23.02.05, 22:39
czy maożna przebaczyc żonie zdradę?Nie moge sie z tym pogodzic chyba
niepotrzebnie pisze bo i tak nie wybacze.O co chodzi kobietom?Czego im
brakuje?Jestesmy 5 lat małżeństwem sytuacja materjalna super, po powrocie z
sanataorium(nie od razu) żona mi wyznała że sie zakochała i że mnie tam
zdradzała,załamka.Po co są te sanatoria?
Obserwuj wątek
    • Gość: kuracjusz Re: a kto wysyła babe samą do sanatorium ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 22:48
      Każda sie puści - ale poczekaj jeszcze z 2 ygodnie i minie jej, bankowo :)
      • goldenfishka Re: a kto wysyła babe samą do sanatorium ??? 23.02.05, 22:49
        Chyba,ze ma w planie drugi turnus
    • Gość: kubuś puchatek Re: zdradzony IP: *.acn.waw.pl 23.02.05, 22:55
      Powinno sie napisać :>> po co są te KU.. sanatoria>>
      Chłopie nie załamuj sie, z tym można żyć.A jak już ochłoniesz to pomyślisz jaką
      będziesz miał nad nią przewagę psychiczną. Bo jej jeszcze ze dwa lub trzy
      tygodnie i minie na bank, wróci skruszona i będzie prosić o przebaczenie.
      • goldenfishka Re: zdradzony 23.02.05, 22:59
        Ciekawe z kim one w tych sanatoriach zdradzają, zapewne z kawalerami.
        • Gość: kubuś puchatek Re: zdradzony IP: *.acn.waw.pl 23.02.05, 23:02
          Ha ha ha sam jestem ciekaw. a swoja drogą to jakaś plaga na tych chorych
          kawalerów. Oj słabe to nasze społeczeństwo oj słabe
    • Gość: koza Re: zdradzony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 23:11
      Tak się zastanawiam w kim mogła sie ta Twoja żona zakochać . Przecież w tych
      sanatoriach to nie ma mężczyzn godnych uwagi. Byłam kilka razy to wiem z
      wlasnego doświadczenia. Sądzę, że Twoja żona fantazjuje. Więc się nie przejmuj.
      • pensjonarjusz Re: zdradzony 24.02.05, 08:11
        widac gołym okiem że ta "koza" to albo Twoja żona albo jej koleżanka z
        sanatorium gdzie we dwie sie ku..ły i dlatego tak ściemnia zebys sie nie
        denerwował.Jak świat światem to zawsze w sanatorjach kwitło kurestwo.Co
        ta "koza" bredzi, już pierwszego dnia sa pary bo jak się nie załapiesz to
        przewalone trzeba potem mocno walczyć żeby coś znaleźć.No chyba że naprawdę
        wyglądasz jak koza, ale i takie też jeżdzą żeby sie podupczyć.Jeżdzę od 10 lat
        i nie zdazyło mi się nie mieć partnerki do łóżka.Pozdrawiam koze.
        • ewcia.p Re: zdradzony 24.02.05, 08:44
          jeździsz od 10 lat i co ??? żadna nie chciała cię na dłużej niż na turnus
          sanatoryjny????
          widać za cienki jesteś
          • pensjonarjusz Re: zdradzony 24.02.05, 09:34
            ales Ty pusta, do czego one mogłyby być mnie potrzebne?Jeżeli jeździsz to sama
            wiesz jak to jest, wyjazd płacz i koniec, to tylko kobietom sie wydaje że może
            cos trwac dłuzej.Było minęło i koniec.Kobieto większość to ludzie mający
            małzonków, więc po co mi na dłużej nawet jeżęli jestem "cienki".Jedno jest
            pewne ja swojej żonie nigdy nie pozwolę pojechac.
            • ewcia.p Re: pensjonariusz 24.02.05, 09:51
              nie jeżdzę nigdzie ale to tylko wam wydaje się że to wy zaliczacie kobiety,
              podobno zdobywacie a nie zastanawiales sie ze może czasami być odwrotnie????
