northumberland
08.05.05, 13:08
tym ktorzy czytali wczesniejsze watki, nie musze mowic o moim sasiedzie.
jednakze nie znacie calej sytuacji. otoz moja kuchnia w ktorej zwyklem jadac
posilki ( oczywiscie chodzi o niechec do odkurzania a nie o dobre obyczaje..)
ma dwa wielkie - od ziemi ddo sufitu - okna na podworko. no wlasnie!
podworko...otoz dziele je z sasiadem - starym polskim pijackim zwyczajem -
on polowke i ja polowke. do sasiada idzie sie przyzwyczaic. cos tam przy
samochodzie dlubie, cos klnie do siebie czasem od niechcenia poczestuje piwem
odkrzykujac zonie ze ma ze mna wazne sprawy do omowienia. ale jego pies....
bydle! widze go calymi dniami. a najgorsze ze kiedy uniose oczy znad patelni
mam go "w kadrze". w calej okazalosci. w "trakcie"...
nie moge tego pojac. male to halasliwe, kudlate ale sex-machine jak jasna
cholera. strach mu w oczy popatrzec.
a moj problem polega na tym ze nie moge znalesc sposobu na zastopowanie tego
niecnego procederu! co zrobic??? juz odpuszczam sasiadowi, postawilem szafe
na "wspolnej" scianie aby zagluszyc conocne nadawanie morse'm najswiezszych
informacji o kondycji fizycznej. psa winic? coz jaki pan taki pies, wiec to
tez nie jego wina ( truc go za to nie bede). jak na razie jem "fast food" z
mikrofali. co zrobic z tym psim rasputinem?