zielona_dama
05.06.02, 17:11
Trochę ponad ćwierć wieku, obrączka na palcu od...bardzo niedawna i brak chęci
do życia. Przeraża mnie tempo i brutalność dzisiejszego świata. Martwi mnie
upływający cas i to, że... nie umiem się w nim odnaleźć. Najgorsze jest to, że
Ci najbliżsi, kórzy powinni być moimi przyjaciólmi... nie są nimi. Rozmowy z
mężem, mamą, koleżankami są... takie płytkie, tak niewiele dające. Czy ktoś z
was pogadałby ze mną przez chwilkę? Nie jestem pesymistką, po prostu... szukam
przyjaciela, który potrafi choć na chwilę wysiąść z tej pędzącej karuzeli i
zobaczyc obok drugiego człowieka.
Nie chcę zaśmiecać forum jakimś długim wątkiem, więc jesli znajdzie się wśród
czytających ktoś, kto chciałby mieć we mnie przyjaciela i wytrzyma co jakiś
czas moje marudzenie i prośbę o pomoc, to niech napisze.
Pozdrawiam
wszystkich forumowiczów
bardzo serdecznie
Z_D