        • Gość: koza Re: zdradzony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 15:39
          Do pensjonariusza: mój drogi nie wszyscy jezdzą do sanatorium w celu ku-nia
          się. Akurat ja jezdzę w celach zdrowotnych. Do kozy nie jestem podobna. Chociaż
          kozy wcale nie są brzydkimi stworzeniami. Wygladam całkiem całkiem (w każdym
          badź razie podobam się mężczyznom w wieku lat 30 - 90. Czytając twoją odpowiedź
          poczatkowo poczułam się obrażona, potem zaczęłam się śmiać a na koniec
          przyznalam Tobie rację tylko w tym - cyt.> już pierwszego dnia sa pary bo jak
          się nie załapiesz to przewalone trzeba potem mocno walczyć żeby coś znaleźć<.
          Ale to dotyczy tylko tych osób, które w tym celu do sanatorium jezdzą (czyżbyś
          się do nich zaliczał?). Więc nie mierz wszystkich jedną miarką. Za pozdrowienia
          dziękuję. I życzę Tobie byś chociaż raz olał te wszystkie nachalne kuracjuszki
          i spóbował przez caly turnus nie mieć partnerki do łóżka. Warto. Bo i kobiety
          tam będące patrzą na Ciebie inaczej i wracasz do domu z czystym sumieniem.
          Pozdrawiam również - mimo, że mnie obraziłeś.
          • pensjonarjusz Re: zdradzony 24.02.05, 19:37
            no niestety muszę Cię "Kozuniu" przeprosić, źle Cię oceniłem masz
            klasę.Sanatorium to temat rzeka.Oboje wiemy że to miejsce idealne na
            rozspustę.Ale daliki jestem do ougólniania,cieszę się,że w tej marginalnej
            cześci znalałżaś się Ty.Co do tej "90" to żadna rewelacja,ale ten niższy próg o
            czymś mówi szkada że nie mialem okazji Cię poznać.Pozdrawiam.
        • Gość: koza Re: zdradzony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 15:41
          Do pensjonariusza
          PS: zapomniałam dodać, że nie jestem żoną założyciela wątku ani koleżanką jego
          żony. No i nie mam męża co też ma pewne znaczenie w tej sprawie.
    • Gość: F, Re: zdradzony IP: *.thinprint.de / 145.253.119.* 24.02.05, 09:06
      wyrzuc szmate z domu. Wroci na kolanach proszac o przebaczenie. Wtedy sie nia
      pobaw i ja poniz. Dopiero wtedy bedzie cie cenic.

      F.
      • Gość: ??? Re: zdradzony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 09:09
        Czytasz za duzo fantastyki.
        • regina351 Re: zdradzony 24.02.05, 09:21
          Czas leczy rany!! jesli macie dzieci to sie zastanow!!!!!!!!!
    • Gość: hansi menuet, powazne pytanie: IP: *.arcor-ip.net 24.02.05, 09:13
      1. Czy zona ma zamiar Cie zostawic, dlatego, ze Cie zdradzila i jeszcze,
      jak piszesz, sie zakochala?

      2. Jezeli nie, to nalezy jej sie porzadne lanie...
      Naturalnie nie za zdrade, gdyz to moze sie przytrafic kazdemu.
      A jedynie za glupote, czyli fakt poinformowania Cie o tej zdradzie
      i psucia Ci nerwow.
    • kotek_mru Re: zdradzony 24.02.05, 09:28
      to smutne, ale moze nie pojechała tam sama...mogłes cos przegapic wczesniej:)
      a to ze"materialnie jest super"...to bywa bez znaczenia,popatrz na nia okiem
      mezczyzny a nie meza z długoletnim stazem:)
      • jachupek Re: zdradzony 24.02.05, 09:44
        co to wsyzstko ma znaczyć? czy ona żyje bez przysięgi?wolna jest jak ptaszek?
        chłopie trzeba obić babe tak żeby jej amory wybić na całe zycie, wyleczyć ją z
        sanatorium do garów zapędź niech dziwka parę lat kaja sie przed Toba.Baba
        zawsze będzie babą musi być bita bo inaczej będą jej sie pie..ć króliki w
        głowie.
        • ewcia.p Re: zdradzony 24.02.05, 09:49
          jachupek daruj sobie, to nie te czasy
          damski bokser się znalazł !!!!!!!!!!!!!!!!!
        • kotek_mru Re: zdradzony 24.02.05, 09:57
          nie sadzisz ze takie traktowanie Kobiety ,powoduje ze szuka czegos wicej niz
          bycia tylko "gospodynia domowa"??:)
        • parmesan Re: zdradzony 27.02.05, 00:07
          jachupek, lecz sie na nogi. na glowe juz zapozno. frajerze
        • Gość: Ines Re: zdradzony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 04:53
          jachupek debil jestes i tyle, widac cie ojciec tlukl albo twoja matke i uraz
          glowy pozostal.Zdradzony -zastanow sie dlaczego ona to zrobila,nie chodzi mi o
          kase-tzn.jak piszesz ,ze ja macie, mam na mysli wasze stosunki,porozmawiaj z
          nia spokojnie.Nie chce przez to powiedziec ,ze to twoja wina,tylko baby
          najczesciej zdradzaja jak im czegos brakuje,a nie dla rozrywki.Jesli ja kochasz
          nadal- postarajcie sie porozmawiac i ratowac wasz zwiazek Powodzenia E.
    • Gość: aro Re: zdradzony IP: *.ols.vectranet.pl 24.02.05, 10:37
      w żadnym wypadku nie wybaczaj.wyrzuć bladź z domu na zbity pysk.zdrady się nie
      wybacza
    • goldenfishka Re: zdradzony 24.02.05, 10:50
      Menuet, spojrz w lustro, moze z tym porożem nie jest ci tak brzydko.
      • Gość: mariusz6 Re: zdradzony IP: 82.160.38.* 24.02.05, 11:04
        ja tez zostałem zdradzony i wygoniłem scierwo z domu bo tego sie nie wybacza
        sam wychowuje dziecko a sanatoria to jedne wielkie burdele wiem bo bylem i
        widzialem co tam sie dzieje a twoja jak to zrobila raz to zrobi znowu
        • goldenfishka Re: zdradzony 24.02.05, 11:15
          Kak to jest, ożeniłes sie ze ścierwem, czy dopiero przy tobie sie nim stała?
          • Gość: kucharz Re: zdradzony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 11:25
            zlej ją. zbij ją , a mięso bite zawsze jest lepsze
          • betka22 Re: zdradzony 24.02.05, 11:27
            zdrada!!!najgorsze co moze byc , jeszcze sie przyznac do tego !!!!rany co za
            kobieta. Otrzasnij sie i poszukaj kobiety która Cie naprawde pokocha, jak
            chcesz mozemy pogadac na gg 3689535
    • Gość: Agatka43 Re: zdradzony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 12:18
      Po przeanalizowaniu całego problemu, myślę, że jeżeli chodzi o wybaczenie
      zdrady - to ja uważam, że jeden raz powinno się wybaczyć. Porozmawiać, nie
      kłócić się, nie podsycać atmosfery. Pamiętaj 1 raz człowiek może zbłądzić!
      Chociaż uważam,że nie powinno tak być. Jeżeli się jest "tak kochliwym to nie ma
      się co bawić w żeniaczkę".
      • rozwiedziona Re: zdradzony 24.02.05, 12:58
        ale jesteście naiwni a ci co pisza o biciu to wyjatkowi kretyni to nawet dobrze
        ze zdradzały was kaobiety.Jak kobieta zechce poszukać sobie ciepła to i bez
        sanatorium to zrobi.To prawda że w sanatorium sa sprzyjające warunki do
        romansów i raczej nie da sie tego uniknąc.Ja po każdym powrocie jestem
        słodziutka dla męża i jest ok,to trzeba umieć.
    • sarafran Re: zdradzony 26.02.05, 20:42
      Dziwię się jej że się przyznała.....
    • Gość: mika Re: zdradzony IP: *.autocom.pl 26.02.05, 22:43
      starsznie mi przykro, zdrada to prześmiewczy chochlik kpiący z miłości, wydaje
      się być osobnym bytem, bo przecież trudno w jednej chwili przestać kogoś
      kochać, więc trzeba się uczyć przestać,rozpamiętać w sobie zdradę,rozmiłować
      krzywdę i zostać osłupiałym, smutnym, zdradzonym...
    • parmesan Re: zdradzony 27.02.05, 00:00
      Masz z tym problem?
      Zrob jej na zlosc i ty ja zdradz. Stan posiadania sie wyrowna
    • otawszczyk Re: zdradzony 27.02.05, 01:01
      Zastanow sie czy to aby nie twoja wina ze zona cie zdradzila.
      Widzisz tylko wine tych co zdradzaja, a nie zastanawiles sie nad wina
      zdradzonych.
      Kiedy ostatni raz kupiles jej kwiaty bez okazji ?
      Kiedy ostatni raz zorganizowales kolacje przy swiecach ?
      Kiedy ostatni raz zaproponowales jej cos szalonego ?
      Kiedy ostatni raz przeczytales jej wiersz milosny ?
      Czy ona jest twoja ukochana - czy jest twoja wlasnoscia ?
      • Gość: iza Re: zdradzony IP: *.aster.pl 27.02.05, 15:56
        No właśnie!
    • arkadia22 Re: zdradzony 27.02.05, 19:08
      Mężczyźni uprawiają sex, a kobiety miłość. Jeśli Cię zdradziła, to właśnie
      miłości, ciepła ,zainteresowania, uwagi potrzebowała nie kasy. Może zapomniałeś
      o najważniejszym. Nie łatwo podjąć decyzję o skoku w bok, a jeszcze trudniej
      przyznać się mężowi. Chce zwrócić Twoją uwagę, wylała Ci kubeł zimnej wody na
      głowę. Boli ale to ma czemuś służyć. Coś trzeba z tym zrobić. Inaczej Ty musisz
      coś z tym zrobić.
    • Gość: prezes Re: zdradzony IP: *.man.bydgoszcz.pl 27.02.05, 20:28
      zrobila raz-wybaczysz-zrobi drugi
      moja rada-wypedzic na zbity pysk
    • jachupek Re: CZAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAADUUUUUUUUUUUU 27.02.05, 21:03
      stary nie słuchaj tych bredni o wierszach o świecach i szalonych pomysłach,
      szalone pomysły to ma Twoja żona i ta hołota co staje w jej obronie.Niezłe
      mysłenie ma ktoś tu na tym forum ,jak nie zapalisz swieczki żonie do kolacji,
      nie powiesz wierszyka itd no to ona ma moralne prawo pojechaĆ do sanatorium i
      dupy dac to jet własnie cała filozofia naszych durnowatych bab.A moja filozofia
      jest taka żle ci scierwo było ze mna to paszła słuchac wierszyków won i więcej
      prosze mi tu sie nie pokazywać.Zawsze tak było i będzie że jeżeli kobieta raz
      da dupy to i drugi raz też da.Smieci wypędź z domu.Po co ona pojechała do
      sanatorium? taka chora? to trzeba się kurować a nie ku..wać.
      • Gość: Edit Re: CZAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAADUUUUUUUUUUUU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 05:09
        jachupek jestes taki debil ,ze szkoda cie czytac tak -wszystkie baby to k..co
        sie puscily, a faceci to sa cacy oni moga.Wez wyluluj prostaku,prymitywie
        jeden.To juz nie sredniowiecze ,zebys ze swoim patrymonialnym szowinizmem
        wyjezdzal.Znam zony ,ktore sie puscily bo mezowie je olewali i jak mezowie
        zatroszczyli sie o ich potrzeby ,to do dzis sa swietnymi,wiernymi parami.I to
        jest kochajacy maz,a wy co mozecie sie puszczac a babom nie wolno,baby trzeba
        zlac i do garow.Mam nadzieje ze ty nie masz kobiety,bo szczerze bym jej
        wspolczula.Dobrze ,ze nie wszyscy faceci sa tacy jak ty ciemny palancie
    • molekula Re: zdradzony 27.02.05, 22:07
      W sanatorium byłam kilkakrotnie i jakbym chciała, to nie byloby problemu ze
      zdradą, mimo wszystko nie zdarzyło mi sie zdradzić. Wiem, że w tym roku także
      pojadę, bo muszę i nie mam w planach zdrady. Zdradzić można wszędzie, nie trzeba
      wyjeżdżać do sanatorium. Z moich obserwacji wynika, że niektórzy rzeczywiście
      zachowuja się jakby przyjechali na łowy, i to zarówno kobiety jak i mężczyźni.
      Wydaje mi się, że im w domu mają mniej swobody, tym jest gorzej, jakby byli
      spuszczeni ze smyczy. Wygląda to zabawnie. Panie od rana paradujące w perłach,
      koralach, złocie, w szpilkach. Panowie też się prężą i taksują. Czasem to
      krępuje. Podrywacza można wyczuć na odleglość. Zawsze przywoże miłe wspomnienia
      z sanatorium, staram sie połączyć pobyt tam i leczenie ze zwiedzeniem okolicy.
      Zawarte znajomości czasem pozostaja na dłużej, nawet nasze rodziny się poznają.
      To tylko kwestia wyboru.
      Menuet2, nie rozpamietuj. Jesteście jeszcze młodzi, wiele dobrych i złych chwil
      przd wami. Powinieneś jej wybaczyc, bo moze żona uległa jakiemuś staremu
      wyjadaczowi sanatoryjnemu. Pozdrawiam.
    • Gość: Młody Mężczyzna Re: zdradzony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 22:55
      Moge sobie wyobrazic co teraz przechodzisz. Wiem ze nie jest Ci łatwo z tym.
      Jesli macie dzieci to jest to naprawde trudna sprawa:( . Jednak mysle ze
      powinienes to bardzo dokładnie przemyslec. Jesli wybaczysz, bedziesz miał
      przewage nad Nią, ale mozesz zadac sobie pytanie: jesli zrobiła to teraz, czemu
      nie miałaby zrobić tego nastepnym razem, tym bardziej ze Jej przebaczyłeś?????
      Kazde Jej dziwne zachowanie, w rzeczywistosci moze nawet nie świadczące o tym
      ze znów zdradza bedzie Ci nasuwało tylko jedną myśl do głowy - ze znowu Cie
      zdradza, mimo ze wcale tak nie musi być. Ale Ty juz nie bedziesz wierzył.
      Wyobrażnia zle urzyta potrafi namieszac strasznie. Ale zastanów sie , czy
      bedziesz jeszcze umiał spojrzec na swoja zone nie przypominając sobie zdrady.
      czy bedziesz potrafił mówić o Niej tak by nie powracały żłe wspomnienia i w
      końcu czy bedziesz w stanie kochac sie jeszcze z Nią nie myśląc o tym co Ci
      zrobiła??????????? Przepraszam ze mój list jest bardziej nastawiony na to byś
      tego Jej nie wybaczał, ale ja inaczej nie potrafie, u mnie po zdradzie
      następuje juz tylko jeden scenariusz, dlatego taka jest moja opinia na Twoje
      zapytanie. Jednak z całego serca życze Ci byś "napisał" swój całkiem odmienny
      scenariusz, bo mój nie koniecznie musi być włąsciwy. Pozdrawiam Cie, trzymaj sie
      • Gość: ik Re: zdradzony IP: *.net / *.sarocom.net 28.02.05, 15:13
        no i ja mam ten problem o którym piszesz. Mąz mnie zdradził przeżywam to nadal a
        było to we wrześniu 2004r. On mówi że żaluje a ja zastanawiam się jak jest ze
        mną czy o niej nie myśli. Czy jak mnie całuje to czy taj jak ją! To bardzo
        boli. czy idzie o tym zapomnieć. Jeśli tak po jak?
    • Gość: ... Re: zdradzony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 23:01
      ...wybaczysz...ale nigdy nie zapomnisz...sam to zrobisz...
    • Gość: Chłop Brachu.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 00:24
      Brachu, nie ładuj się dalej w taki układ. Coś takiego całkowicie niszczy
      zaufanie. Nawet jak powiesz, że jej wybaczasz, a ona że przeprasza itp itd,
      to przy najbliższej kłótni/sprzeczce nie wytrzymasz i rozdrapiesz stare rany.
      Nie łudź się, rozstań się z nią w cywilizowany sposób i układaj sobie live
      od nowa. Dla takich babek no mercy.
    • Gość: T.K Re: zdradzony IP: *.sympatico.ca 28.02.05, 05:50
      Jedz do sanatorium. ps; / chyba wiesz ze zony to najwieksze i najdrozsze ku.../
      odpocznij , przejdzie ci.Bedziecie kwita.
    • diabel.tasmanski ale dramatyczna historia he he 28.02.05, 08:56

      • libressa Re: ale dramatyczna historia he he 28.02.05, 08:59
        Wybierasz sie na "kurację"...:)
        • diabel.tasmanski Re: ale dramatyczna historia he he 28.02.05, 09:03
          No co ty. Jesdzcze nie jestem tak stary i brzydki żeby się czepiać cudzych żon.
          ale cas nie chooj nigdy nie staje. Kto wie do czego będe sie musiał kiedyś
          posunąc, jak bede maił ochote podupczyć
          Traktuje to jako materiał edukacyjny :)
          • libressa Re: ale dramatyczna historia he he 28.02.05, 09:06
            Diable, staniesz sie tylko teoretykiem:(
            to bedzie tak jak z tym czasem, trening, trening, reszte znasz :)
            • diabel.tasmanski Re: ale dramatyczna historia he he 28.02.05, 09:26
              jak to traktuje jako metode alternatywną na osiągnięcie celu.
              Co by nie mówić to te panie w sanatoriach to nie są juz pierwszej młodości pewnie.
              To towar gorszego gatunku. Dlatego traktuje ja jeko alternatywe. Trenować to
              wole z dobrym materiałem. :)
              • libressa Re: ale dramatyczna historia he he 28.02.05, 09:28
                Trudno mi to ocenić, jakos nie bywam w sanatoriach, dziekuje natura łaskawa
                i dobrym zdrowiem sie cieszę :DDDDD
                • diabel.tasmanski Re: ale dramatyczna historia he he 28.02.05, 09:32
                  Takze nie bywam. Ale słyszałem z opowiadań. Wielu ludzi to potwierdza to wierze
                  i poznaje zasady gry sanatoryjnej.
                  Na przysłość jeżeli dożyje będzie jak znlazł :)
                  • libressa Re: ale dramatyczna historia he he 28.02.05, 09:37
                    Widze,ze do starosci przygotowujesz sie starannie :)))))
                    • diabel.tasmanski Re: ale dramatyczna historia he he 28.02.05, 09:39
                      Pewnie i tak nie dożyje, ale zawsze lepiej być przygotoanym na niespodzianki :)
                      • libressa Re: ale dramatyczna historia he he 28.02.05, 09:46
                        Coż za pesymizm i to w poniedziałek :D
                        • diabel.tasmanski Re: ale dramatyczna historia he he 28.02.05, 09:53
                          to nie pesymizm ,to realizm :)
                          • libressa Re: ale dramatyczna historia he he 28.02.05, 09:58
                            To musi być bolesne :(
                            • diabel.tasmanski Re: ale dramatyczna historia he he 28.02.05, 10:10
                              Bolesne to sa zawody jakich doświadczają optymiści
                              • libressa Re: ale dramatyczna historia he he 28.02.05, 10:13
                                Ale optymiści lepiej znosza ewentualna porażke :P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka