Dodaj do ulubionych

Pogadałabym...

05.06.02, 17:11
Trochę ponad ćwierć wieku, obrączka na palcu od...bardzo niedawna i brak chęci
do życia. Przeraża mnie tempo i brutalność dzisiejszego świata. Martwi mnie
upływający cas i to, że... nie umiem się w nim odnaleźć. Najgorsze jest to, że
Ci najbliżsi, kórzy powinni być moimi przyjaciólmi... nie są nimi. Rozmowy z
mężem, mamą, koleżankami są... takie płytkie, tak niewiele dające. Czy ktoś z
was pogadałby ze mną przez chwilkę? Nie jestem pesymistką, po prostu... szukam
przyjaciela, który potrafi choć na chwilę wysiąść z tej pędzącej karuzeli i
zobaczyc obok drugiego człowieka.
Nie chcę zaśmiecać forum jakimś długim wątkiem, więc jesli znajdzie się wśród
czytających ktoś, kto chciałby mieć we mnie przyjaciela i wytrzyma co jakiś
czas moje marudzenie i prośbę o pomoc, to niech napisze.

Pozdrawiam
wszystkich forumowiczów
bardzo serdecznie
Z_D
Obserwuj wątek
    • Gość: Emka Re: Pogadałabym... IP: 217.153.27.* 05.06.02, 17:30
      Hej,
      zielona damo:-) Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. To sama już wiesz.
      Ja się staram odnaleźć w tym pędzącym świecie, choć go tak do końca nie
      akceptuję, ale nie mamy wyboru. Jesteśmy tu i teraz.
    • Gość: cholka Re: Pogadałabym... IP: *.wroc.gazeta.pl 05.06.02, 17:31
      Witam. Skad ten pesymizm? Mloda, mezatka, plany na przyszlosc, milosc,
      rodzina, szczescie, ktore tak trudno znalezdz, a jeszcze trudniej je utrzymac,
      ale... Zgadzam sie z Toba - ten swiat chyba troszke zwariowal. Odczuwam czasmi
      to samo co Ty. Plany, milosc, pieniadze, zycie, rodzina z ktora troszke za malo
      spedzam czasu, ale bylo to wrecz konieczne, by oczyscic relacje, to nie
      wszystko. Czasami siadam w swoim wynajetym pokoju, w kamienicy na 4 pietrze i
      patrze na ludzi w parku. Nie wiem czy sa szczesliwi, czy przechodzac obok
      siebie zauwazaja drugiego czlowieka. Wydaja sie byc szczesliwi, ale czy sa?
      Co robisz by byc szczesliwa? By w pelni korzystac z zycia?
      Wiesz najwazniejsze to miec jakies plany, kochac kogos, zyc dla kogos - to daje
      sile i spokoj, bo trudy zycia codziennego zawsze beda.
      • Gość: Emka Re: Pogadałabym... IP: 217.153.27.* 05.06.02, 17:37
        Zgadzam się, że żyć dla kogoś, to najwieksze szczęscie. Przykre, gdy nie ma się
        z kim podzielić radościami i smutkami. Słyszałam kilka razy taką opinię, ze
        należy znaleźć szczęście w sobie w pierwszej kolejności. Ale mnie się wydaje,
        ze bardziej chodzi o poczucie własnej wartości jako człowieka. Tylko, że
        posiadanie jej dla samego siebie tak do końca nie cieszy.
      • zielona_dama Re: Pogadałabym... 06.06.02, 10:03
        Gość portalu: cholka napisał(a):

        > Co robisz by byc szczesliwa? By w pelni korzystac z zycia?
        > Wiesz najwazniejsze to miec jakies plany, kochac kogos, zyc dla kogos - to daje
        > sile i spokoj, bo trudy zycia codziennego zawsze beda.

        Wiesz Cholka, ja.. generalnie jestem szczęsciwa.. Czasami tylko mam juz dosyć tej
        maski, o której toś napisał niżej. Bo.. niestety ja nie mogę zdejmować jej po
        powrocie do domu. Mam męża, mam gzie mieszkać, mam całkiem fajną pracę, ale.. nie
        mogę być z tym, którego kocham. Staram się dawać mojemu mężowi jak najwięcej, tak
        aby nie poczuł ani przez chwilę, że sercem jestem gdzie indziej. Ale czasami jest
        to takie trudne... Tak, masz rację, trzeba znaleźć sobie w życiu cel aby miało
        ono sens. Mam wiele rzeczy, które robię aby poczuć się szczęśliwsza - nauka,
        książki, wypady z przyjaciółmi, plany wakacyjne, oddaję krew by poczuć się
        potrzebna... Tylko czasami przychodzi taki dzień jak wczoraj gdy napisałam ten
        post, kiedy czuję, że... jestem gdzieś obok tego wszystkiego. Pewnie niektórzy z
        Was też cos takiego przeżywają. Nagle czuję jakbym to wszystko co się dzieje i
        samą siebie obserwowała z boku. Mój duch wzlatuje gdzies wysoko i pojawia się
        pytanie - czy o takim życiu marzyłaś? Gdzie sę podziały wybrażenia z dzieciństwa
        o idealnym domu, rodzinie i świecie? Po co to wszystko robisz - po co to
        dokształcanie, po co te magiczne kremy, które nakładasz na twarz, po co te łzy,
        kótóre wylewasz skoro czas biegnie w tak zastraszającym tempie, skoro ludzie
        potrącają Cię na ulicy nie widząc Twoch starań skoro... być może jutro jakiś
        szaleniec podłoży pod Twoje biuro bombę...

        Przepraszam, pisałam, że nie jestem pesymistką, a tu brzmią takie gorzkie nuty.
        Ale pisałam też, że może właśnie lepiej byłoby gdybyście pisali na priv, bo wtedy
        forum byłoby lżejsze o moje problemy. Niemniej jednak bardzo jestem wam
        wdzięczna, że tak miło odpowiadacie na apel zupełnie nowej osoby w Waszym zgranym
        (jak da się zaobserwować po wielu wątkach) gronie. No cóż może niedługo i mi uda
        się rozpocząć jakiś radośniejszy wątek.

        Pozdrawiam serdecznie
        Z_D
    • Gość: hm Re: Pogadałabym... IP: 2.2.STABLE* / *.echostar.pl 05.06.02, 17:39
      ok:)
    • onlyania Re: Pogadałabym... 05.06.02, 17:40
      a ja tam sie nie martwie, i tak umre na raka, zostalo mnie jeszcze jakies
      poltorej roku :)))
      • Gość: Emka Re: Pogadałabym... IP: 217.153.27.* 05.06.02, 17:41
        Wygłupiasz się, czy mówisz poważnie?
        • onlyania Re: Pogadałabym... 05.06.02, 17:48
          oj, to ja tak glosno gadam ze mnie i po drugiej stronie u ciebie slychac?????
          zaczne mowic szeptem.....:)))
          • Gość: Emka Re: Pogadałabym... IP: 217.153.27.* 05.06.02, 17:58
            Pisz szeptem:-)))
            • onlyania Re: Pogadałabym... 05.06.02, 18:00
              dopsze :I
              • Gość: Emka Re: Pogadałabym... IP: 217.153.27.* 05.06.02, 18:03
                Idzie onlyania przez zielony las cicho w klawiaturkę wystukując tak: LA LA LA
                LALALALA!!!!
                • onlyania Re: Pogadałabym... 05.06.02, 18:04
                  to bylo o czerwonym kapturku????
                  :))
                  • Gość: Emka Re: Pogadałabym... IP: 217.153.27.* 05.06.02, 18:06
                    O mróweczce:-)))
                    • onlyania Re: Pogadałabym... 05.06.02, 18:07
                      idzie onlyania
                      przez zielony las,
                      i tak sobie mysli:
                      "chlopa znalesc czas" :)))
                      • Gość: Emka Re: Pogadałabym... IP: 217.153.27.* 05.06.02, 18:13
                        Trafisz na pewno na księcia swego. A jak w lesie, to jest szansa, że będzie
                        lubił przyrodę.
      • Gość: cholka Re: Pogadałabym... IP: *.wroc.gazeta.pl 05.06.02, 17:42
        onlyania napisał(a):

        > a ja tam sie nie martwie, i tak umre na raka, zostalo mnie jeszcze jakies
        > poltorej roku :)))

        To przykre
        • Gość: hm Re: Pogadałabym... IP: 2.2.STABLE* / *.echostar.pl 05.06.02, 17:45
          a ja sie nie boje smierci
          • Gość: Emka Re: Pogadałabym... IP: 217.153.27.* 05.06.02, 17:48
            Ja śmierci, jako procesu też nie, ale szkoda by mi było rozstawać się np teraz
            z życiem. Cały czas mi sie wydaje, że jeszcze tyle mama do zrobienia.
            • Gość: hm Re: Pogadałabym... IP: 2.2.STABLE* / *.echostar.pl 05.06.02, 17:54
              boje sie bolu, a tutaj go duzo ...
              • Gość: Emka Re: Pogadałabym... IP: 217.153.27.* 05.06.02, 17:57
                Sam proces umierania raczej nie boli. no chyba, ze ktoś jest bardzo chory i to
                chore narządy są przyczyną bólu. Przecież istnieje śmierć we śnie...
                Czasem w życiu więcej jest bólu i dłużej on trwa.
                Gość portalu: hm napisał(a):

                > boje sie bolu, a tutaj go duzo ...

                • Gość: hm Re: Pogadałabym... IP: 2.2.STABLE* / *.echostar.pl 05.06.02, 18:00
                  mowiac tutaj mialam na mysli swiat, a bol pod kazda postacia jest straszny,
                  dlatego tez tak wielu z nas ma twarde skorupy na grzbiecie
                  • Gość: Emka Re: Pogadałabym... IP: 217.153.27.* 05.06.02, 18:04
                    Ja mam podobną teorię o maskach.
                    Wracając z balu do ciasnego mieszkania
                    wieszam na haku pozłacaną maskę...
                    • Gość: hm Re: Pogadałabym... IP: 2.2.STABLE* / *.echostar.pl 05.06.02, 18:09
                      trzeba o nia dbac, zeby sie nie zuzyla, bo jak zabraknie......

                      jakos tak smutno mi sie zrobilo, wezme rolki i pojde pojezdzic, moze wiatr mi
                      smutek wywieje:) cmokus:)
                      • Gość: Emka Re: Pogadałabym... IP: 217.153.27.* 05.06.02, 18:12
                        To miłego jeżdżenia... Popadliśmy w zadumę...:)
      • morela346 Re: Pogadałabym... 12.06.16, 11:53
        Współczuję pani pozdrawiam Andrzej
    • Gość: Emka Re: Pogadałabym... IP: 217.153.27.* 05.06.02, 17:47
      Ale dlaczego uważasz, że z mężem nie możesz pogadać tak od serca? Macie
      skrajnie odmienne zainteresowania? Czy z góry zakładasz, że nie "podłapie
      tematu"?
      • zielona_dama Re: Pogadałabym... 06.06.02, 09:41
        No cóż... póbowalam, ale... gdy tylko zaczynam choc troszkę się skarżyć, że ten
        świat taki porąbany, że boję się przyszlości On czuje się dotknięty. Bierze
        wszystko do siebie. Po prostu nie jest typem człowieka, który wsłuchuje się w
        siebie, w swoje uczucia, a tym bardiej nie umie wsłuchać sie w uczucia drugiej
        osoby. Choc muszę przyznac mu trochę sprawiedliwości... ja niestety niewiele
        mówię o swoich uczuciach, kiedyś próbowałam, ale teraz... zbyt dużo we mnie
        znaków zapytania i niepewności by mówić to własnie Jemu. Bo jak powiedzieć
        człowiekowi, któremu kilkanaście dni temu przysięgałam "miłość, wierność, aż do
        śmierci", że nie jestem pewna uczuć do Niego, że boję się zdecydować na dziecko,
        bo nie wiem czy nadaję się na matkę i co gorsza.. nie czuję się bezpieczna z Nim
        jako ojcem tego dziecka. Jak Mu powiedzieć, że.. moje serce od dawna jest z
        kamienia? To cudowny człowiek, który wspaniale o mnie dba, który codziennie
        wyznaje mi miłość, ale.. ja go tylko lubię. Wiem, że nasuwa się od razu pytanie -
        po co więc był ten slub? No cóż... "przecież dziewczyna nie może iść przez życie
        całkiem sama" prawda? Egoizm? Tak. To egoizm i muszę Wam powiedzieć, że nie czuję
        się z tym najlepiej, ale.. cóż.. każdy z nas to ma.

        Pozdrawiam
        Z_D

        Emka napisała:

        > Ale dlaczego uważasz, że z mężem nie możesz pogadać tak od serca? Macie
        > skrajnie odmienne zainteresowania? Czy z góry zakładasz, że nie "podłapie
        > tematu"?

        • tygrysek_ Re: Pogadałabym.../Z_D..... 06.06.02, 12:24
          ...wiesz,...nie będę Ci tutaj prawił morałów....
          ..ale spytam o jedno: dlaczego jesteś z nim skoro sercem jesteś z innym???
          ...po co to wszystko??? ,to udawanie.......tylko się męczysz....
          ..nie miałas dośc siły??, odwagi????, wiary w miłośc żeby się przeciwstawić??
          ...zresztą jakikolwiek byłby to powód to i tak tego nie usprawiedliwi....
          ..chyba że ten drugi wyjechał albo umarł.....
          ...spotkało mnie coś podobnego....i rozumiem cię,....tylko że w moim przypadku
          to nie mi brakło wiary i odwagi....


          tygrysek...
          • zielona_dama Re: Pogadałabym.../Z_D..... 06.06.02, 12:55
            tygrysek napisał:

            > ...wiesz,...nie będę Ci tutaj prawił morałów....
            > ..ale spytam o jedno: dlaczego jesteś z nim skoro sercem jesteś z innym???
            > ...po co to wszystko??? ,to udawanie.......tylko się męczysz....
            > ..nie miałas dośc siły??, odwagi????, wiary w miłośc żeby się przeciwstawić??
            > ...zresztą jakikolwiek byłby to powód to i tak tego nie usprawiedliwi....
            > ..chyba że ten drugi wyjechał albo umarł.....
            > ...spotkało mnie coś podobnego....i rozumiem cię,....tylko że w moim
            przypadku
            > to nie mi brakło wiary i odwagi....

            Ten, którego kocham jest.. żonaty. Wiedzialam, że nigdy nie będziemy mogli
            stworzyć rodziny bo ani ja nie chcialabym rozbijać jego małżeństwa, ani On nie
            odszedłby od żony. Wiem, że on też mnie kocha, jest cudownym przyjacielem, dużo
            rozmawiamy czasem znajdziemy chwilkę by się do siebie przytulić, ale tylko
            (albo
            aż) tyle, bo na tyle pozwala nam lojalnośc wobec swoich partnerów.
            Bo my tak naprawdę bardzo lubimy i szanujemy naszych współmałżonków. Za nic w
            swiecie nie chcielibyśmy zrobić im krzywdy...Tylko co zrobić gdy to uczucie w
            naszych sercach, czasami aż rozrywa...
            Bo czasami te dwa światy nam sie nakładają na siebie - gdy widzę go żoną
            (świetnie ją znam i o ironio! bardzo się lubimy) czuje ukłucie w sercu, gdy On
            widzi mnie z mężem... mówi, że czuje zazdrość. Ale paradoksalnie nasz
            związek...
            ulepsza związki z naszymi partnerami - gdy z Nim porozmawiam staję się
            usmiechnięta, mam większa ochotę na sprawianie ludziom wokół przyjemności - w
            tym
            także mojemu mężowi.
            Tylko, że... momentami dopada mnie tzw. "dół" i wtedy wszystko wydaje mi się
            takie beznadziejne - cały ten porąbany świat i pokręcony los, który... spełnia
            nasze marzenia w tak zmienionej formie, że.. okazuje się że właściwie wcale
            tego
            nie chieliśmy - marzyłam o takim człowieku, ale dlaczego los mi go pokazał
            dopiero teraz? A może powinnam cieszyć sie, że go w ogóle spotkalam, bo innym
            takie szczęscie w ogóle nie jest dane?

            Zagmatwane to wszystko..
            Ale wczorajszy post miał drugie dno - oprócz tego, że żyję w dwóch światach -
            rzeczywisym i tym wyśnionym to doszło rozczarowanie tym co spotyka mnie w tej
            rzeczywistości - gonitwa, czas uciekający przez palce i usilne poszukiwanie
            sensu
            własnego istnienia. Chciałaby (chyba jak każdy) zaznaczyc sie jakoś w ludzkiej
            pamięci. Ktoś mi powiedział, że to syndrom wieku średniego - takie
            podsumowywanie
            i ocenianie tego czego sie dokonało w zyciu. No ale.. 26 lat to chyba nie jest
            jeszcze wiek średni prawda? ;-)
            Jak myślisz Tygrysku - co można zrobić by czuć się potrzebym, żeby te
            kilkadziesiąt lat życia nie przemknęło niezauważone? Staram się pomagać
            ludziom,
            ale..muszę Ci powiedzieć, że w dzisiejszym świecie chęc niesienia
            bezinteresownej
            pomocy odbierany jest jak... objaw choroby psychicznej. Niestety.


            Pozdrawiam ciepło
            Z_D
        • Gość: Emka Re: Pogadałabym... IP: 217.153.27.* 06.06.02, 13:57
          Cóz musze przyznać, że dość dobrze Cię rozumiem. Dojrzewasz moja droga:-) To
          zajmuje sporo czasu. Widzisz, rozumiesz lub zaczynasz rozumieć... Tak naprawdę
          nic Ci tu nie doradzę.Ale doskonale rozumiem.
          Jedno jest pewno zyjemy w realnym świecie, a nie w świecie marzeń.
          Jesli to możliwe to unikaj spotkań z tym żonatym facetem.
          • tygrysek_ Re: Pogadałabym... 06.06.02, 14:18
            wiesz co zielona.....a po co są rozwody????
            ...w ogóle was nie rozumiem.....kochacie się a nie jesteście razem bo kazde
            chce być lojalne....
            ..nie jestem żonaty i może dlatego tak łatwo mi mówic...
            ..ale dziewczyno!!!! tu chodzi o całe twoje życie!!!, szczęście!!!!
            ..rozumiesz to?????


            tygrysek...
            PS...ja tez lubie bezinteresownie pomagać ludziom i wcale nie uważam że to
            objaw choroby!!:))))
            • Gość: Emka Re: Pogadałabym... IP: 217.153.27.* 06.06.02, 14:24
              Tygrysku... Nie jesteś żonaty i nie masz dzieci.
              Facet, jak się rozwodzi, to traci praktycznie dorobek całego życia. Poniewaz
              kobieta na ogół zajmuje się dziećmi i dostaje w spadku mieszkanie i alimenty.
              Dodatkowo traci codzienny kontakt z dziećmi. Ogólnie mówiąc świat się wali i
              koniec kropka. Life is brutal
              • zielona_dama Re: Pogadałabym... 06.06.02, 15:36
                No cóż.. faktycznie sa rozwody.. W naszym przypadku nie jest tak drastycznie -
                żadne z nas nie ma jeszcze dzieci, ale... są jeszcze dwa aspekty dla których
                nie zdecydujemy się na taki krok.. On jest... bardzo bliską rodziną mojego
                męża, więc.. gdybysmy cokolwiek zaczęli burzyć to.. zburzylibysmy nie tylko
                dwie pary małżeńskie, ale całą, duża rodzinę. To byłoby potworne... Do tego
                dochodzi jeszcze choroba Jego zony... Widzisz Tygrysku, w życiu nic nie jest
                jednoznaczne - kochasz kogoś to z nim bądź! Czasami tak się nie da - po trupach
                do celu? To nie w moim stylu. Boli to, że nie mogę z nim być, ale jestem prawie
                pewna, że gdybym jednak się zdecydowała to bolałoby jeszcze bardziej. Jak w
                brazylijskiej telenoweli co? Tylko, że ja nie mogę wyłączyć telewizora :-(
                • Gość: Emka Re: Pogadałabym... IP: 217.153.27.* 06.06.02, 15:51
                  I tak to jest. Wydaje się, że bardzo duzo od nas zależy, a są takie sytuacje
                  gdy nic nie możemy zrobić.
                  Ale przychodzi w końcu akceptacja takiego stanu rzeczy, tylko trzeba się
                  zdecydować i czasem powiedzieć sobie nie.
                  • tygrysek_ Re: Pogadałabym... 07.06.02, 08:13
                    ...ja się z tym nie zgodzę!
                    ...nie wiem może to mój charakter...
                    ..ale ja bym robił tak jak mówiłaś....po trupach do celu....
                    ..bo tutaj chodzi o moje całe przyszłe życie!!
                    ...to co że rozbiłbym dwie rodziny...czy pokłócił je z sobą...
                    ..z rodziną i tak się tylko na zdjęciach dobrze wychodzi..:)
                    ...a w rodzinie wypada wszystko......nawet zęby!:)


                    tygrysek...
                    PS..ale tak serio,...naprawdę uważam że powinniscie o siebie walczyć...
                    ..o wasze wspólne szczęście...!!!!
                    • Gość: Emka Re: Pogadałabym... IP: 217.153.27.* 07.06.02, 09:41
                      Powinniście o siebie walczyć. Skoro nie ma dzieci... to dorośli jakoś przeżyją
                      burzę.
                      • tygrysek_ Re: Pogadałabym... 07.06.02, 10:07
                        ..też tak myśle...:))
                        • iwusia Re: Pogadałabym... 07.06.02, 12:30
                          widze zielona damo że ta rodzina jakoś szczęścia ci nie daje.....nie rozumiem
                          Twoich rozterek....jeśli nie ma dzieci to sp[rawa jest prosta..a kto
                          powiedzioał że będzie łatwo...jęli nie kochasz swego męża to pliiiizzz nie
                          pakuj sie w dzieci bo jeszcze srogo zapłaczesz.....masz dopiero 26 lat i
                          powinnaś właśnie teraz powalczyć o swoje szczęście bo co teraz zdobędziesz
                          zaprocentuje w przyszłości...jak na razie widze tylko przygnębienie i
                          wyobcowanie....nieważne co inni powiedzą zrobią....to jest twoje
                          życie.....pomyśl sobie jak będziesz się czuła przy czterdziestce po nastu
                          latach spędzonych nie z tym facetem....niespełniona i nieszczęśliwa....nie
                          będzie Ci żal?....napewno.....zastanów się....wiem że to nie łatwo ale stawiasz
                          w tym momencie na szli swoje szczęście....a rodzina?...powinna
                          zrozumieć...heh....trochę siem rozpisałam...
    • bosman123 Re: Pogadałabym... 13.01.16, 23:50
      Zielona żabko (?)spróbujmy pogadać "przez chwilę" (tylko!) - jerzkarm@poczta.fm
      • leziox Re: Pogadałabym... 14.01.16, 10:55
        Człowieku! Patrz na daty. Ten wątek powstał 14 lat temu. Myślisz że Zabka jest jeszcze zainteresowana?
        :D
        • maly.jasio Lezio, Ty nie walnujsa... 25.02.16, 13:51
          think pink:
          moze dzieciarnia juz nieco odchowana, lub juz po rozwodzie i znowu ma ochote pogadac ? :)
          • leziox Re: Lezio, Ty nie walnujsa... 10.06.16, 13:26
            No niby racja, po tylu latach to się wiele mogło jednak zmienić.
            :D
    • piergiacomi Re: Pogadałabym... 07.06.16, 15:17
      zapraszam do rozmowy jeśli tylko chcesz :)
      • piergiacomi Re: Pogadałabym... 14.06.16, 16:50
        bardzo chętnie wysłucham i doradzę, zapraszam do konwersacji; pendulumemo@gmail.com
    • emil394 Re: Pogadałabym... 03.09.16, 22:45
      Witam ,mam podobną
      sytuację i chętnie pogadam
      pozdrawiam tomek 49 lat
    • emil394 Re: Pogadałabym... 04.09.16, 22:57
      witam,bardzo intrygujący anons ,hmm jestem w bardzo podobnej sytuacji i chęetnie sie zaprzyjażnię
    • brunet8432 Re: Pogadałabym... 06.09.16, 22:26
      chetnie popisze, brunet 32 lata
      brunet84@o2.pl
      • lilomilo Re: Pogadałabym... 26.06.17, 13:23
        Brunet, chyba spóźniłeś się ze swoją odpowiedzią do zielonej-damy jakieś dobre 15 lat..... :)
      • jaroslaw2104 Re: Pogadałabym... 24.09.17, 08:11
        zadzwon do mnie
    • 2jacul10 Re: Pogadałabym... 21.04.18, 11:32
      ...też mam takie odczucia też mi brakuje konwersacji ,wymiany poglądów itd. Zapraszam do rozmowy .... mój tel. 602 666025..Pozdrawiam i Miłego uśmiechniętego weekendu ..Jacek
    • aquafort Re: Pogadałabym... 21.04.18, 11:49
      hej, czy znalazł się już ktoś do tych rozmów?
    • araneus_pl Re: Pogadałabym... 02.07.18, 01:44
      Może email ?
    • iron_giant Re: Pogadałabym... 08.07.18, 14:47
      zapach zielonej papai / lawendowe wzgórze / głową w mur / ziemia niczyja (bałkany) / spragnieni miłości / wiosna, lato jesień, zima...wiosna / cinema paradiso / pan od muzyki / kolory raju / baran (deszcz) / barany (islandia) / dzieci niebios / rozstanie (farhadi) / prosta historia / człowiek słoń / camille claudel (z ajani i depardieu), dziewczyna z perłą / lecą żurawie / pożegnalny walc (waterloobridge) / człowik na torze / żółty szalik / żegnaj moja konkubino / monsunowe wesele / balzac i mała chinka / rudobrody (kurosawa) / kwiat wiśni i czerwona fasola / tokijska opowieść / w stronę morza / porozmawiaj z nią / dwunastu gniewnych ludzi / nad złotym stawem / smak curry (indie)
      polecam ci, zielona, dobre filmy poczynając od zielonej papai i kończąc na curry. :). kino dla ludzi wrażliwych i nie cecących na masówkę, moje kino.
    • crixos89 Re: Pogadałabym... 30.07.18, 01:30
      Cześć! ogólnie to od kilku dni szukam coś takiego aby z kimś popisać a tylko mi jakieś płatne portale randkowe wyskakują. A nie mogę znaleźć czegoś takiego normalnego i też kogoś normalnego. może zaczniemy wspólne pisanie. jestem dość ciekawą pełną pomysłow osoba itp.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka