Dodaj do ulubionych

Kochany nasz Papież ;(((

01.04.05, 08:49
Módlmy się za Papieża.
Pójdę na spacer, uśpię Sławusia i wejdziemy do kościoła pomodlić się za Jana
Pawła II.



"
Papież w stanie krytycznym



Papież jest w stanie krytycznym - podał rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-
Valls. Potwierdził, że nad ranem papież przyjął wiatyk, czyli komunię świętą
dla umierających.

Navarro-Valls dodał, że Jan Paweł II jest przytomny i spokojny, ma jasny
umysł.

W czwartek papież przeszedł zawał serca i lekarze zadecydowali o użyciu
respiratora. Przy papieżu cały czas czuwają jego osobisty lekarz Renato
Buzzonetti oraz dwóch specjalistów od reanimacji i dwaj pielęgniarze. Jan
Paweł II odmówił udania się do szpitala.

Jeszcze w piątek rano watykańskie radio podawało, że stan papieża Jana Pawła
II stabilizował się. Wcześniej taką opinię przekazała włoska telewizja RAI,
informując nad ranem o powolnej stabilizacji stanu zdrowia Jana Pawła II,
który w czwartek wieczorem dostał wysokiej gorączki z powodu infekcji dróg
moczowych. RAI podawała, że papież dobrze reaguje na terapię antybiotykową.

"
Obserwuj wątek
    • sylwia_alek Re: Kochany nasz Papież ;((( 01.04.05, 09:12
      Co chwilę popłakuję, jestem pełna obaw o życie naszego Papieża.
      Po południu też zabiorę Alka na spacer i wstąpimy do kościoła.
      --
      Pozdrawiam - Sylwia, mama Alusia (22-08-2003r).

      A to mój Aleksander
      • speni Re: Kochany nasz Papież ;((( 01.04.05, 09:14
        Łzy same do oczu napływają...boję sie o jutro....
    • sylwia_alek Re: Kochany nasz Papież ;((( 01.04.05, 10:02
      Przed chwilą RMF podało, że Papież gaśnie pogodnie...
      • ewa2233 Re: Kochany nasz Papież ;((( 01.04.05, 10:56
        Czy nie powinniśmy jednak - z racji naszej wiary - modlić się o to, by Papież
        za swe nieocenione zasługi na ziemi - przeszedł spokojnie do SWOICH w niebie?
        Trudne to ...
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
      • speni Re: Kochany nasz Papież ;((( 01.04.05, 11:40
        o 12:30 watykan poda oficjalny komunikat o stanie zdrowia Papieża...obawiam
        sie, że możemy usłyszeć tą najgorsza z możliwych informację, a znajac politykę
        Watykanu, mogło sie to stać o wiele wczesniej...
        • jasma76 Re: Kochany nasz Papież ;((( 01.04.05, 12:55
          Już po komunikacie - papież jest w stanie ciężkim, ale stabilnym, jest
          przytomny, prosi o różne rzeczy.
          Jednak zawał, zakażenie ukł. moczowego i krwi oraz prawie 20kg spadek wagi w
          ostanim czasie.......to brzmi bardzo źle.......u tak schorowanego i leciwego
          człowieka......
          Mam nadzieję, że się bardzo nie męczy, a jeśli cierpi to podzielam zdanie
          ewa2233.
          • naatii Re: Kochany nasz Papież ;((( 01.04.05, 14:50
            Jeju dziewczyny dobrze że piszecie o tym na bieżąco, bo ja wogóle nie wiem co
            się na świecie dzieje. Odkąd poszłam do pracy nie mam kontaktu ze światem (brak
            czasu). Informujcie na bieżąco. Byłabym bardzo wam wdzięczna.
            • cz.wrona Re: Kochany nasz Papież ;((( 01.04.05, 15:29
              Watykan kolejny komunikat poda dopiero wtedy gdy zajdzie jakaś znacząca zmiana
              (?)
              Papież jest podłączony do respiratora.
              A ja modlę się o cud...

              W kościele było kilka kobiet tylko, pewnie wieczorem będzie więcej.

              Papież jest w ciężkim stanie, ale w pełni świadomy
              PAP 12:30 (aktualizowane 1 godzinę i 39 minut temu)


              Papież jest w ciężkim stanie, ale zachowuje świadomość, modli się i przyjął
              kilku swych współpracowników - poinformował wczesnym popołudniem rzecznik
              Watykanu Joaquin Navarro-Valls. Dodał, że obecnie stan Jana Pawła II jest
              ciężki, ale stabilny. Ojciec Święty - według rzecznika - jest niezwykle
              spokojny.


              Papież ma niestabilne ciśnienie krwi i kłopoty z oddychaniem, ale jego ogólny
              stan jest stabilny - powiedział Navarro-Valls. Rzecznik Watykanu przekazał na
              konferencji prasowej komunikat o stanie zdrowia Jana Pawła II.

              Navarro-Valls płakał

              Podczas briefingu w biurze prasowym Watykanu Navarro-Valls oświadczył, że choć
              papież cierpi i ma kłopoty z oddychaniem oraz zmieniającym się ciśnieniem, jest
              całkowicie przytomny i zachowuje spokój. Ojciec Święty modli się, słucha
              lektury Pisma Świętego - ogłosił Navarro-Valls. Zastrzegł, że sytuacja jest
              nadal trudna, ale wydaje się, iż się stabilizuje.

              Rzecznik Watykanu nie krył swego zdenerwowania i wzruszenia. Ostatnie zdania o
              tym, że papież jest przytomny i spokojny, wygłosił płacząc.

              Watykański rzecznik zapytany, dlaczego Jan Paweł II nie chciał w nocy pojechać
              do kliniki Gemelli, powiedział, że ponieważ w Pałacu Apostolskim zapewniono
              niezbędną opiekę medyczną, zdecydował pozostać w domu.

              Szpital nie był konieczny

              Papież - według słów Navarro - miał zapytać w czwartek, czy przewiezienie do
              szpitala jest konieczne i otrzymał odpowiedź, że nie ma takiej bezwzględnej
              potrzeby. Ujawnił, że w tych godzinach Jana Pawła II odwiedzili między innymi
              watykański sekretarz stanu kardynał Angelo Sodano oraz kardynałowie Joseph
              Ratzinger i Camillo Ruini, arcybiskup Leonardo Sandri, a także gubernator
              Państwa Watykańskiego kardynał Edmund Szoka.

              Navarro-Valls zapowiedział, że biuro prasowe Watykanu będzie otwarte przez całą
              noc. Zapewnił, że jeśli zaistnieje taka potrzeba, zostanie wydany następny
              komunikat.

              W czwartek Ojciec Święty dostał wysokiej gorączki z powodu infekcji dróg
              moczowych. Doszło do zakażenia krwi i następnie kryzysu kardiologicznego -
              podał w piątek rano w pierwszym komunikacie watykański rzecznik. Ojcu Świętemu
              natychmiastowej pomocy udzieliła ekipa medyczna, znajdująca się w apartamentach
              papieskich. Uszanowano wolę Ojca Świętego, który chciał pozostać w swych
              apartamentach - powiedział Joaquin Navarro-Valls.

              Wczoraj (w czwartek) po południu nastąpiła przejściowa stabilizacja objawów
              klinicznych, jednakże w następnych godzinach doszło do negatywnego zwrotu -
              podał.

              Sakrament namaszczenia chorych

              Rzecznik potwierdził, że w czwartek wieczorem Papieżowi udzielono sakramentu
              namaszczenia chorych. Papież przyjął także wiatyk, czyli komunię świętą
              udzielaną w obliczu śmierci.

              Navarro-Valls dodał, że Jan Paweł II jest przytomny i spokojny, ma jasny umysł.
              Mimo swego stanu, o godzinie 6 rano odprawił mszę świętą. Przy Papieżu cały
              czas czuwają jego osobisty lekarz Renato Buzzonetti oraz dwóch specjalistów od
              reanimacji i dwaj pielęgniarze. Jan Paweł II odmówił udania się do szpitala.

              Jeszcze rano watykańskie radio podawało, że stan Papieża Jana Pawła II
              stabilizował się. Wcześniej taką opinię przekazała włoska telewizja RAI,
              informując nad ranem o powolnej stabilizacji stanu zdrowia Ojca Świętego. RAI
              podawała, że Papież dobrze reaguje na terapię antybiotykową.

              Na całym świecie miliony wiernych w kościołach modlą się w intencji Papieża.
              • jasma76 Re: Kochany nasz Papież ;((( 01.04.05, 20:23
                Ostatnie wieści złe - jest Papież jest nieprzytomny, przestają pracować nerki,
                serce, oddech b.słaby........... Podobno to już koniec.........ale cuda się
                zdażają..... Czekamy (-:, cały świat czeka.....
                • naatii Re: Kochany nasz Papież ;((( 01.04.05, 20:29
                  Właśnie mówią na TVN że kardiograf Papieża jest płaski, a to oznacza śmierć !!!!
                  Nie wierze !!!
                  To niemożliwe!
                  Może się mylą...
    • jasma76 Re: Reuters podał... 01.04.05, 20:29
      Reuters podał właśnie, że elektrokardiogram Papieża jest płaski....... Watykan
      jeszcze nie potwierdził tej ostatecznej i tragicznej sytuacji. Czekamy
      nadal......
      • jasma76 Re: Reuters podał... 01.04.05, 20:31
        Widzę naati, że jesteśmy tu razem......
        Straszne to, co mówią w TV
        Czekam na potwierdzenie z Watykanu i jeszcze nie wierzę.........
        • naatii Re: Reuters podał... 01.04.05, 20:36
          Do mnie to też nie dociera. I też czekam na wiadomość z Watykanu. Sama nie wiem
          co mam ze sobą zrobić. Niemożliwe :(((
    • naatii Re: Kochany nasz Papież ;((( 01.04.05, 20:45
      Jeszcze bije serce Papież.
      • jasma76 Re: Papież żyje 01.04.05, 21:15
        Tak, serce bije, mózg pracuje....
    • bea.bea Re: Kochany nasz Papież ;((( 01.04.05, 23:20
      pomodlilismy się z marcelkiem ...." prosze by Twoja święta moc była z Ojcem
      Świętym , przez całą noc..."
      • milena_w Re: Kochany nasz Papież ;((( 02.04.05, 22:23
        nie już nie bije, biją tylko dzwony
        Jezu nie wierzę, nie chcę..........
        • cz.wrona Re: Kochany nasz Papież ;((( 03.04.05, 16:42
          Kardynałowie żegnają się z Papieżem w Sali Klementyńskiej
          PAP 12:40 (aktualizowane 1 godzinę i 53 minuty temu)


          Trumna z ciałem Jana Pawła II stoi w Sali Klementyńskiej
          (fot. AFP)

          Na ten temat
          » PAPIEŻ ODSZEDŁ


          Kardynałowie z Kurii Rzymskiej, przedstawiciele najwyższych władz Włoch oraz
          korpusu dyplomatycznego, oddawali hołd przy trumnie z ciałem Jana Pawła II,
          wystawionym na katafalku w Sali Klementyńskiej Pałacu Apostolskiego.

          W słynnej watykańskiej sali, w której Papież przez wszystkie lata swego
          pontyfikatu spotykał się zarówno ze światowymi przywódcami, jak i z grupami
          pielgrzymów, zwłaszcza z Polski, ustawiono katafalk z jego ciałem w szatach
          pontyfikalnych i pastorałem w ręce.

          Wartę przy zwłokach Jana Pawła II pełni dwóch członków papieskiej Gwardii
          Szwajcarskiej. Po bokach katafalku, na którym złożono ciało Papieża, ustawiono
          krucyfiks i płonące świece.

          Hołd zmarłemu papieżowi oddali w niedzielę wczesnym popołudniem prezydent Włoch
          Carlo Azeglio Ciampi, premier Silvio Berlusconi, przewodniczący obu izb
          parlamentu, kardynałowie Kurii Rzymskiej oraz ambasadorowie akredytowani przy
          Stolicy Apostolskiej, a wśród nich ambasador RP Hanna Suchocka. W grupie osób,
          które jako pierwsze złożyły hołd Janowi Pawłowi II był osobisty sekretarz
          papieża arcybiskup Stanisław Dziwisz. Przed katafalkiem przeszło kilkaset osób.

          Wystawione w Sali Klementyńskiej ciało Papieża po raz pierwszy pokazała
          watykańska telewizja, a za nią inne telewizje światowe. Obrazy transmitowane z
          Sali Klementyńskiej na Plac świętego Piotra na telebimach obejrzały dziesiątki
          tysięcy wiernych.

          Przeniesienie zwłok Jana Pawła II do bazyliki świętego Piotra nastąpi w
          poniedziałek prawdopodobnie o godz. 17 - poinformował rzecznik Watykanu Joaquin
          Navarro-Valls.

          W wydanym komunikacie rzecznik podkreślił, że dokładna godzina wystawienia w
          bazylice trumny z ciałem Jana Pawła II zostanie ustalona podczas
          poniedziałkowej pierwszej kongregacji kardynałów, która rozpoczyna się przed
          południem.

          __________________________________________________
          Zwolniłam się dziś z zajęć, poszliśmy na 11stą do koscioła. Ludzi mnóstwo- jak
          na mszy rezurekcyjnej.
          Czuję ze wszystkimi POlakami taką więź, solidarność w bólu i żalu. Jeszcze
          nigdy nie byłam tak blisko drugiego, obcego człowieka.
          W tym dniu też poszliśmy z R. do spowiedzi, pierwszy raz od chyba 4, 5 lat.
          Wreszcie możemy i dziś poszliśmy. Tę KOmunię Swiętą ofiarowałam Kochanemu Ojcu
          Świętemu.



          Wiecie co ja sobie myślę???
          Karol Wojtyłą siedzi sobie teraz na chmurce koło Pana Boga. Rozmawiają o B
          ludziach. Potem Papież wstaje, sam idzie bo przecież jest lekki, młody,
          zdrowiutki. Idzie sobie w Niebie nad polskie jezioro, góry, las. Nikt Mu nie
          przeszkadza, nikt nie robi zdjęć. A On sobie spaceruje i patrzy na nas. I zaraz
          nam coś powie- wesołego i zastanawiającego ;)
          • cz.wrona Re: Kochany nasz Papież ;((( 03.04.05, 16:56
            Bardzo dużo siły dziś czerpię ze słó Jana Pawła II. Radio Zet wspaniale od ran
            mówi i przytacza słowa Papieża.
            Dzielę się nimi z Wami:


            16 lat przed rozpoczęciem pontyfikatu - przyszły papież dojeżdżający z Krakowa,
            wykładał etykę na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Z tych czasów pochodzi
            urocza opowieść ówczesnej studentki, Krystyny Sajdok z Chełma Śląskiego. Jednym
            z jej kolegów - studentów był ksiądz, który zjawił się na egzamin, choć nigdy
            nie był na żadnym wykładzie Karola Wojtyły i na oczy go nie widział. Ksiądz
            profesor, w zwykłej sutannie, prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę
            egzaminacyjną. "Stary, ty też na egzamin?" - zapytał student. "Tak" -
            odpowiedział zgodnie z prawdą profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w
            charakterze egzaminatora. Po czym wdali się w godzinną rozmowę związaną z
            zagadnieniami etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz-student z podziwem
            popatrzył na ks. Wojtyłę i stwierdził: "Stary, jaki ty jesteś obkuty! Proszę
            cię, jeśli przyjdzie ksiądz profesor, to nie wchodź przede mną na egzamin, bo z
            pewnością obleję!". "Dobrze - zgodził się pokornie ks. Wojtyła - ale powiedz mi
            szczerze, dlaczego nie byłeś na ani jednym wykładzie?". "Bo wiesz, panuje
            powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz abstrakcyjne, ale
            gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to słuchałbym go z największą
            przyjemnością" - odpowiedział student. "Daj indeks, jestem Wojtyła" -
            oświadczył wówczas rozmówca i wpisał oniemiałemu z przerażenia studentowi 4+, z
            uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął uczęszczać na wykłady.




            Ojciec Święty poważnie witał się z delegacją Eskimosów poprzez potarcie nosa,
            nie przestraszył się, gdy pod jednym z kościołów w Togo zobaczył pytona,
            otaczanego w tym kraju czcią przez wyznawców animizmu, wypił łyk wody z czary
            podanej mu w geście powitania w Kamerunie, choć woda mogła być pełna różnych
            ameb. Telewidzom na całym świecie utrwalił się widok Jana Pawła II
            ogarniającego sutanną małego chłopca, nieco zagubionego podczas jednej z
            ceremonii.





            Jak podkreśla ksiądz Adam Boniecki, papież wykonuje wszystkie te gesty z
            dobroci serca. Są one znakami miłości i szacunku, jakimi darzy wszystkie
            narody, które odwiedza i wszystkich ludzi, z którymi się spotyka. Dlatego też
            stara się przemawiać do nich ich własnym językiem. Posiadł niebywałą łatwość
            uczenia się języków obcych. ”Kiedyś - wspomina ks. Boniecki - spotkałem w
            Rzymie nauczyciela koreańskiego, który zanim rozpoczął lekcje z papieżem,
            stwierdził, że nie przyniosą one żadnego efektu, bowiem język koreański polega
            głównie na specyficznej intonacji głosu, która dla dorosłego jest niemożliwa do
            opanowania. Po kilku spotkaniach z Ojcem Świętym zmienił zdanie. ‘Dla tego
            człowieka nie ma rzeczy niemożliwych’, powiedział mi wtedy”.




            Znana jest skłonność Karola Wojtyły do żartów. Jego osobisty lekarz opowiada
            jak podczas jednej z podróży Ojciec Święty nie czuł się zbyt dobrze, po
            wcześniej zjedzonych plackach kartoflanych. Doktor zaproponował kilka
            kropel "Napoleona". Papież zapytał wtedy na jakiej są wysokości. Lekarz poszedł
            zapytać, wrócił i podał pułap, na jakim znajdował się samolot. Ojciec Święty
            wzniósł rękę do góry i powiedział: ”Nie mogę, Szef za blisko”.
            ;)))))))))))))))))))))))))))))



            Innym razem papieżowi przedstawiano w samolocie dziennikarzy, którzy
            obsługiwali jego podróż. Był wśród nich człowiek, który kilka tygodni
            wcześniej, w jednym z włoskich tygodników, opublikował pod pseudonimem
            sensacyjną informację o zmyślonej chorobie papieża, a zaraz potem, już pod
            swoim nazwiskiem, powołał się na tę wiadomość w gazecie codziennej, w której
            pracował. Jan Paweł II na jego widok powiedział: "A to ten pan, który się
            inaczej nazywa w niedzielę, a inaczej w dni powszednie".

            Zapytany przez dziennikarza jak się czuje, papież odparł ”nie wiem, jeszcze nie
            czytałem porannej prasy”.

            Ojciec Święty zwykł jadać bardzo skromnie. Na obiad często podaje mu się
            gotowaną rybę, zaś gościom kurczaka. Jeśli ktoś pyta, dlaczego nie dostał ryby,
            Jan Paweł II zwykle odpowiadał: „bo kurczak jest tańszy”.
            • jasma76 Re: Kochany nasz Papież ;((( 03.04.05, 21:35
              Dzięki za to wronko i za twoje podejście, staram się wierzyć i myśleć , że
              Papież jest teraz szczęśliwy i dopiero zaczął najważniejszą część swej drogi,
              ale....jest mi tak trudno, ciągle płaczę, nie mogę spać, ciągle o nim
              myślę........chyba nie uda mi się pogodzić z z Jego odejściem......
            • guciom Re: Kochany nasz Papież - do Wronki 04.04.05, 23:37
              wiesz w takich chwilach gdy nasz Kochany Papież jest juz w Niebie a my tu
              dopiero przyzwyczajamy sie jak życ bez niego - ty potrafisz powyzszymi tekstami
              podtrzymac nas na duchu,
              dziekuje ci za to i serdecznie pozdrawiam,
              Magda mama Matyldki
              • cz.wrona Ojciec Święty-przez życie z uśmiechem na twarzy 05.04.05, 13:46
                Dostałam ten link- już nie pamiętam od kogo ale serdecznie Mu za to dziękuję.
                Poczytajcie, to piękne i jak dużo ukazuje prawdy o Ojcu Świętym ;)

                ********************************************************************************

                www.joemonster.org/article.php?sid=4564&mode=thread&order=0

                Jan Paweł II w anegdotach

                Joe Monster | Sob 02-04-2005 22:22:00 | 118839 x czytane

                Niektórzy mogliby odnieść wrażenie, że Jan Paweł II był człowiekiem poważnym i
                nudnym. I tu się bardzo mylą, bo Papa, jak nikt przed nim w Watykanie, tryskał
                zwariowanym poczuciem humoru. I o tym musimy pamiętać żegnając się z NIM...

                Szklana klatka
                Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej klatce.
                Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z Janem Pawłem II w
                Krakowie.
                - Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy, że się
                lękamy o Waszą Świątobliwość...
                - Ja też - uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość.

                Wszyscy sobie poszli
                Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli po
                zamachu na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego pokoju na
                opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy, wszyscy sobie
                poszli, a mnie zostawili!"

                Podryw na księdza
                Pewnego razu Karol Wortyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry.
                Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie wędrówki
                spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu
                młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się.
                - Zapomniał pan zegarka, co?
                - A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła.
                - Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który
                zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko, wieczorem
                dansing...
                - Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła
                - Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny
                sposób, ale na księdza to pierwszy raz.

                Jeździć po kardynalsku
                Pewnego razu zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał jeździł na
                nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł:
                - Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na nartach!

                Przeprosiny
                Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana
                częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili. Witając
                się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął biskupa z
                Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i
                powiedział:
                - Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa!




                Pożegnanie biskupów
                Po jednym ze spotkań Papież pożegnał polskich biskupów słowami znanej
                pieśni: "O cześć wam, panowie magnaci!"

                Więcej już nic nie powiem
                Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył pierwszą audiencję dla
                Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś takiego powiedział, że
                później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się do mnie dobrać".

                Opaleni kardynałowie
                Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku, upływającej
                pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt jest już widoczny -
                opalili się towarzyszący mu kardynałowie.

                Jakoś człapię
                Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w Olsztynie, dziennikarzowi "Gazety
                Wyborczej" udało się wychylić głowę ponad tłum i zapytać Jana Pawła II o
                zdrowie.
                - A jakoś człapię - odpowiedział Papież.

                Złość piękności szkodzi
                Przed kilku laty - wspomina watykański korespondent Telewizji Publicznej, Jacek
                Moskwa - po modlitwie "Anioł Pański" Jan Paweł II przemawiał, niemal krzycząc.
                Zaraz potem, podczas audiencji w Pałacu Apostolskim, Moskwa prosił Papieża, aby
                na siebie uważał, bo jego chrypka zaniepokoiła dziennikarzy.
                - To ze złości - usprawiedliwiał się Papież.
                A odchodząc dodał: - A złość piękności szkodzi.

                Z Wami dziecinnieję
                Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii Papież - jak to miał w
                zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi.
                - Wy jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział.
                - Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci.
                - Tak, ale jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował Papież.

                Mów mi wujaszku
                Podczas pierwszej wizyty w USA Papież spotkał się z rodziną prezydenta
                Jimmy’ego Cartera. Pięcioletnia wówczas wnuczka prezydenta, mając kłopoty z
                wygłoszeniem powitania, powtarzała w kółko:
                - Jego Świątobliwość, Jego Świątobliwość.
                Papież, chcąc wybawić dziewczynkę z kłopotów, wziął ją w ramiona i powiedział:
                - Mów mi wujaszku.

                Papieskie wagary
                Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam
                dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy -
                skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać".

                Jak się czuje piesek
                Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził
                sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna, że kiedy chciał się
                nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło i
                zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się czuje piesek?". Papież
                spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: "Hau, hau".

                Jan Paweł - Pawłowi
                Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na mszy tak spodobały się
                cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że przerwali mu i zaczęli bić brawo.
                Kiedy Ojciec Święty znów doszedł do głosu, przerywając przygotowaną mowę,
                stwierdził: "Dziękuję w imieniu świętego Pawła".

                To tylko wasza konstytucja
                W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983 roku podczas pożegnania na
                lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że ten w swych homiliach
                niezwykle surowo potraktował reżim komunistyczny.
                - Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji - odparł łagodnie
                Papież.

                Nie szumcie siostry nam
                W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane zakonnice stawał się
                już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te siostry, które ślubowały
                milczenie, hałasują tu najgłośniej".

                Niech żyje łupież...
                Podczas ostatniej pielgrzymki w Pełpinie: "Jak tak krzyczycie ’Niech żyje
                papież’, przypomina mi się, gdy ktoś się pomylił i krzyknął: ’Niech żyje
                łupież’. Ja was do tego nie zachęcam".

                Ech, popapieżyć
                Ojciec Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza:
                - Poczekaj chwilę na mnie, muszę trochę popapieżyć.

                Papież nie da sobą kręcić
                Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy krakowian gromadziły
                się przed domem arcybiskupów, który był rezydencją Ojca Świętego. Ludzie ani
                myśleli rozstać się ze stojącym w oknie papieżem i bez końca przedłużali dialog
                z nim. Wreszcie Ojciec Święty powiedział: "Cztery lata temu kręciliście mną,
                jak chcieli, a teraz już jestem starym papieżem i nie dam sobą kręcić".

                Ten to ma dech
                W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1983 roku, na krakowskich błoniach
                odbyła się beatyfikacja dwóch powstańców styczniowych - brata Alberta
                Chmielowskiego i ojca Rafała Kalinowskiego. W trakcie ceremonii buchnął nagle z
                kadzielnicy wielki płomień, z którym nie mogli sobie poradzić ani ministranci,
                ani księża koncelebranci. Wreszcie ówczesny ceremoniarz papieski ks. John
                Magee, Irlandczyk, dmuchnął tak skutecznie, że płomień zgasł i z kadzielnicy
                począł unosić się upragniony dymek. Wydarzenie nie uszło uwagi Ojca Świętego,
                który, sięgając po kadzidło, powiedział z uznaniem o swoim ceremoniarzu: "Ten
                to ma dech!".

                Czy Wyborcza wybiera Papieża
                Reporter "Gazety Wyborczej" podczas pielgrzymki Jana Pawła II w 1991 roku nie
                posiadał się ze szczęścia, kiedy stanął "oko w oko" z Papieżem, gdy ten
                wychodził ze swojego dawnego kościoła parafialnego w rodzinnych Wadowicach.
                Rozradowany krzyknął: "Pozdrowienia od polskich dziennikarzy dla Ojca Świętego".
                "A Pan gdzie pracuje?" - zapytał dociekliwie Jan Paweł II
                I tu pod reporterem ugięły się nogi, bo pom
                • cz.wrona Re: Ojciec Święty-przez życie z uśmiechem na twar 05.04.05, 13:47
                  Czy Wyborcza wybiera Papieża
                  Reporter "Gazety Wyborczej" podczas pielgrzymki Jana Pawła II w 1991 roku nie
                  posiadał się ze szczęścia, kiedy stanął "oko w oko" z Papieżem, gdy ten
                  wychodził ze swojego dawnego kościoła parafialnego w rodzinnych Wadowicach.
                  Rozradowany krzyknął: "Pozdrowienia od polskich dziennikarzy dla Ojca Świętego".
                  "A Pan gdzie pracuje?" - zapytał dociekliwie Jan Paweł II
                  I tu pod reporterem ugięły się nogi, bo pomyślał sobie, że do Papieża doszły
                  głosy, iż "Gazeta" pisze czasem krytycznie o Kościele. Odpowiedział jednak
                  zgodnie z prawdą: "W Gazecie Wyborczej".
                  Ojciec Święty jednak jak zwykle zachował klasę i zapytał z charakterystycznym
                  dla siebie dowcipem: "A będziecie tam wybierać?".

                  Nie mądrz się, lecz módl
                  Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, dominikanin, zapytał kiedyś Papieża, czy dojdzie
                  do skutku planowane w roku jubileuszowym 2000 spotkanie przedstawicieli trzech
                  wielkich religii:
                  - Czy na Górze Synaj pojawią się chrześcijanie, muzułmanie i Żydzi? - dociekał
                  zakonnik
                  - Ty się nie wymądrzaj, ty się módl! - odpowiedział Ojciec Święty

                  Czy protestanci wstaną wcześniej
                  Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec w 1980 roku jeden z dziennikarzy
                  zagadnął Jana Pawła II, czy zgadza się z opinią, że za mało czasu poświęcił na
                  rozmowy z protestantami.
                  "W Moguncji mogę wstać o dwie godziny wcześniej, ażeby z nimi rozmawiać, ale
                  czy oni też wcześniej wstaną?" - opowiedział Papież

                  Niesforny Papież
                  Jak wiadomo podczas wizyty w 1999 roku w Polsce Jan Paweł II zachorował i z
                  tego powodu odwołano jego wizytę w Gliwicach. Ojciec Święty nie dopuścił jednak
                  do tego, aby to śląskie miasto było jedynym miejscem na trasie jego
                  pielgrzymki, którego nie odwiedził. Niespodziewanie w ostatnim dniu wizyty, 17
                  czerwca, przybył do Gliwic, a zebranemu pół milionowi wiernych dziękował
                  za "świętą cierpliwość dla Papieża". Posługując się gwarą śląską, Jan Paweł II
                  tak oto dialogował z tłumem:
                  - Widać, że Ślązak cierpliwy i twardy, bo ja bym z takim Papieżem nie
                  wytrzymał. Ma przyjechać, nie przyjeżdżo, potem znowu ni ma przyjechać -
                  przyjeżdzo
                  - Nic nie szkodzi - odparli wierni.
                  - No, to dobrze. Jak nic nie szkodzi, to jakoś ze spokojnym sumieniem odjadę do
                  Rzymu.

                  Ja w tym wieku byłem papieżem
                  W 1992 roku ojciec Leon Knabit został zaproszony na kolację do Ojca Świętego w
                  pałacu watykańskim. W pewnym momencie Papież nieoczekiwanie zapytał: "To ile
                  ojciec ma właściwie lat?".
                  - "Sześćdziesiąt trzy" - odparł benedyktyn.
                  - O to w tym wieku ja już byłem papieżem - odrzekł Jan Paweł II.
                  - Wiem o tym. Wiem i bardzo mi wstyd - powiedział ociec Leon i obaj wybuchnęli
                  śmiechem.

                  Kurczę jest tańsze
                  Ksiądz Mieczysław Maliński, przyjaciel Ojca Świętego, podczas jednej ze swoich
                  wizyt w domu papieskim nie posiadał się ze zdumienia, kiedy siostra usługująca
                  do stołu papieżowi przyniosła gospodarzowi na kolację rybę, a jemu podała na
                  talerzu kurczaka. Ksiądz Mieczysław zapytał: "Dlaczego?"
                  - Dostałeś kurczę, bo kurczę jest tańsze - oznajmił z uśmiechem Ojciec Święty.

                  Kluger za Papieża?
                  W 1997 roku, podczas wizyty w Zakopanem, Jan Paweł II spotkał siew "Księżówce"
                  ze swoimi kolegami gimnazjalnymi Teofliem Bojesiem i Stanisławem Jurą.
                  - Jak długo zamierza Wasza Świątobliwość zostać z nami w Polsce tym razem? -
                  zapytał Jura - mam nadzieję, że przynajmniej miesiąc?
                  - Och, nie - odpowiedział Jan Paweł II - Muszę wracać do Rzymu pojutrze.
                  Wiecie, że jestem papieżem. Mam dużo pracy w Watykanie.
                  - Dlaczego uciekasz tak szybko - spytał Jura - Czyż nie zostawiłeś tam Jurka
                  Klugera w zastępstwie?

                  Znowu te ptopty
                  W jednym z polskich miast, gdzie przygotowano na obiad kurczaka, Jan Paweł II
                  miał powiedzieć z dezaprobatą: "Znowu te ptopty".

                  Był też nauczycielem
                  Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał egzaminować z
                  etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów, poza jednym kolegą
                  księdzem, który przez cały semestr nie był na ani jednym wykładzie ks. prof.
                  Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na wystawy malarstwa do Warszawy. Ksiądz
                  Profesor prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną.
                  Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał się wizualnie wśród księży studentów,
                  którzy byli parę lat młodsi od niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego
                  wcześniej nie widział na oczy: – Stary, ty też na egzamin? – Tak – odpowiedział
                  zgodnie z prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w
                  charakterze egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem
                  egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że czekający nie uczęszczał na
                  wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami
                  etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem popatrzył na
                  ks. Wojtyłę i stwierdził:
                  – Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz Profesor, to
                  nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję!
                  – Dobrze – zgodził się pokornie ks. Wojtyła – ale powiedz mi szczerze, dlaczego
                  nie byłeś na ani jednym wykładzie?
                  – Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz
                  abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to
                  słuchałbym go z największą przyjemnością.
                  – Dobrze, to daj indeks – powiedział Ksiądz Profesor.
                  – Co ty, żarty sobie stroisz? – zapytał ksiądz student, na co usłyszał:
                  – Daj indeks, jestem Wojtyła – i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z
                  przerażenia koledze 4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął
                  uczęszczać na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie
                  małym wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką
                  sympatię, że bariera iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze...

                  Komu lektykę
                  Papież głośno rozmyśla przy licznych współpracownikach:
                  - Co ja zrobię z tymi sedia gestatoria (lektykami papieskimi)? Kurzą się,
                  miejsce zajmują. Paweł VI sprzedał tiarę i pieniądze rozdał ubogim, ale komu ja
                  to sprzedam? Wiem... (i tu pada nazwisko jednego z polskich biskupów).

                  Siostrzyczka Tomciu Paluszka
                  W czasie jednej z ceremonii na Placu świętego Piotra Papież, przechodząc wzdłuż
                  barier, zauważa małą dziewczynkę, zagubioną w tłumie, ludzie podają mu ją ponad
                  barierą, a on bierze ją za rękę i wędrują we dwoje po wyłożonej czerwonym
                  suknem drodze do tronu. I tu nagle wkraczamy w bajkę: kolumnada Barniniego
                  staje się lasem o pniach bez gałęzi. Ojciec Święty w obszernych szatach, z
                  mitrą błyszczącą w słońcu, staje się jakiś królem z legendy, a dziewczynka -
                  siostrzyczką Tomcia Paluszka. Doszedłszy do tronu, legendarny król podnosi
                  dziecko w górę tak, żeby zewsząd można je było zobaczyć i przybiegający z głębi
                  placu rodzice odbierają je z papieskich rąk.

                  Tylko nie mówicie Papieżowi!
                  Kiedy Papież przebaczył swojemu zamachowcy - Alemu Agcy - do Andre Frossarda
                  zgłosił się pewien Polak, twierdząc, że wie na pewno, "jacy ludzie włożyli broń
                  w rękę Turka". Frossard rzucił z pośpiechem: "Niech Pan tylko tego nie mówi
                  Ojcu Świętemu! Jeszcze każe nam się za nich modlić!".

                  Biskup i góral
                  W czasie jednej z wędrówek po górach biskup Karol Wojtyła spotkał górala,
                  który - widząc wędrowca utrudzonego i zakurzonego - zapytał go, kim jest.
                  - Biskupem! - odpowiedział zziajany Karol
                  - Jak wyście som biskupem, to jo jestem papieżem! - wzruszył ramionami góral.

                  Najprzystojniejszy kardynał
                  Kiedyś, podczas wizytacji jednej z podhalańskich parafii przejęta z wrażenia
                  gaździna pomyliła przygotowany tekst powitania kardynała Karola Wojtyły i
                  zamiast zatytułować go "najdostojniejszym", powiedziała "Witojcie nom
                  najpsystojniejsy księze kardynale". On zaś spojrzał na nią z filuternym
                  błyskiem w oku i odparł: "No, coś w tym jest".

                  A co, nie wolno mi?
                  Kiedy po Krakowie rozeszła się wieść, że 29 maja 1967 roku arcybis
                  • cz.wrona Re: Ojciec Święty-przez życie z uśmiechem na twar 05.04.05, 13:48
                    A co, nie wolno mi?
                    Kiedy po Krakowie rozeszła się wieść, że 29 maja 1967 roku arcybiskup Karol
                    Wojtyła został kardynałem, ojciec Leon Knabit, benedyktyn z Tyńca, znany
                    obecnie z prowadzenia programów telewizyjnych, pogratulował nominowanemu w
                    typowy dla księży sposób: ukląkł na jedno kolano i pocałował go w rękę. Ku
                    zaskoczeniu ojca Leona świeżo upieczony kardynał zrobił dokładnie to samo.
                    "Proszę Księdza Kardynała!" - zawołał zmieszany i zażenowany benedyktyn.
                    "A co, nie wolno mi?" - odparł z figlarnym uśmiechem przyszły papież.

                    Wierszyki na różne okazje
                    Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła, zwany "Wujkiem",
                    często układał wierszyki i piosenki do różnych sytuacji. W 1957 roku w
                    Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz:
                    "Rano mnie chwalą, wieczorem mnie ganią
                    i jak tu można wierzyć tym... paniom".
                    W 1952 roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce, podarował
                    notes z dedykacją:
                    "W tym notesie nie pisz dwójek,
                    o to prosi Cię dziś Wujek!".
                    W 1955 roku, podczas spływu kajakowego na Drawie, cała grupa, potwornie
                    zmęczona, dotarła na biwak o zmroku. Jedynie "Wujek" nie tracił rezonu i całą
                    sytuację spuentował rymowanką:
                    "Za te całodzienne harce,
                    Zmówię brewiarz przy latarce".
                    Wierszyki do różnych sytuacji układał również będąc biskupem i kardynałem.
                    Kiedy wyjeżdżając na narty do Zakopanego zatrzymał się w klasztorze urszulanek
                    na Jaszczurówce, "dokuczał" jednej z sióstr, o imieniu Alfonsa, ułożonym przez
                    siebie wierszykiem: "Siostra Alfonsa na mnie się dąsa".

                    Nie ma chrztu bez wody
                    15 maja 1977 roku, po wielu trudnościach i po długoletnich oczekiwaniach na
                    pozwolenie budowy kościoła, odbył się wreszcie długo oczekiwana konsekracja
                    świątyni w Nowej Hucie-Bieńczycach. Na uroczystościach w mieście, gdzie według
                    założeń władz komunistycznych nie miało być miejsca dla Boga, przybyło
                    kilkadziesiąt tysięcy osób. Stali oni cierpliwie kilka godzin mino nieustannie
                    padającego ulewnego deszczu. Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha
                    słowami: "Konsekracja to jakby chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi być i
                    woda".

                    Czy jest tu biskup?
                    W 1960 roku, wracając po Bieszczadach, grupa "Wujka" wsiadła do pociągu do
                    Krakowa w Sanoku. Nagle do przedziału wtargnął konduktor i zakrzyknął: "Czy
                    jest tu Biskup?". Wszyscy zaniemówili, nie widząc o co chodzi. Widząc zdziwione
                    miny, konduktor wyjaśnił: "Uczeń Biskup z Rybnika". Pierwszy ocknął się ks.
                    Wojtyła, który był już wówczas biskupem i odpowiedział: "Nie, nie ma go tutaj".
                    Okazało się, że konduktor znalazł legitymację niefortunnego Biskupa i szukał
                    go, by mu ją oddać.

                    Papież to nie mistrz olimpijski
                    Pracownicy Watykanu nie mogli pogodzić się z tym, że nowy papież nie chce
                    korzystać z lektyki papieskiej, zwanej sedia gestatoria.
                    "Bez sedia gestatoria Ojciec Święty nie będzie widziany, może więc jakiś
                    podest?" - nie dawali za wygraną "watykańczycy".
                    "Na podest nie wejdę, nie jestem mistrzem olimpijskim!" - oznajmił stanowczo
                    Jan Paweł II.

                    Górale obronią
                    Nazajutrz po uroczystości inauguracji pontyfikatu, 23 października 1978 roku,
                    papież spotkał się w Auli Pawła VI ze swoimi rodakami licznie przybyłymi do
                    Rzymu. Dostrzegłszy górali w pięknych, tradycyjnych strojach, podszedł do nich
                    i powiedział: - "No, jacyż to z was są górale, co ciupagi macie, a swojego
                    metropolitę toście wypuścili z Krakowa?". Na to Staszek Trzebunia
                    odpowiedział: "Przecież jakby się tu wom jaka krzywda działa, to my przyjdziemy
                    i was bydziemy bronić!".


                    W momencie, kiedy przygotowaliśmy ten tekst, Papież jeszcze żył. Tym bardziej
                    teraz pamiętajmy nie tylko o tym, że odszedł, ale o tym, jak wielkim
                    człowiekiem był przez te wszystkie lata, szczególnie dla nas, Polaków. Nie
                    tylko był człowiekiem wielkim, dobrym, otwartym, ale zawsze też potrafił w tym,
                    co nas otacza, znaleźć coś przekornego, coś figlarnego, coś ,co ma w sobie to
                    drugie znaczenie. Teraz jest po drugiej stronie życia i jestem przekonany, że
                    chce, abyśmy w naszym smutku też o tym pamiętali.

                    Redakcja JM


                    Autor: Wybór z książki pod tytułem Kwiatki Jana Pawła II dokonał Apostoł
                    Źródło: www.webgp.thc.net.pl/
                    • cz.wrona Re: Ojciec Święty-przez życie z uśmiechem na twar 07.04.05, 23:43
                      Właśnie wrócłam ;)

                      Było pięknie i cudownie...
                      O 21.37 wszyscy chwyciliśmy się za ręce i weszliśmy na jezdnię. Cisza i
                      klaksony, syreny...Oklaski...Marsz serc ;)))
                      • jasma76 Re: Ojciec Święty-przez życie z uśmiechem na twar 08.04.05, 19:41
                        Gdzie żegnałaś tak pięknie Papieża wronko???
                        My nigdzie nie byliśmy, ale świece w oknie palą się cały czas i myślimy,
                        wspominamy, oglądamy.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka