Dodaj do ulubionych

Poradźcie mi....

IP: 194.29.156.* 26.10.04, 11:09
Potrzebuje jakiegoś dobrego pomysłu co,by nie myśleć o pewnym mężczyźnie :(
Mam tyle pracy a dopadła mnie jakaś melancholia,jak go dłuższy czas nie widzę
to jest oki:)
Ale jak go zobaczę, to póżniej nie mogę się na niczym skupić,nie mogę
wyrzucić go z głowy, te ciarki po plecach jak przechodzi koło mnie hmmm...
Widujemy się na gruncie zawodowym, i siedzę sobie jak ta idiotka i czekam,
może przyjdzie,ale mnie trafiło.....jak się raz a porządnie wyleczyć?Bo jak
tu pracować????
Z górki dziękuje :)

beznadziejnie zauroczona
Obserwuj wątek
    • Gość: ADAM Re: Poradźcie mi.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 11:35
      A czemu chcesz się wyleczyć? Facet zajęty? czy może już jesteście po rozstaniu?
      Bo jeśli jest do wzięcia...to trudno będzie...Jedyny , sprawdzony sposób to
      znależć innego albo wynieść się z roboty...
      • Gość: xyz Re: Poradźcie mi.... IP: 194.29.156.* 26.10.04, 12:08
        Widzisz,to nie takie proste,no chcial czegos ode mnie, ale ja mu dalam kosza,
        nie spodziewalam sie,traktowalam jak kumpla, poza tym widzialam rozne inne
        przeszkody,byl na rozstaju uczuciowym nie chcialam byc lekarstwem,zreszta
        myslalam, ze bedzie bardziej zabiegal,walczyl,ale coz myslalam... :)
        Teraz wrocil do bylej,mi zostal usmiech ze jest ok. duma :)i obojetnosc, ktora
        mu okazuje,(choc jak go widze to nie umiem opanowac radosci) nie mam zwyczaju
        wchodzic komus w zycie jak jest zajety.
        I tyle, kogos by zapomniec, to by bylo nie fairrr :) wobec tej osoby, prace
        niedlugo znienie, a bol glowy zostaje, swietnie sie rozumielismy.
        Nie rozumiem facetow.........Mowil,ze jej nie kocha, widzialam jak ja
        traktowal, a to bardzo fajna dziewczyna,i teraz jest z nia, ok, ale ja nie
        musze na to patrzec,a tak jest ciagle ich widze, a to juz za duzo, hmm moze
        wbije sobie do glowy, ze chcial sie tylko zabawic mojm kosztem.....
        • Gość: ADAM Re: Poradźcie mi.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 13:35
          No właśnie...sama sobie odpowiedziałaś na pytania...BRAWO!
          no to teraz zrób to co powinnaś. ZUCH DZIEWCZYNA !!!
          przeczytaj uważnie jeszcze raz,to co napisałaś....będziesz wiedzieć WSZYSTKO na
          ten temat...
    • Gość: stella Re: Poradźcie mi.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 20:55
      Nie rozumiem, dlaczego chcesz zmienić pracę.
      Miłość i praca , to dwie rózne sprawy,
      których nie powinniśmy łączyć.
      Nie zmieniaj pracy. To dziecinne i nierozsądne,
      wiem z doświadczenia.
      Za jakis czas, gdy spojrzysz na problem,
      uśmiechniesz sie tylko.
      Poza tym miło jest popatrzec na obiekt westchnień,
      nawet, gdy nie należy do Ciebie.
      Serdecznie pozdrawiam.
      • Gość: zyx Re: Poradźcie mi.... IP: *.aster.pl 26.10.04, 22:53
        Dzieki za dobre slowo :)
        Wkradl sie maly blad, a raczej niedopowiedzenie,napisalam,ze zmieniam prace,ale
        to nie z powodu owego mezczyzny, masz racje to bylo by dziecinne i glupie :)
        zmieniam, a raczej koncze wspolprace tak to mozna nazwac,niezaleznie - ta
        decyzja juz zostala podjeta bardzo dawno temu i nie miala z nim zwiazku :)
        Taki akt desperacji - to nie w mojm stylu. Za jakies trzy miesiace nie bede go
        widywac no gruncie zawodowym, i moze w ogole.

        Ale bedzie mi zal, tak to jest jak sie nie zaryzykuje, chyba lepiej zalowac
        zlej decyzji niz niepodjetej decyzji ??? Co wy na to?

        Tak nigdy nie wiemy co tracimy, a ja mam wrazenie,ze moglismy stworzyc cos
        fajnego,wartosciowego:)
        Znamy sie ponad pol roku, dawno nie spedzalam z nikim tak codownie
        czasu,rozumielismy sie bardzo dobrze,czasem spedzalismy cale dnie razem i nie
        moglismy sie rozstac,nigdy sie nie nudzilam, wystarczylo ze byl,z jego strony
        widzialam to samo,dlatego tak trudno mi go wybic z glowki :)
        hmmmmmmm...
    • password01 Re: Poradźcie mi.... 26.10.04, 23:27

      no nie jestem pewien czy chcesz mojej rady
      • Gość: xyz Re: Poradźcie mi.... IP: *.aster.pl 27.10.04, 00:45
        "slucham" rozumiem,ze bedzie ostro:)
        czekam :) kubelek zimnej wody,czemu nie ;)
    • Gość: Tom Re: Poradźcie mi.... IP: *.acn.waw.pl 26.10.04, 23:40
      Jeśli to co czujesz to chemia i jest bardzo silna i wyjątkowa, to zgwałć go!
      Raz coś takiego przeżyłem niestety dawno temu, gdybym tego nie zrobil to nie
      wybaczyłbym soibie do końca życia!!!

      Ale do tego doszedłem po upływie jakiegos dłuższego czasu!

      pozdrawiam

      • Gość: xyz Re: Poradźcie mi.... IP: *.aster.pl 27.10.04, 00:43
        Nie wiem czy to ta chemia :) Ale jakby mu bardzo zalezalo, to by walczyl,z
        drugiej strony moja zachowanie,przeczy temu czego chce. Ale czy mozna budowac
        cos na czyims nieszczesciu?
        Gwaltu raczej nie planuje ;)

        Wiecie co ludzie sa tak skonstrulowani, komplikuja wszystko co sie da :)
        Jaki swiat byl by prosty gdyby ludzie potrafili sie zrozumiec...Jasne
        komunikaty,tyle rodzi sie nieporozumien tylko z braku zrozumienia,moze za
        szybko zyjemy, za malo sluchamy i spostrzegamy.....
        • Gość: ADAM Re: Poradźcie mi.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 16:23
          NAJGORSZE co SOBIE możesz zrobić teraz to myśleć CO BY BYŁO GDYBY..
          NIe ma!!! koniec!!! KUREK ZAKRĘCONY i zostaw ten temat dziewczyno!!!
          mało to kolesi na świecie? trzy miesiące wytrzymasz- ja wytrzymałem 2 lata!!!!
          spoko. I NIE PŁACZ NAD ROZLANYM MLEKIEM :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka