Dodaj do ulubionych

Abstynencja?

13.10.07, 16:36
Inspiracja przyszła z wątku effi23.
Znowu wkładam patyk w mrówki, ale no tak:
pijana kobieta wygląda śmiesznie. Jako i facet.
Pijący rzadko poprzestają na 1 piwie. 1 kieliszku.
1 lampce wina. Polski sposób picia: na umór.
Aż taśma z filmem się zerwie.

Po co robimy z siebie...świnie?

Dwa: czemu niepijący postrzegani są jako...niepasujący?
Obserwuj wątek
    • puzzle33 Re: Abstynencja? 13.10.07, 16:41
      ta_ann napisała:

      > Po co robimy z siebie...świnie?
      Dążymy do autentyzmu. Czy widział ktoś pijaną małpę? Świni też zdaje
      się nikt nie ujrzy w stanie upojenia.
      > Dwa: czemu niepijący postrzegani są jako...niepasujący?
      Bo nie chwytają dowcipów pijanych.

      A tak trochę poważniej, ludzie czasami miewają powody, że tylko je
      zapić, większe od przysłowiowego robaka.
    • puzzle33 Re: Abstynencja? 13.10.07, 16:46
      ta_ann napisała:

      > Polski sposób picia: na umór.
      > Aż taśma z filmem się zerwie.
      Tak się pije po to, żeby nie być, nie uczestniczyć, uciec. Na tym
      polega desperacki styl picia. Interesowałam się kiedyś tym
      zagadnieniem.
    • aleola1 Re: Abstynencja? 13.10.07, 16:46
      ta_ann napisała:

      > Inspiracja przyszła z wątku effi23.
      > Znowu wkładam patyk w mrówki,
      maly patyk albo wielka mrówka

      >ale no tak:
      > pijana kobieta wygląda śmiesznie. Jako i facet.
      TAK x2


      > Pijący rzadko poprzestają na 1 piwie.
      Mozliwe.

      >1 kieliszku.
      > 1 lampce wina.
      to chyba kwestia komu przypisujemy "rzadkie picie" no nie?


      >Polski sposób picia: na umór.
      > Aż taśma z filmem się zerwie.

      No tak denerwuje nas jak o Polakach tak sie mowi a sami ten stereotyp
      rozpowszchniamy!

      >
      > Po co robimy z siebie...świnie?
      >
      A po co robią to Finowie? i w klubach znacznie gorzej zachouwjacy sie niż my
      Polacy. (porównałam kluby w stolicach wawa-helsinki)

      > Dwa: czemu niepijący postrzegani są jako...niepasujący?
      >
      Aj dont fink są. moja baaaaaaaardzo dobra znajoma cigale pije soczki i co? i sie
      swietnie bawimy. ale czasem jak ja sacze kolejna lampke wina a ktos niepijacy
      patrzy na mnie jak na alkohlika no to mi on nie pasuje bo ja mu pewnie nie
      pasuje. po za tym no coz no psychologia tlumu, konformizm itp itd o czym nauczal
      mnie pan Wojciszke.

      podpisano
      milosniczka trunkow
      • ta_ann Re: Abstynencja? 13.10.07, 17:02
        aleola1 napisała:

        > maly patyk albo wielka mrówka

        "Dziką Mrówkę..." fajnie się czytało.


        > to chyba kwestia komu przypisujemy "rzadkie picie"
        > no nie?

        Proszę?
        Picie wypisane jest na twarzy. Podobno tak samo
        wieloletni wegetarianizm (tu nie odróżniam, często
        drinkującego - tak...Czerwona cera. Chyba ona
        zdradza)


        > No tak denerwuje nas jak o Polakach tak sie mowi a sami ten >
        stereotyp
        > rozpowszchniamy!

        Nie bardzo czuję się...Polką.
        Ha, kosmopolityzm jest fajny.

        Nie identyfikuję się z polish jokes.
        A Ty?


        > > Po co robimy z siebie...świnie?
        > >
        > A po co robią to Finowie?

        Lubią?

        (...)
        > po za tym no coz no psychologia tlumu, konformizm
        > itp itd o czym nauczal mnie pan Wojciszke.

        Rzuciłaś paroma pojęciami. Mało...

        I - to za łatwe. Pójść za tym, co proponuje tłum. Dla
        towarzystwa to Cygan dał sie powiesić. Szerzej: boimy się
        być oryginalni (poprzestać na JEDNEJ lampce wina choćby), nawet jeśli to oznacza jakąś dawkę ostracyzmu? Dlaczego?



        > podpisano
        > milosniczka trunkow

        podpisano:
        konserkasmile)

        po n-tym kieliszku smaku nie czuje się...
        woda będzie smakować jak wino (-> taka, dość odważna
        interpretacja zdarzenia)
        • aleola1 Re: Abstynencja? 13.10.07, 17:19
          ta_ann napisała:

          > aleola1 napisała:
          >
          > > maly patyk albo wielka mrówka
          >
          > "Dziką Mrówkę..." fajnie się czytało.
          >
          mi sie ostatnio swietnie czytalo "półprzewodniki i struktury półprzewodnikowe"
          ale na szczescie w szpitalnym zaciszu czytalam "cien waitru"
          >
          > > to chyba kwestia komu przypisujemy "rzadkie picie"
          > > no nie?
          >
          > Proszę?
          > Picie wypisane jest na twarzy. Podobno tak samo
          > wieloletni wegetarianizm (tu nie odróżniam, często
          > drinkującego - tak...Czerwona cera. Chyba ona
          > zdradza)

          no ale co po srodku?
          >
          >
          > Nie bardzo czuję się...Polką.
          ja jakos po wielu podrozach czuje sie Polką ale nie mowie ze jestem patriotka,
          tylko jakos tak im wiecej podrozuje tym bardziej docenieam moje otoczenie,
          przyrode zakatki, i chce je kazdemu pokazywac i to jacy ludzie mnie otaczaja tu
          i ze sa wspaniali i dla przyjezdnych tez.

          > Ha, kosmopolityzm jest fajny.
          pewnie ze tak!

          > Nie identyfikuję się z polish jokes.
          > A Ty?
          nie bardzo wiem co to jest?

          >
          >
          > > > Po co robimy z siebie...świnie?
          > > >
          > > A po co robią to Finowie?
          >
          > Lubią?

          no wlasnie

          > (...)
          > > po za tym no coz no psychologia tlumu, konformizm
          > > itp itd o czym nauczal mnie pan Wojciszke.
          >
          > Rzuciłaś paroma pojęciami. Mało...
          > I - to za łatwe. Pójść za tym, co proponuje tłum. Dla
          > towarzystwa to Cygan dał sie powiesić. Szerzej: boimy się
          > być oryginalni (poprzestać na JEDNEJ lampce wina choćby), nawet jeśli to oznacz
          > a jakąś dawkę ostracyzmu?

          ALe dlaczego skoro ja LUBIĘ KILKA lampek wina, skoro LUBIĘ smak wodki z tonikiem
          i z cytrynka, ja np jako jedyna z mojego kiedys grona nie palilam papierosow na
          szczescie nikt na nikogo nie patrzyl krzywo. nie mialam tv a potem to "niemanie"
          stalo sie modą. ale to ze wszystkim tak jest wiele osob boi sie byc oryginalnym,
          a moze lepsze slowo: byc soba? bo latwiej wbic sie w tlum w ten sposob, ja nie
          widze problemu w tym zeby ktos robil jak chce byleby to innym nie sprawialo
          szkody i byleby przez to nie ocenial z gory innych. Dla mnie ten problem troche.

          >Dlaczego?
          >

          Bo potrzeba odwagi żeby szczerze powiedziec "olewam co inni o mnie mysla" i to
          wtedy łapie się ten dystans do świata.
          >
          >
          > > podpisano
          > > milosniczka trunkow
          >
          > podpisano:
          > konserkasmile)

          koneserka? ho ho ho.

          >
          > po n-tym kieliszku smaku nie czuje się...
          > woda będzie smakować jak wino (-> taka, dość odważna
          > interpretacja zdarzenia)

          zalezy czy wie sie ktory to jest (n-1),
          >
          >
          • ta_ann Re: Abstynencja? 13.10.07, 17:46
            aleola1 napisała:

            > mi sie ostatnio swietnie czytalo "półprzewodniki i struktury >półprzewodnikowe"
            > ale na szczescie w szpitalnym zaciszu czytalam "cien waitru"

            Zafon? To coś jak Coelho? Lit. popularna...Raczej omijam.

            > no ale co po srodku?

            Nos.

            Chodziło mi o to, że lekarz np. jest w stanie po stanie
            cery rozpoznać, czy klient je mięso.
            Picie podobnie widoczne jest na twarzy. Wypisane jest.
            Były prezydent to już książkowy przykład. Alkoholik
            pełną gębą.


            > i ze sa wspaniali i dla przyjezdnych tez.

            Temat nam dziwnie skręcił.


            > nie bardzo wiem co to jest?

            Polish jokes? Żarty o Polakach. Ten jakoś wyjątkowo
            ładny:

            - When do you know you are in Poland?





            - When you are surrounded by men who are getting drunk
            and are contemplating suicide"


            > ALe dlaczego skoro ja LUBIĘ KILKA lampek wina, skoro
            > LUBIĘ smak wodki z tonikiem i z cytrynka,(...)

            Powiedz: autentycznie może smakować wódka? Ale taka bez
            cytrynkismile Wypijesz nawet nie jedenym haustem, ale bez po-
            pijania czymkolwiek?




            . ale to ze wszystkim tak jest wiele osob boi sie byc oryginalnym
            > ,
            > a moze lepsze slowo: byc soba? bo latwiej wbic sie w tlum w ten sposob, ja nie
            > widze problemu w tym zeby ktos robil jak chce byleby to innym nie sprawialo
            > szkody i byleby przez to nie ocenial z gory innych. Dla mnie ten
            (...)

            Że co?
            Retoryka podobna, jaką stosuje pani Nelly Rokita. Mówi coś,
            ale ciężko zrozumieć, o co idzie...(nie chciałam urazić)


            > .
            >
            > >Dlaczego?
            > >
            >
            > Bo potrzeba odwagi żeby szczerze powiedziec "olewam co inni o mnie mysla" i to
            > wtedy łapie się ten dystans do świata.

            Z reguły olewam, co inni. To nie kwestia odwagi/oryginalności
            czy czego tam, tylko założenie, że inni mogą być omylni. Że
            jakaś tam grupa ludzi nie musi mieć racji. Gdy ktoś, kogo szanuję,
            np. ktoś bliski - o, to już może zaboleć. Bardzo.




            > > > podpisano
            > > > milosniczka trunkow

            ups...śliska nazwa ;-P
            koneser - z założenia ilość będzie raczej homeopatyczna...



            > koneserka? ho ho ho.

            czemu "ho ho ho"?smile
            parę rzeczy lubię, wiem, co lubię, wiem, czego nie tknę.
            i że jest jeszcze parę rzeczy do spróbowania.

            >
            > >
            > > po n-tym kieliszku smaku nie czuje się...
            > > woda będzie smakować jak wino (-> taka, dość odważna
            > > interpretacja zdarzenia)
            >
            > zalezy czy wie sie ktory to jest (n-1),

            Jasne.
            n = 1
            lub n + 1

            (matma to nie jest moja silna strona, ale chyba tu się
            nie mylę?wink
            • aleola1 Re: Abstynencja? 13.10.07, 23:24
              > Zafon? To coś jak Coelho? Lit. popularna...Raczej omijam.
              och tak zapomnialam ze mam doczynienia z osoba co popularnego nie tyka, no coz
              ja nie wiem czy to Coelho (jego nie umialam alhemika przeczytac nawet 3 stron)
              czy nie,
              a ja owszem jak mi cos podejdzie to czytam i nie musi to byc koniecznie
              najswiezsza noblistka czytanie ma czasem spelniac w moim przypadku odskok od
              ciezkiej umyslowej pracy od stresu. widac tak sie relaksuje ja.

              >
              > > no ale co po srodku?
              >
              > Nos.
              >
              na pewno?

              > Chodziło mi o to, że lekarz np. jest w stanie po stanie
              > cery rozpoznać, czy klient je mięso.
              > Picie podobnie widoczne jest na twarzy. Wypisane jest.
              > Były prezydent to już książkowy przykład. Alkoholik
              > pełną gębą.
              >
              Tja to takie interesujace.

              > > i ze sa wspaniali i dla przyjezdnych tez.
              >
              > Temat nam dziwnie skręcił.

              Tja
              >
              >
              > > nie bardzo wiem co to jest?
              >
              > Polish jokes? Żarty o Polakach. Ten jakoś wyjątkowo
              > ładny:
              >
              > - When do you know you are in Poland?
              >
              >
              >
              >
              >
              > - When you are surrounded by men who are getting drunk
              > and are contemplating suicide"
              >

              no coz no, to co z tymi kawalami mam zrobic, moge jedynie przewrocic oczami?

              >
              >
              > Powiedz: autentycznie może smakować wódka? Ale taka bez
              > cytrynkismile Wypijesz nawet nie jedenym haustem, ale bez po-
              > pijania czymkolwiek?
              >
              mocna mam glowe i lubie czasem do toastu (np weselicho) pic czysta wodke. jezeli
              rozrozniam smaki czy to znaczy ze mi samkuje?

              >
              >
              >
              > . ale to ze wszystkim tak jest wiele osob boi sie byc oryginalnym
              > > ,
              > > a moze lepsze slowo: byc soba? bo latwiej wbic sie w tlum w ten sposob, j
              > a nie
              > > widze problemu w tym zeby ktos robil jak chce byleby to innym nie sprawia
              > lo
              > > szkody i byleby przez to nie ocenial z gory innych. Dla mnie ten
              > (...)

              > Że co?
              > Retoryka podobna, jaką stosuje pani Nelly Rokita. Mówi coś,
              > ale ciężko zrozumieć, o co idzie...(nie chciałam urazić)

              no jak zwykle nie smile dlaczego taka oczytana osoba jeszce sie nie przyzwyczaila
              do mojego grafomanstwa?
              jest takie slowo "felxible" no nie?
              >
              >
              > > .
              > >
              > > >Dlaczego?
              >
              > Z reguły olewam, co inni. To nie kwestia odwagi/oryginalności
              > czy czego tam, tylko założenie, że inni mogą być omylni. Że
              > jakaś tam grupa ludzi nie musi mieć racji. Gdy ktoś, kogo szanuję,
              > np. ktoś bliski - o, to już może zaboleć. Bardzo.

              pozwalasz sobie na tym forum otwarcie mowic co myslisz o innych wysuwajac
              najrozniejsze wnioski to i ja powiem co mysle: NIE MASZ DYSTANSU DO SIEBIE. A w
              twoim przypadku "olewam" oznacza chyba glosne tupanie i mowie "odchodze" "znikam
              - UWAGA!" ...

              A łatwo jest olac JAKĄŚ TAM GRUPE LUDZI trudniej jest pogodzic sie z odmiennym
              zdaniem własnie bliskiej osoby i tu zaczyna sie ten dystans do życia.

              >
              >
              >
              > ups...śliska nazwa ;-P
              > koneser - z założenia ilość będzie raczej homeopatyczna...
              >
              > > koneserka? ho ho ho.
              >
              > czemu "ho ho ho"?smile
              > parę rzeczy lubię, wiem, co lubię, wiem, czego nie tknę.
              > i że jest jeszcze parę rzeczy do spróbowania.

              i a propos retoryki "nelly rokita" definicja konesera ma sie tu nijak. nie
              chcialam byc zlosliwa tylko uściślić "ho ho ho"

              >
              > >
              > > >
              > > > po n-tym kieliszku smaku nie czuje się...
              > > > woda będzie smakować jak wino (-> taka, dość odważna
              > > > interpretacja zdarzenia)
              > >
              > > zalezy czy wie sie ktory to jest (n-1),
              >
              > Jasne.
              > n = 1
              > lub n + 1

              ale ze w twoim przypadku? bo troche tu jesteś nie dokładna


              > (matma to nie jest moja silna strona, ale chyba tu się
              > nie mylę?wink

              a z tego co mi wiadomo o matmie gdy ktos pisze n-ty to oznacza dowolna liczbę.

              dziekuje za dotarcie az tu.
                • aleola1 Re: Przyznaję, nie dotarłam do końca 13.10.07, 23:33
                  ta_ann napisała:

                  > Ulubiony facet przyznał kiedyś, że dostaje maile,
                  > które się jedynie omiata oczami.
                  > Jesteś zdaje się w szpitalu (albo chora), niegrzeczna więc
                  > nie będę.
                  >

                  Hahaha Ania nie ze mna te numery. Oj nie wierze ze mnie OSZCZEDZASZ. cmok cmok
                  cioteczke po rekach caluje cmok cmok.
                  • ta_ann hm... 13.10.07, 23:43
                    współczuć jednak nie współczuję - może być?smile
                    no bo jest jeszcze litość

                    Ola, daruj sobie swoje wywody. Ty lubisz pić,
                    ja nie, chyba mnie za to nie zabijesz? Nie wiem,
                    który to paragraf...

                    Chcesz mi udowodnić, że to fajnie mieć mocną głowę
                    i pić "jak facet". Nie gustuję. No i co?

                    I mam jeszcze wyznać, że kręci mnie lit. popularna?
                    Nie kręci. Nie walę na skróty.

                    Tu się zaczyna dyskusja o gustach. Niepotrzebna.

                    Skoro tak uparcie jak pijany tych sztachetek trzymasz się
                    tej pseudoliteratury - na f Książki był fajny wątek
                    "książki lekkie, ale warte przeczytania", była tam Christie,
                    ale nie kueljo. I dobrze, że nie.

                    Koniec tematu.
                    • aleola1 nie odbieraj wszystkiego jak atak 13.10.07, 23:56
                      ta_ann napisała:

                      > współczuć jednak nie współczuję - może być?smile
                      > no bo jest jeszcze litość

                      hehehe ech.
                      smutne to.
                      >
                      > Ola, daruj sobie swoje wywody. Ty lubisz pić,
                      > ja nie, chyba mnie za to nie zabijesz? Nie wiem,
                      > który to paragraf...
                      >
                      > Chcesz mi udowodnić, że to fajnie mieć mocną głowę
                      > i pić "jak facet". Nie gustuję. No i co?

                      ANI RAZU W TEKSIE NIE NAPISALAM ZE NIE LUBIE GDY KTOS NIE PIJE WRECZ PRZECIWNIE
                      (to nie krzyk tylko wyraznie powiedzenie zdania)
                      i nigdzie nie pisalam ze ja piję jak facet i ze to jest fajne, pisalam ze ja
                      lubie drinka lubie wino i nie koncze na jednym bo wiem gdzie jeste moje (n-1)
                      gdzie n>1
                      chyba jasniej sie nie da.

                      > I mam jeszcze wyznać, że kręci mnie lit. popularna?
                      > Nie kręci. Nie walę na skróty.

                      I znowu to samo! gdzie ja to napisalam?! Napisalam po co WG MNIE czytam i juz!

                      >
                      > Tu się zaczyna dyskusja o gustach. Niepotrzebna.

                      ty zaczelas nie ja.

                      > Skoro tak uparcie jak pijany tych sztachetek trzymasz się
                      > tej pseudoliteratury - na f Książki był fajny wątek
                      > "książki lekkie, ale warte przeczytania", była tam Christie,
                      > ale nie kueljo. I dobrze, że nie.

                      OCH uparcie? dlaczego uparcie? sama chyba wyzej piszesz ze to juz niepotrzebna
                      dyskusja.

                      > Koniec tematu.
                      >

                      ...Ania ja sie z toba nie kloce a ty wszystko odbierasz jak atak. pytasz o
                      opinie ja wyrazam swoje zdanie a ze czesto mamy odmienne to odbierasz jak atak
                      na twoja osobe? PO CO? no chyba ze sama zaczniesz w dyskusji chwytow ponizej
                      poziomu to ja tez nie pozostaje dluzna.

                      dla mnie to fajna zabawa.
                    • puzzle33 Re: hm... 14.10.07, 08:58
                      ta_ann napisała:

                      > Chcesz mi udowodnić, że to fajnie mieć mocną głowę
                      > i pić "jak facet".
                      Smarkate towarzystwo. Co ja tutaj robię?
                      • ta_ann Re: hm... 14.10.07, 16:24
                        Czuwasz nad "smarkaterią"smile

                        Masz mocną głowę? Nie zasypiasz po paru głębszych?
                        [zasypiam] Alkolol wyparowujący na straszną woń...
                        Nie mówię o parowaniu z kieliszka!
                        Mnie tam rybka, rób co chcesz, ale...szkoda własnych
                        uciekających komórek nerwowych. Zmykają codziennie,
                        po co im jeszcze pomagaćsmile

                        Puzzle, to tylko moje osobiste zdanie, możesz się
                        nie przejmować. Testuję teraz Grolscha. Myślałam,
                        że będzie lepszy. Twoje zdrowie!

                        P.S. Tak z ciekawości? Lubicie pić wino do obiadu?
                        Ale nie na imprezach. Albo kieliszek czerwonego
                        "dla zdrowotnost`i"? Wacław Kowalski był niezrównanysmile
                        • puzzle33 Re: hm... 14.10.07, 16:52
                          ta_ann napisała:

                          > Masz mocną głowę? Nie zasypiasz po paru głębszych?
                          Nabieram nadmiernego wigoru. Nie śpię, ledwie drzemię. Reakcja
                          niespecyficzna jak na Polkę. Kaca nie miewam, tzn. w klasycznym
                          wydaniu, oprócz pragnienia dręczy mnie moralniak.
                          > Mnie tam rybka, rób co chcesz, ale...szkoda własnych
                          > uciekających komórek nerwowych. Zmykają codziennie,
                          > po co im jeszcze pomagaćsmile
                          Nie martw się o mnie, nie skończę na odwyku, czego życzą mi
                          niektórzy życzliwi. Po prostu nie to zdrowie, nie te lata.
                          Nie lubię wina, wolę piwo bez goryczki. Na imprezach walę czystą na
                          zakąskę po torcie (2,5 setki/osobonoc). Ewentualnie może być
                          serwowane w drinkach, byle nie przesłodzonych.
                          • puzzle33 Re: hm... 14.10.07, 16:57
                            Długo zachowuję pamięć i przytomność umysłu. Gorzej z nogami,
                            bywało, że się dziwiłam, co one wyrabiają.
                            A tak w ogóle wiesz, jakie to trudne się porządnie urżnąć?
                            • konrad.80 Re: hm... 14.10.07, 17:35
                              puzzle33 napisała:

                              > A tak w ogóle wiesz, jakie to trudne się porządnie urżnąć?
                              no nie wiem, roznie to bywa
                              najlepszym sposobem jest na glodniaka smile
                              • puzzle33 Re: hm... 14.10.07, 18:13
                                Myślałam o kulturze picia, a więc musi być dobrane towrzycho, gdzie
                                idą łeb w łeb albo i nie, jak komu pasuje. Nie ma dozoru. Zebranie
                                winno być tematyczne, patriotyczne nuty mile widziane, o polityce
                                też niektórzy lubią, problematyka zawodowa łączy, etc. Dyskusja musi
                                mknąć ostrym nurtem aż do zbiorowych śpiewów, ale niekoniecznie.
                                Tańce zbiorowe, solowe, parzyste - dozwolone. Na stowarzyszonych
                                czekają posłania uprzednio przygotowane i podwody dla zamiejscowych,
                                jeśli mają wolę opuścić przyjazne domostwo. Na drugi dzień licytacja
                                kto ma większego kaca i wymiana sposobów zwalczania, i dobry humor,
                                bo było gwarnie, hucznie, wesoło, czasem zadziornie, trochę
                                zwariowanie. Atrakcję stanowiły też relacje, co mąż/żona na to. Nie
                                kryję, różnie. Snuję wspominkową nić. Nikt z towarzystwa nie został
                                alkoholikiem, może jeden, ale dopiero wtedy, gdy był już poza
                                zasięgiem. Na głodniaka pije ten, kto jeść nie może. Alko podobno
                                rozluźnia, słyszałam, że pomaga na taką okoliczność.
                                • konrad.80 Re: hm... 14.10.07, 18:25
                                  a ja o czym myslalem piszac ze mozna upic sie latwo??
                                  w kazdym towarzystwie mozna sie upic i nie upic
                                  to zalezy od tego czy tego chcesz czy nie
                                  czy na to pozwolisz czy nie
                                  czy (jezeli pijecie wodke) wodka jest dobra i dobrze wchodzi
                                  moze byc tak, ze do pewnego momentu jest ok
                                  a nagle przychodzi moment ze nie wiesz co sie stalo i kiedy
                                  po prostu jestes juz pijana, a dopiero co bylas trzezwa...

                                  na glodniaka, pije sie wtedy kiedy nie bylo czasu zjesc, a nie ze
                                  ktos nie moze jesc...
                                  • mumuja Re: hm... 14.10.07, 22:52
                                    konrad.80 napisał:

                                    > a nagle przychodzi moment ze nie wiesz co sie stalo i kiedy
                                    > po prostu jestes juz pijana, a dopiero co bylas trzezwa...
                                    >
                                    ja tam zawsze wyczuwam ten moment...i wystarczy
                        • fleshless Re: hm... 15.10.07, 13:33
                          ta_ann napisała:


                          > P.S. Tak z ciekawości? Lubicie pić wino do obiadu?
                          > Ale nie na imprezach. Albo kieliszek czerwonego
                          > "dla zdrowotnost`i"? Wacław Kowalski był niezrównanysmile

                          ja lubię się upić do obiadu, normalnie, a potem obrzydliwie parować,
                          tylko w pracy nie mogę, ale w weekendy sobie nie żałuję i każdy obiad kończy się
                          opilstwem

                          a potem idę szukać trzeźwych, żeby im na nerwach grać ;P
                          • aleola1 Re: hm... 15.10.07, 13:36
                            fleshless napisał:

                            > ta_ann napisała:
                            >
                            >
                            > > P.S. Tak z ciekawości? Lubicie pić wino do obiadu?
                            > > Ale nie na imprezach. Albo kieliszek czerwonego
                            > > "dla zdrowotnost`i"? Wacław Kowalski był niezrównanysmile
                            >
                            > ja lubię się upić do obiadu, normalnie, a potem obrzydliwie parować,
                            > tylko w pracy nie mogę, ale w weekendy sobie nie żałuję i każdy obiad kończy si
                            > ę
                            > opilstwem
                            >
                            > a potem idę szukać trzeźwych, żeby im na nerwach grać ;P
                            >

                            albo jak na prawdziwych Polakow przystalo tak sobie puscic pawika raz czy dwa no
                            nie? i to jakos tak na widoku. mnie to kreci. lubie prawdziwe bestie alkoholowe.
                            prawdziwy mezczyzna powinien smierdziec piwem i trawiona gorzałą.
                            • ta_ann ..... 15.10.07, 13:39
                              bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
                            • fleshless Re: hm... 15.10.07, 14:06
                              aleola1 napisała:
                              > albo jak na prawdziwych Polakow przystalo tak sobie puscic pawika raz czy dwa n
                              > o
                              > nie?

                              ja to lubię jeszcze przy obiedzie...
                              sobie popuścić
                    • fleshless Re: hm... 15.10.07, 13:31
                      ta_ann napisała:

                      > Ola, daruj sobie swoje wywody. Ty lubisz pić,
                      > ja nie, chyba mnie za to nie zabijesz? Nie wiem,
                      > który to paragraf...
                      >

                      Ludziu, ale przecież to Ty zainicjowałaś zastrzeżenia do pijaków, a nie oni
                      wobec Ciebie
                      wink

                      poza tym jakie zabijesz, kto zabijesz, co zabijesz, po co zaraz takie wielkie
                      słowa? ;]
            • puzzle33 Re: Abstynencja? 14.10.07, 08:50
              ta_ann napisała:
              aleola1 napisała:

              > Powiedz: autentycznie może smakować wódka? Ale taka bez
              > cytrynkismile Wypijesz nawet nie jedenym haustem, ale bez po-
              > pijania czymkolwiek?
              Trzeba się czasem poświęcić i na przykład w proteście przeciwko
              zakazom przechylić. Niech ma! Nie się teraz gorszy! Przynajmniej
              zyskała powód! Albo sposób na silne zmęczenie, ale wtedy kończysz na
              pierwszym.

              > a nie
              > > widze problemu w tym zeby ktos robil jak chce byleby to innym
              nie sprawia
              > lo
              > > szkody
              A właśnie, zwracaj uwagę na nicki. Społecznie uznana norma musi być
              poszanowana, choćby i uwierało. Jest jeszcze domowe zacisze, gdzie
              można czasami być sobą.

              > > Bo potrzeba odwagi żeby szczerze powiedziec "olewam co inni o
              mnie mysla"
              > i to
              > > wtedy łapie się ten dystans do świata.
              Trzeba pokory, żeby brać pod uwagę opinię "świata", a w pewnym
              zakresie jest to niestety niezbędne,żeby przeżyć. Dystans przynosi
              świadomość przemijania.
              > Gdy ktoś, kogo szanuję,[mowa o opinii]
              > np. ktoś bliski - o, to już może zaboleć. Bardzo.
              Wtedy należy pytać, myśleć, przyznać rację albo i nie przyznać,
              naprawiać, tłumaczyć. Tego się nie olewa ze względu na dobro
              kontaktów.
    • koss.ania Re: Abstynencja? 13.10.07, 17:10
      Ta Ann, ja nie rozumie, jaki masz problem..
      Nikt nikomu na siłe w gardło nie leje przecież, ponadto kazdy z nas
      ma wybór na przebywanie w takim czy innym gronie znajomych, na
      sposob spedzania czasu. Jesli Tobie picie/chlanie przeszkadza u
      innych to moze czas zmienic towarzystwo, a?
      • ta_ann Re: Abstynencja? 13.10.07, 17:25
        koss.ania napisała:

        > Ta Ann, ja nie rozumie, jaki masz problem..

        smile Ja też nie. Tak sobie rozważam, powiedzmy, że
        okołosocjologicznie. Mniej zabawne są aspekty psych.

        (...)

        > Jesli Tobie picie/chlanie przeszkadza u
        > innych to moze czas zmienic towarzystwo, a?

        Moje towarzystwo, zwykle dość kameralne (ja plus ktośsmile
        zwykle niewiele pije. Obserwuję świat. Bo lubię.

        Trafiają się czasem ludzie o bardzo bystrym umyśle po
        kilku "głębszych" właśnie. Naprawdę ciekawie się z nimi
        rozmawia. Fenomen jakiś.
        • puzzle33 Re: Abstynencja? 14.10.07, 09:06
          ta_ann napisała:

          > koss.ania napisała:
          >
          > > Ta Ann, ja nie rozumie, jaki masz problem..
          >
          > smile Ja też nie. Tak sobie rozważam, powiedzmy, że
          > okołosocjologicznie. Mniej zabawne są aspekty psych.
          Jesteś dość oblatana w tematyce odwyku. Pewnie wiesz,że nałogowców
          zaczyna się wyciągać nie od strony nałogu, lecz od rozwiązania
          problemów psychicznych i osadzenia leczonych w realiach bez
          picia/ćpania/palenia.

          > Trafiają się czasem ludzie o bardzo bystrym umyśle po
          > kilku "głębszych" właśnie. Naprawdę ciekawie się z nimi
          > rozmawia. Fenomen jakiś.
          Alko dodaje pewności siebie, rozwiązuje języki, wspomaga
          stowarzyszanie, niektórzy muszą wychylić wlaśnie po to, aby się
          poczuć swobodniej.
          >
    • 9b9 Re: Abstynencja? 13.10.07, 18:01
      Bez przesady. W moim krótkim życiu film mi się urwał ze 3 razy (no dobra, może nie 3, jakaś wartość jednocyfrowa). Jak byłem młodszysmile to często urywał mi się ... żołądek.
      A teraz? Zdarza mi się pić w samotności. Ale (sorry) wyłącznie dawki nasenne. To coś złego? Kurczę...
      • ta_ann Re: Abstynencja? 13.10.07, 18:14
        Urwał mi się raz.
        Pamiętam, ile wypiłam...
        (trzy duuże driny szybciutko)
        Wolę nie wracać do tej sytuacji, bo dramatycznasmile
        Nie pamiętam, co działo się między 19:30 a północą...

        Dawki nasenne? Kurczęsmile
      • puzzle33 Re: Abstynencja? 14.10.07, 09:08
        Alkoholikiem stje się niepostrzeżenie. Definicję wyczerpuje ten, kto
        codziennie lub często pije nawet niewielkie ilości, czuje potrzebę
        czy przymus. To groźne, co robisz.
    • singielka_1976 Re: Abstynencja? 14.10.07, 11:47
      Oj chyba przesadzasz,znam wiele osób, które piją symbolicznie smile.
      A poza tym jakoś nie spotykam się z opinią, że nie pasuję skoro nie
      piję,a najczęściej właśnie tak jest bo jestem kierowcą smile.
    • konrad.80 Re: Abstynencja? 14.10.07, 17:34
      alez Wy dziewczyny sie lubicie smile
      jedna probuje byc lepsza, madrzejsza od drugiej
      tylko co przez to staracie sie pokazac i komu??

      do Ani, czemu uwazasz ze ktos robi z siebie swinie??
      jezeli lubi sobie wypic, to znaczy ze robi z siebie swinie
      ja lubie sie napic piwa czy wina, ale samemu raczej nie pije
      kiedys dosyc czesto, jak zasiadalismy z kumplami do picia, to
      upijalem sie, ale film mi sie nie urywal, pozniej byl moment, ze
      urywal mi sie film, raz mialem nawet dzien, ze wypilem ponad pol
      litra i czulem sie trzezwy, teraz wiem kiedy przestac...
      i przez to mam uwazac ze robilem z siebie swinie??

      co do niepijacych, jakos nie spotkalem sie z tym, zeby byli
      niepasujacy
      • puzzle33 Re: Abstynencja? 14.10.07, 18:18
        konrad.80 napisał:

        > alez Wy dziewczyny sie lubicie smile
        > jedna probuje byc lepsza, madrzejsza od drugiej
        > tylko co przez to staracie sie pokazac i komu??
        Z życia wziete. Dama całą gębą sypała do kieliszka z wódką cukier i
        mieszała widelcem. Trzeba jej było pokazać, jak piją prawdziwi
        Kozacy. Dziś bym powiedziala: po co? A co mnie to...
        O przerwie w życiorysie nie ma co pisać z oczywistych powodów (brak
        wspomnień).
        • konrad.80 Re: Zmiana nicka? 14.10.07, 20:41
          ale o co chodzi??
          a czy ja sie przed kims ukrywam??
          tamtego nicku juz dawno nie ma, a ze zachcialo mi sie chwile
          pogadac, to zalozylem nowy

          ale wiesz co, zastanawialem sie, kiedy przyjdziesz i przyczepisz sie
          znowu do mnie
            • konrad.80 Re: Zmiana nicka? 14.10.07, 20:58
              ze co robie?? ze to niby ja Ciebie atakuje??
              pokaz mi w ktorym momencie Cie zaatakowalem??
              to Ty znowu masz do mnie jakies zale, tylko caly czas nie rozumiem
              czemu, co takiego Tobie zrobilem, zes tak sie na mnie uwziela
              • singielka_1976 Re: Zmiana nicka? 14.10.07, 21:21
                Skoro ktoś Ci pisze bez odbioru to każdy MĄDRY człowiek się do tego
                stosuje, ale nie Konradek, który ZAWSZE musi mieć ostatnie słowo.

                Dodaję Twojego nicka do niewidocznych więc nie będę zmuszona do
                czytania zapewne kolejnej Twojej riposty.
                End of Topic-gdybyś miał wątpliwości co ten skrót oznacza.
    • monalajza Re: Abstynencja? 14.10.07, 19:49
      nie czytalam poprzednich postow, wiec jak cos powtorze, to neswiadomiesmile

      ja pijam, ale sie nie upijam (wynika ze stylu zycia, ale tez doswiadczen)

      niepijacy postrzegani sa jako niepasujacy(chociaz nie wiem gdzie, ale ok niech bedziewink ) chyba dlatego ze rozny poziom alkoholu we krwi nigdy nie prowadzi do naprawde dobrej zabawy

      jakos dziwnie poalkoholowy humor jest wyostrzony, intensywny

      ja sama smieje sie wtedy z czegos, co na trzezwo uznalabym za glupote absolutnasmile

      no. to ja moze spac pojde, bo brednie jakies wypisujewink
    • aleola1 podsumowujac 14.10.07, 19:50

      > Dwa: czemu niepijący postrzegani są jako...niepasujący?
      >
      z tego co widac i co zreszta ja zaobserwowalam na imprezach bardziej
      to niepijacym przeszkadzaja pijacy (nie mylic pijacych z upijajacymi
      sie na umor). moze alkohol spozywany co jakis czas w mocniejszych
      dawkach wplywa na zwiekszenie poziomu tolerancji?
      • konrad.80 Re: podsumowujac 14.10.07, 20:02
        aleola1 napisała:

        >
        > > Dwa: czemu niepijący postrzegani są jako...niepasujący?
        > >
        > z tego co widac i co zreszta ja zaobserwowalam na imprezach
        bardziej
        > to niepijacym przeszkadzaja pijacy (nie mylic pijacych z
        upijajacymi
        > sie na umor).
        musze sie z tym zgodzic, tez to zauwazylem

        > moze alkohol spozywany co jakis czas w mocniejszych
        > dawkach wplywa na zwiekszenie poziomu tolerancji?
        roznie to bywa, to raczej zalezy od danego czlowieka...
    • z.enon piję bo lubię... 14.10.07, 20:00
      ...a z czego żyję?
      z jedzenia - jem i żyję smile

      ann, nie ma takiej możliwości, żeby po bieganiu w upalny dzień nie
      chciało się piwa. do kawy w niedzielne popołudnie - koniaku, a do
      dobrego obiadu - wina.

      i mam w ...czapce to czy jestem alkoholikiem czy nie.
      jestem również uzależniony od endorfin, jedzenia, powietrza i ciszy.
      i co z tego?
      mam się odzwyczajać?
      • kalina_k Re: piję bo lubię... 14.10.07, 21:15
        w weekendowym wysokich obcasach jest wywiad m.in. poruszający
        kwestię picia wina właśnie do obiadu przez kobiety w ciąży (nawet w
        tym pierwszym trymastrze, gdy są jeszcze nieświadome ciązy). Pewnie
        jak zwykle jest odrobinę przesady w tym co piszą, ale ...
        zresztą przeczytajcie jutro sami, powinien ten nr WO być już w necie.
        • aleola1 ano 14.10.07, 21:18
          juz wczesniej o tym czytalam w jakims naukowym pismie i jak dla mnie brzmi to
          nazbyt powaznie zeby to traktowac lekcewazaco wiec szczerze mowiac ja jak tylko
          zaczne sie starac o dziecie to podziekuje za alkohol. moze przesada ale w tym
          wypadku wole dmuchac na zimne.
          • kalina_k ano tak 14.10.07, 21:24
            Ja myślę tak samo, lepiej więcej ostrożności niż potem żałować. Ale
            że teraz na to nie zanosi się, mogę sobie od czasu do czasu sprawić
            taką lampkę winnej przyjemności.
            • aleola1 Re: ano 15.10.07, 13:07
              to nie byla oczywistosc, wiele przeciez mowiono ze lampka czerwonego wina (nawet
              codziennie) kompletnie nie szkodzi, artykul ktory ja czytalam pokazywal ze
              jednak szkodzi. Skoro zagadnienie wymagalo wyjasnienia naukowego i badan oznacza
              ze raczej nie byl to powszechnie znany fakt.

              a gdybym nie przeczytala w nukowym pismie zrobilabym to samo co zrobie teraz ze
              w momencie starania sie zajasc w ciaze bede pytala specjalistow i potem zasiegne
              jakiejs lektury, na pewno. swiadomie.
              a jezeli bym zaszla nieplanowanie to tez na pewno odstawilabym wszelkie uzywki.
              Dla mnie to zbyt powazna sprawa - dziecko, zeby samej eksperymentowac.
            • kalina_k Re: ano 15.10.07, 20:27
              Też bym nie piła Ann. Byłabym jednak nieświadoma jaki wpływ moze
              mieć jedna lampka wina sad((, bo czasami otoczenie namawia. Nie
              powinno, a jednak.
              Np. ja teraz piję, chociaż przez większą część dotychczasowego
              dorosłego życia byłam abstynentką . Nie wynikało to z tego, że
              uważam, że alkohol jest beee, ale nie czułam żadnej chęci. Nie dało
              się i tak z kilka lat temu skapitulowałam, bo nie miałam już siły na
              każdej imprezie, spotkaniu towarzyskim tłumaczyć dlaczego ja nie.
              Teraz piję symbolicznie, ale muszę przyznać że sprawia mi to
              przyjemność. Z wyjątkiem piwa i wódki sad Do tego nie przekonam się,
              piję jak nie ma nic innego na odczepnego, żeby nie tłumaczyć się.
              I nie jest to kwestia słabości charakteru tylko braku akceptacji
              naszego społeczeństwa dla jakiejkolwiek formy inności.
              • ta_ann Re: ano 15.10.07, 20:36
                Czniam na ostarcyzm. Dziś walę czerwoną herbatę z wiśnią,
                dzika radość, bal Murzynów, wreszcie tę herbatę dowieźli
                i laska krzyczy od progu PROSZĘ PANI, JEST! Coś - jak GOOOL!

                To też rodzaj uzależnienia. Ale pachnącego. Aromat, cudny.

                Dziś. Siada koło mnie w autobusie młody człowiek, taki sobie, przeciętny, ładne ma nadgarstki. I pachnie (eufemizm) wczorajszą impreząsad Och Ty, w życiu, koleś - myślę - musiałeś tu usiąść?

                Że mam jeździć samochodem? Nie stać mnie teraz.

                Alkohol jest fajny, rozluźnia, ale w dawkach małych, ten
                koleś z autobusu przedobrzył...Alkohol jest dla ludzi, np.
                takie wino mszalnesmile ale w Polsce nie ma takiej kultury picia,
                aby jutro nie dawać się nikomu zapachem we znaki.


                • kalina_k Re: ano 15.10.07, 20:50
                  ta_ann napisała:

                  > Czniam na ostarcyzm. Dziś walę czerwoną herbatę z wiśnią,
                  > dzika radość, bal Murzynów, wreszcie tę herbatę dowieźli
                  > i laska krzyczy od progu PROSZĘ PANI, JEST! Coś - jak GOOOL!
                  >
                  GDZIE JEST??? CHĘTNIE TEŻ ZAOPATRZĘ SIĘ smile lubię czerwoną herbatę,
                  tylko taką aromatyzowaną.

                  > >
                  > Alkohol jest fajny, rozluźnia, ale w dawkach małych, ten
                  > koleś z autobusu przedobrzył...Alkohol jest dla ludzi, np.
                  > takie wino mszalnesmile ale w Polsce nie ma takiej kultury picia,
                  > aby jutro nie dawać się nikomu zapachem we znaki.
                  >
                  > Nie ma. Potwierdzam.

                  Tak w ogóle, to teraz piję białe wino do łososia za szpinakiem
                  (mrożonka). Tak to jest jak wraca się z pracy o 20.00, a dom
                  opuściło się do tejże o 7.15 sad Do tego w pracy było ciężko, robota
                  wzięta do domu. Ale nie mam siły i zamierzam to zrobić dopiero jutro
                  w pracy. I tak nikt tego nie doceni, albo w międzyczasie szef główny
                  zmieni zdanie.
                  • ta_ann Warszawa? 16.10.07, 00:36
                    A to Pasaż Wiecha. "Zdrowa Żywność", patrz po wejściu
                    do sklepu w lewo. Dostawę towaru chyba mielismile
                    Bogactwo wszystkiego. Pu-erh z wiśnią pachnie.
                    Jeszcze jak! 22 zeta/100g, drogo, ale czekałam z pół
                    roku. Ma rację niemoge pisząc, że docenia się
                    rzeczy wyczekane.

                    A mnie się zdarzyła fajna rozmowa. Przy suchych deskach
                    (pieczywo chrupkie). Coś ciekawszego zjem sobie dziśsmile

                    • kalina_k Warszawa? Tak! 16.10.07, 20:21
                      ta_ann napisała:

                      > A to Pasaż Wiecha. "Zdrowa Żywność", patrz po wejściu
                      > do sklepu w lewo. Dostawę towaru chyba mielismile
                      > Bogactwo wszystkiego. Pu-erh z wiśnią pachnie.
                      > Jeszcze jak! 22 zeta/100g, drogo, ale czekałam z pół
                      > roku. Ma rację niemoge pisząc, że docenia się
                      > rzeczy wyczekane.
                      >
                      > A mnie się zdarzyła fajna rozmowa. Przy suchych deskach
                      > (pieczywo chrupkie). Coś ciekawszego zjem sobie dziśsmile
                      >
                      Dzięki, biegnę no może nie jutro, bo chcę wyjść z pracy o ludzkiej
                      porze i spotkać się ze znajomymi, ale pojutrze na pewno.
                • aleola1 przez glupio rozumiana ciekawosc spytam 15.10.07, 20:52
                  >
                  > Alkohol jest fajny, rozluźnia, ale w dawkach małych, ten
                  > koleś z autobusu przedobrzył...Alkohol jest dla ludzi, np.
                  > takie wino mszalnesmile ale w Polsce nie ma takiej kultury picia,
                  > aby jutro nie dawać się nikomu zapachem we znaki.
                  >
                  >
                  ania rozumiem ze spedzilas sporo czasu za granica jezdzac autobusami
                  chodzac na imprezy i po prostu zyjac z ludzmi zeby wydawac takei
                  osady na Polakow?
                  i chcialabym wiedziec gdzie? bo gdy tylko zalogowywalam sie w jakims
                  miescie na czas przynamniej miesiaca lub dluzej to samo widywalam a
                  nawet wiecej pijanych kobiet kolo 30-40 wracajacych do domu radosnie
                  podspiewujacych.
                    • aleola1 ...a kazdy pijak to zlodziej... 16.10.07, 10:57
                      ja konkrtenie pytam i tyle
                      nie swedzi konkretnie temat tylko zauwazylam ze masz taka tendencje
                      do narzekania na Polakow... i ja sie konkretnie pytam to ktory narod
                      jest taki cudowny?
                      jezeli bys nie napisala ze Polacy maja takie tendencje to bym nie
                      zareagowala. A ty co raz narzekasz na rodakow powtarzajac krazace
                      stereotypy tyle ze ja sie z nim i nie do konca zgadzam i jak dla
                      mnie nie mamy ani o wiele wiecej ani o wiele mnie wad narodowych niz
                      inne spoleczenstwa w innych krajach. Poniewaz dopuszczam moja
                      omylnosc pytam sie ciebie gdzie widzialas taki cudowny narod.
                      Bo wiesz co sie jeszce mowi o Polakach? Ze sa strasznie
                      zakompleksieni (chyba gdzies to pisalas) i niesmowicie na wszystko
                      narzekaja. Dla mnie ty jestes tego sztnadarowym przykladem (bardziej
                      chodzi o narzekanie). Jak dla mnie to przez takie osoby ktore
                      wiecznie przytakuja "tak my Polacy jestesmy beznadziejni, pijemy a
                      ze kazdy pijak to zlodziej to i zlodziejami" ta opinia sie
                      utwierdza. Dlaczego nie mozemy wesolo przytaknac "lubimy imprezowac
                      zobaczcie jak wesolo moze z nami byc" - umowmy sie nie kazda grupa
                      spoleczna pije na umor.


                      I moze to zaskoczenie dla ciebei ale mi sie tez nie dobrze robi jak
                      w autobusie jedzie kolo mnie smok ziejacy trawionym alkoholem.

                      Inna sprawa moim zdaniem twoja postawa ma tylko tlumaczyc przed soba
                      sama brak akceptacji ze strony spoleczenstwa. Nie mowie ze jestes
                      dziwakie, bo zaraz tak to odbierzesz. Mam wrazenie ze szukasz
                      swojego miejsca i po prostu nie czujesz ze nalezyzsz do miejsca w
                      ktorym teraz jestes. Ale rozwiazania nie przyniesie oczernianie
                      otoczenia.


                      Teraz napiszesz ze albo nie przeczytalas albo wymyslisz ze cos coi
                      wmawiam czego wogole nie napisalam. Ja cie nie atakuje ja sie nie
                      nbazdyczam tylko normlanie zapytalam sie gdzie ci bylo tak dobrze
                      skoro tak Polacy cie swędzą.
                      • ta_ann Ola... 16.10.07, 12:09
                        Dziwak to moje trzecie imię.

                        Fantastycznie mi było w Grecji. Krótko, ale świetnie.
                        Kwestia klimatu? Jego łagodnego działania? Na ludzi?
                        Na mnie też?

                        Ponarzekamsmile Patrzyłam wczoraj na jesiennie ubrane
                        dziewczyny. Tendencja: płaszczyk w jodełkę i czarne,
                        długie kozaki. Za chwilę tak będzie ubrana co 3.
                        dziewczyna. Cenię różnorodność, oryginalność też, źle
                        mi w urawniłowce. A Polska to tego bardzo dobry przykład.
                        Dobrze może mi być w mikroświecie, a w makro-? Wbrew
                        pozorom jestem pogodnym człekiem, lubię gadać nawet
                        z nieznajomymi, żyć tu jednak na stałe nie chcę. I co?
                        Co najwyżej mogę mieć tu "bazę wypadową" i tak zapewne
                        będzie.

                        Złodziei zaś u nas sporo. Dziś widziałam kilku chłopców
                        o tępych oczach (że brzydko o ich oczach mówię?) przy
                        podrzędnym autku, pan władza obok spisywał numery etc.
                        Kradzione jest w Polsce dokładnie wszystko. Bezpieczeństwo-
                        - 1, bo nawet nie zerosmile
                        Co z tego, że Ty nie ukradniesz, znakomita większość na forum
                        też nie, chociaż pisząca nie wyklucza, że kiedyś dla hecy
                        pożyczy sobie czyjś choćby skuter, dwa okrężenia i odstawi.

                        Olu, można by nie narzekać, nie widzieć, ale można wpaść
                        w drugą skrajność - przymykanie oczu na niemal wszystko.
                        Bunt.

                        • aleola1 Ania... 16.10.07, 13:06
                          Na prawde rozumiem ze komus moze tu nie byc dobrze. I na prawde
                          zycze ci zebys odnalzla Swoje miejsce gdziekolwiek ono jest.

                          tylko wiesz gdy jestesmy na wakacjach lub wyjazdach
                          krotkoterminowych to wszystko wydaje sie piekne i wesole i lepsze.
                          A zycie gdzies to juz inna sprawa.

                          Grecy strasznie pala, wszedze rzucaja niedopalki i wszedzie jest
                          zadymione. Mi to nie odpowiadalo smile Tylko wiesz oni sa dumni (ale
                          nie popadaja w patetycznosc nasiaknieta martyologia) z bycia
                          Grekami. Zreszta nie tylko oni. A w obycm miescie i kulturze trudno
                          jest zauwazyc "typki". Ja nie chce krytykowac twoich grekow tylko
                          chce powiedziec ze na dluzsza mete wszedze jest podobnie i na prawde
                          my jako narod nie jestesmy tacy znowu straszni. A caly paryz chodzi
                          tak samo ubrany. Co mi sie akurat niekoniecznie podoba.
                          • ta_ann Bożesz Ty mój... 16.10.07, 13:52
                            Lądek Zdrój będzie dobry. Bo szanuję, ubóstwiam,
                            pożądam koloru. Kolorowych ptakówsmile 6 różnych odcieni
                            kawy z mlekiem, mocca, latte, czarna smoła ino białka oczu
                            i zęby widać. Wyjdziesz w grającym nocniku na głowie
                            i nikt się za Tobą nie obejrzy. (I wszędzie, pani, polski...)

                            N.York? Manhattan? Ten wystrzelający tygiel kulturowy!
                            O! Norwegia, spokój...Pobędę pod różami i się zdecydujęwink
                        • ganesza Re: Ola... 16.10.07, 21:54
                          słodka Aneczko, a w jakim języku rozmawiałaś z tubylcami? po
                          angielsku??? o ile mnie pamięć nie myli,/a rzadko mnie myli/ to
                          twój angielski kulawy, a i tubylcy, poza bardzo turystycznymi
                          kawałkami, angielskim nie władają, a i nawet tam jeno na poziomie
                          przyjąć zamówienie smile czyżbyś znała grecki? nowogrecki dla jasności?
                          czapki z głów panowie i panie smile
                          co widziałaś z Grecji? kawałek dla turystów, nie mający nic
                          wspólnego z Grecją? udało Ci się raz w życiu wyjechać z Polski i już
                          taka światowa jesteś? moje gratulacje.
                          • ta_ann Boże, Ganesza 16.10.07, 22:00
                            polonistka z sąsiedniego forum. Wracaj do siebie, OK?
                            Bo dziś gotowam pobić.
                            Francja, Niemcy, Czechy, Grecja - mało tego i czasem
                            zarzucam sobie ksenofobię. I proszę: SPADÓWA STĄD.
                            Na słonia i odwrót. Długopis i na czerwono poprawiaj
                            zeszyty.

                            Grecy po ang. mówią niemal tak jak się wymawia.

                            A Ty zrozumiesz wolniutko wypowiedziane:

                            s p i e p r z a j


                            ?
                            • ganesza Re: Boże, Ganesza 16.10.07, 22:29
                              ta_ann napisała:

                              > polonistka z sąsiedniego forum. Wracaj do siebie, OK?

                              słodka aneczko smile zawsze wiedziałam, że słowo pisane dla pani za
                              trudne. sama umiejętność czytania nie wystarcza. trzeba jeszcze
                              rozumieć, co się czyta. nigdy nie byłam polonistką.
                              Grecy po angielsku nie mówią, ale by o tym wiedzieć trzeba by
                              spędzić w Grecji i z Grekami czas jakiś. nie zaś tylko tydzień z
                              polską wycieczką smile

                              sąsiednie forum? które ma pani na myśli? bo z obu znanych mi
                              wyrzucono panią.

                              > Francja, Niemcy, Czechy, Grecja

                              aj waj, jestem pod wrażeniem. taki kawał świata. biedne słonie ni 1%
                              tego nie widziały smile

                              jak ktoś /dwa Ktosie chyba smile/ zauważył to nie tylko twoje forum.

                              a słowo spieprzaj w ustach koneserki to chyba jakoweś
                              NIEPOROZUMIENIE
                    • koss.ania Re: ? 16.10.07, 21:52
                      Anka, uspokoj sie z tymi swoimi rozwazaniami, ktore do niczego nie
                      prowadza, bo troche juz to meczace. Wyjedz tam, gdzie nie pija i
                      bedziesz miala swiety spokoj...no..i zycze znalezienie takiego
                      miejsca na ziemi...zagotowalam sie troche..smile

                      ta_ann napisała:

                      > Dlaczego cały świat się upija?
                      >
                      > smile)
                • puzzle33 Re: ano 16.10.07, 18:23
                  ta_ann napisała:

                  > Dziś. Siada koło mnie w autobusie młody człowiek, taki sobie,
                  przeciętny, ładne
                  > ma nadgarstki. I pachnie (eufemizm) wczorajszą impreząsad Och Ty,
                  w życiu, kol
                  > eś - myślę - musiałeś tu usiąść?
                  Może chciał coś załatwić?
                  Dać łapówkę?
                  Komuś dokopać?
                  Samemu się zmotywować?
                  Zaistnieć medialnie?
                  Podkreślić swą niezależność?
                  Nie sposób wymienić wszystkich powodów, dla których piją
                  ludzie/sięgają po alko.
    • tapatik Re: Abstynencja? 15.10.07, 12:33
      Jeśli nie pijesz, a Twojemu otoczeniu to przeszkadza, to zmień otoczenie. Możesz
      się bawić z kimś innym. Ja szukam ludzi, którym moje dziwactwa nie przeszkadzają smile
      Widziałem już imprezy z alkoholem gdzie byli też abstynenci i jakoś nikt nie
      widział w tym problemu. Po prostu - temu panu nie polewamy, bo on tego i tak nie
      wypije.
      • puzzle33 Re: Abstynencja? 15.10.07, 14:02
        Nie byłam nigdy w towarzystwie, gdzie alkohol wlewano na siłę do
        gardła. W ostatnich latach obyczajowość zmieniła się na tyle, że
        pije tylko ten, kto chce. Nikt się już nie tłumaczy, że mu szkodzi,
        bo łyka antybiotyki czy inaczej. Może żyję w innej Polsce?
        • tapatik Re: Abstynencja? 15.10.07, 16:09
          puzzle33 napisała:

          > Nie byłam nigdy w towarzystwie, gdzie alkohol wlewano na siłę do
          > gardła. W ostatnich latach obyczajowość zmieniła się na tyle, że
          > pije tylko ten, kto chce. Nikt się już nie tłumaczy, że mu szkodzi,
          > bo łyka antybiotyki czy inaczej. Może żyję w innej Polsce?

          Na siłe nie, ale są tacy co się obrażają, jak się nie chce pić.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka