym egoistą, że rozbijesz dzieciom dom... I tak żyjesz dalej, a niezaspokojona, bolesna potrzeba miłości albo spychana jest gdzieś głęboko w podświadomość albo realizuje się w podwójnym życiu - oba rozwiązania w rezultacie przynoszą ból...chyba nie jestem dziś 'hope' :)
        • romsan Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 27.07.14, 16:30
          Dzieci, dzieci...jak często te biedne dzieci są "alibi" dla braku decyzji. :(
          Dzieci to mądre, bardzo dużo rozumiejące istoty!
          Widzą, czują i rozumieją więcej, niż nam się wydaje!
          Jedno wiem na pewno, także z własnego doświadczenia...
          ...dzieci wolą, żeby rodzice żyli osobno (tracą wspólny dom...zyskują dwa domy),
          aniżeli widzieć nieszczęśliwych rodziców...na co dzień!
          Mama i jej nowy partner, oraz tata z nową partnerką,
          przy odpowiednim wysiłku i dobrej woli,
          mogą stworzyć, całkiem dobrą "patchwork"-ową rodzinę!
          Podstawą wszystkiego jest dobra komunikacja i zrozumienie.
          • desire33 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 07.08.14, 15:19
            Bardzo cieżko jest znaleźć innego partnera porostu. Tak ze nie ma co się wymądrzać. Jak się znajduje odpowiednia osobę i się iskrzy,to się odchodzi bez wąchania. A jak nie masz nikogo na oku, to nie odejdziesz w jeszcze większa samotność. Każdy by odszedł jakby spotkał ta druga osobę. I każdy to rozumie.
            • zosia_nie_samosia Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 11.08.14, 06:51
              Jak wygrać w "totka": trzeba grać, jak złowić rybę: wędka do łapki i nad rzeczkę. Gdy brakuje kasy od narzekania przelew nie przyjdzie, od burczenia w brzuchu ryba z wody nie wyskoczy. Już wyżej była poruszona kwestia nowych znajomości, no tak, przecież tu celem jest biadolenie a nie rozwiązanie...!
              • projekt_szczescie00 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 11.08.14, 12:19
                Choć założyłam ten wątek , to przestałam się w nim udzielać. Nie mam wpływu na odwiedzających go, więc jedynym wyjściem jest z niego odejść.
                Zosiu nie samosiu, jesteś najbardziej smutna, cyniczna i najnormalniej w świecie zgorzkniała z nas wszystkich... Ten wątek miał służyć rozmowom, wymianom doświadczeń, dzieleniem się także swoimi smutkami - czy to coś złego? ...
                Weź swoją wędkę, spakuj do plecaka swój nieprzychylny, ostry i cięty język i wyrusz w długą drogę. Długa i żmudną drogę w poszukiwaniu kogoś, kto wytrzyma całe życie z taką "nie empatyczna Zosia". A jeśli Twój partner okaże jakąś słabość, to najpierw daj mu kopa w tylek - co potrafisz najlepiej ze wszystkich tu zgromadzonych - a następnie pozbąć się go czym prędzej i ponownie wyrusz na łowy! W końcu w życiu liczysz się tylko Ty!
                • zosia_nie_samosia Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 11.08.14, 14:52
                  Najpierw bliskie wsparcie, może zamiana - jeżeli się nadaje, potem podziały, rozdziały itd. -Widzisz, moje intencje są nieco inne od Twoich i kilku podobnie myślących osób, które się tu wyraziły. Wątek - owszem założyłaś, czy z tego skorzystasz - Twoja sprawa. Sądzę, że masz świadomość, że te teksty czytają ludzie, którzy mają podobne problemy. Szukają rozwiązania, odniesienia do swojej sytuacji, część z nich na pewno chce z niej wybrnąć. Więc jeżeli Tobie i "pochlebcom" wystarczy poklepanie się po ramieniu podczas wymiany żali - ok, każdy ma prawo zaspokoić swoje potrzeby. Ja znam różnicę pomiędzy tkwieniem a radykalną poprawą i z dobroci serca chcę się podzielić moim doświadczeniem z potrzebującymi, nie radzącymi sobie w trudnej sytuacji.
                  • magiczna50 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 11.08.14, 15:58
                    Ja również, zabierając tutaj głos dzieliłam się swoimi przeżyciami, doświadczeniami. Pisząc,że tkwię w związku, który odbiega od idealnego, wcale nie użalam się nad sobą. Odnalazłam się, w tej sytuacji, i bez drastycznych kroków typu rozwód, radzę sobie świetnie. Podobnie jak "projekt szcescie", odniosłam wrażenie, że jesteś bardzo zgorzkniałą osobą. Ja po raz kolejny powtarzam że naprawdę można być szczęśliwą, pomimo, że miłość w związku się wypaliła, i co ważne, nie raniąc partnera, bo w końcu, czego oczy nie widzą...
                    • zosia_nie_samosia Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 11.08.14, 17:14
                      Napisz coś o tym sposobie na odzyskanie/utrzymanie szczęścia w życiu, to może bardzo pomóc.
                • hrabia_potocki Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 15.08.14, 15:02
                  projekt_szczescie00 napisała:

                  > Ten wątek miał służyć rozmowom

                  miał, ale troll spiep...y wszystko, roześmiej się z tego, i czekaj na kogoś przychylniejszego, a nie tylko na trolla cynicznego
                • darka134 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 13.11.14, 18:17
                  Projekt sczęście uwielbiam Cię za tą riposte.
                  Samosia musi na własnym tyłku doświadczyć tego o czym piszesz, albo i nie, jeżeli dla niej świat się kręci wokól wlasnej osoby.
                  Łatwiej życ i podejmować decyzje tym, którzy w życiu na pierwszym miejscu stWiają siebie.
                  Dlatego nigdy nie zrozumie tych, którzy myślą inaczej.
    • tedzislaw Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 12.08.14, 02:04
      Mam 23 lata i z chęcią spędził bym trochę czasu z jakąś miłą i położoną kobietą . Tedzislaw@poczta.pl
      • hrabia_potocki Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 15.08.14, 15:03
        tedzislaw napisał:

        > z jakąś miłą i położoną kobietą

        co znaczy położoną???
        • zgorki Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 17.08.14, 09:20
          może wikipedia Ci pomoże
      • darka134 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 13.11.14, 18:18
        Tedzisław pomyliłeś tematy.
    • inewton Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 22.09.14, 11:17
      Nie wiem czy czasami tu jeszcze zaglądasz ale właśnie szukając bratniej duszy przeglądałem forum i trafiłem na ten post. Nie czytałem pozostałych wypowiedzi, chciałem tylko napisać, że wiem co czujesz. Sam zacząłem ostatnio pisać na forach nękany samotnością i brakiem romantycznej miłości. Niestety tak trudno nawet w sieci znaleźć kogoś kto Cię zrozumie albo chociaż nie zacznie oceniać. Nie jestem żadnym zbokiem ani nie chodzi mi o szybki numerek, więc jeśli chcesz jeszcze z kimś pogadać to odezwij się proszę.
      • bez.a36 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 10.10.14, 21:30
        Hej weszlam tu "przypadkiem" chyba szukam tego samego co autorka postu. Przeczytalam wszystkie watki, troszke lepiej sie czuje. U mnie jest tylko ta różnica,ze kocham męża ale coś zlego sie u nas dzieje i nie umiem znaleźć przyczyny, rozmowy sa jednostronne.
        • zosia_nie_samosia Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 11.10.14, 12:06
          Idź "za ciosem". Twoja postawa - szukanie rozwiązania to początek dobrej drogi do uratowania swojego życia. Poczytaj jeszcze trochę prawdziwych historii, potem porozmawiaj z ludźmi, którzy POPRAWILI swoje życie (absolutnie nie dyskutuj z tkwiącymi w chorych związkach, picieszajacymi się, że może być gorzej). Wówczas oceń gdzie jesteś i podejmij świadome decyzje.
    • zraniony87gorzow Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 16.10.14, 10:22
      Jestem samotnym fajnym facetem mam 27lat wysportowany zadbany niebieskie oczy 188cm piszcie na mòj nr536499457
      • bez.a36 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 17.10.14, 18:37
        To ciekawe co taki przystojniak tutaj robi?
      • zosia_nie_samosia Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 19.10.14, 12:42
        Skąd wiesz, że jesteś fajny? Ale zakładając, że twierdzą tak inne osoby, czyli również kobiety (co 2-ga osoba to kobieta) - co tutaj robisz?
      • ninek04 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 06.11.14, 06:56
        Gdy samotność w związku trwa już bardzo długo, gdy słowa, kiedyś tak ważne, zastąpiły komunikaty:zawieź, odbierz, itd, gdy brak wspólnych zainteresowań, gdy pożądanie wygasło, a wraz z nim seks i zaczyna przeważać frustracja, niezadowolenie, zgorzknienie, i gdy nie ma zkim otym porozmawiać, wówczas zaczyna się podczytywanie różnych forów,i wreszcie szukanie może odskoczni, może mądrych snów, a może kogoś do romansu, żeby nie stracić kobiecości i dać upust potrzebom(różnym, tym fizycznym również).I dopóki świat się kręci, chcę jeszcze zażyc jego uroków, a nie marnieć w związku, w którym doszłam do ściany
        • obrotowy Zapewne... 06.11.14, 10:18
          a nawez zgoda.
          a przeslanie tej wypowiedzi ?

          gdyz to co napisalas to - tkzw "oczywista oczywistosc"
          • cambria1.2 Re: Zapewne... 06.11.14, 11:57
            Oj, coś trzeba wbic na haczyk, jak sie już zdecydowało wędkę zarzucić.
          • ninek04 Re: Zapewne... 06.11.14, 19:42
            Przesłanie? Gdy jest tak jak opisałam, wtedy nie biadolić zbytnio(trochę można,na początku),nie załamywać rąk, jaką to jest się nieszczęśliwą, tylko szukać kogoś, z kim można przynajmniej wyżyć się w łóżku, skoro z mężem nie jest to możliwe, ale nie tylko, bo rozmowa, fascynacja, wspólne tematy też są ważne i nie słuchać zdewociałych, albo pobożnych oburzonych, bo one i tak tego nie zrozumieją.Co powiedziawszy, realizuję w praktyce
            • cambria1.2 Re: Zapewne... 06.11.14, 19:50
              I tak trzymać!
            • obrotowy aha 07.11.14, 00:08
              ninek04 napisała:
              Co powiedziawszy, realizuję w praktyce

              aha.
              no to ja tez.
              tylko o tym nie pisze.
              bo nie pisze sie o oczywistosciach-normalnosciach - by szanowac czas forumowiczow.
              pisze sie tylko o czyms "EXTRA ":)
              • ninek04 Re: aha 07.11.14, 06:54
                obrotowy napisał:

                > ninek04 napisała:
                > Co powiedziawszy, realizuję w praktyce
                >
                > aha.
                > no to ja tez.
                > tylko o tym nie pisze.
                > bo nie pisze sie o oczywistosciach-normalnosciach - by szanowac czas forumowicz
                > ow.
                > pisze sie tylko o czyms "EXTRA ":)
                Aha.Tylko dla mnie to jest właśnie Extra, bo robię to pierwszy raz, bo się odważyłam, co nie było takie hop-siup w moim przypadku, i chyba nie dla każdego jednak jest to oczywista oczywistość, chociaż teraz już tak dla mnie, ale ta ekscytacja z konsumowania zakazanego owocu jest EXTRA.Ale rozumiem, że dla "starych", doświadczonych wyjadaczy to jest normalność, chleb powszedni i nie ma o czym pisać.
                • obrotowy no. 07.11.14, 13:44
                  ninek04 napisała:
                  że dla "starych doświadczonych wyjadaczy to jest normalność, chleb powszedni
                  i nie ma o czym pisać.

                  no.
                  a teraz Drogie Dziewcze idz i spokojnie sobie grzesz.
                  - tylko czyn to dyskretnie.
                  • ninek04 Re: no. 07.11.14, 19:48
                    A tak na poważnie, czytając Twoje posty, zgadzam się z taki podejściem do życia, związku, jakie wyrażasz, prawda, rozsądek i samo życie, nie owijanie w bawełnę, podpisuję się pod tym
                    • obrotowy thanks for the recognition... :) 08.11.14, 15:02
                      ale bez przesady.
                      szczerym mozna byc tylko tu na ekranie , wobec osob z ktorymi nie ma sie zadnych relacji.
                      w realu jest to mozliwe tylko wtedy gdy partner/partnerka ma podobne podejscie do zycia
                      i moralnosci.

                      jezeli ma inne - to konieczne sa: albo kompromisy, albo klamstwa, albo przemilczenia*)

                      (*- niepotrzebne skreslic :)
                      • ninek04 You're welcome 08.11.14, 18:00
                        no w realu trzeba lawirowac, sprawiać wrażenie, że może jest o.k.,utrzymywać status quo,ale robić swoje na boku, nie szkodząc sobie i innym, a wyciskać maksimum przyjemności, takie mam aktualnie podejście do życia .A moją moralność cenię sobie wysoko-imperatyw Kanta i te sprawy, ha, ha..
                  • ninek04 Re: no. 08.11.14, 21:19
                    no , to ide.A z ta dyskrecja bym nie przesadzała, bo mój tzw.mąż nie jest zbyt domyślny i to pod każdym względem.P.s.I nie grzeszę, bo to , co robię , to dla mnie żaden grzech, ani wyrzut sumienia, ani powód do wstydu
            • darka134 Re: Zapewne... 13.11.14, 18:22
        • megi_79 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 01.12.14, 08:15
          też tak jak główna bohaterka na tym forum , nie mam łatwo , znam te wszystkie trudne chwile które wydawać się może nie mają końca... też błądzę i szukam niewiadomo czego wszystko po to żeby uciec od rzeczywistości.......
          • kuszakuszek11 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 01.12.14, 09:20
            coś więcej
            • megi_79 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 01.12.14, 13:35
              kuszakuszek11 napisał:

              > coś więcej
              czy ten wpis tyczy się mojej osoby?
    • ninek04 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 07.11.14, 17:50
      No, to ide, a z tą dyskrecją bym nie przesadzała, mój tzw.mąż nie jest zbyt domyślny,i to pod każdym względem.P.S.Ja nie grzeszę, bo dla mnie to ani grzech, ani wyrzut sumienia
    • draniz Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 11.11.14, 20:10
      Witam miała byś ochotę popisać ?:)
      • ninek04 Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 12.11.14, 21:26
        draniz napisał(a):

        > Witam miała byś ochotę popisać ?:)
        Popisać, czemu nie? Ochotę zawsze raczej mam
    • zosia_nie_samosia Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 02.12.14, 06:46
      Śmiać się czy płakać? Już pół roku odkąd temat ożył, tyle napisane, również prawdy i naprawdę dobrych porad - a tu co rusz: "mi też źle... nie wiem co...nic nie moge zmienić...". Czy te sztuczne internetowe osobowości w naszym "cudownym" społeczeństwie są tak samo przykre jak ich ziemskie odmiany?
      Zagubieni - rozumiem, czytać nie już nie potrafią, ale wygrani - wyduście z siebie trochę empatii (choćby syntetycznej), dajcie biedakom konkretne wskazówki, niech to będzie jak ten paracetamol na wszysko w UK. To na pewno lepsze niż mielenie powietrza, które poza pożeraniem energii nie przynosi żadnego efektu.
    • 59stanislaw Re: Samotna mężatka - nie ma pojęcia co tu robi.. 04.12.14, 00:08
      Doskonale to znam. Jestem samotny w związku i staram się znaleźć osobę może do spotkania
      a może również do czegoś innego "dlaczego nie". Pozdrawiam Andrzej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka