bmwariat
06.01.05, 09:54
Rok 2004 dla mnie był tragiczny. 8 osób z mojej najbliższej rodziny zmarło, z
tego 3 osoby na moich własnych rękach(m in. ojciec i kochany wujek), moja
mama zachorowała na nieuleczalną chorobę, rozstałem się z dziewczyną po
prawie 3 latach, wyjechałem w poszukiwaniu pracy. Obecnie przypominam cień
człowieka, który istniał wcześniej. Straciłem wiarę we wszystko oprócz Boga,
nie mam żadnej nadziei na cokolwiek. Nie mogę przestać myśleć o tym co się
stało, strasznie przeżyłem śmierć ojca- tak nagle-wylew. Potrzebowałem
wsparcia, jeszcze je miałem ze strony swojej dziewczyny, aż do czasu- gdy
stwierdziła iż "jestem za dobry", zasługuję na lepszą, nie jestem wart krzywdy
(tylko,że ona mi żadnej nie robiła)i postanowiła ze mną zerwać(wiem że nikogo
nie miała nowego i nie ma). Ten powód był po prostu dla mnie niezrozumiały.
Zawsze starałem się pomagać, być dobrym , uprzejmym, wyrozumiałym- tak
zostałem wychowany. Mam kilka postanowień odnośnie mnie i mojego życia- nie
będe pił , nie będe palił, nie będe zażywał żadnych narkotyków i nigdy nie
uderze kobiety. Wiem, może to co piszę wydaję się chaotyczne, nie ma żadnej
zachowanej formy pisowni, ale po prostu brak mi czasami słów, żeby to
wszystko opisać, a ja potrzebuję sie wygadać. Może nawet w takiej formie.
Kiedyś byłem uśmiechnięty, wesoły i niekiedy szalony. Oddałem całe swoje
serce kobiecie którą kochałem, całego siebie, ale po tych słowach moje serce
i część mnie umarła. Nie umiem sobie poradzić z tym, walczę już długo, ale
chyba się poddaję powoli. Nawet najsilnieszy musi kiedyś paść. Całe życie pod
górke, o wszystko musiałem sam walczyć, sam się starać,ale już nie mam siły
dźwigać tego ciężaru, a końca góry nie widać. Mam przyjaciół i znajomych-
pomagają mi jak mogą i jestem im za to bardzo bardzo wdzięczny-bo jak się
mówi"prawdziwych przyjaciół poznaję się w biedzie"- na szczęście tacy jeszcze
są. Każą mi się uśmiechać, ale ja nawet na siłę już nie mogę. Jak długo to
jeszcze będzie trwało? Jak długo muszę walczyć z tym? czy kiedyś nadejdzie
kres?