umfana 21.11.04, 23:03 choinkę, pierwszą gwiazdkę, prezenty, stół świąteczny... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
vitalia Re: Wigilia 22.11.04, 17:47 Ale najbardziej zapach choinki.......i swieczki na choince i jak łańcuch się podpalił i jak babcia kompotem chlusnęła na tę piękną choinkę...Fajnie było. Odpowiedz Link Zgłoś
umfana Re: Wigilia 23.11.04, 14:43 i zapach pomarańczy ... aha pamiętam jak robilismy łańcuch na choinkę.... Odpowiedz Link Zgłoś
anutkas Re: Wigilia 25.11.04, 07:44 Zapach choinki( w pierwszych latach oswietlonej jeszcze prawdziwymi swieczkami- nigdy sie nie zapalila!),potraw wigilijnych,sztucznych ogni,klejenie lancuchow, malowanie orzechow, blask kolorowych bombek,oczekiwanie na pierwsza gwiazdke... pierwszy zapamietany prezent - w wieku dwoch lat dostalam pluszowego misia, ktorego mam do dzis!!!Jaka to byla radosc! Teraz rezyduje u moich Rodzicow i podczas wizyt u Nich bawia sie nim moje dzieci! Jest starenki i czestszych zabaw chyba by nie zniosl, ale wciaz sie usmiecha - jak i ja na jego widok! Odpowiedz Link Zgłoś
ewall Re: Wigilia 27.11.04, 08:58 Zapach choinki i mamdarynek,oraz grzybow pomieszany z pieczonym makowcem, sernikiem i tortem kawowym. Gotowanie wedzonej szynki w wielkim garze na malutkim ogniu. Smak oplatka, do dzis kupuje wiecej bym mogla siegnac po kawaleczek w chwili swiatecznych wspomnien. Wyprawa na pasterke z dziadkiem za reke. A pamietacie te zimy? Snieg i mroz? Kocham biale swieta! Odpowiedz Link Zgłoś
umfana Re: Wigilia 27.11.04, 20:34 Pamiętam też odwiedziny u Dziadka i niebotyczną choinkę w jego saloniku. :o) Odpowiedz Link Zgłoś
czekolada72 Re: Wigilia 27.11.04, 21:43 Jedyny w swoim rodzaju smak barszczyku czerwonego z uszkami! Prezenty pod choinką, których NIGDY wczesniej nie udało sie znalezc :)) Odpowiedz Link Zgłoś
chuda_w-w Re: Wigilia 20.12.04, 23:44 Kiedy byłam jeszcze dzieckiem Wigilia i Boże Narodzenie były jakieś piękniejsze... nie twierdze ze teraz nie są piękne ale to już nie to samo co kiedyś... czasami mi szkoda że to nie powróci... Odpowiedz Link Zgłoś
wiercistopka Re: Wigilia 19.01.05, 13:07 A mi nadal został dziecięcy świąteczny zachwyt. I nadal czuję magię świąt:) Hmmm... A jak byłam mała to były przeboje - kiedyś opiłam sie zimnego kompotu i zapadłam na ciężką anginę;) A innym razem zjadłam bombke z choinki;) Dobrze że zauważył ktoś, a ja nie zdążyłam połknąć:) Hiohio:) Odpowiedz Link Zgłoś
umfana Re: Wigilia 19.01.05, 19:47 ups... z tą bombką to rzeczywiście niesamowita przygoda ;o) Odpowiedz Link Zgłoś
anutkas Re: Wigilia 21.01.05, 22:17 Podobna przygode z bombka miala moja corka w wieku wczesnodzieciecym (nadgryzla sobie jedna). Ile mnie to nerwow kosztowalo! Na szczescie okazalo sie,ze zadnych zlych konsekwencji tego apetytu na blyszczaca kulke nie bylo :)- pewno wskutek dobrego " wymoszczenia" przewodu pokarmowego potrawami wigilijnymi ;). Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Wigilia 20.06.05, 21:33 Drzewko: prawdziwa jodła, potem taka robiona z gałęzi - w tym roku udało mi się wraz z Żoną mieć w naszym domu znowu prawdziwą. Kiedyś do drzewka dokupywaliśmy jeszcze gałęzie - potem wraz z Tatą bawiłem się w dogęszczanie drzewka. Trzymam się też do dziś pomysłu Taty: podwiązywania gałązek drucikami do pnia, przez co po obeschnięciu wyginają się ku dołowi same tylko końce. Zawsze mieliśmy prawdziwe świeczki, nawet kiedy bardzo trudno było je dostać. Elektryczność funkcjonowała jako oświetlenie na co dzień - lamki były upchnięte w głębi, w pobliżu pnia, i były oświetleniem powszednim, włączanym na cały wieczór. Prawdziwe świeczki zapalaliśmy w tym celu, w którym one w ogóle istnieją: na śpiewanie kolęd, co kultywowaliśmy - chociaż nie codziennie - aż do Matki Boskiej Gromnicznej 2 lutego. Rozbieranie drzewka następowało kilka dni później. Oczywiście pamiętam - jeszcze z przełomu lat 50./60. - zapach pomarańcz jako zapach Bożego Narodzenia (Tato przynosił 3 albo 4 - w wielkiej torbie z szarego, łatwo drącego się papieru). Początek Wigilii: barszcz z uszkami, który gdzieś tak na początku XX w. rozpoczął zwycięski pochód ze Lwowa i Małopolski Wschodniej przez całą Polskę; oczywiście barszcz tylko na kolorze z gotowanych buraków i smaku z jabłek- renet, dopiero w Pierwsze Święto dosycaliśmy go barszczem czerwonym kiszonym z flaszki, a w Drugie Święto - rosołem spod głowy ryby. Do karpia obowiązkowo sałatka z czerwonej kapusty, zakwaszona cytryną. Potem kompot ze śliwek suszonych, ciasta (makowiec, chała, czasem serowiec - choć ten ostatni był bardziej atrybutem Wielkanocy), wreszcie herbata. Wszystko na świątecznym serwisie, z któego niektóre części (np. waza do zupy) były używane tylko na Boże Narodzenie. Prezenty przynosił pod drzewko Aniołek (zawsze było jakoś tak, że Tato uchylał okno, kiedy nas przez chwilę w pokoju nie było - i wtedy mógł przyfrunąć). Św. Mikołaj chodził o swoim czasie: 6 grudnia nad ranem; budząc się zastawałem zawsze coś pod poduszką, były to drobne rzeczy, bo i o drobiazgi prosiłem, np. o płaską baterię - i była ("Elektron" - Zakłady Wytwórcze Ogniw i Baterii, Starogard Gdański; "Volta" - Wrocław, ul. Świerczewskiego; dziwiłem się, zę św. Mikołaj potrafi u siebie w Niebie tak idealnie podrobić!), no i oczywiśzie sam Święty z piernika i rózga z małą gałązką jodłową - co było właśnie zapowiedzią, że Boże Narodzenie tuż-tuż. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Wigilia 01.07.05, 01:33 Był to rok bodaj 1961. Tato zamierzył oprócz świeczek - które były na naszym drzewku zawsze i są dziś także na moim - zmontować samodzielnie komplet oświetleniowy łączony szeregowo. Pamiętam żaróweczki (14 V) do tego kompletu, niektóe w kształcie grzybków, domków, latarenek... Pamiętam też, że po zlutowaniu całości komplet świecił tylko u Taty na ręku - na drzewku chyba 2-3 razy. W końcu Tato kupił komplet łączony równolegle, z transformatorem. Ten pracował długie lata, aż dopiero, kiedy 20 lat temu zaczęliśmy mieć małe drzewko, nie było już miejsca na świeczki i lampki razem. Wyrzuciłem go 4 lata temu przed przeprowadzką - aby wlec za sobą o jedną rzecz mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Wigilia 01.07.05, 18:08 Od Wigilii prawie że zaczęła się kiedyś nasza przygoda z adapterem - gramofon WG 56 z wkładką UK 8 z dwiema igłami szafirowymi (wciśnięcie przycisku zielonego na główce ramienia pozwalało odtwarzać płyty nagrane jeszcze na szybkość 78 obr./min.); wzmacniaczem był tu wzmacniacz odbiornika radiowego - do naszego "Pioniera" trzeba było dorobić wejście. Jedną z pierwszych domowych płyt były kolędy: chór męski z towarzyszeniem organów - nagranie dokonane w r. 1956 w archikatedrze św. Jana w Warszawie. Pamiętam narastający lęk przy odtwarzaniu drugiej strony tej płyty: ostatnią kolędą byli tam "Mędrcy Świata" - ramię trzeba było zdjąć z płyty ręcznie, w krótkiej przerwie między "Mędrcami" (w Wigilię jeszcze nie był to czas na nich) a poprzedzającym "Przystąpmy do Szopy" - a to zawsze było kłopotliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
kajka04 Re: Wigilia 28.06.06, 10:32 oczekiwanie na babcię i dziadziusia , i gości, wypatrywanie pierwszej gwiazdki w oknie, zapach pomarańczy, choinki, zapach smażonego karpia, radość z prezentów :-)) Odpowiedz Link Zgłoś