Dodaj do ulubionych

Nowe słowa (wątek dla noidy:)

14.07.05, 10:32
słuchksiązka zamiast audiobooka otwiera nasz słownik
kilka zastępstw by się jeszce przydało:
Public Relations
Mass Media - bo media masowe zupełnie do mnie nie przemawiają
Voucher - czyli cholerstwo totalne
Komputer - bo w naszym języku nic nigdy chyba nie komputowało:)

Pozdrowienia:)
Obserwuj wątek
    • nienietoperz Re: Nowe słowa (wątek dla noidy:) 14.07.05, 10:44
      Public relations (skadinad podobno notorycznie wystepujace w CV jako Pubic
      relations - word nie protestuje) - kontakty z mediami

      Komputer - obliczacz (wiem, ze nie koresponduje z tym, do czego glownie cptry sa
      bezposrednio uzywane, ale podobnie jest przeciez z angielska wesja)

      voucher = kupon (tez obce, ale zaaklimatyzowane)

      mass media - grupa otylych wywolywaczy duchow. Tak powazniej poddaje sie, nigdy
      nie rozumialem co to znaczy - czy gazeta lokalna to juz mass medium, czy nie?

      A co z copywriterem?

      nntpz
    • beatanu Re: Nowe słowa (wątek dla noidy:) 14.07.05, 14:29
      Przyznam, że wolę przydługie "książka do słuchania" niż słuchksiążka... Męcząca
      jest ta zbitka spółgłosek w środku złożenia, a człowiek istotą leniwą jest i
      męczyć się nie lubi... A może słuksiążka, jeżeli już koniecznie ma być
      efektywnie i krótko?
      Podoba mi się obliczacz, chociaż obliczacza w dopełniaczu brzmi... no powiedzmy
      zabawnie... I tutaj to już chyba walka z wiatrakami - bo słowa komputer z
      polskiego nie wytrzebimy (ale też chyba nie mamy takich ambicji?) Mnie
      osobiście podoba się wersja komp - chociaż najstarsza córka uważa, że to
      żenujące, że używam takiego "nowoczesnego" i nie licującemu z wiekiem (moim)
      określenia :) Hmmm.
      Używam chyba słowa media, zamiast mass m. - i nie mam problemów (?) z
      zakwalifikowaniem do takich gazety lokalnej o nakładzie nikłym.

      A z radosnej twórczości własnej, aczkolwiek pochodzącej z zamierzchłech lat 80-
      tych ubiegłego wieku polecam:
      flasulka ( = koszula flanelowa) - w niewielkich, bo niewielkich, ale zawsze
      kręgach - to słowo funcjonuje!
      pirczątko (= kurczak-pisklę-kurczątko-pisklątko)

      Radosna twórczo B:)
      • aaneta Re: Nowe słowa (wątek dla noidy:) 14.07.05, 16:39
        Ja jak zwykle trochę nie na temat, ale po pierwsze, Beatko, to ile Ty masz tych
        córek? Bo to moje potencjalne synowe, więc muszę wiedzieć na wszelki wypadek ;)
        Myślałam, że dwie, ale jak napisałaś "najstarsza", to się zaczęłam zastanawiać.
        Podziwiam Cię, bardzo jesteś dzielna, naprawdę.
        Druga sprawa dotyczy tego, jak to jest z naszymi dziećmi, że jak dorastają, to
        zaczynają myśleć, że nam, rodzicom, wiele rzeczy nie wypada. Z moimi
        dzieciątkami może nie jest aż tak źle, ale już ich koledzy czasami dziwnie
        reagują, peszą się, kiedy na przykład proponuję im, żebyśmy sobie mówili po
        imieniu, bo przecież ja jestem dorosła i oni są dorośli, więc jeżeli oni będą
        do mnie się zwracali per "pani", to i ja do nich też tak powinnam, a strasznie
        tego nie lubię. Natomiast mój starszy syn, dwudziestoletni, podśmiewa się
        ostatnio ze mnie, kiedy na młodszego, szesnastoletniego, mówię Młody, bo, jak
        twierdzi, to głupio brzmi, żeby matka na syna itd., a poza tym to on wymyślił,
        bo on już jest strasznie dorosły, a młodszy brat to wiadomo...
        • beatanu o ilości dzieci 15.07.05, 20:36
          Aaneto, dziewczyny są dwie (w tym roku kończą 15 i 17 lat) a napisałam
          najstarsza z rozpędu i chyba jednak, niestety:( pod wpływem języka szwedzkiego,
          bo w tymże taka konstrukcja nie razi. Strasznie się boję, że interferencje
          jakieś paskudne paskudzą mój język ojczysty. I chyba między innymi dlatego tak
          chętnie czytuję (i pisuję na) TWA... Coby ten język już zdecydowanie mniej
          giętki nie zesztywniał kompletnie ;)

          O dorastającach dzieciach to można by strasznie dużo, i na poważnei i trochę
          mniej - a ja jak zwykle w biegu, z lasu na nocny dyżur...

          Ale o tykaniu MUSZę, króciutko. Podobnie jak Ty nie lubię zwracać się per
          pani/pan do osób, które sobie gdzieś tam na peryferiach moich
          znajomości/przyjaźni dorastały i nagle są takie DUżE i nie wiedzą jak się do
          mnie odnosić. "Ciociu" odpada od razu (nie cierpię!!!), proponuję - mów mi po
          imieniu i... konsternacja. Tutaj (tzn w Szwecji) nie ma takich problemów, bo
          wszyscy są na ty (tylko do rodziny królewskiej nie wypada tak mówić) - i
          STRASZNIE mi się to podoba! Bo to nie jest tak, że automatycznie jestem
          kumpelką każdej napotkanej na ulicy osoby. Ale to ważny sygnał w kontaktach
          międzyludzkich. No i jak upraszcza sprawę, gdy ktoś np. ma kłopoty z nazywaniem
          teściów - mamo, tato :)
          I podoba mi się, że na TWA nie "panujemy" sobie też - chociaż rozrzut wiekowy
          raczej spory...
          B, której strasznie dużo rzeczy się podoba :)))

          • aaneta Re: o ilości dzieci ... i nie tylko 15.07.05, 21:14
            Kochana Beato, matko moich potencjalnych synowych (w sam raz wiekowo,
            przynajmniej zgodnie z prastarą konwencją),
            Twój język ojczysty jest nie tylko bez zarzutu, ale nawet wielu dumnych z siebie
            narodowościowo Polaków powinno Ci go zazdrościć. I naśladować. Ale gdyby tak
            było, pomyślałabym, że znalazłam się w raju.
            A skoro już rozwinęłaś temat o tykaniu, to pozwolę sobie opowiedzieć pewną
            anegdotę jako przykład, a raczej antyprzykład Twojego i mojego podejścia. Otóż
            moja mama, rocznik grubo przedwojenny, ze swoimi koleżankami, z którymi
            przepracowała coś około trzydziestu lat (tyle lat pracy w tym samym miejscu to
            dla mnie nie do uwierzenia, ale tak drzewiej, czyt. w PRL-u, bywało), przeszła
            na "ty" dopiero na emeryturze. Dobrze, że nie miała kolegów, bo z nimi to i na
            emeryturze pewnie byłaby na pan/pani. Ale to nie koniec. Kilka lat temu
            podzieliła się ze mną swoim oburzeniem z następującego powodu: otóż przy jakiejś
            rodzinnej okazji zaproponowała pewnemu panu... i tu nie wiem, jak go opisać,
            żeby nie zagmatwać, chyba najprościej będzie: bratu bratowej, o, jak łatwo
            poszło, nawet nie przypuszczałam, a świadczy to o bardzo bliskim powiązaniu
            rodzinnym, tymczasem moja mama i brat jej bratowej przez pięćdziesiąt lat byli
            ze sobą na pan/pani (albo pani/pan), a teraz moja mama zaproponowała mu
            przejście na "ty" i on się zgodził, a potem dalej zwracał się do niej per
            "pani", na co ona stwierdziła, że on to jest jakiś dziwny, no bo jak to, ona mu
            zaproponowała, a on dalej po staremu... I nie mogłam jej przetłumaczyć, że przez
            pięćdziesiąt lat miał prawo się przyzwyczaić, a kiedy zapytałam, dlaczego nie
            zrobiła tego od razu, na przykład na weselu swojego brata i jego siostry, bo tak
            byłoby najłatwiej, to odpowiedziała, że to było absolutnie wykluczone, bo ona
            miała wtedy trzydzieści lat, a on dwadzieścia kilka i nie wypadało...
            • beatanu Re: o ilości dzieci ... i nie tylko 16.07.05, 04:50
              Aaneto, dziekuje za komplement, nie pierwszy zreszta na Twojej klawiaturze
              wystukany :)
              Co do ewentualnych polaczen rodów naszych... Jedno dziecie planuje wybyc do
              Berlina (podobnie jak matka - w tym miescie zakochana), drugie ulokowalo swoje
              uczucia gorace w Göteborgu, do którego to namietnie jezdzi, glównie po to, zeby
              odwiedzic poznana na czacie kolezanke. A mnie sie marzy, zeby dziewczyny
              chociaz ciut postudiowaly w Polsce... Ale co z tych planów wyjdzie? Nobody
              knows :)

              Cale szczescie, ze czasy sie zmieniaja - pomyslalam sobie, czytajac opowiesc o
              Twojej mamie...

              Pozdrawiam serdecznie i cieplutko i mokro (wlasnie nad Uppsala przechodzi
              ulewa, hurra!)
              B
          • dr.krisk O tykaniu... 15.07.05, 21:17
            beatanu napisała:

            > Ale o tykaniu MUSZę, króciutko.
            W Stanach mowienie sobie po imieniu to norma - i bardzo mi sie podoba! Tez nie
            oznacza to braku szacunku, wrecz przeciwnie, raczej ludzie ktorych tu poznalem
            sa dobrze wychowani.
            To nasze polskie "pan, pani" to jak sadze pozostalosc kultury szlacheckiej. A
            juz kuriozalne jest laczenie grzecznosciowego "pan" z familiarnym zdrobnialym
            imieniem: "panie Zdzisiu!!!". No ale tak mamy, wiec w Polsce uzywam tych
            lamancow jezykowych, choc niechetnie...
            • stella25b Re: O tykaniu... 15.07.05, 21:28
              Ja donosze, ze w Niemczech podobnie jak i w Szwecji wszyscy mowia sobie po
              imieniu. Tak wiec koledzy moich synow zwracaja sie do mnie takze po imieniu.
              Istnieje jeszcze w tym jezyku taka forma posrednia miedzy Sie i Du czyli forama
              grzecznosciowa Sie + imie (czyt. Pani Zdzisiu) ale w kontaktach miedzyludzkich
              uzywana coraz rzadziej.
    • noida Re: Nowe słowa (wątek dla noidy:) 16.07.05, 18:40
      Czuję się wywołana do odpowiedzi, ale jakoś od dwóch dni myślę o zadanym
      temacie i nic mi nie przychodzi do głowy poza określeniem na
      komputer "myśliczydło", ale obawiam się, że to zalicza się do zbitek wyrazowych
      zbyt szorskich dla beatanu :-)

      Ale za to wymyśliłam dwa inne słowa, których może zechcecie użyć: szparasolka
      jako skrót na fasolkę szparagową (akurat jest sezon to dużo się o niej mówi ;-)
      i śrupa- znajoma, której się nie lubi, a trzeba się z nią spotykać (np. w pracy-
      ogólnie użyteczne słowo).

      Mam też wybitny talent do wymyślania określeń tego, co ktoś akurat robi, ale
      niestety, zazwyczaj giną one wraz z momentem wyjaśnienia, co miałam ma myśli,
      bo od razu je zapominam.
      • beatanu Re: Nowe słowa (wątek dla noidy:) 17.07.05, 21:34
        noida napisała:

        > Czuję się wywołana do odpowiedzi, ale jakoś od dwóch dni myślę o zadanym
        > temacie i nic mi nie przychodzi do głowy poza określeniem na
        > komputer "myśliczydło", ale obawiam się, że to zalicza się do zbitek
        wyrazowych
        >
        > zbyt szorskich dla beatanu :-)

        A właśnie że nie:) Myśliczydło podoba mi się bardzo (choć traci w porównaniu z
        kompem, bo trochę przydługie) Ale szparasolkę biorę w całości i zaczynam
        propagować od razu, piękna!
        Proszę o więcej śrup i innych, masz dar wspaniały!
        pozdrawiam serdecznie, B :-)
    • noida Re: Nowe słowa (wątek dla noidy:) 24.08.05, 14:18
      Ostatnio przypomniało mi się jeszcze jedno nowe słowo, zamienione z
      angielskiego na polskie (ale niewiadomego autorstwa, bo chyba nie moje)
      mianowicie zamiast "interfejs"- "międzymordzie" :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka