dude_
06.08.02, 19:51
ellou
Po kolei:miszkam w Rzeszowie (coponiektórzy wiedzą gdzie to je :o)mam
wszędzie daleko...ale mniejsza z tym.
W dniu dzisiejszym prowadząc auto słuchałem jakiejś audycji radiowej.Jakiś
miły pan, równie miłym głosem opowiada o integracji z UE, o naszym
rolnictwie...i mówi , ze to nieprawda, ze nasze rolnictwo jest az tak
zacofane, ze wóz (drabiniasty?) z koniem to tylko w skansenie uświadczysz.
Odwracam głowe w bok i oto co widze: biedna szkapa ciągnie wóz, na wozie kupa
gnoju, a na tym wszystkim siedzi baba i wpierdala jabłko:o)
no comment
Również w dniu dzisiejszym,tyle że troszeczke później, byłem uprzejmy
przyjechać po moją drugą połowę do pracy.W związku z tym ze na parkingu nie
było miejsca, zaparkowałem (nie wyłączając silnika) "na zakazie".Wyciągam
komóre , coby to dać babie znac , ze już jezdem, w prawej ręce trzymam jabłko
(lubimy tu na podkarpaciu te jabłka:-) podchodzi do mnie strażnik miejski:
-Dzień dobry...ble ble ble prosze wylaczy silnik...dokumenty i ubezpieczenie
- A o co chodzi???
-Jak to o co kurwa chodzi?! Stoisz pan na zakazie, nie masz pan lewego
swiatla z przodu, z tylku masz pan rozbity klosz, gadasz przez komorke
konsumujac jablko...odezwal sie drugi oblizujac przy tym patyk z loda...
Gdzie ja zyje???
Serdecznosci