romanska.3463
29.06.05, 20:24
Pamiętam jak z radością na nie szłam, podskakując przy boku wściekłych
rodziców, dla których to był (dziś to wiem) obowiązek. Nie partyjny, bo do
partii nie należeli, ale za to należeli ich szefowie.
A potem była grochówka...............mniam, mniam.