Dodaj do ulubionych

Skąd mi się to bierze...

07.07.15, 14:48

....głupota, roztargnięcie czy myślenie o wszystkim na raz....kiedyś zostawiłam włączone żelazko i pojechałam do znajomych na weekend. Z żelazkiem często mi się to zdarzało, nie raz, nie dwa poszłam do pracy, a żelazko włączone do prądu przez zapomnienie zostawiałam. Teraz pracuję przy domu i czasem wpadam, więc nawet jak mi się zdarzy to zaraz wyłączę, ale na cały weekend to tylko raz zostawiłam, o czym oczywiście nie przypomniałam sobie, dopiero jak wróciłam, a pozostałych domowników akurat też na weekend nie było. A dziś wzięłam sobie wolne chciałam odpocząć, rano gotowałam zupę, planowałam rower i pojechałam, ale zapomniałam wyłączyć kuchenki . Nie było mnie 3 godziny, wracałam z wywieszonym językiem, zepsułam sobie dzień, a miało być tak pięknie :(
Czasem się zastanawiam czy to nie wuja Alzheimer do mnie się wprowadza :/ :>
Nadmienię, że do mojego taty też na dobre się wprowadził i go obezwładnił :P
Obserwuj wątek
    • witrood Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 14:52
      Jak nic się zakochałaś chyba. ;)
      • lilith70 Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 15:04
        No właśnie nie, choć może chciałabym ;)
    • kama265 Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 15:03
      ooo ja kiedyś zostawiłam żelazko i pojechałam zagranicę :) dobrze, że ma termostat i że on pyka i ktoś z domowników usłyszał to pykanie ;)
    • kama265 Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 15:04
      wydaje mi się, że to przez to, ze się nie skupiamy (tzn Ty i ja) na tym co robimy i robimy to machinalnie i myślimy o czymś innym ;)
      • lilith70 Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 15:13
        No wiesz kobieta zazwyczaj robi kilka rzeczy na raz. Żelazko to pikuś bo ma termostat, choć to tylko mechanizm i może się zepsuć, a kuchenki też nie ustawiłam na czasowe wyłączenie, bo byłam w domu, ale chyba muszę nabrać tego nawyku, bo jestem nieobliczalna w tych sprawach....jak widać :|
        No nic się nie stało, zupa się wygotowała, ale zepsułam sobie dzień, miałam wrócić dopiero wieczorem, odpocząć. No i boję się że kiedyś zrobię coś naprawdę głupiego.
      • lilith70 Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 15:15
        Fobrze że u ciebie ktoś w domu był. Jestem ciekawa czy ten termostat działałby np. przez kilkanaście dni. U mnie działał 2 dni. Ale też się przeraziłamwłasną głupotą.
    • marisella Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 15:23
      Roztrzepanie, ot co. Żelazko to jeszcze nie najgorsza perspektywa, jeśli nie ma go kto przewrócić i tak dalej. Ekologicznie słabe, ale raczej nic się nie stanie, oprócz wyższych rachunków... :)

      Na pocieszenie Ci powiem, że ja kiedyś wyszłam z domu bladym świtem (jeszcze chyba nawet blady nie był) i wracając ciemną nocą wychychłana do granic sięgnęłam przed domem po klucze, których, ta-dam!, nie było w kieszeni. Już myślałam, które okno rozbijać, aż zobaczyłam, że wiszą sobie spokojnie w drzwiach. Zamknęłam raniutko dom na trzy spusty i zostawiłam klucze w zamku :D Wszystkie razem - od mojego domu, domu mamy, roweru, garażu, sadu, you name it :D

      Pierwsza moja myśl była taka, że ukraść to u mnie nie bardzo jest co poza rowerem, ale jak ktoś zajumał kasę fiskalną to licho, bo jemu się nie przyda (bezwartościowa po rejestracji), a łażenia po urzędach będzie milion... Ale głupi ma szczęście - totalnie nic złego się nie stało :)
      Pan Henio Listonosz zwyczajowo zostawił pocztę w kuchni i zamknął za sobą, Starszy Pan Wodociągowy Iruś zostawił kartkę z prośbą o przesłanie SMSem stanu licznika, bo nie mógł znaleźć w przedpokoju, gdzie się świeci światło piwniczne, żeby zejść i odpisać samodzielnie, a Pan Kurier Arek paczkę dla mnie odłożył w sieni, zamknął za sobą i zostawił klucze w zamku, bo myślał, że tak ma być :D

      A już nie zliczę, ile razy gnałam na pocztę, po czym jak przepedałowałam 10 km, w urzędzie okazywało się, że nie zabrałam paczek dla Klientów :) I trza było wracać :D

      Więc uwierz mi, są gorsze od Twojego przypadki :) Nie jesteś sama ;)
      • lilith70 Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 15:34
        No z kluczami rzeczywiście miałaś szczęście, wiesz zawsze można coś ukraść. Mi kiedyś córki nie zakluczyły domu. Wracały same zeszkoły do domu. Potem wyszły bawić się przed dom, stamtąd koleżanka nakłoniła je żeby rzyszły do niej, dwa domy dalej i zapomniały zakluczyć i po prostu poszły. Gdy wróciłam, wszystko było otwarte. Zrobiłam zamek zatrzaskowy ;) I do dziś taki mam, bo pewnie z tym też miałabym problem :P
        • witamina_b12 Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 15:40
          A nie boisz się, że zatrzaśniesz drzwi, a nie weźmiesz kluczy? Jednak jak trzeba ten klucz przekręcić to zawsze się go ma ze sobą (o ile się nie zgubi ;) )
          • lilith70 Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 15:44
            Miałam tak kiedyś, ale sama nie mieszkam, w końcu ktoś do domu wróci ;) mam też jedne klucze na posesji schowane :) Ale nie powiem gdzie ;);););)
        • marisella Re: Skąd mi się to bierze... 08.07.15, 10:41
          Kiedy u mnie naprawdę nie ma niczego na pierwszy rzut oka wartościowego :D Komp ma z 10 lat, radio to samo, które dostałam na 18tkę :D, TV nie mam, żadnych play stationów też nie, ogólnie sprzętem nie obrastam :D
          Nawet kasa fiskalna wygląda raczej jak kalkulator, a największą stratą dla mnie byłaby chyba tak realnie strata dokumentów firmowych (nie wiem, czy byłabym w stanie odtworzyć te wszystkie faktury otrzymane, a na vacie kontrola przy nieścisłościach może dać gruuuby mandat) ale to musiałby ktoś gwizdnąć ze złośliwości chyba, bo po co mu to... :)

          W każdym razie na wsi to moje gapiostwo jakoś mi uchodzi i trochę to inaczej niż w mieście :)))

          I tak tylko chciałam dać znać, że ludzie tak ogólnie mają noo... niektórzy :D Widzisz, nie dalej jak wczoraj wieczorem, po upałach, pojechałam na pocztę (a u mnie to nie 5 minut poza domem, bo muszę dopedałować po górkach 10 km, załatwić i wrócić, więc schodzi ponad godzinę :)), pamiętając o tym wątku pozamykałam okna w sypialni, w łazience, balkon w pracowni, drzwi jedne, drugie, upewniłam się że mam klucze, a jak wróciłam to odkryłam, że w trzecim pokoju (parterek :D) okno na oścież otwarte :) Zapraszająco ;) I jeszcze drabina pod oknem :D

          Taki typ. Nie jesteś sama i nie jest z Tobą aż tak źle :) (albo jest nas więcej, z którymi jest ;))
          • lilith70 Re: Skąd mi się to bierze... 08.07.15, 17:28
            Zawsze to pocieszenie :) haha :)
    • czarny.onyks Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 17:05
      nawet mi nie mów......mam czasem podobnie:>

      ale zrzucam na karb zmęczenia, mało snu...bo ile razy się zastanawiam w czasie jazdy do pracy czy wyłączyłam prostownicę...
      • lilith70 Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 17:32
        Azamyśliłaśsię i pojechałaś dalej czasem? Mam na myśli...kierując samochodem...autobusem jak jeździłam miałam to nie raz,tyle że mieszkam na przed ostatnim przystanku to daleko nie zawędrowałam, a samochodem z racji tego właśnie, że mieszkam na obrzeżach wyjechałam poza miasto :-o
        Pytam bo naprawdę nie wiem czy to normalne i poważnie zaczynam się martwić,bo mam w tym roku 45 lat (a to już nie młodość), co prawda w grudniu, ale nie mam umysłu roztargnionej nastolatki, a takie sytuacje mi towarzyszą często.
        A martwię się podwójnie bo moj ojciec miał alzheimera.
        Czasem się śmieję z siebie a czasem mnie to przeraża, bo już nie wiem czy to normalne, czy jestem przewrażliwiona.
        • czarny.onyks Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 17:39
          A muszę się przyznawać??:P :D....no zdarzało się..:D

          mam wrażenie, że za szybko żyjemy, za dużo pracujemy, za dużo mamy na barkach.....
          ..na urlopie-> nie mam takich problemów...
          • lilith70 Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 18:19
            Ki
            Uźwadziś miałm utlop ;) i miało być pięknie. Też zrzucam to na karb obowiązków i myślenia....tyle że o czym innym niż się powinno.zatem jak czytam jeszcze o tym w temacie Kamy że mam dogadzać facetowi...bo on taki delikatny...to zastanawiam się czy mu w ogóle poświęcać czas ;) Przynajmniej tJiemu który tego oczekuje. Jak ma problemy ze sobączy inne psychologiczne, to niech spada, nade mną też nikt się nie rozczula. Tak sobie dzisiaj pomyślałam. Może wrednie,ale może dlatego,że o mały włos mogłabym stracić dach nad głową, a przynajmniej być zmuszona do remontu kuchni. Może nie przez faceta, ale własne zabieganie i brak wyręczenia, brak pomocy, o!
            • czarny.onyks Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 18:23
              noo...i jak tu tą wątróbkę w tej kuchni piec....

              nie dziwota, że dostaje pies:P
              • lilith70 Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 18:30
                U mnie koty akurat, bo pies nie lubi, ale tak naprawdę gdy gotuję, to wszystkim, a jak mi się nie chce to nie gotuję i wtedy nie zastanawiam się nad tym, co czują.....lodówka jest rzecież pełna i każdy może ugotować, bo czy to mój obowiązek? Nie poczuwam się.
            • lilith70 Re: Skąd mi się to bierze... 07.07.15, 18:24
              Nie mogę pisać na tablecie bo mi głupoty wychodzą...

              Nie wiem co chciałam napisać, ale zapewne w pierwszym zdaniu to, że "dziś właśnie miałam urlop"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka